Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2020

PHARMACERIS: Specjalistyczny szampon normalizujący do skóry łojotokowej, skłonnej do podrażnień.

Witajcie Kochani! W powietrzu niby czuć już wiosnę, mamy już marzec, niemal połowę nawet :o
Dziś pogoda raz piękna słoneczna, po chwili pochmurno, zimno i nieciekawie. Czyli jak to w marcu :D Ja czekam już na tą prawdziwą, konkretną wiosnę, jednak wiem, że w tym roku sobie nie poszaleję... Bardzo żałuję już na samą myśl o tym, że nie pójdziemy wszyscy razem na rowery... No i chyba tego najbardziej będzie mi w tym roku brak. No ale co zrobić. Jak dobrze pójdzie, może we wrześniu będę mogła sobi pozwolić na jakieś krótkie trasy, zobaczymy.
Na razie aż tak nie wybiegam, ale na czerwiec planuję coś ekstra, myślę, że coś na co będę mogła sobie fizycznie pozwolić ;) Jak to będzie już pewne i bardziej namacalne, dam znać!


Dzisiaj przychodzę do was, żeby opowiedzieć wam o szamponie, który miałam okazję ostatnio poznać. Trafiłam na niego przypadkiem, pod wpływem impulsu właściwie, wrzuciłam do koszyka przy okazji zamówienia w Aptece Gemini, wzięłam też wtedy inne szampony, do tej pory wypróbowałam dwa. Ten jest zdecydowanie warty napisania o nim. Jednak czy w pozytywnym, czy w negatywnym sensie, zapraszam do lektury ;)


Zwykła, średniej wielkości buteleczka, pojemność to 250ml. Cena ok 25 zł, więc powiem szczerze i dużo i mało, dużo zależy od wydajności produktu, o której na pewno wspomnę poniżej. Grafika typowo apteczna, czyli zero grafiki :P


Tutaj macie skład, oraz wszelkie informacje od producenta.
Na początku zraziłam się. Od jakiegoś czasu unikałam pewnego składnika w szamponach, mam na myśli Cocamidopropyl Betaine. Mimo, że wiem, że jest pochodzenia roślinnego(jeśl isię mylę, wyprowadźcie mnie z błędu), jednak z tego co się dowiedziałam, może być silnie uczulający i może podrażniać. Zamówiłam te szampony nie znając składu większości, jednak zdecydowałam się je wziąć mimo wszystko i zaryzykować, ze względu na ich opis.


Otwarcie dosyć typowe, na zatrzask. Wygodne, chociaż ciut mniej wygodne niż pompka. Bez problemu daje się otworzyć, zawias mi się nie urwał, a zdarza mi się to w tego typu opakowaniach. Otwór niewielki, świetnie dozuje produkt.


