Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maski. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 października 2019

VIANEK: Intensywnie regenerująca maska do włosów.

Witajcie Kochani :)
Pochorowaliśmy się... z mężem, na szczęście Bartek nietknięty! I mam nadzieję, że tak pozostanie, bo my obydwoje ostra angina.
Ja to miałam podejrzenie świnki nawet, bo miałam mega spuchniętą szyję i twarz. No ale najwidoczniej to był efekt anginy.
No fatalnie się czułam, prawie 3 dni gorączkowałam prawie do 40 stopni, ciężko było to zbić, spadało raptem do 38,5 i za chwilę powtórka. No 3 dni z życia wyjęte, nikomu nie życzę.
Mam nadzieję, że na ten sezon choroby mam z głowy.. Bo następnym razem to chyba wykipię :P


Dzisiaj chciałabym napisać wam kilka słów o masce, którą...  musiałam nauczyć się używać. Zapraszam :)


Niepozorny niewielki słoiczek, o pojemności 150ml. Niewiele, prawda? No ale na kilka razy wystarczyło.



Tu znajdziecie wszystkie informacje od producenta, skład. Informację, że produkt zachowuje swoje właściwości w 3 miesiące od otwarcia.


W środku maska dodatkowo była zabezpieczona sreberkiem, brawo!




Maska jest bardzo gęsta, pod wpływem ciepła odrobinę zmienia konsystencję na rzadszą. Kolor jest biały, zapach delikatny, ale ciężko mi go z czymś utożsamić, dla mnie przyjemny.

Jeżeli o działanie chodzi, no właśnie. Pierwsze moje spotkanie z maską było tragiczne. Włosy po zmyciu jej były mega, mega tłuste, a wierzcie mi, nie przesadziłam z ilością, bo tu i wcale nie ma z czym szarżować :D Ale też i trzymałam ją krótko, maks jakieś 3 minuty, bo po tym czasie już raczej nie mam co robić pod pryszniccem, więc zmywam :P 
Oklapły, były tłuste i nie wyglądały na w ogóle myte.

Jednak następnym razem spróbowałam jej inaczej, Postanowiłam nałożyć ją przed myciem. I potrzymać minimum godzinę. 
No i zadziałało. Maskę zmywałam wodą, następnie do akcji wkraczał szampon, po szamponie nie nakładałam na włosy już nic. Po takiej kolejności włosy stawały się miękkie, lśniące, łatwo się rozczesywały. Były dociążone, ale nie było mowy o żadnym przeciążeniu.. Wszystko było jak należy.
I może rozwiązanie nie było aż tak trudne i nie trzeba było szukać go tak daleko, nie było ono dla mnie aż tak oczywste. Zwykłam raczej kremować włosy nie maskować, przed myciem, to drugie zdarzało mi się dużo rzadziej. Jednak tym razem okazało się rozwiązaniem :)

W taki sposób śmiało mogę ją polecić ;-)
Taka tylko rada... Szukajcie nieoczywistych rozwiązań! :P

Znacie tą maskę?? Co o niej myślicie?

BUZIAKI, KAŚKA :*

poniedziałek, 28 maja 2018

NATURAL ME: Maska do skóry głowy.

Witajcie Kochani! :)

Dzisiaj chcę opowiedzieć wam o moich wrażeniach po dłuższym, a co ważniejsze, regularnym stosowaniu maski do skóry głowy Natural Me. Od około miesiąca używam jej przy każdym myciu, więc mam już o niej wyrobioną opinię.
Maska ma zapobiegać wypadaniu włosów, wzmacniać cebulki włosów oraz pielęgnować skórę głowy.
Od jakiegoś czasu zaczęły mi MASAKRYCZNIE wypadać włosy. Tak, że po głupim upięciu/ związaniu włosów zostawała mi w dłoni ich pełna garść..
Raz tylko w życiu miałam taki problem z sypaniem się włosów. Po porodzie, dwa lata temu.
Teraz zaczęłam stosować żelki na włosy (jedne się u mnie nie sprawdziły, w drugie również niezbyt wierzę, ale mam je w zapasach, więc wypróbuję, jak nie pomogą poszukam ratunku w Vitapil Mama<3 (Tak, dalej karmię ;)) )


Produkt znajduje się w niewielkiej buteleczce, o pojemności 75 ml.


