wtorek, 26 maja 2015

Płyn micelarny od Bandi. Czy polubiłam ?

Witajcie :) Ahh ta pogoda, kiepska, kiepska, kiepska... Coś strasznego co się dzieje...
Maj powinien być pięknym, ciepłym miesiącem, ale jest jakoś kiepsko..
W niedzielę byłam na komunii u bratanicy. Na szczęście chociaż na niedzielę pogoda dopisała! Chociaż zapowiadało się kiepsko... Ale już po mszy, na przyjęciu wyszło słoneczko.
Na początku było smutno i przykro, co wynikło z bardzo zagmatwanej sytuacji rodzinnej. Na szczęście później się rozpogodziło... A teorię, czemu wyszło te pięknie świecące, wręcz oślepiające słoneczko mam paranormalną, ale myślę że trafioną, bo wiem, że ktoś nad nami czuwa.. Jak sytuacja się poprawiła wyszło też słoneczko... <3
Ogólnie weekend uważam za udany :)
W pracy ciężko. Coraz ciężej jest mi dogadywać się z tymi ludźmi, chociaż staram się z dnia na dzień coraz bardziej. Pewnie się tam po prostu nie nadaje :)
Czas pokaże :)
Póki co nie mogę zrezygnować nie mając innej pracy. A więc musi być tak jak jest :)
 Reszta jest okey :) wszystko układa się raczej po mojej myśli :)

A dziś zapraszam was na recenzję płynu micelarnego, któremu dałam aż dwie szanse.
Jak się domyślacie pierwsze wrażenie było kiepskie... A drugie ? Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do dalszej części posta :)




'Usuwa makijaż i łagodzi skórę wrażliwą'.


(SKŁAD)

Płyn znajduje się w standardowej jak dla miceli butelce- 200 ml- zamykanej na klik.
Dla mnie otwarcie go czasami sprawia problem,trzeba użyć trochę więcej siły do otwarcia, chociaż może nie jest to minusem, wiele zamknięć w takich butelkach szybko mi się łamały, te raczej szybko i łatwo się nie uszkodzi :)



Płyn jest konsystencji bardzo płynnej- również typowa dla miceli. Kolor błękitny. Zapach na szczęście bardzo przyjemny. Tak delikatnie mydlany. 



Moje pierwsze spotkanie z płynem nie było zbyt pozytywne. Twarz strasznie mi się kleiła. A jeszcze jak nałożyłam podkład- tragedia, od razu zaczynałam się świecić, twarz przetłuszczała mi się momentalnie, nie było to zbyt przyjemne. Odstawiłam płyn, stwierdziłam, że jest totalnym bublem.

Ale po jakimś tygodniu postanowiłam dać mu drugą szansę. Tak sobie pomyślałam, że może bedzie inaczej. Czy było ?

Taak, drugie podejście było dużo przyjemniejsze! Nie wiem, co się stało, ale na początku na prawdę dosłownie palce mi się kleiły do twarzy! W tej chwili używam płynu bez żadnego problemu. Dobrze oczyszcza, nie podrażnia i co (tak myślę) najważniejsze nie powoduje pieczenia oczu! Za to chyba go cenię najbardziej :)

Płyn dostałam na spotkaniu blogerskim, dziękuję bardzo firmie za możliwość przetestowania go :)

Znacie ten płyn?
Jak się sprawdził u was?

Miłego tygodnia :)


Zapraszam też na mój konkurs :)

http://double-identity.blogspot.com/2015/05/pierwszy-konkurs-na-blogu-double.html

14 komentarzy

  1. Uwielbiam ten produkt, najlepszy jaki miałam. Nigdy nie czułam by mi się cera kleiła, ciekawe dlaczego tak reagowałaś.

    A w pracy życzę polepszenia stosunków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi ta marka Bandi gdzieś tam się obiła o uszy ale jeszcze nic od nich nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego nie miałam, mam inny ich płyn i bardzo lubię, niedługo o nim napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam ale jakbym się po nim kleiła na facjacie to od razu bym go wylała;p

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie po Twojej recenzji raczej bym go nie kupiła, bałabym się że u mnie cały czas będzie się kleić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używałam jeszcze żadnych (!) płynów micelarnych jak do tej pory.
    Ale chyba trzeba to zmienić. ;p
    Obserwuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli dobrze, że jednak dałaś mu drugą szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na kosmetykach Bandi kiedyś pracowałam, ale nie specjalnie je lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie miałam z ta firma jeszcze przyjemnosci:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam go. Może to jakis inny kosmetyk powodował to klejenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie mogło tak być.. Wtedy zaczęłam sporo nowych kosmetyków ..

      Usuń
  11. Nie miałam tego płynu, ale generalnie nie używam płynu miceralny kiedyś miałam chyba z ziaji, chyba trzeba dać szanse płynom tego typu ponownie :)
    Pozdrawiam i Zapraszam do mnie
    http://nowoscikosmetyczne.blogspot.com
    http://zrobswojkosmetyk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Staram się odwiedzać blog każdego z komentujących :)
Jeżeli coś w moim blogu Cię zainteresowało- zaobserwuj.
Na pewno nie umknie to mojej uwadze i jeśli Twój spodoba się mi- zrobię to samo.
Proszę o nie spamowanie linkami- trafię do was :)
Pozdrawiam!