Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dłonie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dłonie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 marca 2019

AA Natural Spa. Nawilżająco- pielęgnacyjny krem do rąk i paznokci ZIELONA HERBATA.

Witajcie!
My znowu chorzy :( Właściwie Bartek, jakaś wirusówka, spałam dzisiaj może ze dwie godziny. Padam na twarz..
Czekam już tak bardzo lata, wiem, że wtedy te choroby będą rzadziej się pojawiać, właściwie może i wcale. Na to liczę, na to czekam.


Dzisiaj chciałabym wam napisać kilka słów o kremie do rąk firmy AA, z serii Spa.
Otrzymałam go w przesyłce razem z trójką Reveal Youth, o już której pisałam.

<<AA: Personalized Skin Care. Trójka z serii REVEAL YOUTH.



Świetna tubka, skromna i zarazem piękna grafika!


Informacje od producenta oraz skład. Produkt zachowuje swoje właściwości w 6 miesięcy od otwarcia, bez problemu go w tym czasie zużyję.


Produkt zamknięty jest w 'metalowej' tubce. Tym razem zamknięcie to nakrętka, jest chyba tak samo częstym rozwiązaniem jak otwarcie na zatrzask.
Otwór idealnej wielkości, produkt wydobywa się bez problemu, jesteśmy w stanie go dozować i wycisnąć dokładnie tyle ile nam potrzeba.


Kremik w kolorze białym, dosyć gęsty, jednak po zetknięciu ze skórą robi się troszkę wodnista. Łatwo się wsmarowuje i na prawdę ( o dziwo, ze względu na zmianę konsystencji) szybko wchłania. Nie ma przeciwskazań do czytania książki, używania telefonu/tableta dosłownie po chwili.
Dla mnie pachnie przyjemnie, chociaż słyszałam opinie że niezbyt przypada do gustu. Dla mnie nie jest jakiś mocno porywczy, ale jest ok. PRzede wszystkim też nie jest intensywny i dosyć szybko się ulatnia.
Fajne nawilża i regeneruje skórę dłoni, chociaż fakt, że ostatnio nie mam z nią aż takiego problemu i ciężko mi ocenić, czy poprawiłby stan mocno zniszczonych dłoni.
Jest nawet wydajny, używam go jakoś od ponad 3 tygodni (? O ile się nie mylę, nie zapisałam sobie kiedy dostałam paczuszkę i kiedy otworzyłam kosmetyki, ale tak mniej więcej ok 3 tygodnie temu), a wystarczy mi na jakieś 2 na pewno :)


Przyjemny, chociaż na pewno nie jest to najlepszy krem do rąk jaki miałam ;) Jednak lubię go i chętnie zużyję go do końca.


Znacie ten kremik? Może u was inaczej się sprawdził?

BUZIAKI, KAŚKA :*

poniedziałek, 25 lutego 2019

CIEN FOOD FOR SKIN: Krem do rąk- odżywienie z papają.

Witajcie Kochani!
Dzisiaj pogoda zdecydowanie wiosenna, chociaż za ciepło nie jest. Co więcej co rano niemal trzeba skrobać szyby w samochodzie :P Ale czego się można spodziewać, przecież jest dopiero końcówka lutego ;)
Rok temu, był mój pierwszy dzień w pracy. Były okropne mrozy, mieliśmy problemy z odpalaniem auta :P w tym roku albo wiosna nadeszła ciut szybciej, albo to jeszcze złudzenie ;) Jeszcze wszystko może się zdarzyć, ale chwila takiej pogody zdecydowanie poprawia saopoczucie ;)

Dzisiaj chcę wam opisać moje wrażenia na temat nowości, która niedawno pojawiła się w sieciach sklepu Lidl. Wiem, że ta nowa seria sprzedawała/sprzedaje się świetnie i wiele osób bardzo zaciekawiła.
Ja skusiłam się na jeden z trzech kremów do rąk i żel do mycia twarzy z peelingiem. Żel jeszcze chwilkę poczeka na swoją kolej, ale krem prawie zużyłam. Dlatego pora na recenzję ;)











Krem w kolorze białym, konsystencja nie jest jakoś mocno zbita, ani gęsta. Jest raczej lekki.

