Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peelingi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peelingi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lutego 2020

TOŁPA: Peeling 3 enzymy.

Witajcie! Ostatni czas dla mnie... do lekkich nie należy. Nie pamiętam czy pisałam tu o tym, ale adoptowaliśmy kotka. Niestety kotka juz u nas nie ma, byłam zmuszona go uśpić, był chory, nie dało się mu pomóc, ostatni dzień bardzo się męczył. Nie był u nas długo, ok 2 miesiące, ale bardzo się wszyscy przywiązaliśmy, strasznie mi z tym ciężko, nam, ale zwłaszcza mi, bo ja z nim spędzałam najwięcej czasu.
Myślę, że z czasem weźmiemy drugiego, nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej, ale na razie, no potrzebujemy czasu trochę.

Dzisiaj jednak chciałabym wam opowiedzieć o peelingu enzymatycznym od tołpy. Jest bardzo wychwalany przez wiele osób. Same ochy i achy :P niemal żadnej złej opinii :P
Jeśli ciekawi jesteście jak sprawdził się u mnie, zapraszam ;)


Peeling zapakowany jest w kartonik, na którym znajdziemy wszystkie informacje, jakich tylko dusza zapragnie :) Tołpa opakowuje swoje produkty w szczegółowo opisane opakowania. Jest na nich dużo więcej informacji, niż na innych tego typu produktach.


Tutaj kolejna strona opakowania, oraz skład.


Nie wiem dlaczego zdjęcia z pokazaniem jak wygląda peeling nie zrobiłam, aczkolwiek teraz już nie ma sensu, bo sceneria byłaby inna :P Została mi jeszcze jakaś 1/3 opakowania, może mniej.

Peeling znajduje się w tubce, 'metalowej' zakończonej plastikową nakrętką. Jak widzicie na zdjęciu otwarcie nie jest całkiem typowe, bo zakończenie tubki jest wydłużone. Naciskając tubkę wydostaje się z niej cieniutki pasek peelingu, generalnie nie wiem czemu ma to służyć, ale widocznie producent miał jakiś swój powód.

Ma gęstą, kremowo-żelową formułę, bezbarwny, lekko mglisty kolor, pachnie obłędnie, owocowo, lekko kwaśnie. Co do efektów. Nie powiem, suche skórki niemal całkiem zniknęły. No i tyle dobrego :P Co do sebum, zero poprawy. Co do zaskórników, zero poprawy. Co więcej, zauważyłam nawet, że moja skóra skłonna do niedoskonałości, skłonna do zapychania, skłonna do zaskórników, pogorszyła się. Nagle zaczęło się ich pojawiać jeszcze więcej..


Podejmę jeszcze jedną, ostatnią próbę, odstawię inne produkty, które mogłyby mi szkodzić, jednak nie wierzę, ze to cokolwiek zmieni, bo używam obecnie samych produktów z dobrym składem. O ile ja to dobrze rozumiem, one, jeśli by mi nie służyły, mogłyby spowodować uczulenie, ewentualnie podrażnienie, jednak nie zaskórniki.. Jeśli się mylę, poprawcie mnie ;)

Cóż, tak to jest. To, że coś dla kogoś innego jest hitem, nie musi się nim okazać też dla nas. Każda skóra jest inna, ma inne potrzeby oraz inne problemy. Na każdego może działać co innego, przekonałam się juz o tym wiele razy i na pewno wiele razy się jeszcze przekonam ;)


A wy znacie ten peeling? Sprawdził się u was? Dajcie znać!

BUZIAKI, KAŚKA :*

środa, 21 listopada 2018

VIANEK: Rewitalizująca maseczka peeling do twarzy.

