czwartek, 18 lipca 2019

Denko #6 Lipcowe zużytki.

Witajcie Kochani!
Pogoda nie rozpieszcza, humor też ostatnio nie ten ;) Jakoś to nie mój czas, mamy trochę problemów, na szczęście bardzo podnosi mnie na duchu Bartosz, chociaż potrafi napsocić, ale jest obecnie najsłodszy ever! To jak rozmawia, co mówi, jak mówi!  Kocham najmocniej pod słońcem, niby oczywiste, ale jednak! Najwspanialsze co mnie w życiu spotkało, na prawdę.


Znowu denko, spóźnione, ale nie tak jak ostatnio :P

CIAŁO: 


* Tym razem inny, jednak mąż nie skarżył się, że coś z nim było nie tak, więc chyba też jest ok ;)
* Ten dezodorant z Isany jest na prawdę spoko, działa, a to najważniejsze ;)
* Bardzo dobre maszynki, chętnie znów po nie sięgne.



* Żel pod prysznic dove- jak on mnei zmęczył, znudził, omg. Na szczęście udało się go wykończyć!
* Żel balea- cudowny! Nie pierwsze opakowanie, chętnie znów po niego sięgnę!
* Żel z Isany- średni. Niby ładny zapach, ale nie uwiódł mnie jakoś, po prostu nie było tego czegoś.

WŁOSY: 


* Lbiotica- maska. Ktoś mi może powie, czy maski Lbiotici wszystkie mają takie zawrotne pojemności? Czuję duży niedosyt i jakoś niezbyt dużo mogę o niej powiedzieć ...
* Batiste, suchy szampon, bardzo fajny :)
* Sylveco- myjąca odżywka. Całkiem fajna, kupiłam po próbce. Ale nie kupię ponownie, nie zachwyciła mnie aż tak.
* Odżywka Pilomax Wax, no przyjemna, ale nie to że jakaś cudowna. Czegoś mi w niej brakowało.
* Avon- świetna maska! Serio. Ale to nie moja pierwsza z avonu i przeważnie czuję zachwyt, dosłownie ;)


DZIECIĘCE: 


* Sylveco baby- oliwka do ciała. Zużyłam jakąś połowę na włosy, może i nawet 3/4 bo od dawna nie używamy dla Bartka żadnej oliwki. Średnia do włosów, dla Bartka chyba też się sprawdzała, chociaż nie pamiętam zbytnio.
* Oliwka Anthyliss- Bartek dostał od niej mega uczulenia, więc wzięłam ją do włosów, ale pogorszyła stan mojej skóry głowy, więc wywalam. Dużo nie zostało, ale jednak była dosyć kiepska.
* Ziajka pasta do zębów dla dzieci, z ksylitolem.

TWARZ: 


* Lirene- glinkowa pasta myjąca- świetna! Nie wiem czemu nie doczekała się recenzji, ale bardzo ją polubiłam, może jednak coś naskrobię? Zdjęcia mam ...
* Pasta rapid white. Dla mnie zero efektu wybielania, dodatkowo się dowiedziałam, że moze być że moje zajady nawracają przez pastę do zębów. Nie wiem, kupiłam sobie dwie z dobym składem, zobaczymy.
* Płatki z biedry, jak co miesiąc :)


MASECZKI/PRÓBKI: 


* Garnier maska węglowa- fajna, ale myślałam, że jak z węglem to trochę oczyści buzię, ale w tym kierunku zero.
* AA maska bąbelkowa- zero jakiegokolwiek efektu. Fajnie się spieniła :P
* Bielenda peel off. Biała dla niej, czarna dla niego. Oczywiście u nas używam ja obydwu :P
* Próbka balsamu resibo- fajnie pachnie i spoko się wchłania, tyle mogę powiedzieć :)

HIGIENA: 


* Chustki babydream, najlepsze, wiecie ;)
* Masmi wkładki higieniczne, bardzo przyjemne. Teraz testuję też tampony, ale mniej mi się podobają, dlatego że są z aplikatorem, jakoś nie potrafię się z tym dogadać.
* Wkładki higieniczne z lidla, nie polubiłam, na pewno więcej nie kupię.


INNE: 


* Odświeżacz Aril- cudowny, cudowny zapach! Ale zauważyłam, że dosyć krótko czuć zapach. W sensie psik, czuję czuję i nie czuję. :D



Całkiem sporo tego, choć to nie największe moje denko. Ale jestem dumna, bo zużywanie trwa. W tym miesiącu będzie chyba cienko :P ale ciągle walczę! <3


Znacie coś? Dajcie znać koniecznie!

