wtorek, 8 września 2020

DENKO #4 Zużycia kilku ostatnich miesięcy. Dobrych paru miesięcy :P

 Oj dawno mnie tu nie było, wiem. Ale postanowiłam nadrobić denka w jednym poście i wrócić do regularnego blogowania. Życie powoli się uspokaja... Nie wiem jak długo to potrwa, ale powinno jakieś pół roku :) 

U nas dużo zmian, po operacji była przeprowadzka, teraz zmiana przedszkola, u męża zmiana pracy. No dużo rzeczy się złożyło, czasu było mało na wszystko, plus ogarnianie rzeczywistości by wrócić do sprawności. Teraz jest lepiej, chociaż to nadal nie to, jest lepiej. Oby do przodu i oby szło jeszcze lepiej!

Dzisiaj wpadam z denkiem, w sumie jest tego tyle, że opisze tylko te produkty, które się super sprawdziły, lub nie sprawdziły się wcale. Bo bez sensu totalnie wszystko opisywać, skoro to było nawet kilka miesięcy temu.


TWARZ: 





* Chustki fajne, ale tylko okazyjnie. Po pobycie w szpitalu mocno mnie wysuszyły.. I nie, to nie woda szpitalna, bo mi po operacji 2 dni wstać nie pozwolili..


* Pianka All about Aloe- była super, bardzo fajnie się jej używało, nie piekła w oczy, dobrze oczyszczała twarz.
* Bielenda- Esencja Zielona Herbata- też bardzo fajna! Przyjemnie się używało, przecudny zapach, no i w sumie starczyła mi gdzieś na 3 miesiące, a zdaje się tyle może być używana od otwarcia.


* Maska z garniera była super, może skuszę się kiedyś na nią znów ;)



* Mus borówkowy super pachniał. Jednak mam mieszane uczucia co do niego w pozostałych kwestiach. Planuję post, więc więcej nie zdradzę ;)
* Micel Cien- spoko był, fajnie oczyszczał, nie piekł w oczy, zapach ok.
* AA- woda micelarna, spoko, ale miałam wątpliwości jako co jej używać, tonik czy micel> ;>
* Podkład, był fajny na początku. Później strasznie ciemniał, krycie bardzo średnie.


* Bardzo zaciekawiły mnie te próbki Alchemie. Powiem szczerze, że jeśli trafię na dobrą promkę być może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie. To tylko próbki, ale mam ochotę na więcej!
* Maski w płachcie spoko, zwłaszcza Cien, którą już dobrze znam i zużyłam ich już sporo.


* Puder Niuqi- słabizna na maksa. Wgl mi się pobił w połowie, własciwie nie pobił a pokruszył, więc bez żalu wysypałam i wrzuciłam do denka. Okropnie podkreślał wszystkie suchości na twarzy, ogólnie bardzo nieładnie na twarzy wyglądał, jakiego podkładu bym nie użyła.
* Dopiero teraz jak mi po pomadcerumiankowej Alterra odżyły rzęsy ten tusz sprawdził się rewelacyjnie! Na prawdę jeden z lepszych jakie miałam ;) Choć fakt, że 3 miesiące i kosz, bo zaczął się kruszyć, Eveline wytrzymują dłużej. No ale cena, cena.... ;)
* Loreal True Match- Z tego podkładu na początku byłam mega hiper zadowolona. Krycie na plus, bardzo dobre. Jednak bardzo nietrwały... Szybko potrzebował poprawek, więc to nie dla mnie.


*Perfecta- algi minerały morskie. Bardzo przyzwoity micel. Na bardzo długo starczył! Oczyszczał jak należy, nie szczypał w oczy, polecam!


* Lovely white chocolate- u mnie sprawdził się ekstra! Zapach to dodatkowy plus ;)

* Lovely- rozświetlający korektor pod oczy. Jest świetny, od lat go używam i polecam! Zawsze go dokupuję na promocjach w Rossmannie. 


CIAŁO: 


* Garnier mineral w kulce jak zawsze najlepszy! 
* Deo nivea.... porażka jakaś. Zero jakiejkolwiek ochrony, nigdy więcej.
* Nivea men- męża ulubiony, ale tylko ten jeden wariant.


* Nacomi Masło shea- jak to masło shea. Tłuste, super nawilżające w kryzysowych sytuacjach i u syna i u mnie.  Dłuuugo było otwarte, przyszedł czas na nie, bo zmieniło zapach. 
* Ciężko mi szło męczenie tego musu Organic Shop... Zapach ekstra, działanie też, ale był uciążliwy, mazał się jak cholerka ile bym go nie wzięła. Był oporny we wchłanianiu się.. 
* Obydwa balsamy i Oillan i AA wspierało mnie w walce z wysuszona i wrażliwą skórą nogi po operacji. Na prawdę spisały się elegancko!



