Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 marca 2020

DOUBLE WEAR OD ESTEE LAUDER. Podkład idealny?

Witajcie :) Co to się porobiło na tym świecie.. Od czwartku przymusowy pobyt w domu Bartka, w piątek zrobiłam większe zakupy, no i coż, przymusowa prawie kwarantanna. Ale cóż, jakoś damy radę, tylko Bartek znowu robił się taaki niegrzeczny, no kosmos! No ale mam nadzieje, że się unormuje trochę i jakoś to ogarniemy razem :P bo mąż pracuje, więc zostaje sama na placu boju :|
Ale na jutro znowu mam zaplanowane mnóstwo jakichś zajęć, mamy sporo takich 'elementarzy' do uzupełniania, mnostwo kolorowanek, mnóstwo puzli, mnóstwo zabawek, farby, plasteline, ciastoline, no przecież jakoś to będzie... Prawda? Wiem, że to ważne teraz zostać w domu jak najdłużej się da i na prawdę wychodzić w ostateczności i taki mamy plan. Nie wykupiliśmy połowy sklepów, ale kilka najpotrzebniejszych rzeczy tak. Najgorzej było z papierem toaletowym, mięsem, chlebem i z drożdzami, ale ostatecznie wszystko dostałam. Mamy plan nawet sami bułki piec, także plan ambitny :D Czegoś się chociaż nauczę nowego :P Mam nadzieję, że się to z czasem uspokoi, ale każdemu z nas przyda się taki stop, każdy za czymś goni, wiecznie na nic nie ma czasu, zwłaszcza na najważniejsze i najważniejszych, na rodzinę.. Pora o to zadbać z większym przytupem ;)


Dziś chciałabym wam opowiedzieć o podkładzie, który jakiś czas temu, dzięki podpatrzonej informacji na Instagramie udało mi się kupić w ekstra promocji, kultowy już i mega sławny Double Wear Estee Lauder. Zawsze chciałam go wypróbować ;) Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził, zapraszam!



Malutka elegancka buteleczka, pojemność to 15 ml.

Skład: Water\Aqua\Eau; Cyclopentasiloxane; Trimethylsiloxysilicate; Peg/Ppg-18/18 Dimethicone; Butylene Glycol; Tribehenin; Polyglyceryl-3 Diisostearate; Magnesium Sulfate; Tocopheryl Acetate; Polymethylsilsesquioxane; Methicone; Laureth-7; Xanthan Gum; Alumina; Sodium Dehydroacetate; Disteardimonium Hectorite; Cellulose Gum; Propylene Carbonate; Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate; Phenoxyethanol; [+/- Iron Oxides (Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499); Mica; Titanium Dioxide (Ci 77891)]
Nie znam się czy jest dobry, z tego co wiem ma sporo silikonów ;)


Zwieńczenie buteleczki to najmniej wygodne i najmniej higieniczn rozwiązanie... niestety. Podejrzewam też, że sporo produktu się zmarnuje, bo zwyczajnie nie będzie jak go wydobyć.


Z tego wszystkiego to nawet nie zrobiłam fotki jaki to odcień :D No ale sprawdziłam, jest to 2N1 DESERT BEIGE. Tylko ten odcień miał taką super cenę, ale na szczęście pasuje idealnie ;)







Ten podkład kryje IDEALNIE! Ale tylko nałożony pędzlem jest trwały, no i też najlepsze krycie uzyskałam dzięki użyciu właśnie pędzla, ani paluchy, ani gąbka nie dawały tej trwałości, ani efektu.
Generalnie nawet mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że jest samowystarczalny, że korektor nie jest przy nim już niezbędny.