Dobrze się wchłania, nie tłuści rąk, więc można go używać bez obawy że coś ubrudzimy.
Cudnie owocowo pachnie! Nigdy nie jadłam papaji, ale dla mnie ten aromat ma coś wspólnego z zapachem mango :)
Jest to jeden z tych lżejszych kremów, które mogą podtrzymać dobrą kondycję skóry dłoni, względnie przedłużyć jej nawilżenie, ale na pewno nie zregeneruje mocno tej mocno wysuszonej. Przynajmniej u mnie tak się nie stało, a na ostatnim zdjęciu widzicie, że moje dłonie nie były w najlepszej kondycji. Zdjęcia zostały zrobione zaraz po nabyciu.
Obecnie są już w dużo lepszym stanie, chyba za sprawą kremu Eos.

Ten krem to przyjemniaczek, regularnie używany na pewno zadba o wasze dłonie, jednak w razie dramatu potrzeba czegoś silniejszego ;)


Znacie go? Jak się u was sprawdził?

BUZIAKI, KAŚKA :*

sobota, 3 marca 2018

NIVEA: Krem do rąk kwiat wiśni i olejek jojoba.

Witajcie Kochani! Mróz dalej króluje, zimno jak diabli! A może wy lubicie takie 'ciepełko'? :D Ja z utęsknieniem już czekam na wiosnę, a najlepiej lato! :P
U nas temperatura dochodzi nawet do -25 stopni, nie ukrywam, dla mnie nie jest to już mroźna pogoda, a syberyjska :P


Dzisiaj kilka słów o kremie do rąk Nivea, który otrzymałam jako Przyjaciółka Nieva ;) Dla mnie zima, to okres masowego używania kremów do rąk. Używam ich też wiosną i jesienią, ale zdecydowanie rzadziej. Latem raczej odpuszczam.
Moje dłonie łatwo przesuszyć i podrażnić. Nie wiem skąd mają taką delikatność, ale zimą przeważnie są w kiepskim stanie i mało który krem daje temu radę..
Ciekawi jak sprawdził się krem Nivea kwiat wiśni i olejek jojoba? Zapraszam! :)



Kremik znajduje się w niewielkiej, jakże uroczej buteleczce! Spójrzcie na jej kształt! Przyciąga wzrok- zdecydowanie ;)


Tutaj skład oraz informacje od producenta.


Otwarcie jest dosyć typowe w tego typu opakowaniach. Dobrze działa, na pewno nie otworzy się w torebce wtedy, kiedy byśmy tego nie chcieli.


Konsystencja kremowa, ani za gęsta, ani za rzadka. Ma dosyć lekką formułę, dobrze się rozsmarowuje i szybko wchłania. Cudnie pachnie, podobnie do balsamu o tym zapachu.
Jeżeli o działanie chodzi, nie spodziewałam się cudów, podejrzewałam, że to będzie lekki kremik na wiosnę/jesień ewentualnie, dla utrzymania dłoni w nawilżeniu.
Jednak bardzo mnie zaskoczył. Jest na prawdę bardzo przyjemny, dobrze nawilża dłonie, fajnie je odżywia i zmiękcza. Chociaż na pewno nie jest to najsilniej nawilżający krem jaki miałam, jest na prawdę więcej niż przyzwoity.
Bardzo chętnie go używam i bardzo chętnie go zużyję do końca ;)
To jeden z takich produktów, po które chętnie sięgam.

Znacie ten kremik? A jak inne warianty zapachowe?

BUZIAKI, KAŚKA :*

piątek, 15 grudnia 2017

YVES ROCHER: Zmysłowy krem do rąk kokos.