Kilka informacji od producenta.


Skład produktu.


Aplikacja maski jest bardzo prosta. Pompka dozuje odpowiednią ilość produktu na raz. Fakt, aby nałożyć ją na całą skórę głowy trzeba kilka pompek, ale nie dałoby się inaczej, jeśli chcemy aby maska docelowo znalazła się na skórze głowy, a nie na włosach :P


Maska ma dosyć lejącą konsystencję. Tym bardziej pod wpływem ciepła skóry staje się bardzo rzadka. Jednak nie sprawia to raczej większych problemów aby maska znalazła się tam, gdzie trzeba.
Zapach ma dosyć przyjemny, mimo, że ziołowy.
Nie zauważyłam, żeby włosy szybciej mi rosły, ale za to zauważyłam, że zaczęły trochę mniej wypadać. Na pewno mi jeszcze na długo wystarczy, przy okazji denka na pewno wspomnę jak się sprawdził po zużyciu całego opakowania.
Fajnie dba o skórę głowy, zmniejsza świąd i fajnie ją koi.
Absolutnie jej nie podrażnia, nie obciąża włosów co mnie bardzo cieszy.
Mam nadzieję, że na dłuższą metę bardziej zmniejszy wypadanie włosów, na to liczę najbardziej.

To na prawdę fajny produkt, jeśli ktoś ma problemową skórę głowy- polecam!


Używacie mask/peelingów do skóry głowy?? Jakie polecacie?

BUZIAKI, KAŚKA :*

piątek, 20 kwietnia 2018

Czy istnieje odżywka idealna? Czy odżywka może dawać efekt jak po użyciu maski?

Witajcie Kochani! Jak wam mija kwiecień? Pogoda jest niezła, chociaż ciepełko trochę odpuściło.
No ale co się dziwić, przecież jest dopiero kwiecień :) Chociaż mam nadzieję, że maj da trochę więcej czadu i będzie bardzo ciepło :) Już zaplanowaliśmy, że wolne i ciepłe popołudnia, w większości będziemy spędzać na rowerach, czego nie mogę się już doczekać! Póki co rowerem jeżdżę do pracy, chociaż fakt, że mam blisko, jednak kiedy kończę o 21-22 fajnie jest usiąść na rower i nie musieć 'butować' ;))
Mam przeczucie, że te lato będzie wyjątkowe! Nie wiem czemu.. ale mam nadzieję, że moje przeczucie się sprawdzi! :P

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam o odżywce od Pantene, jest to nowość, 3 minutowa, ekspresowa odżywka do włosów zniszczonych.


Odżywka mieści się w dużej złotej tubie, o pojemności 200 ml. Ciężko było zrobić zdjęcie, żeby można było cokolwiek odczytać :P


Trochę informacji od producenta, skład kosmetyku, informacja o ważności odżywki do 12 miesięcy od otwarcia.


Otwarcie na zatrzask, dosyć typowe, dobrze się sprawdza. Lekko otwiera, ale nie do przesady, przetrwałaby podróż bez wycieku ;)


Konsystencja... hmm kremowo żelowa. Nie jest to typowa odżywka, właściwie z taką konsystencją chyba spotykam się pierwszy raz. Chyba że już zapomniałam :P

Odżywka jest świetna! Nie wiem, czy nie najlepsza jaką miałam. Zawsze byłam fanką masek, odżywki rzadko u mnie bywały, chyba że te w sprayu ;)
Zastanawiam się ostatnio, czy nie był to błąd.
Odżywka przepięknie, cudnie pachnie! Takie perfumy mogłabym mieć i to zdecydowanie!
Świetnie wygładza włosy, sprawia, że pięknie błyszczą! Cudownie ułatwia rozczesywanie, już minimalna ilość sprawia, że szczotka sunie po włosach! No i ten zapach, długo, bardzo długo utrzymuje się na włosach. Absolutnie ich nie przeciąża, chociaż bałam się tego, patrząc na to jak cudnie wygładza włosy. Włosy wyglądają na zdrowsze, mają więcej blasku, mimo, że były rozjaśniane, nie są suche ;)

Polecam ją wam, z całego serca! Jest świetna i na pewno trafi do mnie ponownie, jak zmniejszę swoje zapasy!


