piątek, 17 stycznia 2020

WELEDA BABY: Szampon i płyn do mycia ciała dla niemowląt, oraz krem do twarzy dla niemowląt i dzieci.

Witajcie Kochani! U mnie mimo wolnego wieczny brak czasu. Staram się ogarnąć sprawy zdrowotne. Kolano przede wszystkim, ale tez korzystając z wolnego zapisałam się też do alergologa. Mam ogromny problem ze skórą głowy i ze skórą za uszami. Ze skórą głowy od dawna, ale za uszami od jakiegoś czasu i jest mocno źle. A jestem przekonana, że to na tle alergicznym, może nie tylko, ale przede wszystkim, temu wybieram się do lekarza. Z kolanem po jutrzejszej wizycie powinnam mieć na jakiś czas spokój, później już tylko czekać na zabieg. No i przedłużać zwolnienie. Tak nam się trafiło na początek roku, no ale co zrobić, życie. Mieliśmy duże plany, które muszą się przesunąć..

Ale to nic, nie ma wszystko ma się wpływ, czasami trzeba trochę odpuścić. I poczekać :)

Dzisiaj przychodzę do was z takimi oto smakołykami od Weleda baby! To jest nowa seria, seria dla dzieci. Mają przyjemne składy i są łagodne dla skóry maluchów! Jeśli jesteście ciekawi jak się u nas sprawdzają obydwa kosmetyki, zapraszam! :)


Jest to produkt 2w1, Szampon i żel do mycia ciała. Mieści się w dużej tubie o pojemności 200ml. Z dosyć miękkiego tworzywa, nie sprawia problemów przy wyciskaniu produktu.


Naklejka z informacjami w języku polskim (fajnie!) oraz skład.


Otwarcie dosyć typowe, na zatrzask. Nie oberwało się,  też nie sprawiało większych problemów z otwarciem.


Konsystencja średnio gęsta, lekko kremowa, kolor biały. Zapach fajny, zresztą taki sam jak kremu. Bartkowi się podoba bardzo, zawsze mówi do mnie po kąpieli 'Mama, powąchaj, jaki ze mnie czyścioszek!' Jest mega wydajny, zawsze dajemy odrobinę do wody, dla piany, tworzy się jej cała masa! Trochę na mokrą gąbkę i mycie pełną parą. Jeśli o włosy chodzi zaawsze kładziemy na nie pianę jedynie, nigdy bezpośrednio żel/szampon. Bo po co ? U takiego małego chłopczyka, który jeśli poci się to niewiele, nie ma potrzeby szorować włosów nie wiadomo jak :) tym bardziej codziennie...  Tym bardziej, że mój syn nie znosi myć głowy. Pieni się na samą myśl :P
Ale mogę całkowicie stwierdzić, że nie podrażnia, nie uczula oraz nie wysusza alergicznej i delikatnej skóry małego alergika. Nie powoduje pieczenia oczu. Świetnie się sprawdza i uprzyjemnia kąpiel!




Tubka z kremem jest dodatkowo zapakowana w kartonik.


Na kartoniku znajdziemy wszystkie informacje od producenta, oraz skład.


Otwarcie kremu zabepieczono za pomocą nakrętki, co chyba coraz rzadziej się zdarza, Dla mnie osobiście nie przeszkadza, lekko się odkręca, łatwo zakręca.


Krem ma kolor biały, jest gęsty, ale nie jak masło. Ma konsystencję typową dla kremu.
Pachnie tak samo fajnie jak kosmetyk do kąpieli z tej serii, zdecydowanie nagietkowo, raczej wszyscy wiedzą jak pachnie nagietek ;)
Nałożony na twarz lekko się rozsmarowuje i bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy, przynajmniej nie takiej widocznej, ani takiej która by przeszkadzała dziecku.
Fajnie nawilża  skórę, nie podrażniając nie uczulając i nie wysuszając jej. Używamy na zmianę z naszą biodermą, wtedy skóra jest nawilżona wręcz idealnie!