Mnie podkład w żaden sposób nie uczulił, ani dodatkowo nie zapchał, nie wysuszył ani nie podrażnił mojej skóry. Nawet noszony cały dzień, nie zrobił mi krzywdy.  Ja mam problemową cerę, wiecznie to pryszcze, to zatkane pory, mam wrażenie że nic mi nie pomaga tak na dłuższą metę. Nie powiem zdarzały się produkty, które zmniejszamy tą ilość niedoskonałości. Ale nic nie wyeliminowało ich całkiem. No nie wiem, może kiedyś na coś takiego trafię :P Nie mogę stwierdzić, że ten podkład pogorszył sytuację, mogę śmiało stwierdzić, że sytuacja po prostu nie uległa zmianie ;)

Duży plus za to, że nie ciemnieje w ciągu dnia, nie warzy się z żadnym kremem/serum na jaki go kładłam, ze wszystkim pięknie współgra. Bez przypudrowania 6 godzin jest idealny! Po przypudrowaniu spokojnie do 8-9 godzin da radę, później zaczyna się stopniowo ścierać, jednak u mnie ewidentnie równomiernie, co także na plus (skoro już musi uciekać z buzi :P).

Zdecydowanie, z całą śmiałością mogę stwierdzić, że jest to najlepszy podkład jaki miałam! Jeśli tylko mi się skończy (używam go tylko na jakieś wyjazd, długie wyjścia, a mam teraz tego mało, a zwłaszcza teraz wcale :D) chętnie zamówię pełnowymiarowe opakowanie, oczywiście kiedy będzie w promo ;) Bo nawet cena na promo delikatnie przeraża :P Ale serio, jestem skłonna zapłacić tyle za tak świetny efekt.

Nie wiem czy skusiłabym się w cenie regularnej, pewnie nie :P  Ale jeśli jeszcze któraś z was jest go ciekawa, myślę że warto go kupić, poczekać na promo i wypróbować :) Zdecydowanie warto!


Znacie ten podkład? Dajcie znać, może u was sprawdził się inaczej??

BUZIAKI, KAŚKA :*

czwartek, 4 kwietnia 2019

AA VEGAN: Podkład kryjąco- witalizujący. Odcień 104: MEDIUM BEIGE.

Witajcie Kochani!
Kto mnie śledzi na Instagramie wie, że mój urlop delikatnie szlaczek trafił :P
Bartek zasmarkany po pas, został od poniedziałku w domu, dziś już czwartek, a do przedszkola pójdzie dopiero w poniedziałek. Może jakoś nie był mocno chory, iem, że takie dzieci się puszcza do przedszkola, ale mam urlop, Bartek we wtorek 09.04 ma wycieczkę. Wolałam, żeby został w domu teraz niż przez totalne zawalenie, a mogłoby do tego dojść, odpuszczenie wycieczki, albo konieczność ZL po zejściu z urlopu.
Takie życie ;)
Ale przestaję już marudzić, biorę się w garść i w końcu mając wolną chwilę przychodzę do was z recenzją.

<<Double_identityBlog on Instagram. 

Rzadko piszę o kolorówce, wiecie o tym, ale z racji zbliżającej się słynnej promocji na kolorówkę w Rossmannie, postanowiłam, że post się pojawi i to już teraz, bo jest to produkt warty uwagi.


Prosta, w grafice przyjemna dla oka tubka. Pojemność to 30 ml, podkład zachowuje swoje właściwości w 6 miesięcy od otwarcia.


SKŁAD: Aqua, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Stearate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Caprylic/Capric Triglyceride, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Magnesium Sulfate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Hyaluronate, Rosa Canina Fruit Oil, Methyl Perfluorobutyl Ether, Allantoin, Salvia Hispanica Seed Extract, Stearalkonium Hectorite, Propylene Carbonate, Isododecane, Polysilicone-11, Tocopheryl Acetate, Butylene Glycol, Decyl Glucoside, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Hexylene Glycol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Triethoxycaprylylsilane, Synthetic Fluorphlogopite, Tin Oxide, Mica, [+/- May Contain: CI 77891/Titanium Dioxide, CI 77492, CI 77499, CI 77491]
źródło