Szampon jest przezroczysty o lekko zielonym zabarwieniu, na zdjęciu zbytnio tego nie widać, ale jest zielonkawy :P
Konsystencję ma dosyć gęstą, żelową, nie spływa ot tak, więc nie ucieka pod prysznicem z dłoni. Jeżeli o zapach chodzi.. jest boski! Pięknie świeżo pachnie, coś mi to przypomina, ale nie umiem określić co konkretnie. Moooże jest to jakaś namiastka nizoralu, wiecie tak w 1/20 może, bo widzicie Nizoral dla mnie okropnie pachnie :P A ten szampon pachnie cudnie!
Jest dedykowany włosom mocno przetłuszczającym się, jednocześnie skórze głowy skłonnej do podrażnień. Ja jak wiecie miałam ogromny problem ze skórą głowy, z przetłuszczaniem się już nie aż tak, jednak widziałam, że przetłuszczanie wpływa pośrednio na reakcje skóry głowy, tzn im później od mycia, tym skóra bardziej swędziała. Jednak z drugiej strony bałam się myć włosy codziennie, obawiałam się, że wtedy nie będzie żadnej ulgi po myciu, że swędzenie i łuszczenie się skóry głowy wcale nie ustąpi, nawet na chwilę.
Miałam na skórze głowy łuskę, dosłownie, która łuszczyła się objawiając się widokiem niczym przy łupieżu, jednak wiedziałam, że nie był to zwykły łupież.
Używam szamponu od jakiegoś miesiąca tak myślę. Ubytek w butelce mam ok 1/3, więc według mnie jest wydajny, włosy myję co drugi dzień.
Jeżeli o efekt chodzi... Ulga. Ulga, ale i CAŁKOWITE usunięcie problemu. Nie zaleczenie, a wyleczenie, w 100% jestem tego pewna, w tej chwili mogę to stwierdzić z całą pewnością, ten szampon wyleczył moją skórę głowy.
Wiele przerobiłam szamponów, no całe mnóstwo. Jeden lepszy, drugi gorszy, jednak nawet jeśli jakiś sprawdzał się dobrze, przynosił ulgę, zawsze chwilową, na tydzień, dwa, trzy, później problem wracał ze zdwojoną siłą i przynoszący tą chwilową ulgę szampon całkiem przestawał działać. Serio myślałam, że już nic mi nie pomoże. Liczyłam trochę na wizytę u alergologa. No niby zrobiła mi testy, ale wyszł dodatnie na rzeczy, których ot tak nie da się unikać, np kurz, roztocza, byliny, trawy itp itd, więc leczenie mi nie pomogło. Zresztą właściwie żadnego leczenia nie było. Miałam po prostu testy, tyle.
Szampon to cud! W tym miesiącu znów robiłam zamówienie w aptece, dorzuciłam jedną butelkę, żeby mieć w zapasie.
Jeśli macie podobny problem, nawet delikaniejszy, myślę, że jest to szampon, który warto poznać, zdecydowanie. Polecam go wam z całego serca, wiem na pewno że to będzie mój hit tego roku!


Znacie coś tej firmy? A może ten, lub inny szampon? Dajcie znać!

BUZIAKI, KAŚKA :*

sobota, 27 lipca 2019

LONG4LASHES: KRIOTERAPIA. Szampon i maska przyspieszająca wzrost włosów.

Witajcie :)
Wróciło ciepełko! Super! Szkoda tylko że obydwoje ciągle w pracy, więc czasu na plażę i rowery brak. Tak jak na początku lata bywaliśmy codziennie, tak teraz w ciągu tego miesiąca raz.. Szkoda, ale mam nadzieję, że to nadrobimy, w końcu jeszcze przez jakiś czas powinno być ciepło.
A jak wam mija lato? Korzystacie?

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o duecie, który miałam okazję ostatnio używać. Mam właściwie, bo jeszcze trochę mi zostało.




I szampon i maska znajdują się uprzednio w kartonikach, na których znajdziemy wszystkie informacje dotyczące produktów. Skład też.


Kilka słów o szamponie:


W kartoniku znajdziemy zgrabna, niewielką buteleczkę o pojemności 200 ml.


Zamknięcie typowe, na zatrzask. Niewielki otwór, ale szampon wydobywa się bez problemu, ani za dużo ani za mało.


Szampon ma przezroczysty kolor, jest średnio gęsty, dosyć lejący. Fajnie pachnie, chociaż trochę 'lodowo' nie wiem jak wam to wytłumaczyć, nietypowo a zarazem cudnie! Kojarzy mi się z zapachem śniegu, śnieg w ogóle pachnie ? :D
Bardzo dorze się pieni, fajnie oczyszcza włosy i skórę głowy. I fakt, nie podrażnia mnie, ale mam wrażenie, że jest zbyt mocny na 'codzień'.
Fajny jest, bardzo go polubiłam. I za zapach i za to, że nie podrażnia, bo nie ma naturalnego składu, więc u mnie z tym ciężko.


Pora na maskę.


Maska z kolei jest w tubie, niewielkiej, o pojemności 200 ml.