Znacie ją? Lubicie odżywki, czy wolicie jednak maski?

BUZIAKI, KAŚKA :*

sobota, 24 marca 2018

7TH HEAVEN: Hot Chocolate.

Witajcie Kochani późną, nocną właściwie porą ;) niedawno wróciłam z pracy więc mam chwilę aby wstawić post :)

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o maseczce 7th heaven, kolejnej zresztą, która skradła moje serce!


Opakowanie to saszetka. Dosyć typowa dla maseczek. Zawartości było sporo, ale wystarczyłoby mi maks na 1,5 aplikacji, więc nałożyłam ją obficie na raz :)


Kilka słów od producenta ;)


Skład dla ciekawskich! Świetny zresztą!;)

Maseczka ma kolor czekolady, konsystencję kremu czekoladowego i zapach... Pysznej słodkiej czekoladki :)
Nakładanie jej na buzię zamiast do buzi to czysta zbrodnia! No ale jednak to zrobiłam ;))
Łatwo się nakłada i rozsmarowuje, ale zmywanie jej to koszmar! Już nie mówiąc o syfie który mi zrobiła ;)
Jednak buzia po niej jest mega! Jest czyściutka, matowa, ale nie ściągnięta. Przyjemna w dotyku i wyraźnie bardziej nawilżona.

Jest to jedna z najprzyjemniejszych maseczek jakie miałam. Nie dość, że fajnie się ją nosi- zapach swoje robi, to i kondycja skóry się poprawiła, a ostatnimi czasy tym bardziej potrzebuję odżywienia, z resztą nie tylko skóry twarzy, jestem przemęczona i obolała, skutki powrotu do pracy po 3 latach niemal ;)

Szczerze ją wam polecam, jest godna uwagi i do mnie na pewno wróci! ;)


Znacie maseczki 7th heaven? Jaka jest wasza ulubiona?

BUZIAKI, KAŚKA :*

wtorek, 27 lutego 2018

BUNA: Drożdżowo- glinkowa maseczka oczyszczająca z szałwią.

 Witajcie!
Wiem, że nadal mnie mało, ale dopadło nas tak paskudne choróbsko ...
Bartek gorączkował, później było dwa dni lepiej i znowu od nowa... Od środy dopadło mnie, w sobotę skończyło się pogotowiem, diagnoza? Zapalenie gardła, krtani i obustronne zapalenie uszu! Co mogło to mnie dopadło! Tak więc kuruje się, jestem w domu, na l4 ;) powiem wam szczerze, że do dzisiaj nie byłam zdolna zdania wyklepać na klawiaturze, więc to chyba wystarczający dowód na to, że mnie rozłożyło? Ale już widzę poprawę, bo nie gorączkuję, więc zawsze coś.
Dziś już Bartuś poszedł do przedszkola ;) Dobrze, ucieszył się, że w końcu idzie do dzieci, jednak miał ponad tydzień przerwy ;)

Dzisiaj kilka słów o moim ostatnim odkryciu! Konkretnie o maseczce oczyszczającej, drożdżowo-glinkowa, firmy Buna.


Maseczka mieści się w tubce, duży plus, dużo gabarytowa to taka, jaką lubię najbardziej, testowanie jednej saszetki nie zawsze powie wystarczająco dużo o działaniu. Pojemność 75 ml ;)


Tutaj macie kilka informacji od producenta, oraz skład.


Otwarcie na zatrzask. Łatwo się otwiera, nie wyłamałam otwierając po raz pierwszy, wow :D


Konsystencja gęsta, kremowa. Typowa dla maseczek. Zapach przyjemny, czuć delikatnie i szałwię i drożdże, jednak nie na tyle intensywnie, żeby nie można było tego znieść ;)
Dobrze się rozsmarowuje, wystarcza na sporo użyć.

