Witajcie :) potwierdzone info- Bartusiowi idą dwie dolne jedynki... naraz :o o Panie uchroń.. ja już wysiadam psychicznie i fizycznie. Poprzednia noc pobudka co 40 minut- co godzinę ... idzie oszaleć. Jak widmo dziś chodzę. No ponoć pierwsze wychodzące ząbki najgorsze- zobaczymy!
Dzisiaj przyszłam opowiedzieć wam o szamponie! Zapraszam do lektury :)
Znana wszystkim seria rosyjskich kosmetyków Bani Agafii. Tym razem w moje rączki trafił serwatkowy szampon pielęgnacyjny do włosów farbowanych. Produkt dobrany idealnie- włosów co prawda nie farbowałam od 3 miesięcy, ale poza odrostami farba nadal jest na głowie.
Kilka informacji w języku polskim.
Produkt w bardzo nietypowej dla mnie formie opakowania, jednak typowej Bani Agafii. W takich saszetkach znajdziemy maski do włosów, peelingi, maski do ciała i wiele innych specyfików.
Produkt wydostaje się poprzez niewielki otwór zakręcany nakrętką. Bardzo wygodne nawet kiedy nasze dłonie są mokre, ani razu nie miałam problemu z odkręceniem go.
Pojemność to 100 ml, koszt ok 4-6 zł. Dość sporo jeżeli przeliczymy na litr, gdyż ja kupuję świetny szampon w cenie 15 zł za litr... Tym bardziej, że ten szampon wystarczył mi na 5 myć. No ale cóż, najważniejsze jak się spisał.
Konsystencja szamponu jest bardzo żelowa, jest mocno lejący, ale nie jest aż tak źle, żeby wylewała mi się z dłoni. Kolor perłowy.
Zapach bardzo przyjemny, kojarzy mi się z profesjonalnymi kosmetykami do włosów, z którymi miałam kiedyś do czynienia.
No ale do sedna. Czy szampon rzeczywiście ochrania kolor? W moim wypadku niby recenzja nie jest do końca wiarygodna- przecież malowałam włosy tak dawno, jednak ochrona koloru to nie tylko zabezpieczenie farby przed wypłukiwaniem się, ale też odżywienie włosów zniszczonych farbowaniem, nadanie im blasku, odświeżenie barwy. W tym wypadku szampon sprawdził się super.
Co bardzo dla mnie ważne szampon nie podrażnił skóry mojej głowy, po użyciu go zawsze miałam łatwiejsze rozczesywanie, włosy ślicznie pachniały świeżością, nawet na długo po kąpieli. Pienił się świetnie i super oczyszczał włosy jak i skórę głowy. Nie miałam żadnego problemu z domyciem masek- które nakładam też przed myciem, ani ciężkich olei, za co duży plus.
Jeśli jeszcze go nie znacie, zaświadczam warto! W pielęgnacji moich włosów na pewno zagości jeszcze nie raz!
BUZIAKI!
Dzisiaj przyszłam opowiedzieć wam o szamponie! Zapraszam do lektury :)
Znana wszystkim seria rosyjskich kosmetyków Bani Agafii. Tym razem w moje rączki trafił serwatkowy szampon pielęgnacyjny do włosów farbowanych. Produkt dobrany idealnie- włosów co prawda nie farbowałam od 3 miesięcy, ale poza odrostami farba nadal jest na głowie.
Produkt w bardzo nietypowej dla mnie formie opakowania, jednak typowej Bani Agafii. W takich saszetkach znajdziemy maski do włosów, peelingi, maski do ciała i wiele innych specyfików.
Produkt wydostaje się poprzez niewielki otwór zakręcany nakrętką. Bardzo wygodne nawet kiedy nasze dłonie są mokre, ani razu nie miałam problemu z odkręceniem go.
Pojemność to 100 ml, koszt ok 4-6 zł. Dość sporo jeżeli przeliczymy na litr, gdyż ja kupuję świetny szampon w cenie 15 zł za litr... Tym bardziej, że ten szampon wystarczył mi na 5 myć. No ale cóż, najważniejsze jak się spisał.
Konsystencja szamponu jest bardzo żelowa, jest mocno lejący, ale nie jest aż tak źle, żeby wylewała mi się z dłoni. Kolor perłowy.
Zapach bardzo przyjemny, kojarzy mi się z profesjonalnymi kosmetykami do włosów, z którymi miałam kiedyś do czynienia.
No ale do sedna. Czy szampon rzeczywiście ochrania kolor? W moim wypadku niby recenzja nie jest do końca wiarygodna- przecież malowałam włosy tak dawno, jednak ochrona koloru to nie tylko zabezpieczenie farby przed wypłukiwaniem się, ale też odżywienie włosów zniszczonych farbowaniem, nadanie im blasku, odświeżenie barwy. W tym wypadku szampon sprawdził się super.
Co bardzo dla mnie ważne szampon nie podrażnił skóry mojej głowy, po użyciu go zawsze miałam łatwiejsze rozczesywanie, włosy ślicznie pachniały świeżością, nawet na długo po kąpieli. Pienił się świetnie i super oczyszczał włosy jak i skórę głowy. Nie miałam żadnego problemu z domyciem masek- które nakładam też przed myciem, ani ciężkich olei, za co duży plus.
Jeśli jeszcze go nie znacie, zaświadczam warto! W pielęgnacji moich włosów na pewno zagości jeszcze nie raz!
BUZIAKI!