Zamknięcie również na zatrzask. Niewielkie otwarcie, przez które bez problemu dozujemy maskę. Fakt, pod końcem jest to utrudnione, ale miewałam gorsze złośliwce ;)


Maska jest biała, zdecydowanie gęsta, kremowa. Zapach ten sam co w szamponie, przywodzi na myśl śnieg. Mam teraz mega krótkie włosy, więc potrzebuję śmiesznie małej ilości, ale tak ogólnie mam wrażenie, że maska jest bardzo oszczędna. Ślizga się po włosach, więc wystrczy jej niewielka ilość, żeby pokryć 3/4 długości włosów, od dołu licząc. Wiadomo, zawsze jakaś tam odrobinka może się dostać do skóry głowy, chociaż staram się tego unikać, ze względu na problematyczną skórę, o czym wiecie. Ale wiadomo, staram się używać takich produktów, które skóry nie podrażnią, bo i tak kładzie się maskę blisko skóry, więc ryzyko jest. Poza tym, w tym przypadku... Maska daje takie boskie uczucie chłodu! Wspaniałe uczucie, jeśli chodzi o skórę głowy :P jeszcze takiego produktu nie miałam, a zdecydowanie lubię ten efekt!
Jeżeli o ciało chodzi to już nie specjalnie, chyba że latem. Jestem ciepłolubna, zimą wiecznie mi zimno, nawet w swetrach i grubych skarpetach :)

Duet bardzo fajnie zachowuje się na moich włosach. Szampon dobrze oczyszcza, nie plącze. Maska z kolei wygładza i fajnie ujarzmia włosy dodatkowo ich nie obciążając. Myję włosy co drugi dzień, używając tych kosmetyków również.
Jeżeli o przyspieszenie wzrostu chodzi... ciężko mi to określić, niedawno mocno skróciłam włosy, nie mam pojęcia czy rosną szybciej :) Stwierdzić jednak mogę, że wypadają ciutek mniej, mam nadzieję, że niebawem całkiem przestaną wypadać, bo dodatkowo zaczęłam przyjmować vitapil.

Jak jeszcze karmiłam piersią, chociaż fakt, że niedługo po porodzie, brałam vitapil mama przez 2 msc i wtedy efekt był mega i wzrostu i miliarda baby hair. Teraz też liczę na ten efekt, chociaż nie tyle czekam na baby hair, a na to, aby w końcu przestać wyjmować całe garści włosów ze szczotki..

Macie jakieś sprawdzone sposoby/suplementy itd itp, na wypadanie włosów? Biorę ten vitapil, ale chętnie też pomogłabym sobie dietą? Może macie jakąś wiedzę, chętnie się dowiem :)

Miłej, słonecznej soboty :*

BUZIAKI, KAŚKA :*

środa, 28 listopada 2018

BASICLAB: Antyperspirant 48H, Szampon i odżywka na wypadanie włosów.

Witajcie! Zima przyszła, konkretnie, szyby do skrobania, ślizgawica że hoho ;) No ale na śnieg nadal czekamy! Mam nadzieję, że w końcu coś go sypnie, a zwłaszcza mam nadzieję, że sypnie go na święta! <3 Bartek by się ucieszył ze śnieżku :) Ja oprócz odśnieżania i skrobania auta też :D

Grudzień szykuje się ciężki, intensywny. Bardzo. W pracy. Mam nadzieję jednak, że znajdę chociaż trochę czasu na blog, dla was :) oby jak najwięcej, bo pisanie to dla mnie odpoczynek, miły odpoczynek ;)


Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o trójce produktów firmy BasicLab, które otrzymałam na jednym ze spotkań blogerskich. Upominek wybrałam sama, wybrałam antyperspirant 48H, ze względu na intensywną pracę, oraz zestaw szampon+odżywka dla wypadających włosów, bo miałam z tym wtedy spory problem.
Jak te produkty sprawdziły się u mnie? Zapraszam :)


Najpierw antyperspirant :)


Opakowanie typowe jak przy antyperspirancie w kulce.