Mogę wam serdecznie polecić tą serię, ssprawdza się u nas bardo dobrze! Muszę też wspomnieć, że obydwa produkty są niezwykle wydajne i na pewno  na długo nam wystarczą!


Znacie kosmetyki Weleda Baby? Co o nich myślicie?

BUZIAKI, KAŚKA :*

sobota, 21 grudnia 2019

NACOMI: Galaretka do kąpieli 'Greckie lato'.

Hej! Święta za pasem co? Czas pędzi jak szalony, Święta nadeszły tak szybko, szok. Szkoda, że do tej pory u nas niemal zero śniegu ;) Raz ciut sypało, a stopniało zanim wylądowało na ziemi :D Taki mamy klimat.. ? Straszne to dla mnie :( Zwłaszcza, że Bartek tak bardzo na ten śnieg czeka, czeka na bałwana, czeka na sanki. I tylko tego mi żal, że on co rano patrzy za okno z nadzieją i codziennie się rozczarowuje. Mi tam odśnieżanie nie jest jakioś szczególnie potrzebne do życia :P

Dziś chciałabym opowiedzieć wam moje wrażenia po używaniu galaretki do kąpieli Nacomi.
Skusiłam się na nią jakiś czas temu robiąc zamówienie w aptece internetowej. Zbliżała się do terminu, a właściwie miała do niego 3 miesiące? Była za połowę ceny, więc wzięłam. Byłam pewna że do terminu zdążę ją zużyć.


Bardzo prosta grafika, jednak w jakiś sposób zachęcającą. Ponoć czasami mniej znaczy więcej, prawda?


Kilka informacji od producenta, oraz skład.


Ogromny plus za dodatkowe zabezpiecznie! Pewność, że nikt nie babrał się w niej paluchami :P


Zacznę od tego, że zrobiłam duży błąd :P Wyskrobałam trochę przy pierwszym użyciu! Głupie toto było. Najlepszym i teraz widzę, że jedynym mądrym rozwiązaniem jest wyjmowanie galaretki w całości z pojemnika i mycie się nim jak mydłem w kostce. Serio. To jest twarda galaretka i nie rozpuszcza się pod wplywem ciepła dłoni, ani pod wpływem wody ot tak. W kontakcie z wodą (kiedy używam całej jak mydła) fajnie się pieni, chociaż nie jakoś mega mocno, ale wystarczająco. Co mi się nie podoba to to, że po użyciu daje na skórze ten sam efekt co mydło, może ciut delikatniejszy, ale jednak. Skóra jest 'tępa'. Tak czysta, że aż skrzypiąca, a ja za tym nie przpadam.
Chociaż fakt, jednocześnie nie wysusza skóry, nie podrażnia ani nie uczula jej. Kolor na żywo jest ciut bardziej niebieski :P
O czym jeszcze muszę wspomnieć to to, że jest kosmicznie wydajna! Używana w całości myślę, że śmiało wystarczyłaby nawet na 2 miesiące uzywania!
Jeżeli o zapach chodzi, pachnie ok. Dla mnie bez szału, bo trochę morsko :P  Jednak nie typowo morsko, czuć odrobinę słodyczy, więc da się znieść, a nawet troszkę lubić ;) Myślę, ze dla mnie zdecydowanie utożsamia się z nazwą.

Nie jest to mój hit, ale kitem tez go nie nazwę. Nie kupię ponownie, nawet o innym zapachu, ale też nie żałuję, że trafił w moje ręcę, bo myślę, że za tyle warto było zaspokoić ciekawość.


Znacie galaretki do kąpieli Nacomi? Może polecicie coś innego Nacomi? Dajcie znać!

BUZIAKI, KAŚKA :*


Kochani, podejrzewam, że to ostatni mój post do Świąt, a pewnie i w tym miesiącu, bo i tak zadziwiająco dużo się ich pojawiło :D
Dlatego już teraz chcę wam życzyć 
Zdrowych, spokojnych, oraz pełnych miłoci i ciepła Świąt Bożego Narodzenia!
Spędźcie ten czas z tymi, których kochacie, ale i którzy kochają was. 
Odpocznijcie i spędźcie miło czas! 
Bawcie się dobrze w Sylwestra i oby przyszły, już 2020 rok był lepszy!