Jeżeli o działanie chodzi jest na prawdę świetna i jest to jedna z najlepszych maseczek jakie miałam!
Fajnie oczyszcza i odświeża  Buzia po jej użyciu jest mega zmatowiona, ale nie sucha na wiór, absolutnie! Co prawda nie wygoniła mi jakoś specjalnie zaskórników, ale za to przestało mi się ich tyle tworzyć! A to ogromny plus!

Nie podrażniła mojej skóry, jak to maseczki lubią, nie uczuliła mnie, nie spowodowała żadnych wysypów, ani innych niespodzianek!

Jest godna polecenia, warto ją poznać!


Znacie produkty firmy BUNA? Co polecacie?

BUZIAKI, KAŚKA :*

poniedziałek, 5 czerwca 2017

NC Nails Company- Face Line. Maski do twarzy w płachcie.


Nie wiem właściwie co mam powiedzieć, suma sumarum nie wiadomo co Bartkowi dolega. Lekarz stwierdził dziś, że osłuchowo czysto, gardło nawet nie różowe.. toż ostatnie dwie noce to jakiś kosmos! Budził się od kaszlu, zasypiał po dwóch godzinach, później znowu to samo i znowu... Okropieństwo :/ chodzę jak zombie :/ No weekend do bani, myślę no tak kaszle, trzeba do lekarza, a ten twierdzi że jemu nic nie jest. No owszem kaszel dziś mniejszy (po strasznej nocy :/), ale tak o kaszlał a tu NIC się nie dzieje? Nie to, żebym narzekała, ale zabieg odwołany. No nic, będzie kolejny termin.
Pogoda taka sobie, wczoraj nie wychodziliśmy z domu, dopiero dziś wyszliśmy. Bartek pobiegał, daj Boże szybko zaśnie i lepiej pośpi :D
[EDIT] wykrakałam. Uczymy się spać bez śpiworka, Bartek za żadne skarby nie daje się odłożyć...


Widziałam na niejednym blogu cudowności do paznokci tej firmy. Maseczki nie zdarzały się zbyt często. Ja jednak dzisiaj przychodzę do was z recenzją dwóch masek, które otrzymałam w marcu na spotkaniu blogerek.




Kilka słów od producenta, sposób użycia, skład.

Maskę jak przeważnie w tego typu produktach znajdujemy w foliowym opakowaniu. Jak wiecie od dawna już uwielbiam maski w płachcie, dla mnie to świetna forma pielęgnacji, nie lubię masek które trzeba zmywać, chociaż nie zaprzeczę, że niektóre czynią cuda.

Ta wersja jest przeciw starzeniu się skóry :)
Co prawda, nie mam jeszcze 'na liczniku' 30+, ale ale! Profilaktyka jest równie ważna, nieprawdaż?
Dlatego właśnie ta maka mnie zainteresowała.

Buzia była po niej dużo bardziej napięta, skóra jędrna i nawilżona. Po zimie, aż właściwie do lata, nie ważne jaką pielęgnację stosuję, moja skóra na twarzy jest mega odwodniona. Nawilżenie to coś, na co liczyłam bardzo. Może nie był to spektakularny efekt, ale po masce nie nakładałam już kremu/serum, a rano buzia nie była ściągnięta ;)
Ciekawi mnie w regularnym stosowaniu czy by nie rozjaśniła moich przebarwień ;)

Niestety te 'zaczepy na uszy' hmm.. nie dało rady ich na uczy naciągnąć :P cóż :D





Jeżeli o tą maskę chodzi ją polubiłam jeszcze bardziej! Po niej moja buzia była na prawdę bardzo mocno nawilżona, myślałam, że tamta dała mi mega nawilżenie, ale ta zrobiła to lepiej.
Buzia po niej stała się mięciutka i aksamitna w dotyku.
Suche skórki znacznie się zmniejszyły- ostatnio mam problem z regularnością peelingu twarzy, więc stale z nimi walczę :/
Maska je trochę zniwelowała, więc duży plus za to!