Witajcie Kochani!
Dzisiaj mieliśmy dzień otwarty w przedszkolu, oczywiście nie mogło mnie zabraknąć <3 To była tylko godzina, ale wspaniale spędziłam ten czas, razem z Bartkiem śpiewaliśmy, trochę tańczyliśmy i wspólnie wykleiliśmy choinkę! Możżecie podejrzeć na instagramie, jak się nad nią rozczulam :D Zapraszam.

<<Double_identityblog na instagramie.


Dzisiaj chciałam wam opowiedzieć o moim doświadczeniu z nowym kremem do rąk od Yves Rocher. Jak tylko zobaczyłam cały zestaw kremów na ich fanpage'u zapragnęłam mieć przynajmniej kokosowy, kokosowy obowiązkowo!
Niestety nadszedł czas, kiedy moje dłonie potrzebują mega dawki nawilżenia i odżywienia. Z nadzieją na cudny zapach, ale i działanie przy najbliższej wizycie w Yves Rocher, skusiłam się.


Urocza tubka, 'metalowa', kojarzy mi się z kremami do rąk L'Occitane, tam widziałam takie jako pierwsze, zresztą miałam dwa, ale daaawno. ;) Minusem jest pojemność.. to tylko 30 ml.


Skład :)


Krem jest koloru białego i ma dosyć lekką konsystencję, mimo że wygląda na porządny i zbity. Łatwo się rozsmarowuje i ekspresowo wchłania.
Zapach ma cudny! No przepiękny! Zero sztuczności, idealny słodki kokosik!

I tyle plusów. Krem jest na maksa lekki, szczerze powiedziawszy to najsłabszy krem jaki miałam od daawna. Taką pogodą, mam mega problem ze skórą dłoni. Są wysuszone, skóra piecze i pęka.
Niestety krem nic na to nie zaradził. Dosłownie zero poprawy, gdzie wiadomo w takich kryzysowych sytuacjach ulga potrzebna jest natychmiastowo, a tutaj tego brak :(
Jestem masakrycznie zawiedziona :( Liczyłam na niego! A jak poniuchałam to liczyłam razy 10!
Ehhh. Wracam do ulubieńca, który ratuje moją skórę dłoni, ten zużyję, bo niemal dobija dna, potrafię go używać 3-4 razy w ciągu godziny a i tak dłonie nadal są w opłakanym stanie .. Niestety jest też niewydajny, spokojnie można go zużyć w 2 tygodnie. Płacić 9,99 zł za krem aby używać go przez tak krótki czas? Hmmm, kiepski biznes. Za 100 ml, ok, ale nie 30.

Znacie ten krem? Jakie kremy do rąk możecie polecić?

BUZIAKI, KAŚKA :*

sobota, 2 grudnia 2017

Lakier do paznokci zila dostępny w drogeria.pl

Witajcie!
Zmęczeni całym tygodniem przedszkola, leżakujemy dziś w domu. Dzień lenia pełną parą. Proste śniadanie, prosty obiad, zabawa przez cały dzień ;) Czasami tego nam trzeba. Nocki odkąd Bartek chodzi do przedszkola to masakra. Śpi w przedszkolu 15-20, zasypia 2-3 godziny później i godzinę lub nawet dwie wcześniej wstaje... Już nie wspominając o tym, że prawie całkiem zrezygnowaliśmy z mleka w dzień to w nocy co godzina minimum wstaje ;) jest super, matka to zombie :D


Dzisiaj szybciutka recenzja lakieru Zila, który jest dostępny na wyłączność w drogerii DROGERIA.PL


Lakier znajduje się w klasycznej, typowej dla lakierów buteleczce.




Długi, ale dosyć wąski pędzelek, wygodny w użytkowaniu.


Paznokcie po jednej warstwie lakieru.


