środa, 31 stycznia 2018

BODY BOOM. Luksusowa rozkosz z peelingiem kawowym MANGO.

Witajcie Kochani!

Przygotowania do spotkania w trakcie, szukanie pracy- bardzo aktywnie ;) Plus dom, opieka nad Bartkiem popołudniami i powiem wam, że czas leci mega szybko! Nawet nie wiem kiedy, pstryk, a tu koniec stycznia.


Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć ... o mojej nowej,gorącej miłości <3
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam peelingi BodyBoom, a było to na instagramie, marzyłam o nich. Cały czas jednak odstraszała mnie od nich cena ;) No nie oszukujmy się, nie są najtańsze, ale często można je upolować w niezłych promocjach :D W takiej właśnie niezłej promocji kupiłam swój.
Miałam też jeden z joyboxa, dwa kupiłam na sprzedażowej grupie na Facebooku, ale to miniaturki :)


Proste, ale ładne opakowanie. Torebka z zamknięciem tzw 'strunowym'. Bardzo wygodne, ale początkowo (przy pierwszym opakowaniu) bałam się, że woreczek rozmoknie :D Jednak nic takiego nigdy się nie stało! Fakt, stawiam go na najwyższej półce pod prysznicem i nie leci na niego woda, jednak po każdym użyciu opakowanie jest upaćkane, więc każdorazowo je spłukuję.


Wszystkie informacje od producenta oraz skład ;)


Wyżej na zdjęciach macie czystą kawę mieloną, tutaj peeling. Nie jest on jednolity, widać że coś tam więcej w sobie ma, niż tylko kawkę ;)

Ktoś by powiedział 'Sama robię peeling kawowy, dodaję co chcę, jest idealny'. Taa, ja też robiłam, kawa, cynamon, imbir, wybrane ulubione olejki, ew cukier, no nie wiem, hulaj duszo.
Ale wierzcie mi, to zdecydowanie nie jest to samo! To.. jest cudo!
Zapach to jedno, cudowny, kawka z mango <3
Ale działanie! Petarda. Obiecuję, nie zawiedziecie się! Świeżo po wyjściu spod prysznica ewidentnie skóra jest jakby nawoskowana. Po wytarciu się jest miękka, przyjemna w dotyku, nawilżona! Tak, nawilżona i to bardzo, jednak bez żadnej lepkiej powłoki, a czuć takie satynowe otulenie.
I żaden, absolutnie żaden balsam nie jest potrzebny! Skóra jest wygładzona i dokładnie oczyszczona.
Zapach utrzymuję się całkiem sporo, bo do około godziny sama go czuję.
Co więcej, po dłuższym czasie regularnego (!) stosowania zauważyłam znaczną poprawę napięcia skóry, ale i wygładzenie jej. Szczególnie na udach i pupie.
Fajnie, bo z moją dietą ostatnio różnie. Nie to, że jem śmiecie, ale nie mam czasu wymyślać, jem na szybkiego, coś co złapię, a moje ciało błaga o zadbanie o dietę.
Ale nie wszystko naraz. Od 2 tygodni nie jem nabiału. Wykluczyłam go całkowicie, żeby poprawić stan cery, skóry głowy i ogólnie skóry ciała, z którą mam od jakiegoś czasu problem.
Od urodzenia mam alergię na białko mleka krowiego, ale niestety nabiał uwielbiam.
Jest ciężko, ale motywuje mnie to, że Bartkowi też nie można, a kp go nadal, więc dodatkowy powód.
Mam nadzieję, że w końcu uda mi się zadbać jak trzeba o swoją dietę, dodatkowo przydałoby się więcej intensywnego ruchu, jakiś trening no i może w końcu wrócę do życia :)

Peeling szczerze polecam! I mimo, że cena może przerażać jest mega wydajny ale przede wszystkim... działa! Mega pieszczota dla ciała i zmysłów!


Może znacie peelingi Body Boom?

BUZIAKI, KAŚKA :*

9 komentarzy

  1. kawa i mango ? Osobno uwielbiam razem jednak niekoniecznie czuję ten zapach ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kawa i mango - musi pachnieć obłędnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo dobrego słyszałam o tych peelingach i chyba kupie sobie którąś wersję jak mi się skończą te, które mam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam, ale często robię sobie sama peeling z kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze peelingu BodyBoom, cena mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aleś cudnie to opisała :) aż mam ochotę na niego ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. jak mam być szczera, to kasy bym na to nie wydała, wolałabym zrobić sobie mój własny eko peeling z fusów :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Staram się odwiedzać blog każdego z komentujących :)
Jeżeli coś w moim blogu Cię zainteresowało- zaobserwuj.
Na pewno nie umknie to mojej uwadze i jeśli Twój spodoba się mi- zrobię to samo.
Proszę o nie spamowanie linkami- trafię do was :)
Pozdrawiam!