Dla mnie takie maski to MEGA MEGA relaks! Po całym dniu 'walki' z  tym małym armagedonem na prawdę potrafi wykończyć! Mieć taką chwilę dla siebie, odpalić wosk, włączyć muzykę/film, pyszna herbata, ew radler 2% :P na buzię maska, czasem na stopy i łoooo Panie! Odpoczynek pierwsza klasa ;-)


 A wy lubicie maseczki na tkaninie?

BUZIAKI! :*

środa, 26 kwietnia 2017

HEGRON: Odżywka do włosów (do spłukiwania).

Witajcie :) My obecnie przesiadujemy trochę w domku, mamy katarek, póki nie jestem pewna czy jest od przeziębienia, czy może od ząbków, ewentualnie alergii, nie chcę ryzykować. Szybki wypad do sklepu i tyle. Takie małe wietrzenie w zupełności synkowi wystarczy :)
Pogoda nie dopisuje, wieje bardzo silny wiatr, przez co temperatura odczuwalna jest sporo niższa niż wg termometru... Wrócił czas na cieplejsze ubrania, no cóż. Tak to w kwietniu bywa :)

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o odżywce HEGRON, do spłukiwania tym razem, którą otrzymałam w ramach testów od Michała z Twoje Źródło Urody. Bez spłukiwania, opisywałam TU.



Skład dla ciekawskich ;)

Ta odżywka, tak samo jak tamta wersja, znajduje się w dużej, pół litrowej butli. Produkt utrzymuje swoje wartości w 12 miesięcy od otwarcia.


Tutaj znów otwór jest wręcz ogromny. Ciężko przez niego dozować produkt.


Ta odżywka nie jest aż tak bardzo lejąca, jest odrobinę gęstsza. Zapach tamtej bardziej mi się podobał, jednak ta nie pachnie nieprzyjemnie :)

Jeśli o działanie chodzi ... I tutaj zaczynają się schody. Nie wiem, co z nią jest, ale moje włosy tak ją chłoną, jakby była wodą.
Wydaje się być dosyć treściwa, gęsta wystarczająco jak na odżywkę.
Jednak ile bym jej nie nałożyła na włosy, znika, po prostu wtapia się we włosy nie robiąc nic.
To tak samo jakbym nie użyła po szamponie nic.
Włosy trudne do rozczesania, wcale nie miękkie, nie odżywione. Zupełnie się u mnie nie sprawdziła... a szkoda :/ bo jej siostrę bardzo polubiłam, świetnie działa na moje włosy.
Nie wiem co z tą jest nie tak, ale coś najwyraźniej jest...


Znacie tą odżywkę? Może tylko u mnie tak działa?

POZDRAWIAM!

wtorek, 21 lutego 2017

MINCER Pharma: Regenerująca maska w kremie do twarzy.

Wiele z was na pewno zna chociaż jeden produkt tej firmy. prawda? Słynne (bądź nie) serum z witaminą C. O tej masce także słyszałam wiele dobrego.
Bardzo się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że będzie w joyboxie (które a propos kocham!), a jeszcze większą radość poczułam, kiedy udało mi się ją dorwać w kategorii do wyboru (wiem, że było ich tylko kilka). Zawartość boxa możecie zobaczyć TU.


Produkt znajdujemy w kartoniku, na którym mamy mnóstwo przeróżnych informacji.


Maseczkę otrzymujemy w niewielkiej tubce o pojemności 75 ml. Dosyć przyjemna grafika z bladym różem jako dopełnienie całości. Mnóstwo napisów- nie lubię tego! Ch wie ile ch wie czego, no ale cóż, przecież nie to jest najważniejsze, nie?


Otwarcie dosyć typowe w dużych opakowaniach maseczek, chociaż często jest to słoiczek. Takie rozwiązanie jest ciut bardziej higieniczne, wg mnie.



Kremowa, dosyć gęsta konsystencja. Dla mnie bardzo typowa dla kremów. I też trochę podobnie jak krem nivea pachnie. Zapach jest ok, wcale mi nie przeszkadza.
Ale działanie... No i przede wszystkim- taka chwalona, taka niby dobra a parafina w składzie tak wysoko? Serio to się u kogoś sprawdziło?
No wybaczcie... Zapchała mnie po jednym użyciu... Dałam jej drugą szansę i zrobiłam najpierw tzw parówę dla twarzy i nałożyłam ponownie maseczkę. Taka sama KICHA!

