Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 października 2017

COSNATURE: Olejek kokosowo-migdałowy do czego sprawdza się najlepiej?

Witajcie Kochani!
Pogoda niestety nie rozpieszcza. Choroba niby nas nie łapie, ale nie chcę paplać, bo jesteśmy tydzień przed zabiegiem.. tak! Już minęło pół roku, które czekaliśmy od poprzedniego terminu. Czas pędzi jak szalony! Mam nadzieję, że tym razem nic się nie wydarzy i będziemy mieli to w końcu z głowy..

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o olejku firmy COSNATURE, który testuję dzięki Michałowi z Twoje Żródło Urody :) W przesyłce otrzymałam dwa olejki: kokosowo-migdałowy i z pestek granatu.
Tutaj chcę wam opowiedzieć o pierwszym wariancie, czyli kokos-migdał.


Produkt zapakowany jest w kartonik, na którym znajdziemy wszelkie informacje o produkcie, jednak ani słowa po polsku. Niestety znów brak karteczki :(


Skład.


Olejek znajduje się w niewielkiej plastikowej buteleczce, jej pojemność to 100ml. Opakowanie jest przyjemne dla oka, grafika z kokosem i migdałem- konkretnie, prosto- super!


Otwarcie typową nakrętką. Tutaj wygodniejsze byłoby na klik, chociaż i tak nie jest tak źle.


Konsystencja olejowa. Dosyć gęsta. Znam rzadsze olejki ;)
Przez to, że jest dosyć gęsty ciężko go rozsmarować na ciele, jednak pod wpływem temperatury, tzn. masażu olejek staje się bardziej płynny i lepiej się rozprowadza. Wchłania się na prawdę znośnie jak na olejek, co zachęca do stosowania, gdyż ja jestem z natury niecierpliwa.
Bardzo fajnie nawilża i napina skórę, świetnie ją wygładza i delikatnie ujędrnia. Polubiłam go bardzo, dodatkowo cudny zapach na maksa zachęca do używania. Jest przepiękny, kokosowo- migdałowy, dla mnie pachnie takim jogurtem kokosowym z płatkami migdałów, uwielbiałam go jeść będąc w ciąży, aż na samą myśl cieknie mi ślinka, a nie jem nabiału ze względu na Bartka alergie :P

Jednak ja najbardziej upodobałam go sobie do włosów <3 jako że wiedziałam, że olej kokosowy i olej migdałowy dobrze się sprawdzają na moich włosach, wiedziałam, że to będzie dla nich miazga! Tak też było! Pięknie pachnące, nawilżone, miękkie! Żyć nie umierać! Dodatkowo pozytywnie wpływa na moją biedną skórę głowy.

Świetny uniwersalny i wielowymiarowy kosmetyk! Warto go poznać, szczerze polecam całym sercem!

Znacie produkty Cosnature?  Może coś moglibyście polecić?
Produkty Cosnature dostępne są w Hebe, w Aptekach DOZ, Apteki Cefarm i w drogeriach Eko ;)

BUZIAKI, KAŚKA! :*

sobota, 23 września 2017

LIRENE MINERAL COLLECTION: Olejowa mgiełka do ciała koral morski.

Weekend, weekendzik ;) jakie macie plany? U mnie weekendy przeważnie zbyt wiele się nie różnią odkąd jest Bartek :P co oczywiście nie przeszkadza spotykać się ze znajomymi :P dziś przyjechała do nas moja siostra ;) Bartek odstrzelił popisówę i zasnął ;) ja zostawiam was z postem a sama lecę się relaksować!:*


Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o jednej z niedawnych nowości Lirene, mianowicie mgiełkę olejową do ciała 'Koral Morski'. Na promocji -49% w rossmannie, kupiłam mgiełkę i balsam. Zakupy pokazywałam w poście z nowościami.

<< Nowości lipca i sierpnia. 

Później jeszcze okazało się, że wygrałam konkurs, w którym do wygrania był zestaw tych kosmetyków. Balsam, który mi się zdublował, niebawem poleci na rozdanie, jednak mgiełki nikomu nie oddam :P chcecie wiedzieć czemu? Zapraszam do dalszej części postu ;)


Mgiełkę otrzymujemy w plastikowej butelce, przezroczystej. Produkt jest dwufazowy, połowa jest przezroczysta, druga połowa w pięknym morskim kolorze. Po wymieszaniu faz, płyn robi się mleczno-morski.


Skład. Pojemność to 195 ml, zachowuje swoje właściwości w 6 miesięcy od otwarcia.


Kilka słów od producenta.