środa, 18 grudnia 2019

DENKO #11 Listopadowe zużycia.

Witajcie! Niedługo Święa, my bardzo mocno czekamy na śnieg! Raz ciut popadało, ale kwestia kilku minut i nie było po nim śladu, niestety.
Fajnie by było, żeby na święta popadało. Bartek by się ucieszył!
Z moim kolanem średnio dobrze, niestety wygląda na to, że bez zabiegu się nie obejdzie.. Tera czekam na wizytę u ortopedy, myślę, że on wtedy wyznaczy datę zabiegu. Trochę mnie to przeraża, bo już przez to przechodziłam, boje się kolejnego zabiegu :( Ale co zrobić, wychodzi na to, że nie ma innego wyjścia.

Dzisiaj chcę wam pokazać kolejne denko, listopadowe :) Zapraszam więc!

WŁOSY: 


* Maseczki z farby. No takie mam wrażene, że w farbach są zawsze bardzo fajne.
* Bananowa maska Kallos. Jedna z najlepszych jaką miałam :)
* Farba z  Joanny. No bardzo dobra, serio ;)



DŁONIE/STOPY: 


* Mydła jak mydła. Obydwa pachniały przyjemnie, myły, nie podrazniały, nie mogę narzekać.
* Spray do stóp, skuteczny! Ale ma okropny zapach. Ciężko mi go znieść...


PIELĘGNACJA DZIECIĘCA: 


* Mydło/plastelina do kąpieli. Matko jakie badziewie! Nierozpuszczalny gniot!



INNE: 


*Wszystkie zapachy bardzo nam się podobały, na pewno chętnie kupię ponownie.


CIAŁO: 


* Z peelingiem bardzo się polubiłam, mega zapach, mega diałanie! Polecam :)
* Palmolive- świetny żel, a jak pachniał!! Świetnie! Nie podranił, nie uczulił, polecam!

<<Natura Estonica. Purple Acai.


* Dezodorant, jak co miesiąc, dla męża najlepszy.
* Żel Rexona, fajny zapach, dobrze mył, nie podrażniał. Mąż zadowolony.


TWARZ: 


*Soczewki- zamówiłam teraz o większym stopniu nawilżenia, zobaczymy. Miałam czasem problem w pracy, na popołudniowej zmianie, kiedy oczy były już zmęczone.
* Pasta Ecodenta- bardzo fajna! A nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że delikatnie wybieliła moje zęby!
* Płatki Bebeauty- znacie je już bardzo dobrze ;)
* Kwas Viviean. Nie widziałam jakichś zabójczych efektów, ale była lekka poprawa cery.  Była ewidentnie ładniejsza, bardziej promienna, a także mam wrażenie, że rzadziej i mniej pojawiało się wyprysków.




* Vianek- żel do mycia twarzy. Nie polubiłam go, dobrze że mało kosztował, był dodatkiem do gazety. Ten okropny zapach, ale i miałam wrażenie, że przez niego szybciej mi się sypały rzęsy. Wykończyłam go jako żel pod prysznic.
* AA- kwiatowa woda micelarna. Fajnie się sprawdziła. Przyjemnie odświeżała buzię.
* Micel z Eveline. Bardzo spoko! Świetnie nadawał się do mycia rzęs, więc bardzo możliwe, że kupię ponownie :)


Także tak to wygląda :) Całkiem nie najgorze, a w tym miesiącu może byćć lepiej! Fajnie, cieszę się, chociaż fakt, że zakupów też troszkę było, ale nie przesadziłam, gwarantuję :) Niedługo pokażę :P

Znacie coś z mego denka? Dajcie znać!

BUZIAKI, KAŚKA :*

sobota, 7 grudnia 2019

BIOVAX: Trychologiczny peeling detoksykujący z węglem aktywnym oraz jagodami acai.