Tutaj już dwie warstwy ;)

Lakier testowała siostra :)
Jest zadowolona z koloru, uważa że dwie warstwy są wystarczające. To nie jest lakier, który ma dać całkowite krycie, tutaj rządzi klasyka,  a to jest transparentny, pudrowy róż.
Łatwo się maluje, dosyć szybko schnie, jednak nie jest bardziej trwały, niż inne klasyczne lakiery.

Podsumowując, jest to klasyczny średniaczek. Plus za kolor, i właśnie ta transparentność to największa zaleta ;)


Znacie lakiery zila?  Jak się u was sprawdziły?

BUZIAKI, KAŚKA :*

niedziela, 12 listopada 2017

Innowacyjny manicure hybrydowy z lakierem Monohybrydowym Peggy Sage ;)

Witajcie Kochani!

Takiego postu jeszcze u mnie nie było, dawno myślałam, aby posty paznokciowe wprowadzić, w końcu robię hybrydy. Tak więc pierwszy jest, będą i kolejne ;) Jednak zapewne jakość zdjęć nie będzie jakaś mega super, bo pazurki zawsze robię wieczorem jak Bartek śpi, a zdjęcia nie wychodzą mi najlepsze przy sztucznym świetle. Więc wybaczcie ;))


Zawartość paczuszki wyglądała tak. Lampa w kartoniku i lakier.


Zestaw, który otrzymałam już po rozpakowaniu :)


Peggy Sage- 1 LAK Millenium Red.



Spójrzcie na pędzelek! Jest tak 'ścięty', że idealnie rozprowadza lakier tuż przy skórkach! Malowanie nim to sama przyjemność!


Śliczna różowa lampeczka! <3


Pazurki gotowe do działania ;)


Klasyczny manicure w kolorze jakże klasycznej czerwieni ;)

Szczerze powiedziawszy miałam ogromne wątpliwości czy lakier pozostanie nietknięty przez chociaż tydzień...
Z zasady zawsze twierdziłam, że co jest do wszystkiego to raczej jest do niczego ... jednak tutaj byłam szczerze zaskoczona jakością! Lakier nietknięty utrzymał się caluśkie 2 tygodnie! Jak dla mnie ogromnie długo! Często końcówki zaczynają się u mnie ścierać nawet po tygodniu...
Po 2,5 tygodniu pojawił się odprysk, owszem stuknęłam paluchem, ale jednak.
Co do czego po 3 tyg zrobiłam nowe pazurki.
Reasumując dla mnie świetna jakość, tym bardziej jak przy takim nakładzie pracy!  Nie musieć nakładać bazy, topu! Marzenie <3


Dziękuję bardzo za ten prezent, a tym bardziej, że lakier sprawdził się tak dobrze!

Znacie takie lakiery nie wymagające bazy i topu? Jakieś możecie polecić?

BUZIAKI, KAŚKA :*

poniedziałek, 6 listopada 2017

LOVINGECO: Krem do rąk Kokos & Trawa cytrynowa.

Witajcie! No to dzień pierwszy- zapoznawczy, już za nami :) jutro idziemy na pierwsze zajęcia. Dziś jak i jutro jestem tam z Bartkiem, pojutrze pewnie będę już miała go zostawić na godzinkę- dwie. No zobaczymy jak to będzie ;) coś czuję że moje dziecko pobiegnie do dzieci a ja... będę pół dnia beczeć :D tak najszybciej będzie! :))) ahhh matkowe rozterki.


Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam o ciekawym kremiku do rąk, ze świetnym składem.
Otrzymałam go na spotkaniu blogerskim w marcu.
Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie, tym bardziej mnie zaciekawił, był bardzo uroczo zapakowany w materiałowy woreczek. Sami spójrzcie.




<<Marcowe spotkanie blogerek w Białymstoku relacja.
<<Marcowe spotkanie blogerek w Białymstoku Upominki.


Produkt znajduje się w buteleczce, fajna grafika, stylowana na eko, widać na pierwszy rzut oka.



Skład dla zainteresowanych.


Informacje od producenta.


