Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampony. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 stycznia 2018

PAUL MITCHELL: Lavender Mint. Moistruizing shampoo & conditioner.

Witajcie Kochani!
Przepraszam was bardzo za to, że tu u mnie ostatnio taka cisza. Niestety ostatnio wszystko tak się kręci, że ciężko mi ustać na nogach bez podtrzymania ;) Serio serio. Szukanie pracy, rozmowy , Bartek, dom, organizacja spotkania. Powiem szczerze, że chętnie bym się wyspała..
Kładę się 23-24, wstaję ok 6. Jakby ni liczyć pobudek syna, pewnie byłabym wyspana :D a tak co rano czuję że zmartwychwstaje, a nie się budzę :P
Znacie to? Czy raczej prowadzicie spokojny tryb życia?


Dzisiaj słów kilka o pewnym duecie do włosów, które otrzymałam na spotkaniu blogerskim w Grajewie :)
Ciekawi jak się sprawdził? Zapraszam!

Wiele, wiele razy słyszałam o firmie PAUL MITCHELL, jednak niestety tylko ze słyszenia.Bardzo, ale to bardzo się ucieszyłam jak zobaczyłam, że będę mogła poznać ich produkty <3
Trafiło na szampon i odżywkę z serii Lavender Mint.
Zestaw ten otrzymałam od Miasto Włosów.

<<Spotkanie blogerek w Grajewie relacja.
<<Spotkanie blogerek w Grajewie upominki.


Tak pięknie zapakowany był zestaw! Dodatkowo było dołączone mydełko, które jest boskie! Orzeźwiające, cudnie miętowo pachnące, chłodzi skórę, bardzo fajne uczucie, chociaż kocham ciepło, nie sprawia że robi się zimno, ale fajnie chłodzi, no to trzeba poczuć!


Kilka informacji oraz składy, niestety karton wyrzuciłam :( nie zauważyłam że tak kiepskie foto wyszło :(




Najpierw kilka słów o szamponie ;)


Mieści się on w sporej, o pojemności 300 ml butelce. Ciemny, niemal nieprzezroczysty plastik, jednak dosyć miękki. Żadnych zbędnych grafik, produkt od razu przywodzi na myśl, że jest z profesjonalnej serii ;)


Otwarcie na zatrzask. No właśnie, szkoda, że nie jak w odżywce, pompka. Niestety ciężko mi się to otwierało i za pierwszym razem jeden 'zawiasik' się ułamał. Dosyć spory otwór, jednak nie wydobywa się zbyt dużo produktu.


Zdecydowanie gęsta konsystencja, perłowy kolor. Zapach bardzo rześki lawenda z miętą, na prawdę fajnie pachnie. Świetnie się pieni, dobrze oczyszcza skórę głowy, jednak moją.. aż przesadnie. Niestety bardzo mnie podrażnił, jakiś składnik ewidentnie mi nie posłużył :(  Ale znacie moją skórę głowy, na maksa wrażliwa, generalnie skład nie jest dobry, więc tego się spodziewałam.


Teraz odżywka ;)


Podobna buteleczka, również 300 ml pojemności, jednak tutaj mamy pompkę ;)


Tutaj mamy buteleczkę z pompką. Mega wygodne rozwiązanie, lubię je też jeśli o szampony chodzi ;)

Na słowo mi musicie uwierzyć, że konsystencja jest gęsta, kremowa  (niestety zdjęcie mi przepadło).  Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach i łatwo zmywa. Szczerze to nie czuję zbytnio po włosach żeby była na nich chociaż chwilę ;) Kompletnie nie poczułam jej właściwości, nie zrobiła nic, nie wygładziła, nie ułatwiła rozczesywania.. Żeby nie ukochane mleczko pewnie bym wyrwała wszystkie przy czesaniu :/

Taka legenda, taka cena a u mnie zamiast efektu, leczenie skóry od nowa. Eh, nie lubię tego.
No ale niestety, nie wszystko jest dla wszystkich ;) Czytałam o zestawie dobre opinie, np. u Alicji ;) i Emilki :)


Znacie kosmetyki Paul Mitchell? Co się u was sprawdziło?