Dozowanie za pomocą sprayu- mgiełka, więc jakby inaczej, jednak jakie to wkurzające! Spray psika wszędzie, gdzie tylko się da, ale nie na ciało. Na szczęście udało mi się jakoś to zwalczyć. Po prostu robię łódeczkę z dłoni i do tej 'miseczki' psikam mgiełkę :P Sprawdza się super :D


Konsystencja jest płynna, z małymi tłustymi oczkami :P

Jeżeli ktoś liczy na mega silne i trwałe nawilżenie- niech automatycznie zrezygnuje z zakupu ;)
To jest lekka MGIEŁKA! Mgiełka! Dokładnie tak, jak nazwa wskazuje. Owszem olejkowa, jednak mocno nie nawilża.
Jest to fajny, jednak lekki nawilżacz,  Podoba mi się zapach- nie jest typowo morski, chociaż odrobineczkę morza ma. Podoba mi się to, że to mgiełka. Mega podoba mi się to, że się perfekcyjnie i ekspresowo się wchłania! Generalnie można się ubierać dosłownie minutkę po wsmarowaniu produktu. Nie pozostawia żadnej tłustej powłoczki, jednak skóra jest miękka i przyjemna w dotyku.
Nie podrażniła mojej skóry, nie wyrządziła jej żadnej krzywdy.

Bardzo ją polubiłam, dla mnie jest to idealny produkt na lato! Na pewno na lato przyda mi się coś bardziej treściwego, jednak mgiełka niemal sięga już dna, więc coś wygrzebię z zapasów ;)
Drugie opakowanie poczeka do lata, będzie idealne na upały <3


Znacie tą mgiełkę? Ja wam ją polecam, jeśli nie macie bardzo potrzebującej skóry.

BUZIAKI, KAŚKA! :*

poniedziałek, 11 września 2017

Efcia Soap: Mydełko świerkowe i balsam do ust.

Witajcie. Pogoda się polepszyła, a ja ... nabawiłam się zapalenia piersi ;-) Nie jest to tajemnicą, że nadal karmię synka. Ale chciałabym trochę ograniczyć mu pierś w dzień, z racji tego że kiepsko je stałe pokarmy.. No i mam :P sama sobie to zrobiłam :P Ale mam nadzieję, że szybko mi przyjdzie, bo to ból niemiłosierny...


Dzisiaj chciałabym wam napisać kilka słów o dwóch produktach produkowanych przez Efcia Soap. Są to produkty robione ręcznie, nie na wielką skalę, z wielką starannością i miłością!
Spójrzcie sami!


Mydełko świerkowe i balsam do ust z naturalnymi składnikami.


Tutaj macie skład mydełka. Świetny prawda?


Mydełko wygląda uroczo! Przyjemnie świerkowo pachnie, nie jest to silny zapach, ale delikatny podbijający typowy mydlany zapach. Super się pieni, świetnie oczyszcza ciało jednocześnie go nie wysuszając, jak zwykłe mydełka lubią.
Nie jestem mega wielką fanką mydeł, ale te to kolejny dowód, na to, że czasem warto się przełamać, aby rzeczywiście uprzyjemnić sobie kąpiel ;-)


Balsam znajduje się w malutkim słoiczku dobrze zakręcanym. Niestety nie jest to moja ulubiona forma opakowania, nie lubię mazać ust paluchem, wolę sztyfty/tubki.


W składzie znajdziemy m.in. olej kokosowy, wosk pszczeli. olej z wiesiołka, olej z avocado!

Jednak ten balsamik jest na prawdę mega przyjemny. Ślicznie słodko pachnie, doskonale nawilża i pielęgnuje usta! I... bardzo słodko smakuje :P Jest mega wydajny, używam go codziennie ok 1-3 razy dziennie, nie widzę WCALE ubytku!

Cudny skład, piękny zapach, wspaniałe działanie.. Czego chcieć więcej?


Znacie te produkty? Serdecznie zapraszam was na Facebook Efcia Soap! Warto!

BUZIAKI, KAŚKA! :*

ZAPRASZAM do obserwowania na instagramie ;-) double_identityblog

wtorek, 13 czerwca 2017

NIVEA: Olejek w balsamie Kwiat Wiśni.

Jakiś czas temu zostałam Przyjaciółką Nivea, co pokazywałam wam na Instagramie, TU i TU.
Bardzo się ucieszyłam, bo znam i lubię tą markę. Kiedyś żele pod prysznic nivea to był klasyk! Używałam nie raz i nie dwa, fakt teraz rzadziej, właściwie ciężko mi określić czemu. Bez głębszego powodu. Jednak marka nivea ciągle gości u nas w domu, np w postaci klasycznego kremu, ale i dezodorant męża- zawsze ten sam, według niego najlepszy wariant!