Witajcie Kochani! :)
Przyszło zimno. Serio, zimno. Wiem, że to jest nic w porównaniu do tego, co czeka nas zimą, ale ja po prostu zamarzam! Co będzie na -20? Ja nie wiem, chyba zakopię się na miesiąc pod kołdrą. Z Bartusiem :D A propo's, Bartek ostatnio zrobił się taki tulaśny, całuśny, no szok! Nasze poranki są teraz PRZECUDNE! Aż się nie chce z łóżka wychodzić! Mały cudaczek mój!  Czasami jest ciężko, ale zdecydowanie to najlepsze co mnie wszyciu spotkało <3 NAJLEPSZE!

Dzisiaj przychodzę do was z recenzją kolejnego produktu marki VIANEK. Różne mam z nimi doświadczenia, dobre, złe, bywały też średniaki ;) Jaki okazał się ten peeling? Zapraszam!


Opakowanie, a właściwie grafika, jak zawsze na 5+ ;) Niewielka, wygodna w użyciu tubka, pojemność to 75ml.


Informacje od producenta, skład.


Otwarcie dosyć typowe, na zatrzask. Niewielki otwór, produkt łatwo się dozuje ;)


Myślę, że ewidentnie widać jaką ma konsystencję. Jest mega zbity, bardzo gęsty, ale opakowanie jest zrobione z tworzywa, które nie utrudnia wydobycia go.
Ma dużo drobinek, mniejszych, większych. Pachnie ładnie, znaczy na początku. Słodko, tak mdło trochę. Bardzo, bardzo szybko zapach mi się znudził i był dla mnie baardzo uciążliwy. A to wierzcie dosłownie odwodziło mnie od używania go.
Jeżeli o działanie chodzi. Jest.. spoko. Raczej dobrze oczyszcza twarz i zdziera martwy naskórek, chociaż fakt, po wielkości i ilości drobinek spodziewałam się, że będzie katem.
Katem nie jest, co więcej dla mnie jest zbyt mało zdzierający. Mam problemową cerę i fakt, niby nie powinnam używać peelingów ani gruboziarnistych, ani w ogóle mechanicznych, ale to po nich widziałam zawsze najlepsze efekty, a jednocześnie nie widziałam pogorszenia cery.
Jako maseczka z kolei fajnie wygładza buzię, ładnie ją pielęgnując.
Jest przyjemny, ale hitem nie został :) Ten zapach... Ah. Tutaj największy problem tkwi ;)


A jakie wy macie doświadczenie z produktami Vianek? A może znacie ten peeling/maseczkę?

BUZIAKI, KAŚKA :*

poniedziałek, 16 lipca 2018

SILCARE NAILS: Olejkowy peeling do ciała i dłoni.

Witajcie! Urlop się zaczął. I jestem przekonana, że szybciej się skończy, niż się zaczął:P Ok, przestaję już narzekać. Ponarzekam sobie jutro rano, na 9:20 idę do dentysty :P a na 18 na paznokcie :P Także jeśli przeżyję dentystę, będę miała nagrodę :D
Tylko szkoda, że ta pogoda na ten mój urlop się zepsuła.. leje, burze co chwila. Myślałam, że w tym tygodniu dzień w dzień będziemy jeździć na plażę, a tu klapa. Ale liczę na to, że jednak coś się odmieni <3 Prawda, że tak będzie?

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o peelingu olejkowym od Silcare Nails. Strasznie mnie ciekawił, jak tylko zużyłam otwarte peelingi ten wylądował pod prysznicem- oczywiście po uprzednim cyknięciu fotek ;)
Spodziewałam się na prawdę czegoś fajnego...



Proste, w sumie niezbyt ciekawe opakowanie ;)


Na wiele liczyłam.. dopóki nie przeczytałam składu :) :) Parafina- miejsce pierwsze! Brawo!


Otwarcie na zatrzask, niewielki otwór, przez który dozuje się peeling.


