poniedziałek, 6 maja 2019

Nowości marca i kwietnia.

Witajcie Kochani!
Poprzednie dwa miesiące obfitowały w nowości. Mimo, że staram się nie kupować jakoś mocno dużo, miałam zbyt wiele okazji do świetnych promocji :P Jednak w maju, oprócz rzeczy potrzebnych nie zamierzam kupować nic. Chyba nawet wezmę udział w wyzwaniu, chociaż wiem, że ulegnę promocji rossmannowskiej 2+2 na pielęgnację twarzy, nie mam ani jednego toniku w zapasach. Właściwie to w tym momencie nie mam już żadnego w użyciu, a wierzę w tonik, w jego działanie, w to, że jest obowiązkowym punktem oczyszczania i pielęgnacji twarzy. Ale poza tym raczej nic mnie nie skusi. Taki jest plan. A więc ponownie pokażę nowości za 2 msc, boża miesiąc nie będę miała co :P

Nie przeciągam już jednak, zapraszam na przegląd.


Znam, używałam, były w mega promce, więc kupiłam ;)


Lidlowskie Food for skin. Była promocja -50%, więc skusiłam się na kilka rzeczy, ale jeszcze niczego nie wypróbowałam ;)


Najlepsze wkładki, chustki w pudełku, ale przerzuciłam się na te z biedry, są sporo tańsze, nawet bez promocji. Babydream chustki najlepsze!


Spoko płyn do soczewek, nowy żel od Isany, pisałam już o nim :)

<<Isana wild like the ocean.


Witamina d3k2 dla nas. Ale już tylko skończę opakowanie i dość na teraz, robi się ciepło, nałapię d na podwórku. Oscillococcinum sprawdza się u nas jak tylko Bartka coś bierze, wiele, wiele razy po dwóch dniach dawania tego, smerki i kaszel rozpływał się w powietrzu. Wiem, że wiele osób nie wierzy w homeopatię, jednak u nas ona ewidentnie działa. Placebo? U dziecka? Heh ;)
Zamówiłam sobie przy okazji soczewki, w końcu! I dobrze się sprawdzają, kiedyś kupowałam w rossmannie, ile razy mi sie zdarzało, że jedna się porwała w połowie miesiąca.. Ale to wkurzało.
Pastę znacie, kupuję ją ciągle. Chociaż wzięłam wtedy dwa opakowania, jedna poszła do przedszkola,  już muszę znowu zamówić, bo któregoś razu Bartek wycisnął sobie do buzi połowę tubki..... Bez komentarza :P


Bobik DHA, zawsze tą kupuję, bo ma dobry skład.
Diflos. I tutaj zaczynają się schody. Bo się ostatnio dowiedziałam, że wcale nie jest taki dobry... Nie zużyliśmy, będę musiała po lecie zainwestować w coś innego. Zobaczymy co ;)


Balsam z biodermy, ente opakowanie, ciągle używamy. Ostatnio częściej, znowu mamy problemy skórne :( I tym razem znowu Bobik, ale d.

<<Bioderma atoderm intensive baume.


W kwietniu w Rossmannie była promocja na produkty do pielęgnacji włosów. No więc skusiłam się na dwa peelingi do skóry głowy oraz dwie maski ze zdjęcia poniżej. Jeden peeling jest w użyciu, ale użyłam go może ze dwa razy, więc jeszcze niewiele mogę powiedzieć, jednak recenzja na pewno się pojawi ;)


Sławne, nowe maski Garniera Hair Food. Musiałam się skusić ;) naturalne składniki, zobaczymy co zdziałają, na razie są w zapasach.



A tu mega promocja w Biedronce. Co prawda tylko żele mnie skusiły, mega tanie, bo po 1,99 a olejek 3,99. Dwa żele prawie zużyłam, chciałam pisać post, ale nie zrobiłam w porę zdjęć, więc niestety nic z tego. W każdym razie Japan i Bali są mega mega! Zapachy przeboskie!!! Jeśli będą znowu... kupię na pewno!


Dezodoranty do stóp Farmona. Niestety średnie :(((


Nowe kulki garnier. Na prawdę bardzo dobre.