BUZIAKI, KAŚKA :*

środa, 22 listopada 2017

VIS PLANTIS: Zestaw przeciwłupieżowy z dziegciem brzozowym.

Witajcie Kochani!
Zima przyszła! Padał u nas przedwczoraj niezły śnieg, chociaż fakt, szybko zginął :)
Ale dzisiaj rano odwożąc Bartka do przedszkola miałam problem z dostaniem się do auta :P drzwi nam przymarzły! Przy -4, olaboga co będzie przy -20? :o w zeszłym roku jak było poniżej 25, nie odpalił :P ma być zima stulecia, więc będzie ciekawie!
Adaptacja idzie nam coraz lepiej! Bartek już mniej płacze, kompletnie inaczej się zachowuje i jak go zostawiam i jak odbieram. Wszystko idze ku dobremu! Cieszę się, bo powoli traciłam nadzieję...


Dzisiaj kilka słów o zestawie Vis Plantis, na który trafiłam przypadkiem. Jak wiecie mam bardzo problemową skórę głowy. Kiedyś, moja dermatolog powiedziała, że najlepszym na ten problem lekarstwem byłaby maść dziegciowa, ale mając taką burzę włosów jak ja, nigdy ich nie domyję... Więc borykałam się z tym dalej, czasami było lepiej, czasami gorzej.
Natrafiłam nie tak dawno na produkty z dziegciem brzozowym, więc postanowiłam je wypróbować, idąc jakby za radą P. doktor.
Wiedziałam, że będzie to łagodniejsza formuła i raczej bez problemu to zmyje. Postanowiłam zaryzykować.


Oba produkty zapakowane są uprzednio w kartoniki, na których znajdziemy wszelkie informacje na ich temat, oraz składy.

Na pierwszy ogień szampon.


Skład ;)




Kilka słów od producenta.


Szampon docelowo znajdziemy w brązowej, przezroczystej butelce, zamykanej na zatrzask. Fajnie, że można kontrolować zużycie. Lubię przezroczyste, lub pół transparentne opakowania.


Szampon ma konsystencję żelu, dosyć wodnistego. Kolor bursztynowy zapach...  niezbyt przyjemny.
Dla mnie okropnie śmierdzi:P Takim przeskwarzonym boczkiem jakimś, sama nie wiem. No dziegciem w 100%. Najgorsze jednak jest to, że zapach czuć na włosach po umyciu, po wyschnięciu... do następnego mycia! Na szczęście nie tak intensywnie jak podczas mycia i na świeżo na mokrych włosach, ale ... Mi generalnie aż tak nie przeszkadzał ten zapach po wyschnięciu, bo nie był tak intensywny, no można było się przyzwyczaić. Ale mąż mocno narzekał, że nie może się do mnie przytulić bo moje włosy śmierdzą :P :P

Używam go co drugie-trzecie mycie, przez pierwsze dwa tygodnie używałam przy każdym myciu.
Świetnie się sprawdził, super oczyszczał skórę głowy i włosy, następnego dnia po umyciu są cudowne! Pięknie się układają, są miękkie, błyszczące i nie sterczą każdy w inną stronę..
Jednak kolejnego dnia, czyli w dzień mycia (myję włosy wieczorem) włosy były oklapnięte, tylko i wyłącznie nadawały się do związania. Jednak czułam ulgę, na prawdę, na prawdę mega mi pomógł! Traktowałam cały zestaw jako kurację, więc te przeciążenie włosów po prostu olałam.


Pora na serum.


Skład ;)




Kilka informacji od producenta ;)


Serum docelowo znajduje się w dużej brązowej tubie z ciemnego nieprzezroczystego plastiku. Tuba jest dosyć twarda, przy końcówce miałam problem z wydobyciem produktu


Tutaj otwarcie jest podobne, również na zatrzask, dobrze trzeba się zawziąć.


Konsystencja kremowa, gęsta. Kolor beżowy. Zapach podobny jak szamponu, ale dużo delikatniejszy.