Produkt wydobywamy za pomocą pompki airless. Lubię bardzo te rozwiązanie, co więcej podoba mi się bardzo, że widać ile zostało kremu, ale nie na zasadzie, że to co od połowy buteleczki do dołu. Tylko ten mechanizm tak sprytnie 'przesuwa' kremik w górę. Nie wiem dlaczego ale cieszy mnie jak widzę ile zużyłam, ale też ile zostało :D Takie dziwne, ale tak mam :P

Kremik jest koloru białego, dosyć gęsta konsystencja jednak momentalnie pod wpływem temperatury rozsmarowując go na rękach robi się półpłynny i świetnie się rozprowadza. Jest mega wydajny, ja na obie dłonie i to tak do porządnego wymasowania używam pół pompki. Bardzo, bardzo oszczędny produkt!

Pachnie bardzo fajnie, chociaż już trochę przejadł mi się ten zapach, bo miałam taki kremik od firmy Pat&Rub, pachniał identyko ;) Szkoda, że nie jest to sam kokos, bo zapewne bym tylko siedziała i wąchała go. Chociaż może to i dobrze, toć ja nie mam czasu na siedzenie :P

Kremik świetnie działa! Bardzo dobrze nawilża dłonie, nie działa na chwilę jest na prawdę fajnie odżywczy. W październikowym denku pokazywałam dwa kremy do rąk, i jeden i drugi nie nawilżał nawet w połowie tak dobrze jak ten.
Ekspresowo się wchłania, nie pozostawia na skórze filmu, ale pozostawia je miękkimi i gładkimi na długo! Miałam dłonie w kiepskim stanie, zawsze tak jest, kiedy tylko temperatura spada poniżej 10 stopni, niby nie czuję jako takiego chłodu w dłonie, ale skóra marznie mi bardzo mocno i takie są tego efekty.
Obecnie kryzys zażegnany i jestem przekonana, że dopóki nadal go używam nic mnie nie dopadnie!

Warto go poznać, świetne działanie, fajny zapach i dobry skład! Polecam!


Znacie ten krem? Może coś innego tej firmy?

BUZIAKI, KAŚKA :*

czwartek, 2 lutego 2017

Indigo i ich kilka wspaniałości nie hybrydowych :)

Witajcie!
Zima zimą, ząbki ząbkami. Ktoś mi kiedyś współczuł że synek ma kolki? Teraz to się dopiero dzieje! Trójki napierają całą mocą! Co nas ratuje? Mrożona marchew :D gryzaków nie toleruje- żadnych! Ahh no cóż, jakoś będzie trzeba przeboleć ..


Dzisiaj kilka słów o produktach indigo, które mnie zachwyciły (chociaż nie wszystkie). O ich słodkich, kuszących zapachach i przepięknej oprawie graficznej!


Balsam do ciała- pop sugar- śliczny zapach, przyjemna konsystencja- szybko się wchłania, dla mojej średnio potrzebującej skóry jest ok. Denerwująca była tylko pompka, która się zacinała no i to, że jak zostało 1/4 opakowania zaczęły pojawiać się problemy z wydobyciem produktu ...


Krem do rąk- jeju jak to pachnie! <3 Cudnie! Mieszka w torebce i molestuję go przy każdym wyjściu!


Olejek do skórek i paznokci- u mnie też do dłoni.


Łatwiejsza aplikacja byłaby pędzelkiem- jeśli chodzi o skórki i paznokcie, ale w sumie pipetka też daje radę.
Pachnie przebajecznie <3 i jest na prawdę fajnym nawilżaczem :)


Serum z mirrą.


Uwielbiam uwielbiam uwielbiam! Najlepszy produkt do paznokci (i skórek) ever! Uzależniłam się od wsmarowywania go co wieczór- chyba temu zdjęłam hybrydy :P


Mega przyjemna i na maksa prosta aplikacja! Przekręcasz- produkt wypływa ze środka- aplikujesz pędzelkiem! Prościzna!


