czwartek, 13 lipca 2017

Relacja z Wakacyjnego Spotkania Blogerek w Grajewie.

Witajcie ;) Jeżeli obserwujecie mój INSTAGRAM wiecie, że w sobotę, 8 lipca miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu blogerek w Grajewie, które organizowała Emilia z bloga Kobiecości ;)



Generalnie nie zgłosiłam się na spotkanie, jednak tydzień przed okazało się, że jedna z uczestniczek zrezygnowała. No i od słowa do słowa, porozmawiałam z mężem i zgłosiłam się ;)
Tak oto znalazłam się w Grajewie, które a' propos jest bardzo blisko mnie, bo ok 40 km.

Tak wspomnę jeszcze, że cieszę się, że jednak byłam na spotkaniu, mimo, że przy zgłoszeniu (tym pierwszym) bardzo się wahałam i zrezygnowałam, bo nie wiedziałam jak ogarnąć czas wolny dla męża i synka. Ale niepotrzebnie się martwiłam.. Jemu ewidentnie najlepszy jest kawałek pola, pełen kamieni. Ewentualnie jakiś plac zabaw, ale kamienie muszą być!
Mąż zachwycony, mimo, że myślałam, że będzie narzekał...

Tak więc mama spędziła cudnie sobotę, tatuś i synuś też, żeby było jasne, że nikt nie był poszkodowany :P
A w niedzielę? Mąż wyruszył na ryby, zresztą połowy były mega udane ;)

Spotkanie odbyło się o godzinie 12, w restauracji 'Spółdzielcza 1'.









Miejsce do zabawy dla maluchów ;) Bartek był tu chwilę z córeczką Kamili ;) Razem pstrykali coś na kasie :P


Wystrój był śliczny, ale i jedzonko! Sami spójrzcie jakie pyszności ;) i ta osławiona konfitura cebulowa! Mniam!


Była też pyszna malinowa herbatka!


Oraz moja ulubiona woda, Perlage ;)


Wybór i jedzonka i napojów, jak i deserów był ogromny! Każdy mógł znaleźć coś dla siebie ;)

Nasze pierwsze plotki przerwało przybycie Pani Katarzyny z Gazety Wyborczej, która przeprowadziła wywiad z każdą z nas jak również całej grupie zadała kilka pytań.



Artykuł o naszym spotkaniu ukazał się w poniedziałek, niestety pani redaktor wyimaginowała mi nowe nazwisko, więc z pamiątki mam klapę... Cóż. Mam nadzieję, że w piątek w dodatku grajewskim się to nie powtórzy! Tutaj macie ten artykuł:


Tak więc widzicie ;)

Ale wracając do rzeczy ważniejszych! Naszemu spotkaniu towarzyszył szczytny cel! Zebrałyśmy karmę i pieniążki dla Towarzystwa Opieki nad zwierzętami z oddziałem w Grajewie.
Tutaj możecie podejrzeć zdjęcia Emilki z wizyty u zwierzątek KLIK ;) Cieszę się bardzo, bo wiem jak to jest potrzebne. Będąc w ciąży byłam w schronisku za Augustowem, chcieliśmy wybrać pieska dla babci. Nie miałam wręcz serca tam przebywać, tak psiaki garnęły się do ludzi, dla mnie to było dosyć przykre doświadczenie, zwierząt była masa co równa się z ogromnymi potrzebami. Dodatkowo ciążowe hormony nie sprzyjały takim sytuacjom..
Także zachęcam do jakiejkolwiek pomocy, ja często biorę udział w lokalnych bazarkach na rzecz zwierząt, wiele ubranek, książek dla Bartka tak wylicytowałam, a dodatkowo pomogłam zwierzakom!


Zebrana przez nas karma ;)


Miasto Włosów ufundowało zwierzątkom kosmetyki do pielęgnacji! Świetny gest!  ;) Niebawem na stałe pojawią się one w ich ofercie! Warto zajrzeć ;)


W międzyczasie urządziłyśmy też wymiankę kosmetyczną. To dobra okazja, aby wypróbować coś nowego, po co wyrzucać, skoro może ktoś skorzysta, prawda? ;)


Plotkom i plotkom nie było końca :P Wygadałyśmy się chyba we wszystkich tematach, rozmawiałyśmy o dzieciach, o kosmetykach, o składach kosmetyków, o firmach ;)) i takie tam inne ploteczki.