Informacje od producenta, skład ;)


Liczyłam na niego bardzo, miałam już takie dobre składowo antyperspiranty i fakt, przeważnie potrzebowały więcej czasu, aby skóra się przyzwyczaiła, przestawiła, ale dawałam im szansę i voila! Działały!
Na szczęście ten również mnie nie zawiódł, świetnie pachnie, nie brudzi ubrań, nie zapycha skóry. Jest na prawdę bardzo dobry! Jak będę miała okazję kupię ponownie, bo czemu nie :)





Pora na szampon :)



Szampon mieści się w sporej, ciemnej i plastikowej butelce o pojemności 300 ml.


Dla ciekawskich skład produktu. Produkt zachowuje swoje właściwości przez 6 miesięcy od otwarcia.


Kilka słów od producenta, sposób użycia ;)


Buteleczka zakończona jest pompką! Dla mnie- świetnie! Uwielbiam takie rozwiązania, a Wy?
Najwygodniej, najprościej, no najlepiej no!


Szampon jest przezroczysty, średnio gęsty.
Pieni się świetnie wręcz, i nie sprawia problemów przy spłukiwaniu. Trochę je plącze, ale też tragedii nie ma.
Tylko mam z nim mały problem, mam wrażenie że jest dla mnie za ciężki. Znaczy inaczej, chyba je nawilża, a ja tego nie potrzebuje chyba, albo przy innej odżywce. Dokończę tę myśl chwilę później.


Teraz kilka słów o odżywce ;)


 Identyczne niemal opakowanie, znaczy no identyczne, oprócz napisów :P


Skład, termin ważności. Jak i szampon należy zużyć do 6 miesięcy od otwarcia.


Trochę informacji od producenta.


I tutaj również pompka! Chwała za to!


Odżywka jest mlecznobiała., jest bardzo gęsta. Również przyjemnie pachnie. Jak nakładam ją na włosy ona po prostu znika. Za każdym razem mam wrażenie, że nie nałożyłam jej wystarczająco dużo, zawsze włosy zdają się być wręcz szorstkie. Próbowałam, no oczywiście że tak, dołożyć jej więcej, jednak nieważne jak dużo jej 'nawale', wrażenie jest te same.
W każdym razie ta duża ilość odżywki nie wyszła mi na dobre. Miałam dosłownie strąki!
Oczywiście, że ją spłukałam, dokładnie spłukałam. Nic to nie dało.
W każdym razie wierzcie mi na słowo, niewiele lepiej wyglądały kiedy nałożyłam tej odżywki odrobinę, pompkę, nawet pół pompki!
No duży mam z nią problem, starałam się używać jej jak najmniej, no ale mniej się już nie da, a efekt nie jest zadowalający.

I właśnie wracając do tego co pisałam o szamponie, jak używam duetu, jest... no źle. Jak używam samego szamponu, a odżywkę dam inną, pierwszego dnia jest ładnie, włosy wyglądają w miarę świeżo, zarazem są fajnie dociążone. Jednak drugiego dnia są przeokropne i z niecierpliwością czekam na wieczorne ich mycie.

Próbowałam używać tylko szamponu, bez żadnej absolutnie odżywki, jednak wtedy rozczesywanie włosów było bardzo nieprzyjemne, a ja na tym punkcie mam bzika.
Jestem osobą bardzo wrażliwą na ból, wiecie co to niski próg bólu? To ja mam bardo niski. Wręcz ja dostaję wścieklizny kiedy ktoś mnie ciąga za włosy, a tak samo kiedy włosy ciężko się rozczesują.
Tak już mam ;)

Więc niestety, odżywkę komuś podrzucę, szamponu użyję raz na jakiś czas z lekką odżywką, jednak niebawem pyka mu termin, więc trafi do denka ;)



Może znacie te produkty i macie z nimi inne doświadczenie?

BUZIAKI, KAŚKA :*

niedziela, 14 października 2018

VIANEK: Normalizujący szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się.