Serum jest świetne! No pokochałam od pierwszego użycia, łatwo się je rozprowadza na skórze, nie piecze, nie powoduje żadnego dyskomfortu. Oprócz tego, że oczyszcza, świetnie nawilża skórę głowy. No dzięki niemu przestało mi się sypać z głowy, no i te swędzenie, całkiem ustało!
Cudny zestaw dla problemowej skóry głowy, chociaż nie do każdorazowego mycia. U mnie sprawdzał się, kiedy szampon i serum używałam co drugie mycie.

Obecnie mam duży problem z dostaniem go :( Kupiłam dwie tubki niedawno przez internet w aptece nowa farmacja, jednak był kilka dni zaledwie przed terminem... Jest tak dobre, że postanowiłam używać je nawet po terminie, o ile nic w konsystencji jak i zapachu się nie zmieni.

Polecam ten zestaw! Każdy, kto ma problemową skórę głowy powinien go poznać!


Znacie któryś z tych produktów?

BUZIAKI, KAŚKA :*

poniedziałek, 9 października 2017

EQUILIBRA: Szampon aloesowy.

Witajcie kochani!

Dzisiaj kilka słów o słynnym szamponie aloesowym od Equilibra. Wiem, że pojawiła się już masa jego recenzji, jednak nie mogłam sobie darować i ja :)
Wiecie, że mam wymagającą skórę głowy, wrażliwą bardzo na wszystkie niepotrzebne składniki. Ostatnimi czasy staram się wyeliminować wszelkie produkty z kiepskimi składnikami.

Jakiś czas temu, nie pamiętam już dokładnie gdzie, czytałam, że szampony nawet jeśli nie mają SLS, nie znaczy że są łagodne i... dobre.
Tak więc zupełnie inaczej zaczęłam patrzeć na składy szamponów, nawet tych 'naturalnych'.
Ale o tym za chwilkę, najpierw kilka słów wstępu.


Baardzo mi się podobają opakowania tej firmy! Takie... czyste :) bardzo estetyczne.


Skład dla ciekawskich. No i niech mnie ktoś kopnie jeśli źle to rozumiem. Ammonium Laureth Sulfate. To jest substancja silnie oczyszczająca prawda? I może wysuszać skórę prawda? Mimo że jest pochodzenia naturalnego może źle działać na skórę głowy?


Kilka słów od producenta :)


Otwarcie na klik, bardzo wygodne, łatwo się otwiera. Produkt dozuje się super, bez problemu można nalać odpowiednią ilość.


Konsystencja dosyć gęsta, żelowa. Nie przelewa się między palcami, co jest plusem.
Pachnie przyjemnie, tak słodko-świeżo. No jak aloes, ciężko mi to opisać. Znam jednak zapach aloesu, kiedyś standardowo w razie pryszczyka kompres z aloesu. Działało! Czemu ja teraz tego nie robię? Ni mam aloesu! Muszę wziąć od mamy!

Wracając do szamponu.. Mega mocno się pieni, tak wręcz szalenie, chyba żaden mi się tak jeszcze nie pienił. W każdym razie niestety tragicznie przesuszył mi skórę głowy... O tyle, o ile odzyskałam jako taki balans, nie było źle, ten szampon spowodował masakrę!
Jak to jest, że to kolejny produkt, który sprawdza się u wielu, wielu osób, u mnie nie? Whyy :(
Dodam, że nie jestem jedyna, bo mąż ma podobne odczucia. Dodatkowo narzeka na sztywne po nim włosy.
Miałam takie samo wrażenie, że są wręcz skrzypiące, takie oczyszczone, co się wiąże u mnie z tym, że ciężko je rozczesać i są nieprzyjemne w dotyku. Nieważne jaką odżywkę/maskę nałożę..
Przykro mi, liczyłam na niego bardzo bardzo! A tu taka wtopa :(


Szampon otrzymałam na spotkaniu w Grajewie, ale też na sierpniowym spotkaniu w Białymstoku. Jeden oddałam w prezencie, drugi postanowiłam sama wypróbować.
Dziękuję serdecznie firmie za możliwość testowania, żałuję, że się nie sprawdził.

<<Wakacyjne spotkanie blogerek w Grajewie- RELACJA.
<<Wakacyjne spotkanie blogerek w Grajewie- UPOMINKI.
<<Sierpniowe spotkanie blogerek w Białymstoku.