BUZIAKI, KAŚKA :*

środa, 3 lipca 2019

NATURA ESTONICA: Purple Acai body scrub.

Witajcie Kochani w lipcu już :) Czas szybko pędzi, zwłaszcza na urlopie :P no i dziś środa, połowa drugiego tygodnia, od poniedziałku powrót. Ehh, co zrobić :P
Bartek mi trochę przychorował, kaszlał brzydko więc wczoraj i dziś został w domu. Tylko to dziwne jakieś było, wczoraj tak strasznie kaszlał, w nocy trochę też. Dzisiaj z kolei zero kaszlu, zero czegokolwiek... Niezwykłe ozdrowienie? :D No w każdym razie, jeśli nic się nie zmieni jutro idzie do przedszkola ;)  Przynajmniej będzie się bawił z dziećmi, bo ja choćbym co chwilę coś wymyśliła to pobawi się, a zaraz i tak jęczy o tablet, albo bajki... A ja mu bardzo tego żałuję. Staram się żałować. Dużo mówi, dużo ładnie, ale i dużo niewyraźnie. Temu postawiliśmy na czytanie i inne zabawy a media ograniczamy niemal do zera. Mam nadzieję, że to przyniesie skutki ;)

Dzisiaj przychodzę do was z nową recenzją! Jak wiecie uwielbiam peelingi, więc chętnie testuję nowe dla mnie produkty z tej kategorii. Ten gagatek zamówiłam jakiś czas temu, kiedy w jakiejś drogerii internetowej  była mega wyprzedaż, chyba likwidacja sklepu, ale nie pamiętam dokładnie.
Ale moje zamówienie wtedy było spore :P i było w nim sporo peelingów :P Teraz jednak staram się kupować jak najmniej i zużywać zapasy. A w lipcu planuję #lipiecbezzakupowkosmetycznych :D Ciekawe jak mi pójdzie, trzymajcie proszę kciuki! Niczego mi nie trzeba, a oszędzanie zawsze mile widziane :P


Peeling znajduje się dosyć standardowej wielkości słoiczku, z bardzo banalną i właściwie nieciekawą grafiką :P Ale samo 'Natura Estonica' mnie zachęca wystarczająco :P



Informacje od producenta, skład. Produkt zachowuje swoje właściwości do 12 miesięcy od otwarcia, dosyć długo, przeważnie jest to 6 m ;)



Nie wygląda zachęcająco, ale to tylko zmyłka. Peeling ma ciemnoróżowy kolor. Ogromnie dużo drobinek, a przed użyciem nie trzeba go wymieszać, to fajnie, czasami bywa to wkurzające, że zanim użyję produktu, dobre dwie minuty trzeba machać łychą :P


Tu na zdjęciu fajnie widać drobinki, a jest ich sporo i większość z nich jest duża. Jednym słowem jest to na prawdę porządny zdzierak, a dla mnie to jeden z najważniejszych, jak nie najważniejszy w sumie aspekt. Drugi najważniejszy, no albo najważniejszy, nie mogę się zdecydować, która cecha ma dla mnie większe znaczenie, to zapach. Tutaj nie zawiodłam się, absolutnie! Pachnie cudnie, owocowo delikatnie kwaskowato. Świetnie!
Nie dość, że pozostawia cudny zapach (który utrzymuje się max do godziny po spłukaniu), to sprawia że skóra jest mega wygładzona i delikatnie nawilżona zarazem, bo zostawia lekki film, ale serio szybko się wchłania. Dzięki niemu skóra odzyskuje blask z wszystkie zrogowacenia i suche skórki przestają istnieć, jest na prawdę bardzo skuteczny!  Nie uczulił mnie, nie podrażnił, także w ym temacie też bardzo ok.

Polecam go wam serdecznie, jeśli go nie znacie. Jeśli znacie, dajcie znać jak się srawdzał?

BUZIAKI, KAŚKA :*

niedziela, 30 czerwca 2019

DENKO #5 Majowe zużycia.