My wszystkie- oprócz Emilki- robiła nam zdjęcie ;)
Od lewej:
*Gosia- http://kobiecomania.blogspot.com
*Ja
*Patrycja- http://gabrysiowetestowaniee.blogspot.com
*Kamila- http://mylovelyfuschia.blogspot.com/

VICHY:
http://www.vichy.pl/
https://www.facebook.com/vichy.consult
https://www.instagram.com/vichypl/

LA ROCHE POSAY
http://www.laroche-posay.pl/
https://www.facebook.com/larocheposaypl/
https://www.instagram.com/larocheposaypolska/

Emilka oszalała, chyba całkiem! Nie miała co robić w wolnym czasie! Przygotowała masę upominków, na co totalnie nie byłam ani przygotowana, ani nastawiona. Byłam pewna, że to spotkanie na kawkę z hamburgerem w roli głównej, a wręcz oniemiałam.

Sami spójrzcie!


























Ale to co w środku, w następnym poście, już niebawem ;) Zapraszam was już teraz, na prawdę warto ;)

Serdecznie dziękuję Emilce, że jednak mogłam być z nimi, mimo nie zgłoszenia się do naboru, bo świetnie spędziłam czas!

I chociaż początkowo stresowałam się jak tam synek z mężem, jak dowiedziałam się, że chętnie je i ładnie się bawi, jest pogodny, odprężyłam się :)
Ktoś by pomyślał, że matkawariatka, martwi się o dziecko, które jest już duże, że bez przesady. Niby tak, ale nie w tym rzecz, dzień bez drzemki= dzień marudzenia... No więc sami rozumiecie ;)

Serdecznie dziękuję też wszystkim sponsorom za upominki! Za testowanie niektórych, już się zabrałam, jestem wszystkiego mega ciekawa! Tylko taki malusi problem... Gdzie to postawić :P Czyżby jest nam potrzebny czwarty pokój? :P



Patronem medialnym spotkania była Gazeta Współczesna i portal http://e-grajewo.pl.


BUZIAKI, KAŚKA! :*

poniedziałek, 10 lipca 2017

SELFIE PROJECT: Bibułki matujące #MatteMeNow

Witajcie Kochani!
Wrócił lato! A więc dziś skorzystaliśmy, polataliśmy na spacerku a i lody zjedliśmy :) Gorąco, fakt, ale ja lubię gorąco :D może w końcu porządnie się opalę ;)
 U was też pogoda dopisuje? :) mam nadzieję, że tak!


Dzisiaj kilka słów o jednym z moich ulubionych' gadżeto-kosmetyków'. Nie do końca jest to kosmetyk, jednak w celach kosmetycznych się je używa ;)
Zapraszam do dalszej części postu!


Małe, zgrabne kartonowe 'pudełeczko'. Kolorowa oprawa, zachęca do zwrócenia na produkt uwagi.


Baardzo wygodne otwarcie, w każdej chwili można je elegancko zamknąć z powrotem, bez obawy, że wszystkie nam się wysypią.


Bibułki są cieniuśkie, dla mnie kojarzą się z kalką, jeśli wiecie co to :P chociaż nawet kalka była grubsza :)


Tutaj widać ewidentnie, że robi co ma robić. Taka niepozorna 'chusteczka' a świetnie absorbuje sebum, eliminuje błyszczenie się buźki szczególnie w tych newralgicznych miejscach, tj broda, nos, czoło.
Aby oczyścić całą buzię potrzebuję dwóch ;) Nie jest to duża ilość, myślę, że nawet jest to śmieszna ilość.
przy dłuższych i ważnych wyjściach świetnie pomagają zachować cerę bez zbędnego błyszczenia ;)

W każdym razie polecam! Szczególnie osobom, którym buzia lubi się świecić, ale one tego jednak nie lubią:P



Znacie te bibułki? Używacie takich produktów?

BUZIAKI, KAŚKA :*

niedziela, 9 lipca 2017

MULTIBIOMAKS: Odmładzające płatki pod oczy.




Dziś chciałabym wam opowiedzieć o płatkach pod oczy, które otrzymałam w cudnej paczuszce od Maurisse, którą pokazywałam TU na instagramie.

Wiecie, może was to zdziwi, ale nigdy wcześniej nie używałam takich produktów. Maski nie raz i te w kremach i te w płachcie, jednak żelowe płatki pod oczy mają u mnie swoją premierę ;)
Podejrzewam, że wy nie raz i nie dwa już używałyście, mam rację?


Plastry znajdujemy w papierowym kartoniku, jednak w środku mają one kolejną ochronę, sami spójrzcie.