Akurat w tym podkładzie mamy nakrętkę, chociaż to otwarcie na zatrzask jest poręczniejsze. Ale wiadomo, pompka rządzi ;) Chociaż nie zauważyłam, żebym miała jakieś problemy z otwarciem go. Otwieram go jeszcze czystymi dłońmi i po prostu nie zakręcam, dopóki nie dam 'paćki' podkładu na oba policzki, nos, czoło i pod nosem ;) Zakręcam już po rozsmarowaniu go na twarzy, więc problem z odkręcaniem go brudnymi dłońmi, w trakcie robienia makijażu, znika.


Mój odcień to 104 Ivory Medium Beige. No i przez przypadek idealnie dobrany dla mnie. Chociaż na dłoni może się wydawać, że jest odrobinę zbyt ciemny, wierzcie mi na słowo pięknie dopasowuje się do skóry, wyrównuje jej koloryt i na prawdę przyzwoicie kryje. A nawet bardziej niż przyzwoicie, jednak zaznaczam, nie jest to podkład na wielkie wyjścia.
Dla mnie na codzień jest idealny, świetnie nadaje się dla mnie do pracy, a bywa że spocę się w niej niemal jak na siłowni, nawet wtedy podkład nie spływa,
Nienagannie i bez żadnego ścierania utrzymuje się na buzi ok 8 godzin, dla mnie to bardzo przyzwoity wynik. Myślę, że gdyby po 5-6 h ponownie go przypudrować, jest szansa na długotrwalsze działanie ;) Jednak ja  w trakcie pracy po prostu nie mam na to czasu. W wolny dzień albo nie maluję się wcale, albo używam tylko pudru matującego, no chyba że mam wielkie wyjście, ale wtedy inny podkład idzie w ruch. Po prostu w wolny dzień moja skóra odpoczywa, ale też szkoda mi czasu na dłuższy poranny makijaż.
Jeśli jednak uda mi się to sprawdzić obiecuję, że wspomnę o tym w denku i uzupełnię o tą informację ten wpis.


Tutaj mój codzienny, pracowy makijaż. Czyli podkład, puder matujący, bronzer, pomada do brwi i tusz do rzęs. Czasem nakładam też rozświetlacz,

Jak widzicie twarz nie odcina się od reszty ciała. Zdjęcie jest bez żadnych filtrów i przeróbek. Podkład fajnie współgra z pudrem i upiększa twarz.
Widzicie na brodzie moje nie do końca zakryte niedoskonałości. I na codzień nie potrzebuję 100 % krycia, właśnie też ze względu na moją wciąż nastoletnią cerę :P Nie chce ich zbytnio zapychać, każdy kto ma z tym problem, wie, że to nie sprzyja.

Nie zauważyłam, aby podkład ciemniał, pozostaje w tym samym odcieniu. Nie zapchał mnie, nie uczulił, ani w żaden inny sposób nie zaszkodził mojej skórze. 


Polubiłam go bardzo i na pewno zaopatrzę się w jego zapas, podejrzewam, że świetnie nada się na lato :) Polecam go wam, wiem, że nie kosztuje dużo, więc tym bardziej warto go wypróbować.

BUZIAKI, KAŚKA :*

sobota, 16 lutego 2019

EVELINE: Matt my day. Peach loose powder.

Witajcie Kochani!
Dopadło mnie takie choróbsko, że ledwo przeżyłam wczorajszy i dzisiejszy dzień w pracy. Szczęście w nieszczęściu, że miałam ranek, więc nie wyspałam się zbytnio, fakt, ale popołudnie wolne i mogę bardziej odpocząć i się wykurować. Mam nadzieję, że jutrzejsze wylegiwanie się, inhalacje i leki pomogą na tyle, aby w końcu mi przeszło.
Pogoda dzisiaj dopisała, słoneczko świeciło, chociaż szczególnie ciepło nie było ;) Ale to już +1000 do wiosny! Spacer moi mężczyźni odbyli, mieliśmy iść na drugi, ale jednak zrezygnowaliśmy, bo moje samopoczucie się pogorszyło.
Teraz jako tako siedzę, z gorącą herbatą w szlafroku i pod kocem. Grzeję się i odpoczywam.
I jakoś mnie natchnęło, żeby coś napisać, więc jestem ;)

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o sypkim pudrze z Eveline, otrzymałam go na ostatnim spotkaniu blogerskim, a niedawno poszedł w użycie.