Witajcie Kochani! Wiem wiem jak jest późno, a u mnie dopiero majowe denko, kiedy już czerwcowe trzeba focić :P cóż, obfociłam te dawno, jednak wyszło jak wyszło, że czas mi zbyt szybko znika!
A więc nie przeciągam, pokazuję i opisuję co jak się sprawdziło :)


TWARZ: 


* Ten żel z Marion mimo boskiego zapachu kompletnie się u mnie nie sprawdził... Całą serię miałam, niestety zapychała mnie. Wykończyłam jako żel pod prysznic.
* Najlepszy Blisteź jaki do tej pory miałam, super zapach, fajne działanie, minus to to, że słodka i nie raz zjadałam ją :P
* Chusteczki arganowe od Equilibra, niestety musiały być otwarte, bo jak ja je otworzyłam były już suche jak wiór :(
* Puder Nanda. Zamówiony na alie. Spoko, bez zarzutu, nie zapchał mnie ani nic. Ale mega szybko się skończył.
* płatki z biedry, znacie już je ;) lepsze owalne, ale te też spoko.



MASECZKI: 


* Ta sukieneczka z biedry to dla mnie nic ciekawego, no zero czegokolwiek, poza zapachem :P W każdym razie na szczęście nei zrobiła mi krzywdy.
* 7th heaven tego wariantu chyba nie miałam wcześniej, bo do kilku ich masek wracałam. Ta bardzo przyjemna, no i peel off które lubię.
* Ostatnia to płachta mediental. Mediheal rodzima marka. Nie wiedziałam jak kupowałam, a na opakowaniu jak wół napisane :P Równie fajna jak maski mediheal, cera była ładniejsza, bardziej promienna!



CIAŁO: 


* Obydwa żele z Bebeauty, piękne zapachy, no obłędne! Jeśli znów będą dostępne, na pewno wezmę!
* Mleczko do mycia z AA Vegan, pisałam o nim, bardzo go polubiłam.

<<AA Vegan, odżywiające mleczko do mycia.


* Old Spice- ulubiony męża. Fajny zapach.
* Kulka garnier. Kolejna, będzie więcej. Spoko są!
* Emulsja femina, muszę wypróbować drugi wariant, bo lepiej się sprzedaje, a ja z jakiegoś powodu kupuję ciągle ten wariant.


STOPY, DŁONIE: 


* Lbiotica maska złuszczająca do stóp. Zawsze była ulubioną, jednak poznałam maskę Bebeauty i zmieniam zdanie!
* Bingospa, mandarynkowa kąpiel do skórek i paznokci. Może i coś działała, ale ile ja ją męczyłam... :D
* Piękny zapach mydełka Isany, kupiłam znowu ten zam zapas. Ekstra pachnie, nie wysusza, nie podrażnia.



WŁOSY: 


* Ulubiony szampon męża, Prosalon coconut. Chciałam wczoraj uzupełnić zapas, ale brak w Hebe w Sokółce.
* Bardzo fajna farba Palette. Trwały jak na czerwień, fajnie kryje, siwiznę też. Odżywka ja kzawsze najlepsza ta dołączana do farby.
* Olejek łopianowy- fajny, trochę uspokajał moją skórę głowy!



INNE: 


* Żelki na zdrowe włosy. U mnei nie zrobił nic, kompletnie o nim zapomniałam pod koniec opakowania, ale wymęczyłam w końcu. Włosy mi wypadały na początku, w połowie, pod koniec i nadal masakrycznie wypadają.
* Soczewki- polecam! Kupuję je znowu, są spoko i w przystępnej cenie. Nie rwą mi się, a niektóre potrafiły się rozerwać po kilku dniach używania.
* Podgrzewacze Bispol- truskawkowe- zapach przyjemny.



* Kupiłam ten płyn do czyszczenia pralki Bryza za poleceniem, za poleceniem wielu osób. Ale ja serio nie widziąłam w nim nic nadzwyczajnego, poza zapachem, który mi się nie podobał piekielnie i strasznie długo się wydobywał z pralki ...
* Ostatnio ulubiony zapach cocolino <3 cudowny!
* Świetny zapach Aril. Pachnie bardzo fajnie, delikatnie egzotycznie, czuć ciupkę mango i ciupkę kokosa, lubię!


To już wszystko! Trochę tego wyszło, chociaż to nie największe moje denko, ale jest pokaźne więc jestem dumna :)
Bo co chwila coś kupuję. Może nie jakoś dużo, na szczęście nie żele pod prysznic, ale suma sumarum zapasy się powiększają... Eh. Muszę przestać kupować!
Może by tak lipiec bez zakupów kosmetycznych? Przemyślę, rozważę i dam znać :)
Pewnie na Instagramie :)


BUZIAKI, KAŚKA :*

niedziela, 23 czerwca 2019

Bawełna organiczna. Czy TO ma sens?