Znacie ten szampon? Jak u was się sprawdził?

BUZIAKI, KAŚKA! :*

czwartek, 24 sierpnia 2017

VIANEK: Nawilżający szampon do włosów suchych i normalnych.

Witajcie Kochani! Wiecie, sama nie wiedziałam, czy pisać o tym szamponie, nasz początek nie był najlepszy...  Ale jednak się zdecydowałam. Myślę, że warto o nim napisać ;-)


Bardzo ładna buteleczka, kwiaty- motyw opakowań Vianka :)


Tutaj macie skład, oraz termin, tylko 3 miesiące od otwarcia. Ale jest to realny termin ;-)


Kilka informacji od producenta.


Otwarcie na zatrzask. Łatwe do otwarcia, do zamknięcia też. Nie sprawia problemów pod prysznicem, absolutnie nie łamie paznokci.


Konsystencja dosyć gęsta, żelowa. Kolor przezroczysty. Zapach przyjemny, chociaż ciężki dla mnie do określenia, co konkretnie mi przypomina. Jest trochę świeży :)

Jedyne co mogę mu zarzucić z technicznych rzeczy to to, że trochę kiepsko się pieni. Zawsze potrzebuje dokładki i produktu i wody, aby się spienić i oczyścić dobrze włosy. Przez to niestety jest średnio wydajny. Tragedii nie ma, jednak jakoś na pewno to wpływa.
No ale co to za problem, przecież mamy tylko 3 miesiące na zużycie :P a ja mam już tylko miesiąc Ah:P

Jeżeli o działanie chodzi! Niestety na początku zupełnie się nie polubiliśmy. Miałam wtedy duże problemy ze skórą głowy, ba, ogromne! Używałam raczej produktów drogeryjnych- wiadomo składy różne. A więc moja głowa kiepsko przyjęła produkt Vianka.
Jednak to się zmieniło, kiedy zaczęłam używać go naprzemiennie z szamponem Cosnature, o którym pisałam TU.

Jest na prawdę przyjemny, fajnie działa na skórę głowy kojąc ją i myślę, że delikatnie nawilżając. Mam nadzieję, że na dłuższą metę będzie jeszcze lepszy!  Włosy oczyszcza świetnie, skórę głowy też nieźle, włosy po jego użyciu są skrzypiące, ale nie są trudne do rozczesania, próbowałam nie nakładać odżywki/maski. Było mi jedynie odrobinę trudniej rozczesać włosy, więc wielkie wow.

Kolejna butelka na pewno do mnie trafi, chcę się przekonać co jeszcze lepszego potrafi zdziałać ;)



Znacie ten szampon?

BUZIAKI, KAŚKA :*

wtorek, 8 sierpnia 2017

COSNATURE: Regenerujący szampon Avocado & Migdał.

Witajcie kochani! Wam też czas tak ucieka? Już kilka dni sierpnia za nami, zaraz po lecie. Było krótkie, ale dosyć upalne od jakiegoś czasu. Początek wakacji zdecydowanie nie dopisał, ale od dłuższego czasu pogoda jest idealna, przynajmniej u nas :)
Nie wiem dlaczego, ale ja już czuję w powietrzu jesien ... Oby jeszcze trochę zaczekała!

Dzisiaj przychodzę do was z szamponem bardzo ciekawej marki, mianowicie Cosnature. Do niedawna nie miałam z nią żadnej styczności, ale dzięki Michałowi z Twoje Zródło Urody mam okazję testować szampon i piankę, o której też pewnie napiszę ;)


Szampon znajduje się w smukłej butelce z prostą i czytelną grafiką.


Jego pojemność to 200 ml, zachowuje swoje właściwości w 12 miesięcy od otwarcia. Niestety mi się trafił produkt bez naklejki z informacjami w języku polskim, szkoda.


Otwarcie dosyć typowe, na zatrzask. Łatwo się je otwiera, mokre dłonie nie stwarzają problemów. Nie jest też na tyle łatwe aby mogła się otworzyć w podróży, w kosmetyczce ;)


Barwa przezroczysta, konsystencja żelu, ale o lekko płynniejszej konsystencji niż żele to mają w zwyczaju. Jednak nie na tyle lejącej, aby przelewała się przez palce. Bez problemu trafia w miejsce docelowe.