Malutkie okrągłe pudełeczko  kremowym kolorze. Wygląda ładnie i estetycznie.


Standardowo w takich produktach pojemniczek ma przykrywkę z kilkoma niewielkimi otworami, przez które wydostaje się pyłek.


Kilka informaci od producenta.


Jest bardzo drobno zmielony, jak widać na pierwszy rzut oka, nawet na zdjęciu. Jest dosyć jasny, ale wiecie sami, że takie 'wykończeniowe' pudry nie bielą twarzy, tak samo też jest w tym przypadku.



Cudnie wygląda na twarzy! Świetnie stapia się ze skórą no i z podkładem. W zasadzie każdym jakiego użyłam. Chyba przez to, że jest tak dbrobniuśko zmielony nie podkreśla suchych skórek i jest wręcz niewidoczny. Ale widać efekt! Mat jest i to dokładnie taki jakiego oczekuje. Satynowy mat.
To jeden z najlepszych pudrów jakie miałam, serio!
A ten zapach ... Rzeczywiście brzoskwiniowy! To dopiero wypas! Szkoda, że po nałożeniu już nie jest wyczuwalny, ale czy można mieć wszystko? :P

Jest to baaardzo udany produkt, przy czym nie zapchał mnie i nie podrażnił, a różnie działały na mnie produkty Eveline. Polecam go wam, jeśli macie okazję, warto go wypróbować!


Znacie ten puder? Co wy o nim sądzicie?

BUZIAKI, KAŚKA :*

niedziela, 21 stycznia 2018

PIERRE RENE PROFESSIONAL: Kilka produktów do makijażu.

Witajcie Kochani!
Zima w pełni! U was też tak popruszyło śniegiem? Pogoda jest cudna! Kocham lato, ale taką piękną, mroźną, ale nie bez przesady, zimę lubię ;) Tym bardziej jak widzę jak Bartek cieszy się śniegiem! Trochę przychorował, więc nie dawałam mu poszaleć, ale jak tylko w pełni dojdzie do siebie pójdziemy tarzać się w śniegu :P


Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć kilka słów o produktach Pierre Rene, które otrzymałam na spotkaniu blogerek.
Minęło już od niego trochę czasu, jednak dopiero teraz mam przetestowany każdy z produktów na tyle, aby móc napisać recenzje.
Zapraszam więc!

<<Spotkanie blogerek w Grajewie. Relacja.
<<Spotkanie blogerek w Grajewie. Upominki.


Cała paczuszka!

Nie znałam żadnego produktu, więc z zaciekawieniem obejrzałam i że tak powiem 'wymacałam' każdy z nich :P
Wszystko oprócz podkładu testowałam ja, podkład siostra, bo dla mnie był mega jasny.


BOUNCY FLUID FOUNDATION 

Najpierw kilka słów o podkładzie.


Pzzede wszystkim jakie cudne opakowanie! Urocze, eleganckie! Z klasą, zdecydowanie ;)


Mój odcień to 02 BEIGE. Zachowuje swoje właściwości w 12 miesięcy od otwarcia.


Dodatkowe zabezpiecznie! Super, takie rozwiązania dla mnie zawsze na plus ;)


Konsystencja bardzo lekka, super się rozsmarowuje, nie waży.