Witajcie Kochani!

Jako mama malucha, bo dla mnie 3-latek to wciąż maluch, staram się codziennie być jeszcze bardziej świadoma.
Świadoma czego? Świadoma szkodliwości, tego, że coś może być niezdrowe, zdrowe mniej lub bardziej, jeśli mogę wybrać coś korzystniejszego staram się to robić. I wiem, ale i przyznaję się, ja nie jestem w 100% eko, bio, czy właśnie organic. No nie. Ale w miarę moich, a właściwie naszych możliwości, staram się dbać o to, aby kupować lepsze i to w każdej kategorii. Nie zawsze kupię lepsze mięso, bo nie zawsze mam możliwość, ale nie wyobrażam sobie, aby w mojej lodówce znalazł się np serek Danio. Serio! Albo też parówki te najtańsze z biedronki, czy innej stonki.
Jeżeli o serki chodzi, nie sam cukier mi przeszkadza, bo to najmniejsze zło, należy zachować proporcje biorąc pod uwagę jadłospis z całego dnia, jeden serek w tygodniu, z dodanym cukrem, nie zabije mego dziecka i ja o tym wiem, ale skrobia nie skrobia, inny szajs... Staram się ograniczać jak tylko się da, każdy jeden produkt, który nie ma dobrego składu, ale nie zamierzam też wpadać w panikę, gdy ktoś poczęstuje mojego syna czekoladą, bez przesady, w domu też przecież coś dostaje ;)

Chodzi o świadomość i umiar. To jest bardzo, bardzo ważne, nie tylko jeśli chodzi o jedzenie.

Nie wiem czy wiecie, że bawełna bawełnie nierówna? Napis 100% bawełna również jest bardzo mylący dla konsumenta. Tak sobie ostatnio pomyślałam, że ubranie powinno mieć skład, tak samo jak jedzenie. No wiesz co kupujesz, świadomy wybór. Ja wiem, że jak jest dodany do bawełny poliester to jest napisane. A to, że białe ubrania są bielone chlorem? Wiecie? A tak jest, nie mam takiej wiedzy, czy każde, w każdym razie wiem, że często.

Wiecie jaka to jest bawełna organiczna?


źródło. 


Bawełna która jest uprawiana w zgodzie z naturą i człowiekiem. W czasie uprawy nie jest 'doprawiana' żadnym świństwem przez co też osoby pracujące na takiej plantacji nie są narażane na szkodliwe substancje, a nie oszukujmy się, na dłuższą metę to ogromne zagrożenie.
Pracownicy też, na takiej plantacji, nie są wykorzystywani, dostają godziwą zapłatę za swoją pracę. Nie zatrudnia się też tam dzieci.

Organiczna bawełna jet bawełną lepszej jakości, co na prawdę widać. Weźmy na przykład ubranka dziecięce. Jeszcze w ciąży będąc, kupiłam ogrom ubranek na ciuchach. Takich z organicznej bawełny, one po przejściach z Bartkiem nadal nadawały się dla siostrzeńca! Te 'organic' kupione w lidlu również. Duża część ubranek nadawała się tylko do kosza, część jedynie 'po domu'.
Już nie mówię o wypieraniu się kolorów z takich ubranek :P Teraz więcej kupuję bluzeczek w pepco, bo Bartek je bardzo brudzi. W sensie rzeczami które się nie odpierają. Wiec mam to na porządku dziennym, po jednym praniu zamiast neonu zostaje ledwie widoczny żółty, o dziurach na środku bluzki nie wspominając..

Wiecie, że wiele artykułów higienicznych również jest bielone chlorem? Na przykład dajmy na to takie wkładki higieniczne, tampony. Niby dopóki nic się nie dzieje, człowiek się aż tak nie przejmuje. Dopóki... Ja w ciąży będąc, byłam bardzo wrażliwa na wszelkie alergeny. I dostałam uczulenia na moje ulubione wkłądki. Fakt, więcej się to nie powtórzyło, a po ciąży do nich wóciłam. Ale od tamtej pory staram się używać co raz mniej wkładek, tylko kiedy jest to niezbędne. Nawet te 'lepsze', które też miałam ostatnio okazję poznać :)


Także rozumiecie. Ważna jest nasza świadomość, w każdej kategorii. Człowiek nie przejmuje się wieloma rzeczami nie mając w danym temacie wiedzy. Jak ta wiedza do nas dociera... aż serce boli. Nie mówie, żeby wariować. Ale żeby wybierać mądrzej. I zawsze, w miarę mozliwości, najlepiej i najkorzystniej dla nas jak się da! Pamiętajcie o tym Kochani!