* Old Spice Captain- fajny zapach, ale original najlepszy. Chociaż ostatnio jakiś nowy wyszedł i pachnie bardzo konkurencyjnie do original :P






* Żel le petit- zapach ok, ale mąż twierdził że wysuszał, swędziała go skóra.
* Żel full mellow, boski zapach, super działa nie na skórę! Zero wysuszeń, zero podrażnień!
* Żel Bebeauty- porażka jak wusysza, ale to kurde u mnie każdy z biedry, a dalej kupuję... Kuszą zapachami i opakowaniami, cóż.
* Żel aloesowy zużyty w większości do robienia swojego płynu dezynfekującego. Trochę na włosy- ale u mnie średnio się ten sposób sprawdził :)



* Płyn Facelle- świetny i bardzo uniwersalny, polecam!

* Maszynki Venus, używam ich może od 2-3 lat i są super! Kiedyś zawsze był BIC, ale mega mnie zacinały..

* Filtr wywalam, myślałam że się przyda, ale spf 6? Na co mi to, jak mi 100 trzeba..


WŁOSY: 

* Isana- najlepsza odżywka ever, mam kolejną w zapasie, właśnie wykończyłam inną wersję, ale do pięt jej nie dorasta.

* Isana- świetny szampon przeciwłupieżowy! Bardzo mi pomógł z moją problemową skórą głowy. Problem właściwie zniknął.

* Szampon Yope- na początku byłam zadowolona, wyglądało na to, że świetnie radził sobie z moją skórą głowy, ale później problem urósł jeszcze bardziej..

* Nizoral stosowany raz w tygodiu, naprzemian właśnie z tym szamponem z Isany świetnie się sprawdził. Duet w końcu zaprowadził porządek na mojej głowie.



* Bardzo dobra farba z Joanny. Super krycie siwizny (tak, mam tego trochę:D) po 2-3 myciach farba się już nie wypłukiwała, fajnie.

* Maska botanicals dla mnie klapa. Strasznie swędziała mnie skóra głowy po niej, ale ona ma w składzie coś, soję zdaje się, a niestety mnie to uczula.

DŁONIE, STOPY: 

* Najlepsze skarpetki złuszczające ever <3

* Luksja- świetne mydło, nie wysusza, myje dobrze, pachnie fajnie.


* Słabizna, jeden z największych kitów, jeśli o kremy do rąk chodzi.



Jedno i drugie ok. Odkąd zaczęłam używać past do zębów z lepszym składem zapomniałam co to zajady ...

* Krem nivea porażka, krem Cien super.

* Isana- mydło mango super. Nie pierwsze, nie ostatnie. Ale te 'You are so loved' niezbyt przypasował mi zapachem... 

* Krem Balea- całkiem spoko, ale za duża butla, znudził się w połowie :P



* Te pierwsze mydło poracha... Z niemiec mąż przywiózł, nie pieniło się toto wcale.

*Reszte mydeł Isany spoko.


DZIECKO: 

* Yope- super żel pod prysznic Rumianek i pokrzywa.


*Płyn do kąpieli Hipp. Super jest, na długo wystarcza. 

* Mydło yope nic ciekawego, znaczy zapach ok, działanie też, ale opakowanie takie uciążliwe... Lało się pod pompką z pompki...

* Kula Full Mellow. Najlepsza!!!!!



* Olejek bambino, był ok, ale bez większego szału..


INNE: 

* Cudowna, najlepsza, przepiękny zapach <3






* Cocolino <3

No i uff, przebrnęłam jakoś. Sporo tego. Następne denko będzie z sierpnia i września wspólne. Teraz szykuję kilka recenzji, niebawem się pojawią :)


BUZIAKI, KAŚKA :*

2 komentarze

  1. Bardzo ładne denko :) ja staram się w miarę możliwości publikować swoje co miesiąc, ale różnie to wychodzi. Borówkowa seria z Bielendy jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega denko! Coś nawet znam - tusz lovely, podkład fit me, żel balea, maski cien, bebeauty, bielenda i może coś jeszcze, ale nie pamiętam co widziałam haha :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Staram się odwiedzać blog każdego z komentujących :)
Jeżeli coś w moim blogu Cię zainteresowało- zaobserwuj.
Na pewno nie umknie to mojej uwadze i jeśli Twój spodoba się mi- zrobię to samo.
Proszę o nie spamowanie linkami- trafię do was :)
Pozdrawiam!