Niby podkład wygląda ok na ręku, jednak po rozsmarowaniu go na twarzy wyglądałam jak trup :P Zdecydowanie dla mnie za jasny odcień ;) Co pewnie będzie plusem dla wielu osób, bo wiem jak ciężko jest znaleźć jasny podkład.

Siostra go polubiła. Krycie bardzo miał przyzwoite, dobrze stapiał się ze skórą, nie tworzył maski. Nie był zbyt trwały, niestety całego dnia nie wytrzymywał, potrzebował poprawek po około 6 godzinach. Potrzebował utrwalenia i nałożenia pudru matującego na wierzch. Równo się ścierał z twarzy, nie tworzył plam. Nie podrażnił jej skóry, nie zapchał, ogólnie była zadowolona.


BEAUTY SPONGE.



Gąbeczkę używałam i do tego i do innego podkładu, fajnie się sprawdzała, to mój drugi- po palcach- ulubiony sposób na nakładanie podkładu :D


FIXING LOOSE POWDER.


Również ładne, estetyczne opakowanie. Zdecydowanie ich design sugeruje produkty profesjonalne.


Tutaj również dodatkowe zabezpieczenie. Naklejona folia, bez problemu dałoby się zobaczyć czy produkt nie był otwierany.


Jeżeli o odcień chodzi, również jest dosyć jasny, jednak w przypadku takich produktów nie ma to aż takiego znaczenia, ich nakłada się zaledwie okruszki, aby scalić makijaż, utrwalić go i nadać matu. Zbyt duża jego ilość mogłaby dać 'ciasteczkowy' efekt.




Niestety opakowanie... pozostawia wiele do życzenia. Jak widać na zdjęciu, jest tak skonstruowane, że puder wysypuje się po brzegach :/ A jak jeszcze zapomnę o tym i maluję się już ubrana do wyjścia,  przebieranie się murowane :P



Bardzo bardzo fajny produkt! Świetnie wyrównuje koloryt, dobrze matowi twarz, ładnie, bardzo naturalnie wygląda, a to ma dla mnie znaczenie.  Często pudry ryżowe masakrycznie podkreślają suche skórki i robią sztuczną twarz :/ Tutaj tego nie ma, za co ogromny plus!
Co dla mnie też jest plusem, nie posiada błyszczących drobinek. Wolę taflę rozjaśniacza w konkretnych miejscach a nie nasiane na całej twarzy ;)


COVER GLOSS & MATTE FLUID LIPSTICK


Kryjący błyszczyk w ładnym czerwono różowym kolorze.  Ja nazwałabym ją pomadką w płynie, nie błyszczykiem ale ok :P Drugi produkt to pomadka matowa w kolorze ładnej 'krwistej' czerwieni ;)
Eleganckie smukłe buteleczki, dosyć typowe dla błyszczyków, szminek.


Pierwszy kolor to taki żywy czerwony róż. Nie jest to ani róż, ani czerwień. No coś pomiędzy.
Drugi to krwista czerwień ;)
Aplikator bardzo prosty w obsłudze- kijaszek zakończony gąbeczką ;)
Ładnie się nakładają, nie rolują, krycie perfect.
Błyszczyk nie rozmazuje się, trzyma się w konturach... do pierwszego łyka :P Niestety wraz z piciem i jedzeniem jest po nim. Generalnie i bez picia i bez jedzenia wytrzymał w idealnym stanie jakieś 1,5-2h, a to jednak bardzo mało..
Z drugiej strony zmywanie resztek matu.. to mordęga! Rozmazuje się, i jakby wnika w usta, plus i minus :P picie ani jedzenie go nie rusza, więc i zmyć ciężko :P

Przyjemnie pachną, dla mnie to jakieś toffie. Lubię ich używać, ale na wielkie wyjścia jest za mało trwałe. Chociaż jeśli miałabym wybrać wybrałabym mat ;) :)


ICONIC LASHES MASCARA
Tusz do rzęs, uwielbiam testować nowe tusze do rzęs ;)


Tak więc bardzo chętnie zabrałam się za jego testy. Ma silikonową szczoteczkę, ładnie rozdziela rzęsy, ale szczoteczka jest tak skonstruowana, że z każdym jej ruchem kłuje nią gałkę oczną, co nie dość że jest uciążliwe to dodatkowo bolesne. Nie wiem, czy to ja nie umiem jej obsłużyć, ale z drugiej strony miałam masę tuszów z silikonowymi szczotkami i nigdy nic takiego się nie działo.