Witajcie Kochani!
Ja nadal odpoczywam, cierpliwie czekam na rezonans magnetyczny, później czeka mnie oczekiwanie na opis. Spaceruje sobie, po domu:P w ortezie ;) Mam płyn w kolanie i naderwane więzadło, więc pewnie troszkę jeszcze poodpoczywam ;)

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam kilka słów o peelingu do skóry głowy, który jakiś czas temu, skusił mnie na promocji w Rossmannie ;)
Wiecie, że mam bardzo problemową skórę głowy, szukam więc ratunku gdzie mogę.  Miałam kiedyś swój ulubiony peeling do skóry głowy, który na prawdę robił robotę, jednak go wycofali... Żebym go gdzieś dorwała, chyba wykupiłabym cały nakład :D Jednak to tylko marzenie, muszę się ratować czymś innym.


Pierwotnie peeling otrzymujemy w kartoniku, na którym znajdziemy wszystkie informacje dotyczące produktu oraz jego skład.


Docelowo peeling znajduje się w tubie, średniej wielkości i o pojemności 125 ml.


Dosyć typowe otwarcie na zatrzask, a pod nim niewielki otwór, przez który bez problemu dozujemy dokładnie tyle peelingu, ile chcemy uzyskać. Tuba jest wykonana z bardzo miękkiego plastiku, nie było większych problemów z wyciskaniem go do samego końca.


Niestety ostrość złapało mi nie tam gdzie trzeba,m ale cóż, jest jak jest, drugiej fotki juz nie mam jak zrobić.

Peeling jest koloru szarego, ma drobne, ciemne drobinki, które właśnie, powinny skutecznie złuszczać martwy naskórek. Kolor peeling zawdzięcza zapewne węglowi i jagodom goji.
Pachnie fajnie, właśnie jagodowo, zapach jest lekko kwaskowaty, dla mnie bardzo przyjemny.

Jeżeli o działanie chodzi ... to nie to. Ja nie odczułam żadnych, choćby najmniejszych efektów stosowania go. Ani nie załągodził mojej sytuacji, ani szczególnie nie oczyścił skóry głowy z zanieczyszczeń i martwego naskórka. A szkoda, bo bardzo na niego liczyłam.
Nie podrażnił oraz nie uczulił mojej skóry na szczęście, więc nasze spotkanie ogólnie przebiegło neutralnie. Nie jestem w stanie go wam polecić, u mnie nic nie zdziałał, chociaż fakt też, że co skóra to opinia.


Znacie ten peeling? Może możecie polecić coś skuteczniejszego?

BUZIAKI, KAŚKA :*

poniedziałek, 25 listopada 2019

Denko września i października. #9 i #10.

Witajcie. Ja znowu na przymusowym 'urlopie'.. Poślizgnęłam się w pracy i wykręciłam kolano. Jest już ciut lepiej, bo swobodniej chodzę po domu, jednak czuję dziwny przeskok w kolanie kiedy chodzę.. Więc wybieram się na usg, aby upewnić się, że nic złego się w nim nie stało. Nie może być mocno źle, bo miałam kiedyś uraz kolana, co więcej, tego samego. Skręciłam je wtedy, uszkodziłam łękotkę, zerwałam dwa więzadła.. Wtedy to w gipsie chodziłam ponad miesiąc, później orteza a i tak ostatecznie dwa zabiegi, no nie było kolorowo. Jednak wtedy ja nie mogłam kroku zrobić, teraz z dnia na dzień chodzę lepiej. Mam wielką nadzieję, że to tylko kwestia czasu i to niedługiego i wszystko wróci do normy.
Póki co jednak staram się oszczędzać nogę ile mogę. Chodzę tylko tyle ile muszę. Jutro zapewne niestety będę już musiała poprowadzić auto, bo z kolei mąż wyjeżdża, no nic, jakoś to będzie :)

W tym miesiącu... miesiąc mi uciekł. No po prostu na nic nie było czasu.. Wszystko w biegu, jak wariatka. W pracy, w domu, koszmar. Temu tu mnie brak. Nie chcę całkiem rezygnować, więc staram się co jakiś czas coś napisać :)
Mam zaległe denko.. Właściwie już dwa. Postanowiłam, że sklecę jee w jednym poście. Obydwa nie są duże, więc myślę, że to będzie ok!
Zapraszam więc!