Peeling ma nie wiele różnej wielkości drobinek. Konsystencja lekko galaretowata, jednak w kierunku płynnej.
Wiecie co, to totalna porażka! To nie ma nic wspólnego ani z peelingiem ani z olejkiem! Okropieństwo no. Użyłam jak peelingu, ale po opłukaniu skóry wodą kleiła się jakbym się wymazała wazeliną.. dosłownie! Ja używam i nawet lubię drogeryjne peelingi, nawet te z parafiną. Miałam kilka na prawdę wartych uwagi! Jednak ten to totalne nieporozumienie!
Odradzam, nie polecam! Omijajcie szerokim łukiem, chyba że lubicie się kleić jak wysmarowane miodem ;))


A może znacie ten 'peeling'? Może macie inne odczucia?

BUZIAKI, KAŚKA :*

sobota, 28 kwietnia 2018

4 SZPAKI: Peeling do ciała słona lawenda.

Witajcie :)
My ciągle zasmarkani. Zdrowiejemy, po kilku dniach kolejny gil się za ucho zawija :P A co synuś przyniesie z przedszkola, mama ochoczo podłapuje! I tak co Bartek zasmarka, ja razem z nim. Taki los. Ale tym razem dosyć szybko sytuacja opanowana, prawie nam przeszło i obyło się bez wolnego <3
Pogoda delikatnie nam się popsuła, ale wciąż liczę na polepszenie!

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o pewnym cudownym produkcie, który znalazł się w mojej paczuszce, którą wylicytowałam na Spotkaniu Blogerek w Augustowie. Paczuszka pochodziła od Białostockiej mydlarni 4 Szpaki! Tworzą w moich bliskich okolicach, więc tym bardziej mam sentyment.
A tym bardziej, że robią kosmetyki z dobrym składem, na bieżąco, pod klienta, a nie na masową produkcję! Warto się zainteresować!
Tymczasem, zapraszam ;)

<< Spotkanie Blogerek w Augustowie Relacja.
<< Spotkanie Blogerek w Augustowie Upominki.


Peeling znajduje się w niewielkim słoiczku. Jego pojemność to 200 ml. Data produkcji to 28,02,2018, a jego termin przydatności to 3 miesiące od otwarcia, ale zawsze nie dłużej niż 6 miesięcy od daty produkcji! Więc sami widzicie, że krótki, co musi świadczyć o dobrym składzie ;)


Kolor ma jasno błękitny. Moje pierwsze skojarzenie to.. 'niezapominajki' ;)


Konsystencja peelingu jest stała. Jest to gęsta papka, z ogromną ilością dużych słonych drobinek. Konsystencja staje się bardziej plastyczna pod wpływem ciepła dłoni i ciała.
Jeżeli o zapach chodzi, nie przepadam za lawendą, a właściwie, wiecie. Chyba nie przepadałam. Bo co raz bardziej zaczyna mi się ten zapach podobać ;) Określam go jako 'przyjemny'. Urzekła mnie też ta dołączona do peelingu łyżeczka, która bardzo ułatwia wydobycie produktu.

Jeżeli o działanie chodzi, to mega mocny zdzierak! Martwy naskórek nie ma z nim szans! Super wygładza skórę i fajnie rozjaśnia ją poprzez wyrównanie kolorytu. Pobudza krążenie- to na pewno. Masaż nim, to na prawdę solidny masaż! Jeżeli ktoś lubi mocne zdzieraki pokocha ten peeling jak ja!
Na skórze zostawia delikatnie lepką warstwę, która jednak szybko się wchłania i nie 'poci' skóry, więc wszystko w normie ;)

Polecam wam serdecznie produkty od 4 szpaki! Wierzcie mi, nie pożałujecie, wasza skóra na pewno się wam za to odwdzięczy ;)


A może znacie produkty od 4 Szpaki??

BUZIAKI, KAŚKA :*

środa, 31 stycznia 2018

BODY BOOM. Luksusowa rozkosz z peelingiem kawowym MANGO.

Witajcie Kochani!