Ładnie wydłuża rzęsy, trochę je pogrubia, raczej ich nie skleja. Nie osypuje się po kilku godzinach, ale niestety tworzy efekt 'pandy' mimo zastygnięcia, i nie pod wpływem wysiłku fizycznego (pot itd) masakrycznie rozmazywał się przy dolnej powiece :/ Niestety dla mnie jest to średniaczek, mimo że ładnie upiększa rzęsy ta bolesność i rozmazywanie się, niestety go dyskwalifikują..


Tak więc jedne lepiej, drugie słabiej się sprawdziły. Ale generalnie mam z firmą dobre wspomnienia, nie są to moje pierwsze ich produkty  ;)

A wy znacie produkty Pierre Rene? Jak się u was sprawdzają?

BUZIAKI, KAŚKA :*


KOCHANI! 

Zapraszam was serdecznie do zgłaszania się na spotkanie blogerek, które organizuję razem z Emilią! Jeśli nie mieszkacie blisko, Augustów to piękne miasto, zawsze można zaplanować tu cały weekend!



Wszystkie informacje znajdziecie TU Zapraszam!

poniedziałek, 1 stycznia 2018

BIOTEQ: Korektor na niedoskonałości.

Witajcie w Nowym Roku! 
2018, nieźle co? ;)
Z racji tego życzę wam samych wspaniałości! Aby spełniły się wszystkie wasze marzenia! No i dużo zdrowia! Jeśli jest zdrowie, wszystko się ułoży! :)

Dzisiaj chciałam wam opowiedzieć kilka słów o korektorze do twarzy z Bioteq. Korektor ma kryć, ale z racji że ma w składzie kwas salicylowy wysusza niedoskonałości, ma też działanie antybakteryjne. 


Opakowanie typowe dla pomadek ochronnych, jednak miewałam już takie korektory.


Korektor mieści się w sztyfcie. Uwielbiam takie rozwiązania, nie znoszę maczać palucha w słoiczku. Chociaż chyba te płynne, w pędzelku lubię najbardziej ;)


Odcień jest może odrobineczkę zbyt jasny, ale generalnie nie czyni to nic złego, bo i tak kładę go pod podkład.


Tutaj kilka informacji od producenta :)

Korektor ma kremową konsystencję, dobrze się rozprowadza i ładnie kryje. Odrobinkę jest dla mnie zbyt jasny, jednak tak jak wspominałam wyżej, i tak nakładam na niego podkład. Nakładany pod podkład nie roluje się, ani nie roluje podkładu. Bez problemu jedno stapia się z drugim ;)
Rzeczywiście fajnie działa na wypryski zasuszając je, szybko ogasają 'tracą na mocy' i znikają, co mnie bardzo cieszy. Nie uczulił mnie, ani nie podrażnił.
Zapach ma w porządku, nie jest intensywny ani drażniący.

Jest to jeden z najlepszych korektorów jakie miałam. Jest mega oszczędny, i nie wykluczam, że jeszcze do niego wrócę! Swoją funkcję spełnia idealnie ;)


Znacie ten korektor? Co o nim myślicie?

BUZIAKI, KAŚKA :*

piątek, 16 czerwca 2017

FREEDOM MAKE UP: Róż nr 2 Lethal Weapon.