Najpierw te wrześniowe :)


WŁOSY: 


* O dziwo na prawdę dobra farba. I świetny kolor, co prawda średnio trwały, ale trwałej czerwieni jeszcze nie znalazłam. I tak musiałam malować raz w miesiącu, bo miałam spore odrosty. Tak więc na prawdę mogę ją polecić :)
* Seria od Long4Lashes. Fajny duet, fajne chłodzenie w trakcie używania, pisałam o nim więcej :)

<< Long4Lashes Krioterapia. 




* Peeling do skóry głowy z L'biotica. Dramat jaki to bubel. Nie wiem, albo to jest tak kiepski, nic nie robiący peeling, albo mam zbyt dobre wspomnienia po moim ulubieńcu od Planeta Organica...
* Yope- szampon świeża trawa. Do włosów przetłuszczających się. Fajny, ale nie radzi sobie samodzielnie. A myślałam, że przejście całkiem na naturalne produkty wystarczy i problem chociaż zmaleje, jeśli nie zniknie.
*Suchy szampon Batise. W porządku był. Robił co miał robić, nie zawiódł.



TWARZ: 


* Bardzo fajny bronzer nieznanej mi kompletnie firmy. Żałuję, że się skończył, bo świetnie się sprawdzał. A znalazłam go w jakimś boxxie kosmetycznym...
* Esencja tonizująca firmy Soraya z serii Plante. Była okey, ale nie urzekła mnie. Bardzo szybko się skończyła...


DŁONIE/STOPY: 


* No całkiem przyzwoite mydełko z Luksji. Nie spodziewałam się :) Kupiłam w mega promocji, zazwyczaj kupuję Isanę
* Aquaselin, Krem przeciw nadmiernej potliwości stóp.Na prawdę fajnie się spraawdzał, zwłaszcza latem mnie wspierał.

<<Aquaselin Krem do stóp.



CIAŁO: 


* Peeling z Soraya. Zapłaciłam za niego grosze... 5 zł jakoś. No ja go polubiłam. Całkiem nieźle zdzierał, ale i nie oblepiał.
* Żel pod prysznic z Isany. Malinowy. Kupiony na jakiejś mega promce 2+2 czy jakoś tak.  Całkiem spoko, ale nie urzekł mnie jakoś. Mniejsze warianty bardziej polubiłam.
* Żel z Rexony. Kolejny taki, Niby aloesowy, nie męski, no nie ma rozróżnienia. Ale pachnie męsko, mega się pieni, dobrze oczyszcza, nie wysusza i nie podrażnia. Polubiłam :)



* Żel męża ulubony :) Deo również :)
* Masło 4 szpaki. Cudownie pachniało, mega nawilżało... C U D O !



HIGIENA: 


*Wszystko sprawdziło się ok, chustki znacie, resztę wstawiam by pokazać czego używam najczęściej, co się u mnie sprawdza, bez rozpisywania się :)


No i październikowe :)



CIAŁO: 


* Masło shea 4 szpaki. Niestety nie samo czyste, a tak bym wolała, bo wtedy wykorzystałabym Bartkowi. Dla mnie zbyt ciężkie to było, po takich mazidłach mocno m isię poci skóra, zwłaszcza w pracy. 3/4 zużyłam, na jakieś mega przesuszone miejsca, na blizny.
* Deo z Nivea. Kupiłam bo był na promo, kup3 zapłac za 2. Skuteczny ;)
* Żel z Isany Orchid&Vanilla. Dla mnie zapach to nic ciekawego, dawno nie miałam tak słabej limitki :P
* Żel z biedry, MArocco, ale cudnie pachniał... chętnie bym go znów kupiła!
* O tym żelu z Rexony pisałam wyżej, nie będę się powtarzać :)


TWARZ/DŁONIE: 


* Aceton do zdejmowania hybryd. Dużo szybciej sie zdejmuje niż jakimkolwiek zmywaczem z acetonem. Pewnie kupię znowu, ale na razie muszę zużyć te zmywacze co mam.
* Maska z Bebeauty była na prawdę całkiem fajna. chetnie kupiłabym znowu :)
* Płatki Bebeauty, najlepsze, wiecie ;)
* Mydełko spoko, jak to mydełko, robi co ma robić. Kupiłam na jakiejś mega promce w Auchan.