Pieni się dosyć dobrze, jednak warto w trakcie spieniania dodatkowo prysnąć włosy wodą.
Pachnie w porządku, dla mnie głównie migdałami z dodatkiem czegoś świeżego.

Jeżeli o działanie chodzi to jest to na prawdę bardzo fajny produkt. Nie podrażnił mojej biednej skóry głowy, włosy nie przetłuszczały się szybciej, chociaż nie jest jakiś mega oczyszczający, mam na myśli to, że po użyciu go, włosy nie 'skrzypią'. Jednak skórę głowy oczyszcza wystarczająco. Włosy są miękkie i błyszczące, fajnie się układają. Zapach nie utrzymuje się długo po wyschnięciu włosów, a właściwie moment po zmyciu go już nic nie czuć. Ale nie uważam tego za minus ;)
Mąż też go używa, codziennie ;) On jest bardzo wybredny co do szamponów :P bo włosy mają być miękkie, a nie sztywne, no i pachnące. Jest zadowolony z niego- to o czymś świadczy ;)

Bardzo fajny produkt z super składem! Śmiało mogę wam go polecić!
U mnie w tej chwili najlepiej sprawdza się zamiennie z szamponem nawilżającym Vianek, o którym też pewnie napiszę.

Produkty Cosnature można znaleźć w Hebe, Aptekach DOZ, Aptekach Cefarm + drogeriach Eko.

Znacie tą firmę? A ten szampon?

BUZIAKI, KAŚKA! :*

piątek, 10 lutego 2017

GLISS KUR: Milion Gloss. Zestaw naprawczy dla włosów?

Witajcie! Ciężkie dni nie mijają, Nie mam bladego pojęcia co powoduje u Bartka ten ciągły płacz, a raczej nazwałabym to lament. Nie potrafi sam się bawić, ciągle chce do mamy. Bawi się, jak siedzę obok, ale już nie daj Boże na fotelu. Najlepiej to maks metr od niego. A jak gdzieś wyjdę, nieważne jak dobrze bawił się zabawką i tak leci za mną ... Ja nie marzę o zrobieniu obiadu póki mąż wróci. Nie no, przepraszam, na raty od rana odkąd wstaniemy przygotować wszystko do zrobienia obiadu czasem mi się udaje, ale za właściwe przygotowanie przeważnie po prostu się nie biorę
Już nie mówię o sprzątaniu. Jedynie odkurzanie idzie z Bartkiem bezproblemowo, chodzi krok w krok za odkurzaczem, jak poproszę włącza, jak poproszę wyłącza :D
Jak jestem przy nim i się bawi jest taki cudny, że nie mogę przestać go całować.. Śmieje się, rozmawia, biega, tańczy-po prostu cud miód! Ale czasami tak daje w kość :( chce wszystko, co akurat ja trzymam w ręku, jeśli odkładam i nie używam, on już tego nie chce... Ja nie wiem, czy niespełna roczne dziecko może być rozpieszczone? :D Kocham go i tak najmocniej, nad życie, ponad wszystko, mimo że mam chwile zwątpienia... Ale chyba każdy ma takie trudne chwile, trudne dni? Ciągle liczę na to, że będzie lżej, że przecież będzie większy a nie mniejszy i na pewno będzie bardziej umiał zająć się sobą, a te chwile, kiedy potrzebuje tulenia, buziaków, mogą niebawem się skończyć i już nie wrócić...
Ależ wam smęcę dziś :) Wybaczcie, musiałam!

Jednak dzisiaj przychodzę do was z innym tematem.

Myślę, że każda z was zna kosmetyki do pielęgnacji włosów Gliss Kur. I zapewne każda, no na pewno większość z was używała ich przynajmniej raz.
Co chwila wychodzą nowe 'serie', producent stara się dopasować co raz bardziej do rynku i przede wszystkim do potrzeb potencjalnych klientek.