Wyprzedażowy puder z biedry. Jakaś nowa firma, nie znam, ale za 6 zł puder wzięłam. Zobaczymy co to.


Pędzle wyprzedażowe z biedronki. 6,99zł za opakowanie. Jeden używam niemal od początku, chudy, ścięty, do pomady do brwi, jest bardzo dobry. Reszta jeszcze nie testowana.


Avanti z peelingiem Joanny. Za tyle to się skusiłam, niecałe 6 zł.






Powyższe trzy zdjęcia to kolejna promocja w Rossmannie. Na te artykuły była promocja -50%. To była 'noc zakupów' ;) Za te rzeczy zapłaciłam niecałe 30 zł. No jak miałabym nie kupić :P


Pianka skin laboratory, w użyciu, fajnie pachnie, dobrze oczyszcza. Mydełko wzięłam bo nowy zapach, jednak kompletnie nie mój gust. Nie przepadam za morskimi zapachami.


Paczuszka z Avon ;) Pisałam już o niej, rzęs już niemal nie mam, więc poojawi się jeszcze post o tuszu, no chyba że jednak opiszę drugie wrażenie w denku, zobaczę ;)

<<AVON.


Maska Vianka ze zwierciadłem. Jedyne 8,99zł! Toż to prawie za darmo :P Szkoda, że taka mała pojemność, ale cóż, na kilka razy starczy.


A tu kolejna paczuszka współpracowa. Oceanic i Twoje Źródło Urody. Post o mleczku pojawi się już niedługo :)


Maseczki w płachcie. Kupione w tesco, 3,99 żł za jedną. No i okazuje się, że to Mediheal's family brand, fajnie, maski Mediheal są ekstra.


Nie mogłam się nie skusić... 3+1 gratis, nowa kolekcja, baza się skończyła, a to najlepsza, serio.. najlepsza baza jaką miałam okazję używać ;)


Tresseme, 2 w cenie 1, no i weź nie weź :P muszę spróbować tych hitów :P
Chustki znacie, krem do depilacji już używany, będzie recenzja.




Promocja na kolorówkę w Rossmannie.. -55% :D no ale! Nie miałam w zapasie żadnch pudrów i podkładów, więc musiałam skorzystać ;) Korektory wzięte z ciekawości, bo jeden lovely, tylko inny, mam w zapasach. Pomada do zapasu, bo nie mam, pędzel bez sensu wzięłam, nie był aż taki tani, a mimo, że wygląda pięknie tandetka to ;) Gorzej niż alie ;)


Kolejna pianka do mycia rąk z lidla :) Bartek wybrał zapach, colę mieliśmy, ale zapach był okropny i średnio ją Bartek polubił, ta bananowa super pachnie i Bartek chętnie jej używa.



Nowości od Chiodo :) Kubek i krem do rąk leci do koleżanki, chociaż kubeczek cudny, ja takich maluchów nie używam, więc po co mam go przechowywać, a kremów mam tyle w zapasie że szok, a 3 otwarte... Ale ręczniczek się przyda do demakijażu, długopisów nigdy za wiele, smycze notorycznie 'zużywam' w pracy, a lakiery? Ten róż bardzo mnie kusi, znajdzie się w moim następnym mani!



Dodatkowo torba! Piękna! Szkoda, że długo one nie wytrzymują :( ale efekt robią!


Kremik, tusz Faberlic i maska Cafe mimi. To i rzeczy Chiodo to prezenty z okazji spotkania, które ostatecznie nie wypaliło, więc dziękuję sponsorom i Emilce, za zorganizowanie prezentów <3


To już wszystko, uff! Dotrwaliście? :P Nazbierało się tego, nie powiem ;) dlatego w maju planuję wstrzemięźliwość :D Mam nadzieję, że wytrwam!


Znacie coś? Jeśli zależy wam na jakiejś recenzji, dajcie znać! ;)

BUZIAKI, KAŚKA :*

piątek, 3 maja 2019

DENKO #4. Kwietniowe zużytki.