Witajcie!
Weekend bardzo intensywny! Sobota w pracy, a niedziela.. w Suwałkach na pokazie Nc Nails Company :) Na początku same kłody, jedna z dziewczyn się wykruszyła, później druga.. No byłam załamana, bo przede mną samodzielna droga autem :P ale przełamałam strach, dałam radę i nie było wcale aż tak źle ;)
Było ekstra! Chociaż te przyciemnione ciągle światło dało mi się we znaki okropnym bólem głowy. Droga powrotna z przygodami, ale żyję, jestem natchniona i pełna pomysłów. Co więcej, za chwilę zdejmuję te co mam, i dziś, a najpóźniej jutro nakładam nowe. Jestem bardzo podekscytowana, bo mam trochę nowych cudeniek! Pokażę wam niebawem, a na instagramie pewnie już jutro :)


Jak wiecie dosyć często robię, przez internet, zakupy w aptece. Czy to w gemini, czy w nowa farmacja, no różnie. Zawsze coś tam sobie dorzucam czy nowego, czy ogólnie kosmetycznego, bo moje zakupy w aptece to w 80% jakieś leki/witaminy, ewentualnie kosmetyki dla Bartka.
No i któregoś razu dorzuciłam szampony Vianka. Przeciwłupieżowy i normalizujący. Ten pierwszy średnio się u mnie sprawdził, szału nie było, chociaż wiele osób bardzo go chwaliło. No ale wiadomo, nie wszystko dla wszystkich.
Ciekawi jak było z normalizującym? Zapraszam do dalszej części wpisu :)



Zwykła buteleczka, ładna, czytelna grafika. Proste a ładne, zawsze to mi się bardzo podoba w opakowaniach Vianka.


Skład dla zainteresowanych.


Informacje od producenta, sposób użycia.


Otwarcie na zatrzask, niewielki otwór, przez który wydobywamy nie za dużo, nie za mało produktu. Odpowiednia wielkość, nie ma problemu z dozowaniem produktu.


Szampon jest przezroczysty, ma gęstą, żelową konsystencję. Zapach bardzo przyjemny, trochę ziołowy, trochę miętowy. Dobrze się pieni, nawet bardzo dobrze.
Szczerze, jest to na prawdę świetny produkt dla problemowej skóry głowy. Świetnie się u mnie sprawdza, dobrze oczyszcza włosy jak i skórę głowy, nie plącze przesadnie włosów, a te 'naturalne' często tak mają. Przyniósł mi ogromną ulgę, kiedy szampon z Nivea, o którym pisałam TU z mojej skóry głowy uczynił Saharę i to z wydmami. On przynosił mi ogromną ulgę. W tym momencie na głowie mam spokój, ale zapewniłam to sobie nie tylko tym szamponem, chociaż zdecydowanie się do tego przyczynił. Generalnie wróciłam do olejowania oraz peelingowania. No efekt-cudo! Świetnie, teraz łatwiej będzie mi zadbać o przywrócenie idealnej równowagi skórze głowy. Jest chłodniej, a to pomaga, w upał wszystko się zaostrzało, tym bardziej przy moich długich i ciężkich włosów.

Szampon absolutnie polecam! Świetny jest, robi swoją robotę zdecydowanie, nie podrażnia i nie uczula.

Zabawna rzecz, wcierka z tej samej serii mocno mnie podrażniała, a tu? Produkt niemal idealny ;)


Znacie szampony Vianka? Jaki u was się sprawdza?

BUZIAKI, KAŚKA :*

niedziela, 23 września 2018

NIVEA HAIRMILK: Natural Shine Szampon & Odżywka.

