Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kampania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kampania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 października 2017

Ambasadorka Le Petit Marseillais II Poczuj męską naturę.

Witajcie Kochani!

Jak wiecie, jeśli obserwujecie mój profil na Instagramie, zostaliśmy wraz z mężem ambasadorami Le Petit Marseillais.


Taką cudną paczuszkę dostaliśmy :)
Mąż dostał nowość, żel pod prysznic FOR MEN wariant: Drzewo Cade, czyli paproć i owoce jałowca.
Ja otrzymałam algowy żel, który już miałam i recenzowałam ;) bardzo go lubiłam i cieszę się, że będę znów miała okazję go używać :)

Kampania już niemal dobiegła końca, jednak jeszcze my wtrącimy kilka słów na temat żelu, który otrzymał mąż.

<<Morska pielęgnacja od Le petit Marseillais.


Produkt znajduje się w dużej butli o pojemności 400 ml. Butelka jest solidna, z dosyć twardego plastiku, jednak nie ma problemu z wydobyciem żelu.


Otwarcie typowe- na klik.


Kilka informacji od producenta oraz skład.


Żel jest przezroczysty o bursztynowym zabarwieniu. Konsystencja typowo żelowa, nie jest przesadnie płynna. Bardzo łatwo się dozuje odpowiednią, zresztą niewielką ilość. Żel świetnie się pieni, doskonale oczyszcza i odświeża ciało nadając mu prawdziwie męski, słodko-gorzki zapach.
Mąż jest raczej wybredny, niewiele produktów przypadło mu do tej pory do gustu, jeżeli o higienę chodzi.

Raczej nie ma skłonności do podrażnień i tak nie stało się i tym razem. Absolutnie go nie skrzywdził, nie spowodował alergii.
Zdarzało się jednak, że po żelu skóra nadmiernie mu się łuszczyła, po prostu szybko się przesuszała. To nie ten typ, który smaruje się balsamem ;)
Na szczęście ten żel nie wysuszył jego skóry! Na pewno wrócimy do męskiej natury od LPM, ale tym razem wypróbujemy też inne warianty. Oby spisały się tak samo dobrze jak ten!


Znacie męską pielęgnację od LPM?

BUZIAKI, KAŚKA :*

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Zalando w akcji TRND.

Witajcie Kochani :) Jak po świętach? Szybko minęły jak zawsze Wielkanocne...
Dzisiaj krótko chciałam wam opowiedzieć o moim udziale w akcji TRND: Zalando.

Otrzymałam paczuszkę z bonem upominkowym dla mnie i shopperką, którą teraz bardzo chętnie biorę na spacery zamiast torebki, oraz kuponami rabatowymi do rozdania.




Moje pierwsze zamówienie to były trampeczki i baletki. Obie pary w rozmiarze 41. Przed ciążą nosiłam rozmiar 39, czaaasem 40. Po ciąży, kiedy potrzebowałam kupić buty na chrzciny w 41 nie mogłam się wcisnąć... Jednak to dobry znak, że teraz 41 są za duże. Baletki też były przyduże, jednak na dłuższe spacery są ok, wtedy bardzo puchną mi stopy :)






Bardzo ładne i bardzo wygodne. Kosztowały niewiele, ok 35-40 zł.

Trampeczki kosztowały ponad 70 i oprócz rozmiaru wygląd ich na żywo niezbyt mi się spodobał.. Jednak żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, chociażby, żeby wam je pokazać.

Zwróciłam drugą parę butów i wtedy zamówiłam sukienkę... Czy to był dobry pomysł ?



Sami spójrzcie, wydaje się być ładna, jednak jest dziwnie skrojona, ogólnie jest dosyć opięta, jednak pod pachami i na całej długości rąk dziwnie wisi...

A więc i ją zwracam. Muszę poszukać sobie chyba torebki, najmniejsze zawiedzenie będzie :P


A wy znacie ZALANDO?

BUZIAKI :*