Przygotowania do spotkania w trakcie, szukanie pracy- bardzo aktywnie ;) Plus dom, opieka nad Bartkiem popołudniami i powiem wam, że czas leci mega szybko! Nawet nie wiem kiedy, pstryk, a tu koniec stycznia.


Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć ... o mojej nowej,gorącej miłości <3
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam peelingi BodyBoom, a było to na instagramie, marzyłam o nich. Cały czas jednak odstraszała mnie od nich cena ;) No nie oszukujmy się, nie są najtańsze, ale często można je upolować w niezłych promocjach :D W takiej właśnie niezłej promocji kupiłam swój.
Miałam też jeden z joyboxa, dwa kupiłam na sprzedażowej grupie na Facebooku, ale to miniaturki :)


Proste, ale ładne opakowanie. Torebka z zamknięciem tzw 'strunowym'. Bardzo wygodne, ale początkowo (przy pierwszym opakowaniu) bałam się, że woreczek rozmoknie :D Jednak nic takiego nigdy się nie stało! Fakt, stawiam go na najwyższej półce pod prysznicem i nie leci na niego woda, jednak po każdym użyciu opakowanie jest upaćkane, więc każdorazowo je spłukuję.


Wszystkie informacje od producenta oraz skład ;)


Wyżej na zdjęciach macie czystą kawę mieloną, tutaj peeling. Nie jest on jednolity, widać że coś tam więcej w sobie ma, niż tylko kawkę ;)

Ktoś by powiedział 'Sama robię peeling kawowy, dodaję co chcę, jest idealny'. Taa, ja też robiłam, kawa, cynamon, imbir, wybrane ulubione olejki, ew cukier, no nie wiem, hulaj duszo.
Ale wierzcie mi, to zdecydowanie nie jest to samo! To.. jest cudo!
Zapach to jedno, cudowny, kawka z mango <3
Ale działanie! Petarda. Obiecuję, nie zawiedziecie się! Świeżo po wyjściu spod prysznica ewidentnie skóra jest jakby nawoskowana. Po wytarciu się jest miękka, przyjemna w dotyku, nawilżona! Tak, nawilżona i to bardzo, jednak bez żadnej lepkiej powłoki, a czuć takie satynowe otulenie.
I żaden, absolutnie żaden balsam nie jest potrzebny! Skóra jest wygładzona i dokładnie oczyszczona.
Zapach utrzymuję się całkiem sporo, bo do około godziny sama go czuję.
Co więcej, po dłuższym czasie regularnego (!) stosowania zauważyłam znaczną poprawę napięcia skóry, ale i wygładzenie jej. Szczególnie na udach i pupie.
Fajnie, bo z moją dietą ostatnio różnie. Nie to, że jem śmiecie, ale nie mam czasu wymyślać, jem na szybkiego, coś co złapię, a moje ciało błaga o zadbanie o dietę.
Ale nie wszystko naraz. Od 2 tygodni nie jem nabiału. Wykluczyłam go całkowicie, żeby poprawić stan cery, skóry głowy i ogólnie skóry ciała, z którą mam od jakiegoś czasu problem.
Od urodzenia mam alergię na białko mleka krowiego, ale niestety nabiał uwielbiam.
Jest ciężko, ale motywuje mnie to, że Bartkowi też nie można, a kp go nadal, więc dodatkowy powód.
Mam nadzieję, że w końcu uda mi się zadbać jak trzeba o swoją dietę, dodatkowo przydałoby się więcej intensywnego ruchu, jakiś trening no i może w końcu wrócę do życia :)

Peeling szczerze polecam! I mimo, że cena może przerażać jest mega wydajny ale przede wszystkim... działa! Mega pieszczota dla ciała i zmysłów!


Może znacie peelingi Body Boom?

BUZIAKI, KAŚKA :*

środa, 30 sierpnia 2017

Topestetic: Dermokosmetyki i kosmeceutyki.