Dwa ślicznie pastelowe kolorki




Wygodnie nieduże, ale zarazem jak na rozmiar szerokie pędzelki ułatwiające dokładne pokrycie płytki paznokcia. Oba kolorki są słodkie, jeśli chodzi o trwałość- u mnie bez śladu użytkowania wytrwały aż 3 dni! Wierzcie mi, że ostatnio to rekord! Aby uzyskać ładny, nieprześwitujący kolor potrzebowałam dwóch warstw lakieru- czyli w sumie tak jak przeważnie.


Odżywka- dla mnie mocno średnia, nie zrobiła u mnie za wiele.
Top Coat- wydaje mi się, że to on sprawił, że lakiery na moich paznokciach wytrzymały tak długo :)

Kochani znacie coś z tych produktów?

BUZIAKI!!

środa, 25 stycznia 2017

EQUILIBRA: Łagodne mydełko do rąk i twarzy NO TEARS 0m+.

Witajcie!
Taką piękną mieliśmy dziś pogodę :) Jaacie! Spacerowaliśmy sobie z Bartkiem, a dzieciaki pod blokiem- naprzeciw naszego zjeżdżały sobie z górki :P super, będzie miał synuś blisko, niezłą górkę :P

Myślę już powoli nad zapisaniem Bartka do przedszkola. Barto upodobałam sobie przedszkole Montessori :) podglądam ich na fb i strasznie mi się podoba ich pomysł na edukację i zabawę maluchów :) Znacie te przedszkole? Wiem, że nie tylko u nas w Augustowie mają swoją placówkę.


Dzisiaj chcę wam opowiedzieć o mydełko od Equilibra. To nasz pierwszy produkt tej firmy. Tym razem na początku za testera robił Bartosz :) Dlaczego tylko na początku? Zapraszam do lektury :)


Produkt mieści się w butelce z pompką. Jej pojemność to 250 ml. Grafika bardzo przyjemna- misie- typowo dziecięca :)

Producent informuje nas, że składniki mydła są w 98% naturalne
Że zawiera 20% aloesu, no i że ma fizjologiczne PH.

Znaczy się dobrze, prawda ?


Tutaj można odczytać skład


Oraz kilka słów od producenta.


Konsystencja jest bardzo rzadka, wręcz lejąca. Na zdjęciu trzeba się dobrze przyjrzeć, aby zobaczyć produkt, gdyż jest on całkowicie bezbarwny.
Zapach jest przyjemny, trochę jakby czuć ten aloes.

Jeżeli chodzi o działanie w pielęgnacji Bartka skóry nie sprawdził się zupełnie. Co prawda nie podrażnił, ani nie uczulił go, ale piekielnie wysuszył mu skórę... Użyliśmy go dwa razy do kąpieli, umyłam nim Bartkowi buzię, włoski i szyjkę. Niestety coś, mimo tak dobrego składu, nie wpływa na jego skórę dobrze.
Był to jedyny nowy produkt w jego pielęgnacji, więc winą całkiem obarczam właśnie mydełko.
Muszę jednak zaznaczyć, że synek ma AZS i sprawdza się u nas na prawdę kilka pojedynczych specyfików, więc właściwie się tego spodziewałam.

Myślę, że przy normalnej skórze, nie wymagającej te mydełko na pewno się sprawdzi.

Zużywam je w tej chwili sama- do mycia rąk- jednak strasznie denerwuje mnie ta rzadka konsystencja :) Ale zużyję na pewno, bo dobrze się pieni, ładnie oczyszcza no i mojej skóry nie wysusza.

Znacie to mydełko ?