Witajcie :) Jak to w życiu bywa nie zawsze dzieje się tak jak to zaplanujemy, prawda?
No więc mój urlop... się przydał :) Zepsuło nam się auto, więc Bartek kilka dni został ze mną w domu, a z nim... no nie szło ogarnąć bloga, bo wiadomo, obiad, zmywanie, pranie i już po spokoju, mama już była potrzebna ;) W piątek byliśmy w Białymstoku, na kontroli u alergologa, a przy okazji na zakupach. Sobie nic nie kupiłam, znowu :P Ale Bartkowi niemal wszystko co chciałam! Później pojechaliśmy na dwa dni do Sokółki, do bratowej- brat na wyjeździe-dawno nie byliśmy. Bartek się wyszalał, pobawił z pieskiem. Na drugi dzień mieliśmy jechać do domu. No najpierw małe zakupy w tesco i w kilku ulubionych sklepach w Sokółce. No ale jak wsiedliśmy w samochód, okazało się że z jakiegoś powodu rozładował nam się akumulator, do zera. Podłączyliśmy, pożyczyliśmy auto od bratowej i pojechaliśmy na szybkie zakupy. Wróciliśmy, pozornie wszystko ok, auto naładowane. A więc my szybko w drogę. Niestety, w czasie drogi było kilka postojów, w dwóch miejscach drogę robili, ruch wahadłowy itd itp. No i auto zaczęło nam wariować, tak na serio. Zero świateł, stopu, kierunków, wszelkie wskaźniki, m.in. pomiaru prędkości były na zerze, a przecież się poruszaliśmy. Najgorszy moment był wtedy, kiedy sam zaczął wytracać prędkość, włączył się alarm, wycieraczki... Dzięki Bogu nie ja prowadziłam i mąż był z nami, żebym to ja prowadziła i żebym była sama? Nie wiem, ja byłam przerażona jako pasażer. No i ostatecznie 5 km od domu silnik po prostu zgasł. Straszny, okropny, przeokropny dzień!
Więc tak jak wrócił z naprawy tak pojechał na warsztat z powrotem. Jestem przerażona, nie mówiąc o kolejnym, pewnie dużym wydatku.

No ale tak to jest, mając auto, trzeba się z tym liczyć. Szczęście w nieszczęściu, że mam urlop. Jutro Bartek pójdzie do przedszkola, zobaczymy w jaki sposób go dotransportuje, a tata odbierze rowerem ;)

Się rozgadałam :) Ale wierzcie mi że to był jeden z najgorszych dni w moim życiu. Ogromny stres, których i tak mam ciągle sporo. Teraz trzeba tylko mieć nadzieję, że auto szybko zostanie naprawione i nie będzie to dużo kosztować ;)

Wracając do tematu ;)
Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o duecie, który otrzymałam od Nivea. Jest to nowość, szampon i odżywka z serii Hair Milk, jednak ta ma nadawać ekstra połysk, ma wygładzać i ujarzmiać włosy, ale głównie skupić się na tym połysku. Jak się u mnie sprawdził? Zapraszam do lektury :)



Bardzo ładne opakowania! Śliczny kolor, błyszczący niczym włosy po ich użyciu? :P

Najpierw kilka słów o szamponie, sprawcy całego zamieszania właściwie.


Szampon znajduje się w dużej, poręcznej raczej butelce, o pojemności 400 ml.


Na odwrocie znajdziemy informacje od producenta, oraz skład.


Otwarcie dosyć typowe, na zatrzask. Łatwo się otwiera, nie sprawia problemów, jednak też nie otwiera się samo, bez powodu. Muszę też napisać, że otwierając, nie urwałam 'zawiasków' a niestety często to się dzieje.


Muszę popracować nad wyostrzaniem tego co trzeba, nadal nie zawsze mi się to udaje. Jednak widać, że szampon ma mleczny kolor, jednak nie widać, że jest perłowy, więc wiele już osób powiedziałoby, że absolutnie nie sprawdzi się u osób, które mają problemy ze skórą głowy. Konsystencja doyć gęsta, jednak trochę lubi spływać z dłoni.

No i co wam powiem, że dla mnie użycie tego szamponu okazało się katastrofą totalną. Po prostu zrobiłam głupotę, że się pokusiłam o ten niby blask, którego swoją drogą także nie uraczyłam :(
Skóra głowy zaczęła mi  bardzo swędzieć, zaczęły robić się strupy, już nie suche miejsca, w których łuszczył się naskórek, ale tym razem strupy, które powodowały okropny świąd.