Witajcie!

Słyszeliście o sklepie internetowym Topestetic? Ja do niedawna nie! Warto zajrzeć do sklepu, bardzo fajna oferta, posiadają w sprzedaży wiele wysokopółkowych kosmetyków jak Yasumi, Vita Liberata czy Yonelle. Każdy znajdzie tam coś dla siebie! Sklep ma też program lojalnościowy, więc kupując nie tylko wydajesz pieniądze, ale też zbierasz punkty, które później możesz 'wydać' na coś z katalogu ;)

Otrzymałam wspaniałą paczuszkę, świetnie zapakowaną, w której znalazłam Peeling Yasumi, tonik Yasumi, płyn micelarny dottore i filtr SPF50 Cell Fusion C. Dziś powiem wam kilka słów o tych produktach, a więc zapraszam!




:))

Peeling Yasumi Amethyst Glare.




Skład. Kilka informacji od producenta. Pojemność: 50g.


Był zabezpieczony sreberkiem. Jednak takim ledwo trzymającym się ;)




Peeling to miniaturka. Pełnowartościowe opakowanie to 220 g :) Te 50 gram starczyło mi na dwa użycia.. Więc cóż ja mogłabym rzec o produkcie. Ładnie pachnie, pięknie pachnie! Mój wariant to owoce leśne ;) Ale na moje oko nie jest to najmocniejszy zdzierak z jakim miałam do czynienia. Jest średni. Taki na codzień. Drobinki szybko się rozpuszczają. Pozostawia na ciele film, jednak nie jest on tłusty parafinowy, a przyjemny 'aksamitny'.


Cell Fusion C: MediSpa SunSpray SPF50.




Skład- mega długi, jednak nie znam się na tyle, aby stwierdzić, czy jest ok.




Jest to filtr w sprayu. Konsystencja jest bardzo wodnista, niczym woda. Automatycznie należy go rozsmarować, bo ucieka :P
Zapach jest obojętny, nie czuję go niemal wcale. Używałam go na buzię- ze dwa razy, jednak była to porażka na całej linii. O tyle, o ile nadaje się pod makijaż- nie rozwarstwia go, nie waży, bardzo zaszkodził mojej twarzy. Mega wysyp wielkich i bolących ropiejących pryszczy.
Zapychał mnie tak kompletnie, że aż bolało- dosłownie i w przenośni.. Później trafiły się jeszcze ze ydwa upalne dni, które niemal całe spędziłam na podwórku, użyłam go na ciało i muszę przyznać, że zrobił swoje. Nie spaliłam skóry, to super. W tym roku udało mi się trochę opalić, nie używałam filtrów, ale nie wychodziłam też na największe upały.
Przeciwsłonecznie działa super, jednak na twarz go nie polecam..
Odstawiłam, zmiany ropne się wygoiły, uspokoiły i nie pokazały się nowe, stąd pewność że to jego wina, niestety.


Yasumi: Facial Toner.




Kilka informacji od producenta, oraz skład. To też jest miniatura ;)

To mój pierwszy tonik w sprayu, rozwiązanie fajne, ale mam wrażenie że niezbyt wydajne, chociaż dozownik jest super, ie psika gdzie popadnie.
Przyjemnie pachnie, fajnie tonizuje i matuje skórę, ale jej nie wysusza. Nie zrobił mi żadnej krzywdy, ba nawet pomógł wygoić powstałe w skutek wyżej opisanego filtru szkody. Bardzo przyjemny, szkoda, że została mi jakaś 1/3 op.


Dottore: Sensitore Aqua Sensitive. Płyn Micelarny.




Kilka informacji od producenta oraz skład.


Otwarcie typu klik, jednak te dziureczki są takie małe, ciężko wydobyć potrzebną ilość produktu.