Swój zestaw kupiłam AŻ dwa lata temu, do tej pory czekał na swoją kolej. Zestaw: szampon+odżywka+odżywka w sprayu kupiłam razem z kosmetyczką. Olejek dokupiłam swego czasu jak był w c.n.d. w Rossmannie. Żałuję, że nie mam jeszcze maski, ale trudno.


Na pierwszy rzut szampon :) Swoją drogą świetny! Super oczyszcza, włosy są miękkie i sypkie- próbowałam bez odżywek bez niczego, serio nawet rozczesywanie nie było takie złe! Jest też super wydajny bo na prawdę piekielnie się pieni. Używałam go co drugie mycie, nie podrażnił skalpu ani trochę- ufff! A ten zapach- no cuuudny!!!! Uwielbiam od pierwszego użycia!


Mój wariant to mniejszaa pojemność-250 ml. Taka była w zestawie, jednak wiadomo dużo bardziej opłaca się kupować 400 w promocji :)
Produkt mieści się w plastikowej- dla mnie ładnej, wpadającej w oko butelce. Otwarcie bardzo popularne- na zatrzask. Opakowanie jest przezroczyste- bez problemu kontrolujemy ilość pozostałego produktu.


Kolor przezroczysty, delikatnie błękitny. Konsystencja żelowa, dosyć gęsta, ale nie spływa z dłoni.


Jeżeli o odżywkę chodzi, tu nie jest już kolorowo. Ja nie wiem co jest, jakoś niezbyt dobrze sprawdzają się u mnie ostatnio odżywki... czyżbym miała aż tak zniszczone włosy? Odżywka jest no kiepska. Może nie beznadziejna, ale ani rozczesywania nie ułatwiała, włosy nie były bardziej miękkie, ani bardziej lśniące. Nakładam bo nakładam, ale nie czuję po niej jakiejś specjalnej satysfakcji.


W przypadku odżywki plastik jest grubszy i nie przezroczysty. Tu nie skontrolujemy zużycia.


Odżywka jest kremowa, dosyć gęsta, ma kolor błękitny- na zdj wyszedł dosyć jasny, w rzeczywistości jest delikatnie ciemniejszy. I ten, niezbyt przyjemny zapach.. Też uważam, że jest niezbyt oszczędna, dużo jej mi potrzeba, aby pokryć całe włosy. Nie wywołała żadnej reakcji na skórze głowy, za co plus.


Odżywka w sprayu. Kurczę no nie wiem jak wam, ale mi tak się podobają opakowania tej serii :D
Zgrabna buteleczka, pojemność 200 ml. Płyn jest dwufazowy, przed użyciem należy go wstrząsnąć.
Psikam ją zawsze po myciu na mokre włosy, jest mega oszczędna, prawie nie widać zużycia a używam jej już dłuższy czas. Pachnie super, tak samo ładnie jak szampon. Widocznie łatwiej się rozczesuje po niej włosy. Są też one przyjemniejsze w dotyku i ładniej się układają. Nie przeciąża moich włosów, a psikam ją dobre kilka razy. Bardzo ją polubiłam, jest o niebo fajniejsza, niż ta fioletowa z poprzedniego denka.


Pompka ani razu mi się nie zacięła, produkt łatwy i wygodny w obsłudze :)


Jak widzicie  kolor ma taki mleczno błękitny. Moooocno lejący- no ale cóż, to przecież odżywka w sprayu :P


No urocze! Przepraszam, wiem że się powtarzam! Bardzo chciałam wypróbować tą serię od dawna, ale albo miałam problem ze skórą głowy, albo miałam zaczęte inne produkty, które trzeba było zużyć (staram się jednak nie otwierać kilku rzeczy na raz w jednej kategorii). I chyba też, przez tą ciekawość, ten wygląd jestem tym zestawem tak podekscytowana!

Olejek uwielbiam od pierwszego użycia! Ale ale! Najlepszy- mega, mega! efekt- daje nałożony na suche, nie mokre włosy! I tak wtedy mogę śmiało powiedzieć o efekcie MILION GLOSS!
Nadaje włosom piękny zapach, taki jak szampon, ale zapach szamponu szybko paruje z włosów, olejku nie. Czuć go aż do następnego mycia- na prawdę! I działanie i zapach U W I E L B I A M!