Witajcie!
Jak wam mija majówka? Ja złapałam 3 dni wolnego pod rząd. Staram się odpocząć, mimo, że jestem sama z Bartkiem, a Bartek ostatnio, delikatnie mówiąc, porządnie mnie testuje. Mnie i moje nerwy :P Cierpliwość, której mi brak... Jakieś sposoby na jej zwiększenie? No tej cierpliwości. Dajcie znać ;)


Tymczasem zapraszam na przegląd zużyć :)

CIAŁO: 


* Dezodorant Nivea, znacie go już, dla męża najlepszy.
* Żel Le petit marseillais świetny zapach, dobrze się pienił, mąż zadowolony.
* Peeling Tutti. Zapamiętałam go za świetny zapach, temu też kupiłam znów, po kilku latach. Nie wiem, czy się pogorszył, czy mój węch się zmienił, czy po prostu się przeterminował czy coś, nie mogłam znaleźć terminu. Okropnie śmierdział.
* Malutki żel ISANA, świetny zapach, jak wykończę część żeli, cchętnie kupię znów.
* Dezodorant Snap, wygrany kiedyś w konkursie. Ładny, ale neistety jak na dezodorant przystało, nietrwały zapach.
* Bardzo nieudany żel Isany, dla mnie bardzo średni zapach i o dziwo niemal się nie pienił...


KOLORÓWKA: 


* Niemal ulubiony ;) Pisałam o nim kiedyś.

<<Puder matujący My secret.


DŁONIE, STOPY, PAZNOKCIE:


* Mydło Lovely Winter Isana. Miałam żel, zapas mydła, uwielbiam ten zapach. Pisałam o żelu.
* Bardzo przyjemna pianka Seyo. Fajny zapach, Bartek chętnie jej używał.
* Pianka Hipp. Tzw kaczuszka. Bartek chętnie mył pianką rączki, ale odkryłam teraz pianki w lidlu, mają dobry skład, a cena pianki hipp jest z pięć razy większa.

<< Lovely Winter Isana.



* Dezodorant do stóp z Farmony. Średni. Sprawdzę jak sprawdzi się teraz ten najtańszy z Rossmanna. Kiedyś mimo jego własnego nieprzyjemnego zapachu, działał świetnie na nieprzyjemny zapach stóp. Teraz też zaczęłam używać antyperspirant w kremie do stóp, zobaczymy co zdziała. Pracę mam jaką mam, buty.. kiepskie, ciężkie, stopy się pocą jak cholera.
* Top od Nc Flash Shine. Fajny, ale nie niezbędny. Na razie zużywam co mam otwarte i nie tylko, wtedy być może kupię ;)
* Krem do rąk AA zielona herbata. Fajny. Pisałam o nim.
* Pojemniczek po kryształkach do paznokci od Neonail.

<<AA Krem do rąk Natural Spa. 

INNE: 


* Świetny zapach! Szkoda, że limitka..
* Olejek sosnowy. Paliłam w kominku aby oczyścić powietrze. Uwielbiam takie zapachy.


WŁOSY: 


* Szampon normalizujący Vianek. Bardzo dobry, jeden z najlepszych jakie znam.
* Suchy szampon Nivea. Pisałam o nim, ale średnio się sprawdził...
* Isana suchy szampon, zwykła wersja była lepsza, tu atomizer się zapchał, chyba, psikał na miliard różnych stron.

<< Vianek, szampon normalizujący.
<< Nivea, suchy szampon do włosów.

BUŹKA: 


* Pasta Colgate, miała być jakaś mega wybielająca, dla mnie efekty słabe.
* Okrągłe płatki Isana. Takie sobie, więcej nie kupię.
* Maseczka Pilaten, długo leżała nie używana, niestety dla mnie zbyt mocna.


MASECZKI: 


* Maseczka Mediheal. Super była, fajnie dopasowana, przyjemnie nawilżyła i odżywiła twarz.
* Mimo, że nie przepadam za zmywanymi maseczkami czasem je kupuję i czasem używam, Ta była super. Fajny pomysł na nakładanie dwóch różnych maseczek na buzię. Każdy fragment twarzy może mieć inne potrzeby.


PIELĘGNACJA TWARZY: 


* ZSK Hydrolat różany. Bardzo spoko, nie podrażniał, mimo, że róża mi generalnie nie służy.
* Micel różany Rosadia. Produkcja Sylveco zdaje się. No nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, ale również nie podrażniał.