A was interesują takie tematy? Czy raczej jest to wam obojętne jak dużo mięsa jest w mięsie, a bawełny w bawełnie? Dajcie znać!

BUZIAKI, KAŚKA :*

sobota, 15 czerwca 2019

LIFT4SKIN: Korygujący krem pod oczy, regeneracja i redukcja cieni.

Witajcie Kochani! U nas lato w pełni, temperatury dochodzą nawet do 35 stopni na plusie, w cieniu. Upał, skwar, gorąc. Lato! A z tego wynika to, że czasu jeszcze mniej niż zwykle :P Bo jak nie korzystać z takiej pogody, tym bardziej mieszkając nad wodą ;) Dlatego niedługo pewnie będziemy murzynami :P chociaż dla Bartka używam filtr, a i tak widać że sporo przebywa na podwórku :P

Niestety blog na tym cierpi bo i bez tego mam masę obowiązków. Wiecie sami jak jest ;) W każdym razie na Instagramie jest mnie więcej, to taki mój drugi mały blog ;)

<<DoubleIdentity Instagram.

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o kremie pod oczy LIFT4SKIN.

'LIFT4SKIN to siostrzana marka brandu LONG4LASHES – lidera na rynku preparatów stymulujących wzrost rzęs. Podobnie jak w przypadku LONG4LASHES, efekty działania kosmetyków LIFT4SKIN są zaskakujące. Obie linie łączą zaawansowane technologie, które idą w parze z bardzo wysoką skutecznością preparatów, pozwalając wykraczać poza granice konwencjonalnej kosmetologii.'

źródło.



Kremik otrzymujemy w kartoniku, na którym znajdziemy wszystkie informacje, które mogą nas zainteresować, m.in. skład.




Docelowo kremik mieści się w niewielkiej buteleczce. Jest ona zwieńczona pompką, która jest świetnym rozwiązaniem jeżeli chodzi o dozowanie produktu. Higieniczne ale i pozwala na rozsądne gospodarowanie ;) Chociaż suma sumarum i tak ciężko mi zużyć 15 ml na okolice oczu :D




Krem ma biały kolor, przyjemnie pachnie, właściwie to bardzo delikatnie, nie sądzę, aby mógł przeszkadzać komukolwiek. Konsytencja w pierwszym momencie wydaje się bardzo lekka, jednak wierzcie mi kremik jest treściwy. Fajnie się wklepuje, całkiem szybko się wchłania, chociaż ja też nakładam go sporą ilość, więc ten czas stosunkowo się wydłuża.
Fajnie nawilża okolice oczu, widocznie napina skórę i ewidentnie rozjaśnia cianie. Zmniejsza tzw wory, chociaż faktem jest, że nigdy nie miałam z tym ogromnych problemów, ostatnio jednak różnie bywało, a widzę sporą poprawę, obecnie moja skóra wokół oczu jest w świetnej kondycji i ma bardzo wyrównany koloryt, w dużej mierze to zasługa tego kremu! Od paru miesięcu mam ciężki czas, na dużych obrotach, mało snu niestety, śpię po 4-6 godzin i moja skóra to czuje niestety, . Ale co zrobić, ide spąc 12-1, Bartek robi pobudkę 5-6. Życie ;)

To na prawdę przyjemny kremik. Chociaż fakt, że nie mam sporego porównania, bo to może mój trzeci w życiu krem pod oczy :P Ale efekty są, widać je, więc mogę go z czystym sercem polecić!


Znacie produkty LIFT4SKIN? Może coś polecicie?

BUZIAKI, KAŚKA :*

piątek, 24 maja 2019

AQUASELIN PODOLOGY: Krem do stóp antyperspirant.

Witajcie! A mnie znowu dawno tutaj nie było :P Życie. Trochę choruję, piszę ten post na raty, ciężko mi wysiedzieć w wymuszonej pozycji, ratuje mnie jedynie leżenie. Obiad na raty, wszystko na raty. Dzięki Bogu mam zmywarkę i pralkę :D :D chyba inaczej bym padła  :P znaczy no wiem, pralkę to ma chyba każdy, ale zmywarka, oja jakie to ułatwienie! Polecam każdemu, kto jej jeszcze nie ma! To jest  L U K S U S  drodzy moi ;)

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o kremie do stóp Aquaselin, który od pewnego czasu testuję i którego w sumie nie za wiele mi już zostało, a więc pora najwyższa.