Malusia zgrabniutka buteleczka o pojemności 75ml. Tutaj znów opakowanie przeźroczyste, czyli kontrolujemy zużycie bez problemu. Jeśli chodzi o wydajność, jest super, używam po każdym myciu od ok miesiąca i ciągle jest go prawie cała buteleczka ;)


Olejek jest kompletnie przezroczysty, średnio gęsty. Zawsze nakładam dwie pompki na włosy. Wyciskam i rozsmarowuję produkt na dłoniach- tak jest najwygodniej :)


Kochani znacie ten zestaw? Co o nim sądzicie?

POZDRAWIAM!

środa, 18 stycznia 2017

NATURA SIBERICA LOVES ESTONIA: Zestaw regenerujący do włosów normalnych z ekstraktem z bławatka i maliny moroszki.

Witajcie!
Jutro wizyta u ostatniego lekarza przed podjęciem ostatecznej decyzji co z Bartka zabiegiem. Trzymajcie kciuki, żeby wyjazd i wizyta przebiegła po naszej myśli :) po wizycie małe zakupy,jednak zapewne mało kosmetyczne :P


Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o produktach, do których przymierzałam się już daaawno. W końcu jakiś miesiąc- półtora temu trafiły na półkę pod prysznicem i dzisiaj przychodzę do was aby powiedzieć wam co o nich myślę.

Testowałam 3 produkty: szampon, balsam i maskę.
Na pierwszy rzut opowiem wam o szamponie.


Szampon mieści się w dużej butli z ciemnego plastiku. Pojemność to 400 ml- a więc jest to duże opakowanie.  Grafika- dla mnie bardzo przyjemna.


Otwarcie typu klik- bardzo proste w otwarciu i jednocześnie dozowaniu produktu.

Szampon koloru perłowego, dosyć gęsty. Pachnie w porządku, chociaż ciężko zidentyfikować mi czym. Pieni się świetnie, wystarczy niewielka ilość, żeby dokładnie oczyścić włosy. Co najważniejsze dla mnie w szamponie, nie podrażnił skóry mojej głowy, obszedł się z nią delikatnie. Cieszę się bardzo, bo tego się bałam. 
Jest to bardzo dobry szampon, który nadaje się do codziennego użytku. Z olejem też sobie radzi, chociaż fakt, po oleju włosy myję nim dwa razy.

Jeżeli chodzi o odżywkę ...


Odżywka mieści się w takiej samej butelce co szampon, o takiej samej pojemności 400 ml.
Na tej butli ocalała naklejka- na szamponie nie, gdyż jakiś produkt w pudle się wylał i etykietę szamponu rozmoczył.

Balsam ma mleczny kolor i wręcz okropny zapach, który na szczęście zmywa się razem z odżywką.
Jeżeli chodzi o działanie nie jestem pod jakiś wrażeniem. Niestety, jest na prawdę tylko średniakiem. 
Nie zauważyłam, żeby włosy po nim były jakieś szczególnie miękkie i błyszczące. Rozczesywanie jako tako ułatwia, ale odżywka w sprayu daje taki sam efekt.. 
Niestety w tym przypadku jestem rozczarowana, zużyję go do końca, ale bez większej przyjemności.

Ostatnim produktem jest maska.





Maska znajduje się w tubie. Jej pojemność to 200 ml, czyli połowa tego co szampon i odżywka.
Grafika tak samo ładna, ale szczególnie maska przypadła mi do gustu.  Otwarcie trochę inne, na zatrzask.

Produkt ma mlecznobiały kolor z delikatną perłową poświatą. Pachnie przyjemnie- nie jest tak śmierdząca jak odżywka :P
I jeżeli chodzi o działanie jest dużo lepsza niż odżywka! Jeżeli używam i odżywki i maski włosy są świetne, mięciusie, nie puszą się, nie plączą aż tak. 
Bardzo lekko się je rozczesuje i nie muszę nawet pryskać odżywki w sprayu :)

Na prawdę bardzo wam polecam cały zestaw! Ale szczególnie szampon i maskę!


Znacie ten estoński zestaw?

BUZIAKI, KAŚKA :*