KOLORÓWKA: 


* Najlepszy eyeliner na świecie! Polecam z cąłego serca!



WŁOSY: 


* Znowu ta wiśniowa farba :)
* Odżywka Elseve, kiedyś była mega, teraz... już nie aż tak. Mam wrażenie, że albo inne włosy miałam, albo ona tak się pogorszyła..
* Maska Vianek. Pół na pół się sprawdziła, próbowałam ją na różne sposoby użyć, nie zawsze się sprawdzała. Pisałam o niej.
* Vitapil. Całe g pomógł. Nie tym razem... Po ciąży Vitapil mama bardzo mi pomógł.


<<Vianek. Regenerująca maska do włosów. 

DZIECKO: 


*  Balsam Biodermy. Używamy dalej, ale już nie codziennie i tym bardziej nie kilka razy dziennie jak bywało. Świetny jest! Polecam dla dzieciaków (ale i dorosłych) z problemami skórnymi.
* Żel kolorek do kąpieli. Beznadzieja :P chcę czasem małemu kupić coś, co sprawi mu frajdę w kąpieli, skoro nie ma już problemów ze skórą, ale nie mogę na nic ciekawego trafić :P
* W opakowaniu po kremie Bandi dostałam odlewkę cudownego specyfiku, który nas niedawno uratował, niebawem będzie o tym post...
* Różne już szczoteczki małemu kupowałam, jednak te z Colgate jakoś najlepiej się sprawdzają.
* Próbki z Avene, dostaliśmy na prywatnej wizycie u dermatolog. Wizyta g dała. Jak dla mnie masakra. 100 za 5 minut i zero pomocy... no ale cóż. Balsam całkiem spoko, ale i tak wolimy Biodermę.
*Próbki. Na ciało spoko, ale próbowałam na problem z pupą, jednak na to nie pomogły.


<<Bioderma Atoderm Intensive Baume. 

To z dwóch miesięcy, wiec cąłkiem sporo tego wyszło, ale patrząc na jedno miesięczne, coś ostatnio dosyć skromnie mi idzie :P
Ale już widzę, że listopadowe jest większe, fajnie. Staram się zużyć większość żeli, bo chciałabym móc kupić sobie jakieś nowości ... :D

Znacie coś? Może coś sprawdziło się u was inaczej?


BUZIAKI,
KAŚKA :*

piątek, 18 października 2019

Nowości ostatnich miesięcy :)

Witajcie! Bartek trochę przychorował, jestem z nim w domu, więc jak już ułożyłam go do snu, mam chwilę wolnego. Mam nadzieję, że uda mi się skończyć w końcu ten post, który piszę już od kilku miesięcy :)




Jaaacie, wieki temu kupiłam te maski :D A nadal żadnej nie użyłam :P jakoś tak kupowałam ciekawsze no i tak to wyszło :D




No koniec świata :P Te tak samo dalej leżą, chyba muszę się wziąć za maseczki :D




Artykuły higieniczne od Masmi, to otrzymałam we współpracy z Michałem z bloga Twoje Źródło Urody. 

<< Bawełna, organiczna, bio... Czy to ważne? 



Nowości z promocji rossmannowskiej. Było 2+2 na pielęgnację twarzy. Tonik z Soraya już zużyłam i był przyjemny, teraz otworzyłam wodę micelarną, tą pierwszą po lewej, pojawi się post :)



Pianka brązująca z Bielendy, bardzo fajna, używałam kilka razy, a to latem na wesele, a to i ostatnio na wesele niedawno też :)


Wkładki Naturella, kiepskie, jednak facelle to facelle. Pasta ziajka znana nam od pierwszego mycia zębów!