Okropnie pachnie ten micel :P Dla mnie szpitalem... Okropny zapach, którego na szczęście na skórze nie czuć! Dobrze oczyszcza twarz, fajnie zmywa makijaż, nawet nieźle radzi sobie z makijażem.
Nie powoduje pieczenia, nie wysusza, nie powoduje ani podrażnień, ani wyprysków. Poza zapachem to w sumie jest nawet niezły. Ale ja jestem osobą, która dużą uwagę przywiązuje do zapachów, więc niestety do niego nie wrócę, a warto! Więc jeśli kogoś nie rażą zapachy- POLECAM!
I jest dużo wydajniejszy niż tonik ;)


Znacie te produkty?

BUZIAKI, KAŚKA :*

czwartek, 16 lutego 2017

SYLVECO kolejne podejście: Enzymatyczny peeling do twarzy.

Moja przygoda z Sylveco obierała różne już tory. Były produkty, które polubiłam, jak np tonik hibiskusowy  <KLIK> i takie, które zupełnie mi nie posłużyły jak peeling z korundem <KLIK> i szampon pszeniczny <KLIK>.

Jakiś czas temu na rynek wypłynęła nowość, tym razem nie mechaniczny a enzymatyczny peeling od Sylveco.



Szczerze powiedziawszy zawsze używałam mechanicznych, te enzymatyczne jakoś ani mnie nie grzały, ani nie ziębiły, jak to się mówi.
Próbowałam kiedyś tego z bielendy, w saszetce, no szczerze powiedziawszy jakoś go nie poczułam..

Dlatego do tego produktu podeszłam z dość dużą rezerwą.
Ciekawi, jakie mam odczucia? Zapraszam więc!


Kilka słów od producenta, skład :) Produkt zachowuje właściwości przez 6 miesięcy od otwarcia.


Jaki ładny słoiczek, co? :) Bardzo prosta, czytelna i przyjemna dla oka grafika. Plastikowy słoik z metalową nakrętką. Produkt w środku dodatkowo zabezpieczony tekturową nakrywką.
Pojemność 75 ml.


Co zaobserwowałam po otwarciu produktu, że jest on mega gęsty, wręcz zbity, zastanawiałam się czy nie będzie problemu z wydobyciem peelingu. Kremowy kolor, dla mnie bardzo cytrusowy, ale nie kwaskowaty zapach. Bardzo przypomina mi imbirową herbatę. Zapach jest przyjemny, nie drażni.


Widać ewidentnie na zdjęciu że jest bardzo zbity prawda? Ale wydobycie właściwie nie było problemem, pod wpływem temperatury i w kontakcie z wodą konsystencja robiła się bardzo kremowa.
Zawsze uprzednio myłam buzię, nakładałam peeling i w czasie tych 15 minut wykonywałam peeling ciała, stóp, myłam całe ciało itd itp ;-)

Ciekawi efektów? Otóż.. jestem naprawdę BARDZO zadowolona! Ewidentnie widzę złuszczony naskórek, cera wtedy jest bardziej promienna, wygładzona, ale i lepiej nawilżona! Zdziwicie się pewnie... jak to, peeling nawilża? Otóż nie, ale dzięki jego działaniu, produkt nawilżający ma szansę lepiej się wchłonąć, i na prawdę widzę duużo lepsze działanie!
No i moje suche skórki! No ok, nie zniknęły, ale na prawdę większość przepadła! No żyć nie umierać, a już myślałam, że ta zima będzie bardzo niełaskawa. Jednak udało się ;>

Znacie ten peeling? Na prawdę mogę go polecić z całego serca! 


POZDRAWIAM! :*

wtorek, 10 stycznia 2017

GRUDNIOWE NOWOŚCI I DENKO :)

Witajcie Kochani! Zima pełną parą prawda? Rekordowe mrozy w tym roku u nas -26 stopni :) A na sali gdzie leżałam z Bartkiem zamarznięte okno i sople zwisające z parapetu... Suma sumarum zimno nie było, ale na parapecie nie można było nic postawić, bo groziło to zmrożeniem :P


Z racji tego, że są to posty już dosyć zaległe i z zeszłego roku wyjątkowo poświęcę im tylko jeden post, zamiast dwa oddzielne. Zapraszam więc!