Dodatkowo strasznie plącze włosy, rozczesanie ich graniczy niemal z cudem po jego użyciu. No i fakt, mam włosy trudne do rozczesania, ale zazwyczaj właśnie drogeryjne szampony sprawiają, że są gładkie i proste do rozczesania.

Po jakimś czasie dałam mu drugą szansę, jednak dla mnie kompletnie, odpada. Drugi raz to samo, a nawet gorzej, dawno to było, bo wzięłam duet w użycie niemal od razu po otrzymaniu, a nadal męczę się ze skutkami użycia.


Czy odżywka była lepsza i łaskawsza dla mojej skóry głowy?


Równie ładne i poręczne opakowanko, standardowo mniejsze od szamponu, pojemność odżywki to 200ml.


Tutaj też na odwrocie informacje od producenta, skład.


Odżywka jest gęstsza, nie spływa z dłoni. Muszę przyznać, że obydwa bardzo ładnie pachną.

Odżywka jest dla mnie zdecydowanie bez efektu wow. Nie zrobiła mi krzywdy, chociaż fakt, staram się nie nakładać jej na skalp, jedynie na długości włosów. Jednak nie za bardzo wygładza ona włosy i niezbyt ułatwia ich rozczesywanie. Po prostu, jest średnia. Nie jest najgorsza jaką miałam, ale nie wrócę do niej.

Generalnie mam tyle innych produktów do włosów do wypróbowania, że cały zestaw po prostu powędrował dalej i mam nadzieję, że u kogoś sprawdzi się lepiej niż u mnie ;)

Nie oszukujmy się, mam bardzo wrażliwą i wymagającą skórę głowy, więc większość szamponów u mnie z góry odpada, nie zdziwiłam się więc szczególnie, że szampon tak posłał w cholerę mój spokój skóry głowy ;)


Może wy macie inne doświadczenia z tym duetem? Może to tylko ja jestem takim wrażliwcem?
Dajcie znać!

BUZIAKI, KAŚKA :*

czwartek, 2 sierpnia 2018

NIVEA FRESH REVIVE: Have a great hair day, czyli nowość- suchy szampon dla szatynek.

Witajcie! Upały nieźle dają w kość. Z jednej strony mam dosyć, jest ciężko, nie powiem, ale z drugiej zaraz będę mówić że jest zimno, więc staram się mocno nie narzekać :D
Na szczęście na ten moment w pracy klima działa, więc jakoś to będzie ;) Dzisiaj mam na popołudnie- niestety, znowu. No i zaczynam maraton, do poniedziałku włącznie ;)

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o nowości Nivea. Mam na myśli suchy szampon, u mnie w wariancie dla szatynek.



Szampon otrzymujemy w typowej dla takich produktów opakowaniu. Jest to butelka typowa dezodorantom.


Ja nie wiem czy widać na tyle, aby przeczytać skład, ale mam nadzieję, że tak :)


Aplikacja jet mega prosta, mocno potrząsasz i po prostu, z odległości ok 20 cm spryskujesz włosy.
Ja zawsze odczekuję z 3-4 minuty, wtedy przeczesuje włosy. Jeśli to nie wystarcza, robię to energiczniej, zazwyczaj pomaga.
Szampon nie podrażnia mojej wrażliwej skóry głowy, na szczęście. Dosyć mocno bieli, nie powiem miałam mały problem z pozbyciem się 'siwych włosów', jednak nie jest to niemożliwe.
Fajnie odświeża włosy, wyglądają rzeczywiście na świeżo umyte, jednak niestety nie umywa się do mojego ulubionego szamponu ;)
A przede wszystkim do tradycyjnego mycia włosów.
Takie produkty posiadam, zawsze stoją 'w pogotowiu', jednak staram się ich używać najrzadziej jak się da, wyjątkowo aby przetestować i zrecenzować, tego użyłam już trzy razy, jednak generalnie używam takich produktów nawet raz na 2-3 miesiące.