Żel do mycia twarzy vianek. Niestety dla mnie się nie sprawdził, mając zrobione rzęsy nie mogę go używać. Mam wrażenie że jest jakiś tłusty. Zlepia je, ale też mam wrażenie, że bardziej wypadają.


Gumki są spoko, ale szczotka? Porażka...


Opaskę kupiłam w biedronce, żel w lidlu. Żel znam od dawna, używam w pracy. A opaska... Całe g dała :P


Zapas mydła Isana, już od tamtej pory to i dwa kolejne kupiłam :)
Spray od komarów Bros, skuteczny, ale przede wszystkim... ma ekstra skład! Jest bezpieczny dla dzieci, dlatego go kupiłam.
Maszynki dawno zużyte :P Lubię je, to nie moje pierwsze.


Załapałam się na testy na wizażu, otrzymałam przesyłkę z tymi szamponami. Jeden już zużyłam, drugiego mam połowę. Ale próbowałam wszystkich i każdy z nich dobrze się sprawdził.


Ulubione! Kupiłam zapas w Kauflandzie, nadal zużywam.


Lisek zużyty! POLECAMY! Drugi wariant dopiero idzie w użycie, bedzie recenzja obydwu :)


Szampony Yope. Kupione w lidlu, Świeża trawa to już drugie opakowanie, ale jednak... stwierdzam, że orientalny ogród to jest sztos! Postaram się napisać recenzję!


Witaminki, oscillo pomaga nam jak tylko jest cos na rzeczy, Bartek dzień przed weselem nam zagorączkował, a nic się więcej z tego nie rozwinęło. W 90% nam się to udaje.
Pastę już znacie :)


Paczuszka we współpracy z Michałem z Twoje Źródło Urody, nowe kosmetyki firmy AA. Dwa produkty do włosów Lng4Lashes, oraz trzy produkty CICA Benefit.

<< Long4Lashes Krioterapia. 
<< AA CICA Benefit.


Cleaner Bebeauty, był przeceniony, zapłaciłam za niego 2-3 zł, jakoś tak, więc wzięłam.
Maska kosztowała chyba 5, lub 6 złotych. Wydaje mi się, że zbierała dobre opinie, temu ją wzięłam. No i fajna była, ale żeby coś specjalnego robiła to nie utkwiło mi to w pamięci ;)


Krem/żel pod prysznic z Hipp. Mają dobre składy, był przeceniony o połowę, więc nie mogłam nie wziąć :)


Chustki znacie, Szczotek tych więcej nie kupię, nie wiem, ale jakoś Bartek ich nie lubi, szybko trzeba zmieniać. Kupiłam bo akurat nie było tych co kupowałam zawsze, więc wzięłam najtańszą alternatywę.


A tu była promocja. 2+2 zdaje się :) No więc nabrałam i do lata mi normalnie starczy :D


Kupione w Kauflandzie, Żurawinowa wersja prawie zużyta, jest ok. Nie podrażnia i nie uczula, więc spoko.


No czeka jeszcze :P No masakra z tymi maseczkami. Obiecuję w ten weekend codziennie nałożyć inną, zaraz lecę po jedną :P


Takie to, nijakie. Nie żeby jakiś mega kolor robiła, na szczeście ani nie podrażniła, ani nie uczuliła.


Ulubiony szampon męża :) Już prawie zużył :D


Postanowiłam kupić trochę lepsze, przede wszystkim składowo, pasty do zębów. Dzięki Anecie z bloga Cosmeticosmos, która mi doradziła, w które warto się zaopatrzyć :)


To wszystko na dziś. Od razu biorę się za nowości sierpnia i września! To oddzielny folder i oddzielna masa zdjęć :P Także szykujcie się.


Znacie coś? Na recenzji jakiegoś produktu zależy wam bardziej?

BUZIAKI, KAŚKA :*