Najpierw pokażę wam nowości :)


* moja maska masaż <RECENZJA> skończyła się już, więc zawitało kolejne opakowanie. Zamówiłam na tej stronie, bo nigdzie indziej nie była dostępna. Dosyć długo czekałam na zamówienie, ale w sumie jestem zadowolona, bardzo przystępna cena :)
*olej ze słodkich migdałów- kupiony głównie dla Bartka- u niego sprawdza się super, nie dość że udaje nam się wygonić ciemieniuszkę, która co chwilę wraca, ale i włoski ma cudnie miękkie i wg mnie pięknie pachnące :D
Sama też go próbowałam i kocham! Na pewno jeszcze dokupię- zostało nam pół opakowania :P




Shaker GymHero :) Dawno chciałam go kupić, z racji BLACK FRIDAY był w cenie 19 zł z darmową wysyłką, więc jest :)



Zamówienie z okazji DDD w kosmetykomanii. Widzicie jak cudnie wygląda to zamówienie? Łaaa <3



Kolejne zakupy z DDD- na ezebra. Kupiłam swoje ulubione szampony serwatkowe i kilka innych- dla mnie- nowości. I szampony i maski i peelingi :)


* żel Cien kupiony w lidlu :) śliwka i cynamon. I co wam powiem to wam powiem zapach mi wcale się nie podoba, zupełnie nie jak śliwka i ani nuty cynamonu... No ale krzywdy nie robi, kosztował 2,99/ 400 ml


Błyszcząca i utrwalająca przesyłka od Twoje Źródło Urody.



*odżywka w spayu Gliss Kurr- dokupiłam do zestawu, który zamierzam niebawem dać do użytku. W Kauflandzie
*mój pierwszy żel tej firmy :)



*zapas balsamu dla Bartka, chociaż jeszcze nie skończyliśmy tamtego, ale już prawie.
*dwie emulsje EMOTOPIC też dla Bartka.



*zimowe mydło ziaja karmelizowany migdał
*zimowe mydło ziaja piernik, imbir, cynamon
*mydło pod prysznic ziaja blubel- jabłko, agrest

Te zakupy zrobiłam w internetowej aptece http://cefarm24.pl i .... NIE POLECAM! Po tygodniu od złożenia zamówienia dostałam e-mail, że nie może ono zostać skompletowane, że dwóch produktów brakuje... Kiedy ja już w oknie wypatrywałam kuriera oni piszą, że nie mają wszystkiego! Specjalnie dobiłam do darmowej przesyłki, dobrałam coś dodatkowo, wybrałam kuriera aby przesyłka była u mnie jak najszybciej- kończyła nam się emulsja do kąpieli dla synka. No jak dla mnie komedia.


Te produkty otrzymałam, jak to napisano 'w ramach rekompensaty' od apteki, za opóźnienie i problemy z zamówieniem. Heh, serio? Nie znam masek biovaxu, ale z tego co wiem są one o większej pojemności?  Nie, nie jestem pazerna, nie potrzebuję od nich nic, aby tylko wywiązali się z tzw umowy kupna/sprzedaży. A jeśli nie to niech się nie ośmieszają taką 'rekompensatą' ...






Dwa nowe oleje. Bartek dostał na gwiazdkę- będziemy próbować. Z masła shea już w użyciu i tak jak myślałam, sprawdza się super, zapewne naskrobię post.


Świeczki. Pumpkin pie z tesco kupiłam sobie, ostatnio aż trzy wykończyliśmy :) Drugą dostaliśmy na gwiazdkę. Jabłkowej jeszcze nie miałam, na sucho przyjemna, ciekawe jak po zapaleniu.