HIGIENA: 


* Wkładki są z lidla. Ale nie zostałam ich fanką ;) Dla mnie nadal Facelle z Rossmanna rządzi.
* Chustki Babydream już znacie, bardzo dobre ;)


PRÓBKI: 


* Balsam Palmers dobrze znam, nie jeden już miałam, chociaż fakt, dawno. Lubię, zapach przeboski.
* Próbki balsamu NC Summer Feeling świetnie pachniał, Rebellion niestety mi się nie spodobał.
* Balsam resibo, przyjemny, treściwy,


To wszystko :) No i mimo, że się nie spodziewałam, trochę się tego nazbierało. Całkiem ładne denko.
Zużywam  dalej, coś myślę, że majowe będzie dużo większe! Fajnie, miejsce na nowe ;)



Znacie coś? Dajcie znać!

BUZIAKI, KAŚKA :*

niedziela, 28 kwietnia 2019

AVON: Maska do włosów z czarnym kawiorem, tusz do rzęs true color oraz perfumetka Far Away.

Witajcie Kochani! Niedziela niedzielą, ale zaraz do pracy ;)
Nie dość że w niedziele to jeszcze na popołudnie :P no cóż, życie.

Jakiś czas temu, co mogliście zaauważyć, jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, otrzymałam paczuszkę współpracową z kosmetykami firmy Avon.

<< Double Identity Blog na Instagramie.
<< Konsultantka Avon.


Tak właśnie prezentowała się zawartość paczki:



Rewitalizująca maska do włosów z ekstraktem z czarnego kawioru.


To jest moja chyba trzecia już maska do włosów z Avonu z serii Planet Spa. Tylko za każdym razem inny wariant. Niedawno miałam z jagodami goji i była szczerze mówiąc średnia, chociaż póki nie użyłam tej mówiłam, że bardzo spoko :P
Ten wariant jest na prawdę jedną z lepszych masek jakie miałam. Swietnie wygładza włosy, pomaga rozczesywać, bo wiecie, że ja bez odżywki/maski to se mogę strugać jedynie a nie czesać :P
Wyglądają po tej masce na prawdę ładnie, nie puszą się tak i są bardziej błyszczące.
Wiem, że pewnie nie ma dobrego składu, ale nie podrażnia mojej biednej skóry głowy, a wierzcie mi, jest to wyczyn!

Z czystym sercem mogę ją polecić, u mnie sprawdziła się na prawdę świetnie!


Tusz do rzęs true color.


Tusz.. Nie do końca się u mnie sprawdził. Chociaż użyłam go raptem kilka razy, bo jak wiecie zrobiłam rzęsy. Pierwwsze użycie było na maksa słabe. I fakt, faktem, że ja nie lubię silikonowych szczoteczek, nie lubię nie umiem nimi  ładnie malować, albo moje rzęsy są stworzone dla tych z włosia :P Ale zauważyłam też, że z każdym użyciem tusz malował ładniej, czyżby to ten typ, który lubi podeschnąć, aby dawać lepszy efekt? Sprawdzę to dokładniej w przyszłym tygodniu, bo będę miała przerwę w rzęsach, teraz chcę zrobić pod koniec maja, żeby mieć piękne na ślub siostry na 1 czerwca ;) Teraz to była bardziej próba alergiczna.


Perfumetka Far Away.


Perfumetka spodobała mi się chyba najmniej. Kompletnie nie mój zapach, nie lubię takich duszących damskich perfum. U mnie albo rządzą dziewczęce słodziaki, albo mega świeżości. Mame jednak na pewno się spodoba, więc  jej ofiaruję.
Mogę tylko z czystym sumieniem polecić ich trwałość. Bo są mega trwałe, dla mnie niestety :P