Tym razem w moje rączki trafił Olejek w balsamie o zapachu 'Kwiat Wiśni'.
Używam go niemal codziennie już od jakichś trzech tygodni, więc zdecydowanie przyszła pora, aby podzielić się z wami moją opinią ;)


Taką cudną przesyłkę otrzymałam! Dodatkowo zawieszka na drzwi dająca do zrozumienia #tochwiladlamnie każdemu, kto będzie próbował wtargnąć. Co prawda ja i bez tej zawieszki, wiem, że mam chwilę dla siebie, jednak jest to na swój sposób urocze.
Nie każdy też wie, że jestem ogromną fanką ładnych, porządnych kartonowych pudełek (np po boxach). Zawsze znajdę dla nich jakieś przeznaczenie, więc i pudełeczko Nivea ma już w mojej szafce swoje miejsce na stałe!


Balsam znajduje się w uroczej plastikowej buteleczce, dosyć typowej dla Nivea. Bardzo charakterystyczna i według mnie miła dla oka forma opakowania.
Zachęca do kupna, ciekawi.


Kilka informacji od producenta. Skład dla ciekawskich ;)


Zamknięcie typu klik, dla mnie przy balsamach się sprawdza, chociaż nie zaprzeczę, że pompka jest wygodniejsza :P Ale jej brak nie stwarza żadnych problemów.


Jak widać na zdjęciu konsystencja jest gęsta, jednak taka trochę olejkowa, nie zbita. Leciutki puch, super się rozprowadza, nie bieli i wchłania się natychmiastowo, co jest świetne!
Owszem nie jest dla mnie większym problemem jeśli wchłania się długo, bo smaruję się zawsze na noc, jednak zawsze to plus jeśli jest ekspresowy. Fajnie nawilża ciało, skóra jest miękka i przyjemna w dotyku. Nie jest to nawilżenie takie, które zaspokoi osoby z bardzo suchą skórą. Ja mam normalną, cierpiącą tylko w okresie grzewczym.
Przyszły upały, więc dla mnie ten balsam, w tej chwili, sprawdza się idealnie na gorące wieczory i noce.

Zapach jest cudny. Czuć typowy 'zapach nivea', ale przebija przez to słodki zapach kwiatu wiśni z delikatną domieszką kwaskowości. Na prawdę bardzo przyjemny dla nosa i co dla mnie fajne- długo utrzymuje się na skórze- 2-3 godziny po kąpieli i nadal go czuć ;-)

Bardzo go polubiłam, zostało mi gdzieś pół opakowania, jest więc też bardzo wydajny!

Warto go poznać, to nie jest zwykły sobie balsam! Polecam!


Znacie ten balsam w tym wariancie?

BUZIAKI! :*

niedziela, 7 maja 2017

LA NATURE: Massage Oil Almond&Rose.

Witajcie ;) pogoda w kratkę, ale jest bardzo cieplutko. Jednak według prognoz ma być duże ochłodzenie i pogorszenie pogody :( co to za maj?? :(


Dziś o pewnym naturalnym produkcie. Co prawda już sporo czasu minęło, odkąd otrzymałam ten olejek, i sporo czasu odkąd go testowałam, jednak w końcu moja opinia dojrzała.

Spójrzcie jak uroczo było wszystko zapakowane!




Czułam się bardzo rozpieszczona rozpakowując tą przesyłkę! I z tego miejsca raz jeszcze za nią dziękuję! Cudny prezent <3




Bardzo ciekawy sposób otwierania/zamykania. Przekręca się srebrną 'nakrętkę' i wysuwa się pompka. Wyjątkowo poręczne i wymyślne rozwiązanie :)


Kolor przezroczysty, konsystencja jak to olejek, bardzo oleista, gęsta.

Pachnie dla mnie średnio, nie przepadam za babcinym zapachem różanym. Ale nie jest to okropny zapach, którego nie dałoby się znieść. Z czasem nawet zaczął był przyjemny, odrobinkę go polubiłam.

Jeżeli chodzi o działanie. Olejek dosyć łatwo się rozsmarowuje, nie potrzeba go wiele, aby pokryć całą twarz. Dosyć szybko się wchłania, skóra nie jest oblepiona, nie ma obawy, że włosy będą się nam lepić do buzi, albo że przykleimy się do poduszki.

Niestety jednak, nie jest to olejek dla mnie. Wiem już na pewno, efekty po jego stosowaniu dowiodły mi, że zdecydowanie olejek z róży mi nie służy. Migdałowy używałam nie raz i nie dwa, dodaję do maseczek z glinki. Nie miałam po nim żadnego wysypu, żadnych przykrych niespodzianek.
Niestety po tym olejku pojawiło się okropnie dużo 'prycholi'. Wielkich podskórnych, mega bolących, ale i maluśkich ropnych. Bardzo żałuję, bo jest na prawdę przyjemny w użytkowaniu.

Jednak cóż, nie wszystko jest dla wszystkich ;) Używałam olejku z Evree różanego i też mi nie odpowiadał. Widocznie tak reaguje moja skóra i tyle. Mimo wszystko uważam, że jest to na prawdę super produkt, warty przetestowania :)


Znacie ten olejek? 

BUZIAKI! :*