Foliowy paczuszek, hermetyczne zamknięcie zapewnia w 100% świeżość produktu i daje pewność, że przed nami nikt nie dotykał płatków.



Z tyłu opakowania znajdziecie kilka informacji od producenta.


I skład ;)


Płatki są koloru zielonego, wykonane z miękkiego sylikonowego materiału.


Wiem, wiem, nie wyglądam na tym zdjęciu idealnie ;) Ale wiecie co, no nie wstydzę się tego zdjęcia,  tak wyglądam bez podkładu/pudru, z samym tuszem i cieniem na brwi.
Oczyściłam twarz, do użycia płatków- prosta sprawa. Także podziwiajcie, moja cera obecnie nie jest w najlepszym stanie, ciężko mi stwierdzić od czego.. najprawdopodobniej to stres, zmęczenie, może też trochę hormony, więc jest jak jest, ale mam nadzieję, że będzie lepiej ;)

Wracając do rzeczy. Byłam strasznie ciekawa, czy pomogą mi rozjaśnić moje cienie pod oczami, które może nie zawsze są mocno widoczne, ale kiedy jestem wyjątkowo niewyspana, a wiadomo, że przy dziecku, to czasem częsta sprawa, skóra zdecydowanie woła o pomoc i błaga o dawkę odżywienia.

Tak więc właśnie jednego takiego dnia, wymęczona maksymalnie, postanowiłam wypróbować działanie płatków na własnej skórze.

Jeżeli chodzi o pierwsze wrażenie, to, co poczułam to chłód. Delikatny, ale bardzo przyjemny. Przez piętnaście minut płatki nie wysychają na tyle, aby powodować odczucie dyskomfortu, nie ściągają okolic oczu a fajnie je nawilżają, dzięki płatkom skóra zrobiła się jaśniejsza i jakby optycznie pełniejsza, chociaż czy to możliwe po jednym użyciu? ;) Skóra pod oczami była już bardzo wymęczona, właśnie od braku snu, zdecydowanie mogę powiedzieć, że płatki fajnie załagodziły ten kiepski stan.

Nie sądziłam nigdy, że to jest takie przyjemne! Warto zrobić sobie takie spa, odpocząć od codzienności, od obowiązków, ale i poprawić stan swojej skóry.



Używacie takich produktów? A może znacie ten konkretny? 

BUZIAKI, KAŚKA :*

czwartek, 6 lipca 2017

Nowości czerwca.

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę, aby pokazać wam zakupy i przesyłki, które otrzymałam w czerwcu! Zapraszam do przeglądu ;)



* Przesyłka od Nivea. Tylko gdzie te słońce?


* Żele Old Spice- bardzo fajne, kolejny zakup. Jednak nie dla mnie :P


* Próbki bionigree- zależało mi zwłaszcza na serum. Niestety trójka razem użyta masakrycznie obciążyła mi włosy... Zapłaciłam 7zł za przesyłkę.



* Ulubione wkładki Facelle 4zł
* Wkładki Discreet- wzięłam, bo z aplikacją były po 1,99zł, ale wiecie co są na prawdę fajne, no i ten zapach <3
* Plastry altapharma- rossmannowskie, nie pierwszy raz je wzięłam
* Chustki babydream- w ramach zakupu na rossnę, ja je używam ;)
* Żel do higieny intymnej Venus, okropny!! KLIK 5,99zł



* Woski z Goodies. GREY już zrecenzowałam KLIK tutaj wymieniłam pkt, dopłaciłam może 2zł.


* Maska złuszczająca do stóp, kupiona w biedrze, 9,99zł


* Chusteczki Velvet- nasze ulubione
* Maszynki Gilette Venus- kupiłam na spróbowanie, bo ostatnio na BIC'ach się zawodzę.. 11,99 zł
* Mydełko ogórkowe dove, uwielbiam je w kuchni <3 7,99 zł


* Dwupak dove- kupiłam w ramach akcji 'testuj z dove', ale nie wiem czy dwupak wezmą pod uwagę ;) 14,99zł



* Przesyłka od firmy Maurisse. Strasznie ciekawiła mnie szczególnie nowa seria Biotanique. Większość rzeczy już testuję, niebawem pojawią się recenzje!



No więc wydałam na prawdę niewiele ponad 50 zł. Kupiłam w większości rzeczy potrzebne, bez wymyślania ;) BRAWO JA!


Znacie coś? Czego recenzję najpierw chcielibyście przeczytać?