Nie lubię, nie polecam! Jeżeli komuś parafina w produktach na twarz nie odpowiada, nie myślcie nawet o użyciu jej ...
Szczerze? Żebym pomyślała i przeczytała skład przed kupnem pudełka, wybrałabym sampler yankee candle. A tak mam jeszcze 3/4 opakowania maseczki, która jest do bani, Dziękuję, pozdrawiam.


Znacie tą maskę? Czy inne produkty tej firmy też mają parafinę (maseczki, kremy)?

POZDRAWIAM!

P.S.: Czy was też dana firma, na instagramie,  'zaczyna obserwować' kilka razy w tygodniu?... dziwne nie 😉

środa, 18 stycznia 2017

NATURA SIBERICA LOVES ESTONIA: Zestaw regenerujący do włosów normalnych z ekstraktem z bławatka i maliny moroszki.

Witajcie!
Jutro wizyta u ostatniego lekarza przed podjęciem ostatecznej decyzji co z Bartka zabiegiem. Trzymajcie kciuki, żeby wyjazd i wizyta przebiegła po naszej myśli :) po wizycie małe zakupy,jednak zapewne mało kosmetyczne :P


Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o produktach, do których przymierzałam się już daaawno. W końcu jakiś miesiąc- półtora temu trafiły na półkę pod prysznicem i dzisiaj przychodzę do was aby powiedzieć wam co o nich myślę.

Testowałam 3 produkty: szampon, balsam i maskę.
Na pierwszy rzut opowiem wam o szamponie.


Szampon mieści się w dużej butli z ciemnego plastiku. Pojemność to 400 ml- a więc jest to duże opakowanie.  Grafika- dla mnie bardzo przyjemna.


Otwarcie typu klik- bardzo proste w otwarciu i jednocześnie dozowaniu produktu.

Szampon koloru perłowego, dosyć gęsty. Pachnie w porządku, chociaż ciężko zidentyfikować mi czym. Pieni się świetnie, wystarczy niewielka ilość, żeby dokładnie oczyścić włosy. Co najważniejsze dla mnie w szamponie, nie podrażnił skóry mojej głowy, obszedł się z nią delikatnie. Cieszę się bardzo, bo tego się bałam. 
Jest to bardzo dobry szampon, który nadaje się do codziennego użytku. Z olejem też sobie radzi, chociaż fakt, po oleju włosy myję nim dwa razy.

Jeżeli chodzi o odżywkę ...


Odżywka mieści się w takiej samej butelce co szampon, o takiej samej pojemności 400 ml.
Na tej butli ocalała naklejka- na szamponie nie, gdyż jakiś produkt w pudle się wylał i etykietę szamponu rozmoczył.

Balsam ma mleczny kolor i wręcz okropny zapach, który na szczęście zmywa się razem z odżywką.
Jeżeli chodzi o działanie nie jestem pod jakiś wrażeniem. Niestety, jest na prawdę tylko średniakiem. 
Nie zauważyłam, żeby włosy po nim były jakieś szczególnie miękkie i błyszczące. Rozczesywanie jako tako ułatwia, ale odżywka w sprayu daje taki sam efekt.. 
Niestety w tym przypadku jestem rozczarowana, zużyję go do końca, ale bez większej przyjemności.

Ostatnim produktem jest maska.





Maska znajduje się w tubie. Jej pojemność to 200 ml, czyli połowa tego co szampon i odżywka.
Grafika tak samo ładna, ale szczególnie maska przypadła mi do gustu.  Otwarcie trochę inne, na zatrzask.

Produkt ma mlecznobiały kolor z delikatną perłową poświatą. Pachnie przyjemnie- nie jest tak śmierdząca jak odżywka :P
I jeżeli chodzi o działanie jest dużo lepsza niż odżywka! Jeżeli używam i odżywki i maski włosy są świetne, mięciusie, nie puszą się, nie plączą aż tak. 
Bardzo lekko się je rozczesuje i nie muszę nawet pryskać odżywki w sprayu :)

Na prawdę bardzo wam polecam cały zestaw! Ale szczególnie szampon i maskę!