BUZIAKI, KAŚKA :*

wtorek, 10 stycznia 2017

GRUDNIOWE NOWOŚCI I DENKO :)

Witajcie Kochani! Zima pełną parą prawda? Rekordowe mrozy w tym roku u nas -26 stopni :) A na sali gdzie leżałam z Bartkiem zamarznięte okno i sople zwisające z parapetu... Suma sumarum zimno nie było, ale na parapecie nie można było nic postawić, bo groziło to zmrożeniem :P


Z racji tego, że są to posty już dosyć zaległe i z zeszłego roku wyjątkowo poświęcę im tylko jeden post, zamiast dwa oddzielne. Zapraszam więc!

Najpierw pokażę wam nowości :)


* moja maska masaż <RECENZJA> skończyła się już, więc zawitało kolejne opakowanie. Zamówiłam na tej stronie, bo nigdzie indziej nie była dostępna. Dosyć długo czekałam na zamówienie, ale w sumie jestem zadowolona, bardzo przystępna cena :)
*olej ze słodkich migdałów- kupiony głównie dla Bartka- u niego sprawdza się super, nie dość że udaje nam się wygonić ciemieniuszkę, która co chwilę wraca, ale i włoski ma cudnie miękkie i wg mnie pięknie pachnące :D
Sama też go próbowałam i kocham! Na pewno jeszcze dokupię- zostało nam pół opakowania :P




Shaker GymHero :) Dawno chciałam go kupić, z racji BLACK FRIDAY był w cenie 19 zł z darmową wysyłką, więc jest :)



Zamówienie z okazji DDD w kosmetykomanii. Widzicie jak cudnie wygląda to zamówienie? Łaaa <3



Kolejne zakupy z DDD- na ezebra. Kupiłam swoje ulubione szampony serwatkowe i kilka innych- dla mnie- nowości. I szampony i maski i peelingi :)


* żel Cien kupiony w lidlu :) śliwka i cynamon. I co wam powiem to wam powiem zapach mi wcale się nie podoba, zupełnie nie jak śliwka i ani nuty cynamonu... No ale krzywdy nie robi, kosztował 2,99/ 400 ml


Błyszcząca i utrwalająca przesyłka od Twoje Źródło Urody.



*odżywka w spayu Gliss Kurr- dokupiłam do zestawu, który zamierzam niebawem dać do użytku. W Kauflandzie
*mój pierwszy żel tej firmy :)



*zapas balsamu dla Bartka, chociaż jeszcze nie skończyliśmy tamtego, ale już prawie.
*dwie emulsje EMOTOPIC też dla Bartka.



*zimowe mydło ziaja karmelizowany migdał
*zimowe mydło ziaja piernik, imbir, cynamon
*mydło pod prysznic ziaja blubel- jabłko, agrest

Te zakupy zrobiłam w internetowej aptece http://cefarm24.pl i .... NIE POLECAM! Po tygodniu od złożenia zamówienia dostałam e-mail, że nie może ono zostać skompletowane, że dwóch produktów brakuje... Kiedy ja już w oknie wypatrywałam kuriera oni piszą, że nie mają wszystkiego! Specjalnie dobiłam do darmowej przesyłki, dobrałam coś dodatkowo, wybrałam kuriera aby przesyłka była u mnie jak najszybciej- kończyła nam się emulsja do kąpieli dla synka. No jak dla mnie komedia.


Te produkty otrzymałam, jak to napisano 'w ramach rekompensaty' od apteki, za opóźnienie i problemy z zamówieniem. Heh, serio? Nie znam masek biovaxu, ale z tego co wiem są one o większej pojemności?  Nie, nie jestem pazerna, nie potrzebuję od nich nic, aby tylko wywiązali się z tzw umowy kupna/sprzedaży. A jeśli nie to niech się nie ośmieszają taką 'rekompensatą' ...






Dwa nowe oleje. Bartek dostał na gwiazdkę- będziemy próbować. Z masła shea już w użyciu i tak jak myślałam, sprawdza się super, zapewne naskrobię post.


Świeczki. Pumpkin pie z tesco kupiłam sobie, ostatnio aż trzy wykończyliśmy :) Drugą dostaliśmy na gwiazdkę. Jabłkowej jeszcze nie miałam, na sucho przyjemna, ciekawe jak po zapaleniu.