Jak ja lubię takie tubki! Ja je nazywam 'metalowe' :P chociaż wiem, że ta konkretnie metalowa nie jest :P No ale.


Na odwrocie znajdziemy wszelkie interesujące nas informacje, skład kremu.


Nakrętka nie jest typowa, ale działa typowo, łatwo się odkręca, ale sama z siebie też się nie luzuje. Jest ok, spełnia swoją funcję.


Krem jest koloru białego, konsystencja średnio gęsta, raczej w kierunku emulsji. Zapach dla mnie jest bardzo neutralny, nie 'razi' nie przeszkadza, właściwie go nie czuć.
Łatwo się rozsmarowuje, dobrze wchłania, nie trzeba na to jakoś szczególnie dużo czasu.
No ale najważniejszy aspekt, funkcja antyperspiracyjna. No i faktycznie jest efekt, i to z czasem coraz lepszy. Stopy mniej się pocą, a przede wszystkim zapach nie jest tak przykry  ani intensywny, a wierzcie mi, że nie raz po 8-9 godzinach na nogach, w ciężkich gorących butach, po ciężkiej i czasem wykańczającej pracy, miąłam problem z nieprzyjemnym zapachem stóp. Używałam dezodorantów, jeden działał lepiej, drugi mniej. Jeszcze inny dusił moje koleżanki i kolegów :P po psikaniu nim po prostu wiele osób niemal dusiło się od kaszlu, co niestety wykluczyło kompletnie użwanie go. Tutaj tego problemu nie ma. Na szczęście :)

Jestem zadowolona, efekt jest, czego chcieć więcej :)

Może znacie ten krem?


BUZIAKI, KAŚKA :*

piątek, 10 maja 2019

AA VEGAN: Odżywiające mleczko do mycia ciała.

Witajcie Kochani! Korzystam z wolnego i ogarniam sukienke i buty na ślub siostry, który jest 01.06. Nie mogłam się zdecydować, przepraszam, nie mogę się zdecydować, ani co do sukienki, ani co do butów, zamówiłam kilka sukienek... kilka par butów.. :D no cóż, pomierzę, pomyślę, część zwrócę :) Za sprawą pięknej Gracji poznałam sklepy z pięknymi, cudownymi sukienkami plus size, piękne sukienki, a nie babcine wory. Fajnie, mam nadzieję, że uda mi się coś wybrać i czuć się w tym dobrze ;)

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o tym mleczku do mycia z nowej serii Vegan firmy AA. Miałam już inny wariant i bardzo dobrze go wspominam, czy ten sprawdził się równie dobrze? Zapraszam! :)

Mleczko mieści się w dużej, 400 ml butli, z prostą, ale przyjemną grafiką. Dla mnie się podoba i zachęca do kupna ;)


Informacje od producenta, skład mleczka.


Otwarcie na zatrzask, bardzo typowe, dla mnie wygodne. Otwór odpowiedniej wielkości, pozwala dobrze dozować mleczko.


I tu widać mój największy i największy zarazem błąd. Po zrobieniu zdjęć nie oglądam, czy wyszły ok, nie pierwszy raz mam niewyraźne zdjęcie, nie mam już opakowania, a tym bardziej mleczka. No i zonk.

Mleczko jest mgliste, nie jest tępo białe, ale nie jest też przezroczyste, konsystencja gęstego żelu. Fajnie się pieni, dobrze oczyszcza. Nie podrażnił mnie, ani nie uczulił.
Wspaniale pielęgnuje skórę a przy okazji umila kąpiel cudownym zapachem! Widzicie tą truskaweczkę z przodu na etykiecie? No to mleczko pachnie dokładnie tak jak ta truskaweczka :P taka w środku sezonu, dojrzała, soczysta i prawdziwie pachnąca!

Bardzo polubiłam te mleczko, nie szkodzi, robi co ma robić, dodatkowo ten zapach! Polecam!


Znacie kosmetyki AA Vegan? To już mój trzeci produkt z tej serii i jestem bardzo na tak!
Może wy coś polecicie?

<<AA Vegan: Podkład kryjąco- witalizujący.


BUZIAKI, KAŚKA :*