Znacie ten estoński zestaw?

BUZIAKI, KAŚKA :*

wtorek, 10 stycznia 2017

GRUDNIOWE NOWOŚCI I DENKO :)

Witajcie Kochani! Zima pełną parą prawda? Rekordowe mrozy w tym roku u nas -26 stopni :) A na sali gdzie leżałam z Bartkiem zamarznięte okno i sople zwisające z parapetu... Suma sumarum zimno nie było, ale na parapecie nie można było nic postawić, bo groziło to zmrożeniem :P


Z racji tego, że są to posty już dosyć zaległe i z zeszłego roku wyjątkowo poświęcę im tylko jeden post, zamiast dwa oddzielne. Zapraszam więc!

Najpierw pokażę wam nowości :)


* moja maska masaż <RECENZJA> skończyła się już, więc zawitało kolejne opakowanie. Zamówiłam na tej stronie, bo nigdzie indziej nie była dostępna. Dosyć długo czekałam na zamówienie, ale w sumie jestem zadowolona, bardzo przystępna cena :)
*olej ze słodkich migdałów- kupiony głównie dla Bartka- u niego sprawdza się super, nie dość że udaje nam się wygonić ciemieniuszkę, która co chwilę wraca, ale i włoski ma cudnie miękkie i wg mnie pięknie pachnące :D
Sama też go próbowałam i kocham! Na pewno jeszcze dokupię- zostało nam pół opakowania :P




Shaker GymHero :) Dawno chciałam go kupić, z racji BLACK FRIDAY był w cenie 19 zł z darmową wysyłką, więc jest :)



Zamówienie z okazji DDD w kosmetykomanii. Widzicie jak cudnie wygląda to zamówienie? Łaaa <3



Kolejne zakupy z DDD- na ezebra. Kupiłam swoje ulubione szampony serwatkowe i kilka innych- dla mnie- nowości. I szampony i maski i peelingi :)


* żel Cien kupiony w lidlu :) śliwka i cynamon. I co wam powiem to wam powiem zapach mi wcale się nie podoba, zupełnie nie jak śliwka i ani nuty cynamonu... No ale krzywdy nie robi, kosztował 2,99/ 400 ml


Błyszcząca i utrwalająca przesyłka od Twoje Źródło Urody.



*odżywka w spayu Gliss Kurr- dokupiłam do zestawu, który zamierzam niebawem dać do użytku. W Kauflandzie
*mój pierwszy żel tej firmy :)



*zapas balsamu dla Bartka, chociaż jeszcze nie skończyliśmy tamtego, ale już prawie.
*dwie emulsje EMOTOPIC też dla Bartka.



*zimowe mydło ziaja karmelizowany migdał
*zimowe mydło ziaja piernik, imbir, cynamon
*mydło pod prysznic ziaja blubel- jabłko, agrest

Te zakupy zrobiłam w internetowej aptece http://cefarm24.pl i .... NIE POLECAM! Po tygodniu od złożenia zamówienia dostałam e-mail, że nie może ono zostać skompletowane, że dwóch produktów brakuje... Kiedy ja już w oknie wypatrywałam kuriera oni piszą, że nie mają wszystkiego! Specjalnie dobiłam do darmowej przesyłki, dobrałam coś dodatkowo, wybrałam kuriera aby przesyłka była u mnie jak najszybciej- kończyła nam się emulsja do kąpieli dla synka. No jak dla mnie komedia.


Te produkty otrzymałam, jak to napisano 'w ramach rekompensaty' od apteki, za opóźnienie i problemy z zamówieniem. Heh, serio? Nie znam masek biovaxu, ale z tego co wiem są one o większej pojemności?  Nie, nie jestem pazerna, nie potrzebuję od nich nic, aby tylko wywiązali się z tzw umowy kupna/sprzedaży. A jeśli nie to niech się nie ośmieszają taką 'rekompensatą' ...






Dwa nowe oleje. Bartek dostał na gwiazdkę- będziemy próbować. Z masła shea już w użyciu i tak jak myślałam, sprawdza się super, zapewne naskrobię post.