BUZIAKI, KAŚKA! :*

środa, 5 lipca 2017

Denko czerwca ;)

Witajcie ;) pogoda nie dopisuje, leje całymi dniami, a więc siedzimy  domku :/ Nuda, nuda, nuda!
Czerwiec dobiegł końca, a więc pora na denko i niebawem nowości ;)
Dziś nie przedłużam i nie paplam, zapraszam!



TWARZ: 


* płatki cleanic- kiepskie, więcej nie kupię!
* micel dermedic- niezły ale kiepsko radził sobie z makijażem
* maseczka drożdżowa bandi- lipa! Zapychała strasznie, dawałam jej kilka szans, bo zbierała swego czasu dobre recenzje... a tu taka klapa!


MASECZKI: 


* maska baran :P z alie- szkody nie wyrządziła ;)
* maska z auchana- fajna jak i ta z granatem, pewnie dokupię
* maska miodowa- też z alie. Fajna bardzo! Ładnie ukoiła skórę, ostatnio mam spore problemy ze skórą.. nie wiem od czego, bo pielęgnacji nie zmieniłam, diety też..
* psia maska- też z alie, spoko była ;)
* maska na okolice oczu pandzia- luubie! <3


STOPY, DŁONIE:


* maska l'biotica- najlepsza! Pisałam o niej TU.
* peeling pumice KLIK
* aceton- neonail jakoś mam wrażenie że końcówka się zepsuła, no straciła właściwości. No ale cóż, otwarty od 1,5 roku.
* mydło Isana- Tahiti- zapach super, być może do mnie wróci ;)


BARTKOWE:


* żel latopic- spoko, ale znalazłam lepszą alternatywę, mamy zaczęte jeszcze opakowanie, ale więcej nie kupię ;)
* linomag- najlepszy na ... WSZYSTKO! Jakiekolwiek zaczerwienienie pupy jedna aplikacja i ani śladu ;) Polecam! Świetny skład, delikatny ale skuteczny.
* krem do ciała i twarzy Sy;veco- na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie ;)
* płatki DADA- spoko, muszę kupić bo brak zapasu ;)


CIAŁO: 


* żel old spice- już kupiłam zapas, ale nie ten zapach, bo był tylko original ;) Ale original pachnie najlepiej ;)
*  żel do higieny intymnej biały jeleń- do tej pory chyba najlepszy! Na pewno kupię ponownie!
* żel balea wanilia i kokos- sztos! Chociaż... żaden to kokos, ale był to mega śmietankowo-waniliowy budyń.. Zapach  O B Ł Ę D N Y !
* mydło aleppo planeta organica- zapach mi bardzo przeszkadzał... długo je męczyłam :/
* peeling spa vintage body oil ;) dopiero zużyty, bo było sporo innych w tym czasie :P KLIK



* oliwka johnons baby- u mnie sprawdziła się spoko, zapach dla mnie śliczny, ale nie zapomnę jaką krzywdę zrobiła Bartkowi :/
* balsam Bath&Body Works- Warm Vanilla Sugar- świetnie pachniał, spektakularnie nie nawilżał, ale był ok ;)
* balsam eveline- trochę po terminie, próbowałam kilka razy użyć, ale strasznie sztucznie pachniał, chyba przez rok bym go męczyła ...
* dezodorant nivea- najlepszy ;)
* peeling antycellulitowy bania agafi- nic nadzwyczajnego.. słaby zdzierak :)


WŁOSY:


* szampon PROSALON kokosowy- męża ulubiony, to już któreś opakowanie ;)
* próbki bionigree- użyłam 3 jednego dnia i tragicznie obciążyły mi włosy... Ale mam w planach kupić serum, mam nadzieję, że w pojedynkę mnie nie skrzywdzi...


WOSKI:


* Viva Havana- cudny <3 KLIK
Tylko jeden wykończony, a tyle otwartych... :o


Znacie coś? Może coś u was sprawdziło się lepiej?

BUZIAKI, KAŚKA! :*

wtorek, 4 lipca 2017

BEAUTYOIL: Nawilżająco-drenujący krem pod oczy.

Witajcie! ;) pooda całkiem się popsuła.. leje od rana, ciemnica straszna :/  nic się nie chce :P co to za lato w tym roku ja nie wiem :(


Dziś przychodzę do was z recenzją kremu pod oczy. Jest to mój może drugi, no maks trzeci krem pod oczy w życiu. Może niektórzy nie uwierzą, ale tak, to prawda. Do niedawna nie widziałam potrzeby używania dodatkowego produktu pod oczy, byłam przekonana, że ten do twarzy w zupełności wystarczy.
Jednak dojrzałam do momentu ogromnej potrzeby kremu pod oczy.
Nie, nic się szczególnego w tej okolicy nie dzieje, jednak, wiecie co, no 25 lat na karku! Dwa miesiące i będzie po sprawie, ćwierćwiecze będzie za mną.
To zdecydowanie pora aby zwiększyć dbałość... o wszystko! A zaczęłam od okolic oczu ;)

Gagatek o którym dziś wam opowiem!