Ogólnie fajny produkt, ale pewnie nie skuszę się na zakup, bo Batiste nie pobił ;)

A wy, używacie suchych szamponów? Znacie ten z Nivea?

BUZIAKI, KAŚKA :*

poniedziałek, 21 maja 2018

TERMISSA: Nawilżający szampon do włosów i woda Termalna z Podhala.

Witajcie!
Ostatnie dni zdecydowanie mi nie służą ;) ani humorem nie grzeszę, ani cierpliwością. Siły brak, chęci brak ;) Niemoc mnie ogarnęła, robię tylko to co muszę, a i tak czasu na przyjemności nie ma za wiele ;)
No i zauważyłam, że ostatnio więcej narzekam niż się cieszę :P Źle ze mną :P

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć kilka słów o dwóch produktach firmy Termissa, które mnie piekielnie ciekawiły ;) Liczyłam na wiele, czy się zawiodłam? Zapraszam!


Na pierwszy rzut szampon nawilżający, na bazie wody termalnej z Podhala z dodatkiem ekstraktu z owsa.


Szampon pierwotnie otrzymujemy w kartoniku, na którym znajdziemy wszystkie potrzebne informacje, oraz skład produktu.


Tutaj skład oraz informacje od producenta ;)


Docelowo szampon mieści się w niewielkiej, zgrabnej buteleczce, której zawartość to 250 ml płynu.


Otwarcie na zatrzask, dobrze działa, nie zacina się, nie jest ciężko go otworzyć. Dozuje też odpowiednią ilość produktu, nie ma z tym problemu.


Szampon jest przezroczysty, co dla problemowej skóry głowy ponoć dobrze znaczy :)
Ma żelową konsystencję, dobrze się pieni i przyjemnie pachnie.
Po myciu włosy nie są jakieś mega sztywne, są nawet łatwe do rozczesania, ale...
Duże ALE. W ciągu 2-3 minut po spłukaniu szamponu dostałam takiego świądu, że myślałam, że zadrapię się na śmierć! O mały włos do mózgu bym się dodrapała, no dosłownie!
Pierwszy raz w życiu miałam taką sytuację, nie wiedziałam jak się ratować, pierwszą myślą była woda termalna, która kiedyś, co prawda innej firmy, ale pomagała ukoić zaognioną skórę głowy, nie myśląc za wiele, postarałam się nią spryskać jak najszybciej jak największą ilość skóry głowy no i zgadnijcie!
Ulga! Jak stąd do Afryki! Chociaż dopiero później przemyślałam, że mógł to być gwóźdź do trumny, przecież szampon jest na bazie tej wody i mógł problem pogłębić, jednak tak się nie stało.
W tej sposób upewniłam się w 100%, że mam uczulenie na owies! Miałam kiedyś problem ze skórą głowy po szamponie pszeniczno-owsianym Sylveco, jednak wtedy to były początki moich problemów, więc reakcja nie była aż taka drastyczna.
Niestety, ubolewam, ale szampon zupełnie się u mnie nie sprawdził :(
Powędruje dalej, może u kogoś innego sprawdzi się lepiej...


Teraz pora na wodę termalna z Podhala.


Wodę znajdujemy w aluminiowej butelce.


Informacje od producenta, sposób użycia, oraz skład wody.


Co bardzo lubię w takich opakowaniach, dozownik tworzy delikatną mgiełkę, więc bardzo ciężko byłoby przesadzić z ilością produktu.
Woda z kolei sprawdziła się u mnie świetnie!
Wspaniale orzeźwia i odświeża twarz, rano po nocy, w dzień aby odgonić trochę zmęczenie, no i ulżyć sobie w upale ;)
Do skóry głowy też się świetnie sprawdza! Łagodzi podrażnienia i zmniejsza świąd, nie przetłuszcza przy tym włosów, ani nie wysusza ich.
Świetny, uniwersalny produkt, który z czystym sumieniem mogę wam polecić!


A wy używacie wody termalnej? Może macie jeszcze jakieś zastosowania? Piszcie!

BUZIAKI, KAŚKA :*