Wczoraj Boże Ciało, dzień wolny od pracy, pogoda dopisała, więc skorzystaliśmy z okazji i wybraliśmy się na wycieczkę ;) byliśmy w Stańczykach i w Gołdapi, Bartek się wyszalał, pooglądał krajobrazy, które nie do końca jeszczw rozumie, ale za to my się napatrzyliśmy ;) oba miejsca piękne i jest co zobaczyć, więc polecam każdemu, kto mieszka w niedużej odległości ;) nie są to całodniowe atrakcje, ale popołudnie na pewno zajmie ;)


Dzisiaj kilka słów o różu. Róż jak i inne produkty do makijażu Freedom Make Up Polska otrzymałam na spotkaniu blogerskim, o którym pisałam TU.


Produkt otrzymujemy w ładnej, prostej kasetce. Przyciąga ona wzrok, obiecuje efekt zaróżowionego policzka ;)


Lubię używać różu, miałam już nie jeden i chyba zawsze były to te prasowane.


Na zdjęciu wygląda dosyć delikatnie, ale niech was to nie zwiedzie. Miałam na prawdę wiele tego typu produktów, jednak ten jest najtrudniejszy. Bardzo łatwo można sobie narobić nim plam, bowiem kiepsko się rozciera. To ten typ, kiedy lepiej nałożyć go 10 razy minimalną ilością i stopniować efekt, jednak ja wolę takie produkty, które się nakłada raz, a drugim ruchem koryguje, takie które się super rozcierają i efekt jest naturalny.
Tutaj niestety o to trudno :/

Nie polubiłam się z tym produktem i powędruje dalej, może u kogoś sprawdzi się lepiej ;)


Znacie ten produkt? A inne od Freedom Make Up?

BUZIAKI! :*

niedziela, 28 maja 2017

DROGERIA ESTRELLA: Rimmell: Tusz do rzęs Extra Long Lash i paletka do brwi Brow This Way.

O kolorówce na moim blogu nie ma za wiele, staram się to ciągle zmieniać, ja uwielbiam testować nowe produkty, jednak nie czuję się mocna w robieniu zdjęć efektom, które zostawiają te kosmetyki. Jednak staram się coś tam pokazać, aby nie być gołosłowną, że skoro produkt chwalę, coś w nim jednak jest. Mam nadzieję, że z czasem nabędę wprawy i moje zdjęcia będą lepsze :)


Dzisiaj kolejne produkty, które otrzymałam od drogerii Estrella.
Chcę wam opowiedzieć o produktach, które najbardziej przypadły mi do gustu :)

Na pierwszy rzut paletka do brwi.


Paletka to niewielkiej wielkości kasetka z dwoma odcieniami.


Do zestawu dołączony jest pędzelek i szczoteczka do rozczesania i ułożenia włosków. Pędzelek- ekstra, non stop go używam, szczoteczka zawsze idzie w ruch przed nałożeniem cienia.


Jeden kolor jest o kremowej konsystencji, drugi suchy po nabraniu pędzelkiem sypki- typowy dla większości cieni.
Odcienie- co widać na zdjęciu różnią się niewiele- i tak samo po nałożeniu na brwi, ten suchy jest odrobinę ciemniejszy. No w każdym razie to mój faworyt, jakoś bardziej przypadł mi do gustu i ze względu na konsystencję i odcień. Oba są bardzo wydaje, pewnie posłużą mi ogrom czasu! Świetnie uzupełniają braki w moich brwiach, jednocześnie dając bardzo naturalny odcień. Myślę że każda brunetka byłaby zadowolona z efektu ;)


Jeśli o tusz chodzi ...


Klasyczna buteleczka dla tuszu.


Szczoteczka jest silikonowa, dosyć prosta, bez żadnych udziwnień.
Konsystencja jest ekstra,od samego początku idealna, przeważnie dka mnie tusze są zbyt rzadkie i aby dawały lepszy efekt musiałyby podeschnąć. Ten nie, super co?
Tusz jest świetny!  Uwielniam efekt jaki daje i to po pierwszej warstwie! Nie znoszę nakładać dwóch i właściwie raczej tego nie robię..