Kosmetyki Avon są bardzo dyskusyjne, jednak nie zgodzę się z tym, że albo je kochasz, albo nienawidzisz, bo wiele razy to słyszałam. Moim zdaniem jak każda firma miewa lepsze i gorsze produkty. Jedne okazują się hitem, drugie bublem nie z tej ziemi. Ale czy to jest w jakiś sposób dziwne? Nie raz tak jest i nie ma znaczenia jaka to firma. Wiem to na swoim przykładzie.
Kiedyś bardzo często coś zamawiałam, w większości były to produkty do pielęgnacji ciała, rzadziej włosów, kolorówkowe, perfum chyba nigdy ;)
Jak przypomnę sobie całe te obłędnie pachnące serio Avon Naturals to aż mi błogo! Balsamy, żele pod prysznic, mgiełki... To były moje jedne z najpierwszych kosmetyków, jeszcze za czasów małolaty :P Później przerzuciłam się na serie Planet Spa i niektóre były na prawdę obłędne! Masło do ciała truflowe, no miazga! <3 Teraz nie do dostania, ale dodatkowo od jakiegoś czasu nie miałam u kogo cokolwiek zamawiać.
Na bycie konsultantką nie mam czasu, chęci też średnio, nie jestem typem osoby, która umie kogoś na coś 'namawiać', a poniekąd tak to wygląda, przecież nie będę sama sobie składać zamówień, bo ile można kupować :) :)
Jeśli miałabym konsultantkę w znajomych pewnie nie raz bym coś zamówiła ;)


Znacie kosmetyki Avon? Macie ulubione produkty i na odwrót?

BUZIAKI, KAŚKA :*

niedziela, 14 kwietnia 2019

DENKO #3 Zużycia marcowe.

Witajcie! Pogoda porozpieszczała nas kilka dni, było słonecznie, chociaż nie codziennie ciepło. Dzś jest już pochmurnie i zdecydowanie zimno. Dziś niedziela, coż, pracująca. Mam nadzieję, że niedługo te niedziele znikną i w niedziele chociaż będę miała święty spokój.

Niee czuję się ostatnio zbyt dobrze, a w domu zdecydowanie mam co robić po poprzednim tygodniu.
Jakaś połamana jestem ostatnio, to plecy, to kolano, to kostka, aaaa szkoda gadać. Staruszka się robię :P

Dzisiaj chciałabym wam pokazać, co udało mi się zużyć w marcu. A właściwie co dobiło dna, bo niekoniecznie zostało otwarte w marcu ;) Nie przedłużam, zapraszam!



WŁOSY: 


* Maska z Biovaxu- bardzo fajny produkt, nie pierwsze opakowanie ;)
* Olejek całkiem fajny, ale wystarczył na raz :D
* Maska z Avonu, fajna, bardzo. Ale starałam się nie nakładać jej na skórę głowy.
* Sylveco baby- najlepszy szampon! Że też do tej pory nie doczekał się recenzji?
* Maska-masaż od Planeta Organica. Niestety już niedostępna.. Pisałam o niej, laaata temu. Świetna jest! Jeśli ktoś widział ją gdzieś do kupienia, będę wdzięczna!

<< Ratunek dla problemowej skóry głowy. Maska- masaż od Planeta Organica.



* Olej konopny. Niestety nie do końca mi przypasował, niby na włosy fajnie, ale na skórę głowy to już tak se.


DŁONIE, STOPY: 


* Cien, krem do rąk papaja. Spoko był, pisałam o nim niedawno.
* Nie najgorszy, ale zdecydowanie bez szału. Krem Quin.
* Krem do stóp Shefoot- bardzo fajny! Pisałam o nim nie tak dawno.

<< Cien, krem do rąk papaja.
<< Shefoot krem do stóp.



* Cien. Pianka do mycia rąk dla dzieci, zapach coli. Bartek go nie polubił, dla mnie słaba to cola :P
* Mydło dove bardzo lubię, nie pierwsze opakowanie, chociaż ogórkowe najlepsze!


CIAŁO: 


* Garnier, antyperspirant w kulce. Lubię ;)
* Męża ulubiony z nivea znacie już. Zastanawiam się czy dalej wrzucać je do denka heh



* Organic Shop. Bambusowy peeling. Nie, nie, nie. Okropny zapach, takim mleczkiem do czyszczenia, no i chyba się już przekonałam, że wolę cukrowe peelingi. Przy moich nie raz pokaleczonych dłoniach te solne to tortura.
* Cudowne masełko Eolab. Słodki zapach guavy, fajne nawilżenie, polecam. Pisałam o nim.

<<Eolab Masło meksykańska guava.