*Tonik ogórkowy- muszę wypróbować, kosztował ok 5,5 zł.
*krem do rąk neutrogena- również dołączony do prezentu gwiazdkowego


Dobrze, że to zakupy z poprzedniego miesiąca i roku ... :P bo 50 zł to tu by nie wystarczyło.. :P


Teraz pora na DENKO :)


*krem do twarzy z filtrem bielenda- do cery tłustej- sprawdzał się fajnie, wynalazłam w torbie... plażowej :P jest już po terminie ze słoiczka
*płyn dermofuture z micelami <RECENZJA>  nie wiem czy to z moimi oczami coś się stało, czy z płynem, tak piekielnie mnie zaczął piec... została ok 1/3... a szkoda, bo ładnie zmywał makijaż...
*micel z dermofuture sprawdzał się super aż do końca <RECENZJA>
*tonik sylveco <RECENZJA> na pewno nabędę kiedyś drugie op :)
*płatki bebeauty- te duże kwadratowe-bardzo fajne



*szampon ducray annaphase- całkiem fajnie się spisał, chociaż na niedługo starczył
*odżywka equilibra- bez szału, ale złego nic też nie zrobiła



*krem do pięt hemel <RECENZJA>
*krem do stóp shefoot- bardzo fajny
*peeling do stóp neutrogena- polubiłam :)
*balsam do rąk pat&rub <RECENZJA>
*mydło w płynie isana- trochę zawiodłam się zapachem



*żel pod prysznic IVANATURA <RECENZJA>
*dezodorant dove- lubię :)
*żel pod prysznic balea- śliczny zapach, super się pienił! Ekstra!
*emulsja do kąpieli EMOTOPIC od Pharmaceris- świetna jest, u nas sprawdza się bardzo dobrze



*dwie maski garnier- były w joyboxie. Bardzo przyjemne :) Wiecie... pokochałam maski w płachcie! Super są :)
*maska na okolice oczu z alie- super wygląda- zamówiłam 3 i być może domówię :)
*jajeczna maska z aliexpress- na prawdę świetnie mi nawilżyła buzię, nie wiem do jakiej jest ona cery, ale WOW



*wkładki facelle- niezmiennie najlepsze!
*podkłady babydream- teraz paczek, ale w styczniu już poszły dwa ... na prawdę super przydatna rzecz...
*chusteczki kindii cleanic- na prawdę bardzo przyjemne, z tego co się orientuje skład mają niezły, nic złego nam nie uczyniły, były dobrze nasączone.
*najlepsze z najlepszych chusteczki velvet!



Próbki próbeczki.
*odżywka eveline- no włoski były cudnie miękkie, takie sypkie, może skuszę się na normalne opakowanie
*szampon i odżywka glyskincare z olejem z orzechów macadamia- super! Piękny zapach i na prawdę fajne działanie, może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie :)
*peeling i maska do stóp od shefoot- przyjemny zabieg, ale bez szału.
*kremy shefoot jak i próbka peelingu ok- ale próbka, która starcza na jedną stopę to trochę przesada :P
*próbki kremu INDIGO- cudne zapachy <3


A więc jak widzicie, zużycie było całkiem niezłe, mam nadzieję, że i styczeń zaowocuje :) Staram się zużywać i żele i balsamy, teraz kremuję się codziennie po kazdym myciu, wcześniej zdarzało mi się tego nie robić. Mam masę zapasów- jak widzieliście w podsumowaniu ale i sporo otwartych produktów. Więc wzięłam się za zużywanie- smaruję ciało, smaruję stopy, robię maseczki, peelingi itd itp :) Także mam nadzieję, że styczeń i luty to będą super denka!

Miłego tygodnia wam życzę! My wzmacniamy odporność kiszonkami :D Zupki z kiszonek u nas królują w tym tygodniu! :) Polecam!

BUZIAKI, KAŚKA!