Tutaj oba produkty w akcji :) Dla mnie paletka to istne cudo <3 coś, czego od dawna szukałam. Tusz jest też bardzo fajny, chociaż nie najlepszy jaki miałam.
Niestety tusz nie znajdzie się w denku, bo nie mam bladego pojęcia gdzie jest :D jak się malowałam dałam go Bartkowi aby się czymś zajął i przepadł :D a najgorsze, że jeszcze go wtedy nie użyłam...

Znacie te produkty?

BUZIAKI! :*

sobota, 13 maja 2017

DROGERIA ESTRELLA: Rimmel Fresher Skin & BB Cream.

Witajcie :)
Pogoda przepiękna! Bartuś obecnie ma drzemkę, ale po lecimy do parku znowu pobiegać :) uwielbiam patrzeć na tego małego odkrywcę <3 tylko szkoda, że też wszystko co nie powinno go interesuje :P

Dzisiaj przychodzę do was, aby opowiedzieć wam o dwóch produktach firmy Rimmel, które otrzymałam na spotkaniu blogerek w marcu, o którym pisałam TU.
Otrzymałam je od Drogerii Estrella.

Na pierwszy rzut Fresher.


Zgrabny szklany słoiczek z plastikową nakrętką.


Dodatkowo zabezpieczony, jak widać na zdjęciu.


Pokładałam w tym produkcie dosyć duże nadzieje, byłam go ciekawa, ale też byłam przekonana, że to na prawdę może być hit!
Tak jak widzicie na zdjęciu konsystencja kremowa. Nie lubię podkładów nabieranych ze słoiczka, wolę te wyciskane z tubki, lub pompowane z buteleczki. Jest to dużo bardziej higieniczne.
Po opakowaniu właśnie zastanawiałam się czy nie będzie to coś w stylu musu, bo te przeważnie, właśnie w takich słoiczkach są. Jednak nie zgadłam :)

Kolor dla mnie bardzo dobrze dobrany, świetnie stapia się ze skórą, ale ... Powoduje, że buzia masakrycznie się klei.. mimo nałożenia matującego pudru fixującego skóra nadal się lepiła i zabójczo świeciła. Niestety przy mojej tłustej cerze powodowało to tragedię. Nie daj Boże dotknąć paluchem- ręce automatycznie do umycia... W innych podkładach po kilku minut od nałożenia tego nie ma, w przypadku tego produktu jest i to nawet kilka godzin po nałożeniu. Nie lubię, nie polecam, tym bardziej że zbliża się lato. Poszedł dalej, mam nadzieję, że komuś lepiej posłuży!


Pora na krem BB.


Ten produkt znajdujemy w tubce, takie rozwiązania wolę.


Kilka informacji od producenta i skład.


Tutaj konsystencja jest dużo bardziej lejąca, co zresztą widać. Ale też ten kolor. Prawda, że nawet na zdjęciu widać? On jest po prostu pomarańczowy...
To zupełnie nie jest mój odcień, chociaż kryje dużo lepiej niż Fresher.
Niestety w przypadku tego kremu jest ten sam efekt lepkości :/ Nie mam pojęcia o co tutaj chodzi, Podkład Wake Me Up jest zupełnie inny, postaram się dodać recenzję, bo ten podkład jest na prawdę super.
Ogólnie nie przepadam za kremami BB, bo mają słabe krycie, ten ma niezłe. Jednak wobec jednego plusa znalazłam wiele minusów, dlatego i ten produkt u mnie odpada. Tak samo oddany, oby komuś się bardziej przydał.
Żeby nie kolor, no i ta lepkość przekonałabym się do kremów BB na takie codzienne dni, aby tylko trochę otynkować buźkę :)


Znacie te produkty? Jak się u was sprawdziły?

BUZIAKI! :*