* Isana żel pod prysznic kokosowy. Cudny zapach, warto wypróbować! Pisałąm o nim.
* Żel Le petit Marseillais też cudnie pachniał, przyjemny.
* Emulsja Femina, wporzo, tak jak inne wersje.

<<Isana Wild Like The Ocean.


TWARZ: 


* Obydwa rodzaje płatków  Biedronki są spoko. Wole niż Isanowskie, które się rozdwajają, przynajmniej te owalne.
* Bielenda, płyn dwufazowy. Bardzo fajny, ale ten avocado nadal najlepszy :)
* Vianek. Łagodzący tonik- mgiełka. Był w porządku, jednak zapach róży to nie mój zapach. Nie wrócę do niego ;)




* Chicchiq no mega! Szkoda, że dosyć drogie, ale może się szarpnę w sezonie jak mąż zarobi miliony haha :P
* Bardzo lubię te maski w płachcie! Każdy wariant był na prawdę przyjemny.
* Maska nowa Bielendy, przyjemna była, ale raczej nie kupię. Zdecydowanie wolę te w płachcie, lub peel off.
* Dla mnie okropna. Okropny zapach, strasznie mnie pozapychała, jakiś składnik mi nie podszedł.
* Jakoś wyjątkowo po tym wariancie tej maski AA piekła mnie twarz, więc szybko zmywałam.
* Maska z glinką Dermaglin. Lubię te maseczki a glinki sprawdzają się u mnie bardzo dobrze. Tak było też teraz.




* Świetna, najlepsza baza od Nc Nail!usze dokupić bo jest świetna.
* Tusz nawet niezły, chociaż bez większego szału, strasznie się rozmazywał...
* Puder od Eveline-świetny! Bardzo mi przypasowal i chętnie go kupię.

<<Nails Company. 
<<Eveline Matt my day.

PIELĘGNACJA DZIECIĘCA: 


* Pasta do zębów Ziajka. Ma dobry skład, ząbki mamy w porządku, na to nie narzekamy.
* Sylveco Baby Kremowy szampon i płyn do kąpieli. Jako szampon u mnie sprawdza się super, jeden z najlepszych jakie miałam. A jeśli o pielęgnację Bartka chodzi to tym bardziej świetny! Nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje łzawienia oczu itp itd. Kupuję regularnie :)




* Chustki mokre Babydream. Super są :)
* Podpaski Naturella. Już innych nie kupię. Kupiłam sobie jakiś czas temu nowe z Feminy, pokazywałam w nowościach, dostałam od nich uczulenia.... Te mnie nigdy nie podrażniły, nie uczuliły.


INNE: 


* Yankee Candle- Turquoise sky. Piękny zapach! Czemu ja o nim nie pisałam ?
* Kolejna przepyszna herbatka z biedronki! Polecam i na pewno kupię ponownie! ;)



No i tak właśnie wyglądają moje zużycia. Nawet nieźle. Gorzej będzie z kwietniowym, no ale cóż, przecież nie co miesiąc wszystko musi się kończyć :P

Znacie coś? Może coś u was sprawdziło się inaczej? Dajcie znać!

BUZIAKI, KAŚKA :*

czwartek, 4 kwietnia 2019

AA VEGAN: Podkład kryjąco- witalizujący. Odcień 104: MEDIUM BEIGE.

Witajcie Kochani!
Kto mnie śledzi na Instagramie wie, że mój urlop delikatnie szlaczek trafił :P
Bartek zasmarkany po pas, został od poniedziałku w domu, dziś już czwartek, a do przedszkola pójdzie dopiero w poniedziałek. Może jakoś nie był mocno chory, iem, że takie dzieci się puszcza do przedszkola, ale mam urlop, Bartek we wtorek 09.04 ma wycieczkę. Wolałam, żeby został w domu teraz niż przez totalne zawalenie, a mogłoby do tego dojść, odpuszczenie wycieczki, albo konieczność ZL po zejściu z urlopu.
Takie życie ;)
Ale przestaję już marudzić, biorę się w garść i w końcu mając wolną chwilę przychodzę do was z recenzją.

<<Double_identityBlog on Instagram. 