Świeczki. Pumpkin pie z tesco kupiłam sobie, ostatnio aż trzy wykończyliśmy :) Drugą dostaliśmy na gwiazdkę. Jabłkowej jeszcze nie miałam, na sucho przyjemna, ciekawe jak po zapaleniu.



*Tonik ogórkowy- muszę wypróbować, kosztował ok 5,5 zł.
*krem do rąk neutrogena- również dołączony do prezentu gwiazdkowego


Dobrze, że to zakupy z poprzedniego miesiąca i roku ... :P bo 50 zł to tu by nie wystarczyło.. :P


Teraz pora na DENKO :)


*krem do twarzy z filtrem bielenda- do cery tłustej- sprawdzał się fajnie, wynalazłam w torbie... plażowej :P jest już po terminie ze słoiczka
*płyn dermofuture z micelami <RECENZJA>  nie wiem czy to z moimi oczami coś się stało, czy z płynem, tak piekielnie mnie zaczął piec... została ok 1/3... a szkoda, bo ładnie zmywał makijaż...
*micel z dermofuture sprawdzał się super aż do końca <RECENZJA>
*tonik sylveco <RECENZJA> na pewno nabędę kiedyś drugie op :)
*płatki bebeauty- te duże kwadratowe-bardzo fajne



*szampon ducray annaphase- całkiem fajnie się spisał, chociaż na niedługo starczył
*odżywka equilibra- bez szału, ale złego nic też nie zrobiła



*krem do pięt hemel <RECENZJA>
*krem do stóp shefoot- bardzo fajny
*peeling do stóp neutrogena- polubiłam :)
*balsam do rąk pat&rub <RECENZJA>
*mydło w płynie isana- trochę zawiodłam się zapachem



*żel pod prysznic IVANATURA <RECENZJA>
*dezodorant dove- lubię :)
*żel pod prysznic balea- śliczny zapach, super się pienił! Ekstra!
*emulsja do kąpieli EMOTOPIC od Pharmaceris- świetna jest, u nas sprawdza się bardzo dobrze



*dwie maski garnier- były w joyboxie. Bardzo przyjemne :) Wiecie... pokochałam maski w płachcie! Super są :)
*maska na okolice oczu z alie- super wygląda- zamówiłam 3 i być może domówię :)
*jajeczna maska z aliexpress- na prawdę świetnie mi nawilżyła buzię, nie wiem do jakiej jest ona cery, ale WOW



*wkładki facelle- niezmiennie najlepsze!
*podkłady babydream- teraz paczek, ale w styczniu już poszły dwa ... na prawdę super przydatna rzecz...
*chusteczki kindii cleanic- na prawdę bardzo przyjemne, z tego co się orientuje skład mają niezły, nic złego nam nie uczyniły, były dobrze nasączone.
*najlepsze z najlepszych chusteczki velvet!



Próbki próbeczki.
*odżywka eveline- no włoski były cudnie miękkie, takie sypkie, może skuszę się na normalne opakowanie
*szampon i odżywka glyskincare z olejem z orzechów macadamia- super! Piękny zapach i na prawdę fajne działanie, może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie :)
*peeling i maska do stóp od shefoot- przyjemny zabieg, ale bez szału.
*kremy shefoot jak i próbka peelingu ok- ale próbka, która starcza na jedną stopę to trochę przesada :P
*próbki kremu INDIGO- cudne zapachy <3


A więc jak widzicie, zużycie było całkiem niezłe, mam nadzieję, że i styczeń zaowocuje :) Staram się zużywać i żele i balsamy, teraz kremuję się codziennie po kazdym myciu, wcześniej zdarzało mi się tego nie robić. Mam masę zapasów- jak widzieliście w podsumowaniu ale i sporo otwartych produktów. Więc wzięłam się za zużywanie- smaruję ciało, smaruję stopy, robię maseczki, peelingi itd itp :) Także mam nadzieję, że styczeń i luty to będą super denka!

Miłego tygodnia wam życzę! My wzmacniamy odporność kiszonkami :D Zupki z kiszonek u nas królują w tym tygodniu! :) Polecam!

BUZIAKI, KAŚKA!