*Tonik ogórkowy- muszę wypróbować, kosztował ok 5,5 zł.
*krem do rąk neutrogena- również dołączony do prezentu gwiazdkowego


Dobrze, że to zakupy z poprzedniego miesiąca i roku ... :P bo 50 zł to tu by nie wystarczyło.. :P


Teraz pora na DENKO :)


*krem do twarzy z filtrem bielenda- do cery tłustej- sprawdzał się fajnie, wynalazłam w torbie... plażowej :P jest już po terminie ze słoiczka
*płyn dermofuture z micelami <RECENZJA>  nie wiem czy to z moimi oczami coś się stało, czy z płynem, tak piekielnie mnie zaczął piec... została ok 1/3... a szkoda, bo ładnie zmywał makijaż...
*micel z dermofuture sprawdzał się super aż do końca <RECENZJA>
*tonik sylveco <RECENZJA> na pewno nabędę kiedyś drugie op :)
*płatki bebeauty- te duże kwadratowe-bardzo fajne



*szampon ducray annaphase- całkiem fajnie się spisał, chociaż na niedługo starczył
*odżywka equilibra- bez szału, ale złego nic też nie zrobiła



*krem do pięt hemel <RECENZJA>
*krem do stóp shefoot- bardzo fajny
*peeling do stóp neutrogena- polubiłam :)
*balsam do rąk pat&rub <RECENZJA>
*mydło w płynie isana- trochę zawiodłam się zapachem



*żel pod prysznic IVANATURA <RECENZJA>
*dezodorant dove- lubię :)
*żel pod prysznic balea- śliczny zapach, super się pienił! Ekstra!
*emulsja do kąpieli EMOTOPIC od Pharmaceris- świetna jest, u nas sprawdza się bardzo dobrze



*dwie maski garnier- były w joyboxie. Bardzo przyjemne :) Wiecie... pokochałam maski w płachcie! Super są :)
*maska na okolice oczu z alie- super wygląda- zamówiłam 3 i być może domówię :)
*jajeczna maska z aliexpress- na prawdę świetnie mi nawilżyła buzię, nie wiem do jakiej jest ona cery, ale WOW



*wkładki facelle- niezmiennie najlepsze!
*podkłady babydream- teraz paczek, ale w styczniu już poszły dwa ... na prawdę super przydatna rzecz...
*chusteczki kindii cleanic- na prawdę bardzo przyjemne, z tego co się orientuje skład mają niezły, nic złego nam nie uczyniły, były dobrze nasączone.
*najlepsze z najlepszych chusteczki velvet!



Próbki próbeczki.
*odżywka eveline- no włoski były cudnie miękkie, takie sypkie, może skuszę się na normalne opakowanie
*szampon i odżywka glyskincare z olejem z orzechów macadamia- super! Piękny zapach i na prawdę fajne działanie, może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie :)
*peeling i maska do stóp od shefoot- przyjemny zabieg, ale bez szału.
*kremy shefoot jak i próbka peelingu ok- ale próbka, która starcza na jedną stopę to trochę przesada :P
*próbki kremu INDIGO- cudne zapachy <3


A więc jak widzicie, zużycie było całkiem niezłe, mam nadzieję, że i styczeń zaowocuje :) Staram się zużywać i żele i balsamy, teraz kremuję się codziennie po kazdym myciu, wcześniej zdarzało mi się tego nie robić. Mam masę zapasów- jak widzieliście w podsumowaniu ale i sporo otwartych produktów. Więc wzięłam się za zużywanie- smaruję ciało, smaruję stopy, robię maseczki, peelingi itd itp :) Także mam nadzieję, że styczeń i luty to będą super denka!

Miłego tygodnia wam życzę! My wzmacniamy odporność kiszonkami :D Zupki z kiszonek u nas królują w tym tygodniu! :) Polecam!

BUZIAKI, KAŚKA!