Rzadko piszę o kolorówce, wiecie o tym, ale z racji zbliżającej się słynnej promocji na kolorówkę w Rossmannie, postanowiłam, że post się pojawi i to już teraz, bo jest to produkt warty uwagi.


Prosta, w grafice przyjemna dla oka tubka. Pojemność to 30 ml, podkład zachowuje swoje właściwości w 6 miesięcy od otwarcia.


SKŁAD: Aqua, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Stearate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Caprylic/Capric Triglyceride, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Magnesium Sulfate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Hyaluronate, Rosa Canina Fruit Oil, Methyl Perfluorobutyl Ether, Allantoin, Salvia Hispanica Seed Extract, Stearalkonium Hectorite, Propylene Carbonate, Isododecane, Polysilicone-11, Tocopheryl Acetate, Butylene Glycol, Decyl Glucoside, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Hexylene Glycol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Triethoxycaprylylsilane, Synthetic Fluorphlogopite, Tin Oxide, Mica, [+/- May Contain: CI 77891/Titanium Dioxide, CI 77492, CI 77499, CI 77491]
źródło


Akurat w tym podkładzie mamy nakrętkę, chociaż to otwarcie na zatrzask jest poręczniejsze. Ale wiadomo, pompka rządzi ;) Chociaż nie zauważyłam, żebym miała jakieś problemy z otwarciem go. Otwieram go jeszcze czystymi dłońmi i po prostu nie zakręcam, dopóki nie dam 'paćki' podkładu na oba policzki, nos, czoło i pod nosem ;) Zakręcam już po rozsmarowaniu go na twarzy, więc problem z odkręcaniem go brudnymi dłońmi, w trakcie robienia makijażu, znika.


Mój odcień to 104 Ivory Medium Beige. No i przez przypadek idealnie dobrany dla mnie. Chociaż na dłoni może się wydawać, że jest odrobinę zbyt ciemny, wierzcie mi na słowo pięknie dopasowuje się do skóry, wyrównuje jej koloryt i na prawdę przyzwoicie kryje. A nawet bardziej niż przyzwoicie, jednak zaznaczam, nie jest to podkład na wielkie wyjścia.
Dla mnie na codzień jest idealny, świetnie nadaje się dla mnie do pracy, a bywa że spocę się w niej niemal jak na siłowni, nawet wtedy podkład nie spływa,
Nienagannie i bez żadnego ścierania utrzymuje się na buzi ok 8 godzin, dla mnie to bardzo przyzwoity wynik. Myślę, że gdyby po 5-6 h ponownie go przypudrować, jest szansa na długotrwalsze działanie ;) Jednak ja  w trakcie pracy po prostu nie mam na to czasu. W wolny dzień albo nie maluję się wcale, albo używam tylko pudru matującego, no chyba że mam wielkie wyjście, ale wtedy inny podkład idzie w ruch. Po prostu w wolny dzień moja skóra odpoczywa, ale też szkoda mi czasu na dłuższy poranny makijaż.
Jeśli jednak uda mi się to sprawdzić obiecuję, że wspomnę o tym w denku i uzupełnię o tą informację ten wpis.


Tutaj mój codzienny, pracowy makijaż. Czyli podkład, puder matujący, bronzer, pomada do brwi i tusz do rzęs. Czasem nakładam też rozświetlacz,

Jak widzicie twarz nie odcina się od reszty ciała. Zdjęcie jest bez żadnych filtrów i przeróbek. Podkład fajnie współgra z pudrem i upiększa twarz.
Widzicie na brodzie moje nie do końca zakryte niedoskonałości. I na codzień nie potrzebuję 100 % krycia, właśnie też ze względu na moją wciąż nastoletnią cerę :P Nie chce ich zbytnio zapychać, każdy kto ma z tym problem, wie, że to nie sprzyja.

Nie zauważyłam, aby podkład ciemniał, pozostaje w tym samym odcieniu. Nie zapchał mnie, nie uczulił, ani w żaden inny sposób nie zaszkodził mojej skórze. 


Polubiłam go bardzo i na pewno zaopatrzę się w jego zapas, podejrzewam, że świetnie nada się na lato :) Polecam go wam, wiem, że nie kosztuje dużo, więc tym bardziej warto go wypróbować.

BUZIAKI, KAŚKA :*