Produkt znajduje się w kartoniku, na którym otrzymujemy mnóstwo informacji od producenta, oraz skład produktu.



Okrągła buteleczka, przyjemna, prosta etykieta.


Opakowanie zwieńczone pompką. Super- uwielbiam takie rozwiązania w kremach. Wygoda i pełna higiena.


Kremik koloru białego, zapach bardzo przyjemny, taki kremowy, lekko pudrowy. Konsystencja lekkiego kremu, dosyć rzadki, jednak na swój sposób treściwy.

Jeżeli o działanie chodzi. Używałam go niemal półtora miesiąca pod oczy i na powieki.
Jest bardzo przyjemny, przede wszystkim zauważyłam poprawę napięcia skóry. To widać ewidentnie. Cienie jakby pojaśniały, skóra na powiekach się jakby zagęściła- to znaczy żyłki są mniej widocznie, a było je czasem BARDZO mocno widać. Dodatkowo zauważyłam, że brwi się jakby  odrobinę zagęściły- je też smaruję.
Skóra pod oczami jest bardzo miła w dotyku, świetnie nawilżona. Zdecydowanie go polubiłam i mogę śmiało powiedzieć, że moje obecne potrzeby w stu procentach zaspokaja.
A do tego bardzo przyjemnie pachnie i umila wieczorne rytuały pielęgnacyjne;)


Znacie ten krem? A może polecilibyście inne produkty tej firmy?

BUZIAKI, KAŚKA! :*

niedziela, 2 lipca 2017

VENUS: Hipoalergiczny żel do higieny intymnej. ŁAGODZĄCY.

Witajcie Kochani! :)
No i przyszedł lipiec! Czy wam również czas wręcz przelewa się przez palce? Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem... nawet nie wiadomo kiedy. Niby lato, a pogoda nie jest jakaś nadzwyczajna. Czy będzie w tym roku prawdziwe lato? Takie upalne? Ja na nie czekam, a wy? <3


Dziś słów kilka o żelu do higieny intymnej firmy Venus. Nie miałam za wiele produktów tej firmy, właściwie bez konkretnego powodu, jakoś tak wychodziło.
Żel ten wpadł do mojego koszyka przy okazji zakupów w Rossmannie. Nie mam zapasu takich produktów, a obecny się kończył. O firmie czytałam przeważnie dobre recenzje, więc się skusiłam. W tej kategorii wracałam do tej pory jedynie do białego jelenia i do Miraveny.


Produkt mieści się w dużej butli z pompką, właściwie pojemność też mnie skusiła.
W sumie grafika jest dosyć... no nie jest interesująca ;) ale czy musi być? Niekoniecznie ;)


Kilka słów od producenta, skład.


Jak widać kolor bezbarwny, dosyć lejący się, żelowy. Nie wylewa się jednak z ręki, bez problemu produkt trafia we właściwe miejsce. Zapach ledwo wyczuwalny, trochę alkoholowy.

No ale, co najważniejsze. Czy rzeczywiście jest łagodzący, a przez to łagodny?
Ehh niestety nie. Żałuję zdrady, bardzo! Było trzeba zostać przy sprawdzonym produkcie.
Kompletnie się nie sprawdził, nie ma w nim żadnej delikatności, po użyciu miałam wrażenie, że nabawiłam się jakiejś infekcji! Mimo, że od porodu nic mi nie dolegało, przestraszyłam się, że może jednak te upały mają swoje konsekwencje- kiedyś częściej właśnie w upały łapałam infekcje.

Jednak na drugi dzień nie użyłam tego żelu i nic takiego się nie działo, więc nie inaczej a muszę zwalić ten dyskomfort właśnie na działanie tego bubla!
Przestrzegam was i kompletnie nie polecam!
Wiem, skład nie jest obiecujący, sls na samym początku, ale biały jeleń też ma ten składnik, a jest super produktem.
Nie wiem co konkretnie mnie tak podrażniło, ale wiem, że zużyję go do mycia ciała.
Okolic intymnych nie potrafi pielęgnować i już!


Może znacie ten produkt? Może u was sprawdził się inaczej?

BUZIAKI!