czwartek, 26 lutego 2015

22.02.15 26.02.15 i krem do rąk od Farmony 'Wanilia i indyjskie daktyle'.



Witajcie. :)
Co tam u was? Ostatnimi dniami nie miałam zupełnie czasu na pisanie… Dalszy ciąg szkolenia- Życie w biegu…  No ale już tylko do czwartku przeżyć. W piątek wyjazd do domu. To mnie pociesza. Szczerze mówiąc trochę się boję tego tygodnia. Wcześniej byłam 3 tygodnie w Ostródzie- co drugi dzień w Iławie. Teraz jadę do Wrocławia… Właściwie to pisząc to jestem w pociągu. ‘
Nie dość, że tyle drogi, bo wyjechałam z Augustowa o 7:40 we Wrocławiu będę o 19:30, to dodatkowo rano tak się zdenerwowałam, że przez godzinę nie mogłam się uspokoić. 

Ostatnie dni, właściwie licząc tygodnie są dla mnie bardzo trudne. Mam dużo stresów, wyjazdy nie wyjazdy, szkolenia nie szkolenia… W domu byłam na weekend. Teraz to tylko na niedzielę .. Mam już tego po dziurki w nosie. Jestem taką osoba która wręcz panicznie boi się zmian. Nie lubię takich wyjazdów. I nie jest to kwestia lenistwa. Jadąc autobusem, pociągiem, jakiekolwiek przesiadki to dla mnie ’kupa’ nerwów. Jeśli bym znała miasto to nie, żaden problem. Ja mam ogromny strach przed nieznanym. Ogólnie jestem bardzo odważną osobą, ale mam pewne lęki- myślę, że jak każdy..
A więc, wracając do tego, co stało się rano. Zajechaliśmy na przystanek. Za chwilę podjechał autobus.  Polecieliśmy z walizką, wysiadł Pan kierowca- jeden z dwóch. Pyta dokąd? Zazwyczaj pytają, żeby w miarę logicznie ułożyć bagaże, żeby nie szukać , tych którzy wcześniej wysiadają.  Ja mówię, że Warszawa Zachodnia. Spytał, czy była rezerwacja, no i właśnie tutaj mnie przytkało … Ale myślę sobie, no nic, będę miała gorsze miejsce. No i odpowiadam mu, że nie mam. A on do mnie ‘To nie pojedzie pani’.  A ja z wrażenia ‘Pan chyba żartuje??’ Odpowiedział ‘Nie proszę pani, nie żartuję’.  No zawał. Musiałam dziś na wieczór zajechać, a od razu w głowie, że nie dam rady…
Chyba zrobiło im się mnie szkoda, bo zaczęli dzwonić i sprawdzać mi połączenia o innej godzinie, tą samą linią- Żak Expres.  No i zaproponowali, że zabiorą mnie do Łomży i stamtąd jakoś dojadę, bo tam jest więcej połączeń na Warszawę niż z Augustowa. Dowiedzieli się też, że o 13 z minutami jest jedno wolne miejsce. No spoko, teraz jest, a jak o 13 już będzie zajęte? To jest możliwe.  Mówili też, że często się zdarzają takie sytuacje, że ktoś rezygnuje i miejsce jest, no więc liczyłam na cud…
Dojechaliśmy do Ełku. Na jednym z przystanków, zatrzymali się no i zobaczyli, że podjeżdża ‘Pks Suwałki’, jeden z nich podbiegł do nich, dowiedział się, że jadą do Warszawy i mają full miejca. Przyleciał do mnie i pyta ‘Z tyłu jest autobus, który jedzie do Warszawy i ma miejsca, chce pani jechać?’ Ja się zerwałam chwyciłam swoje rzeczy, oczywiście się zgodziłam i poleciałam za nim. Wziął i zaniósł moją walizkę, włożył ją nawet do bagażnika. Dawno, bardzo dawno nikt nieznajomy nie był dla mnie tak życzliwy! Z tego miejsca, serdecznie dziękuję za pomoc! Wcale nie musieli mi tak pomagać, jak miło jest wiedzieć, że istnieje jeszcze bezinteresowność…

Przygód full. Jest 16:02. O 19:30 mam być we Wrocławiu. Jeszcze długa droga, ale jest bliżej niż dalej.
Ten tydzień to dla mnie wyzwanie. Obce- duże miasto. Moje stresy i lęki się najbardziej tu objawiają. Sama będę musiała trafiać w pewne miejsca. Wiem , że pierwszy dzień będzie najgorszy. Następny już mniej. Aby trafić za pierwszym razem. Będzie dobrze, musi być :)


Wracając do tematu, właściwie, po prostu do dzisiejszej recenzji. Przez ostatnie dwa tygodnie, zmiana wody, powietrze niezbyt służyły mojej skórze. Na wyjazd zabrałam ze sobą krem, który pierwotnie nie służył do kremowania ciała, a jedynie dłoni. 

Mówiąc to mam na myśli krem do rąk i paznokci 'Wanilia i indyjskie daktyle' od Farmony.


Niepozorna tubka o pojemności 100 ml. Otwarcie typu klik. Bardzo proste w obsłudze. Nie zacina się, nie wymaga użycia siły. Opakowanie bardzo proste, ale zarazem miłe dla oka.


 

Kremik jest koloru jasno żółtego, konsystencja dość gęsta, ale nie twarda. Łatwo się wsmarowuje i szybko się wchłania. Nie bieli i nie pozostawia tłustej warstwy. Wchłania się całkowicie. 
Generalnie w kremie nie podobał mi się zapach jak próbowałam używać go do rąk.
Jak poszedł do użytku ogólnego nie przeszkadzał mi tak bardzo, bo nie utrzymywał się długo.

Nie jest jakoś extra nawilżający, ale nie wysusza. No dla mojej skóry to  za mało, ale tragedii nie zrobił. Tylko tak szybko się skończył.. :)


P.S.: Post pisałam ogólnie w niedzielę, jak jechałam pociągiem. Chciałam opublikować w niedzielę, albo przynajmniej w poniedziałek, ale zupełnie brak mi było czasu na poprawki... Wracałam późno, padnięta... Wybaczcie.
To już koniec szkoleń :) Już będę na bieżąco z wami :)
W poniedziałek robię badania, we wtorek idę do pracy.
Od 27.02 właściwie jestem pełnoprawną pracownicą punktu Lombardowego :)
Kolejny, myślę (i mam nadzieję) ciekawy etap w życiu. No, jak się potoczy, się okaże :)

BUZIAKI,
KAŚKA

15 komentarzy

  1. Nieziemsko pachnie :P polecam
    Zapraszam do mnie http://hopeinmusichim.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostałam go w zestawie, jeszcze go nie próbowałam bo mam kilka innych pootwieranych, także ten czeka na swoją kolej :) Ale widzę że nie ma z nim tragedii, także jestem dobrej myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłabym go chyba jedynie dla zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mimo wszystko wygląda kusząco - jestem bardzo ciekawa zapachu, bo brzmi apetycznie. powodzenia w nowej pracy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z opisu brzmi bosko!

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  6. zapach tego kremu jest dla mnie tragiczny ;p zupełnie nie trafia w mój gust, oddałam go mamie, bo ona lubi takie zapachy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam jakiś krem do rąk Farmony w zapasie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ale jeszcze nie używałam :) wiem tylko, że ładnie pachnie :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie ładnie kremik pachnie:) Ale miałaś przygód Kochana:( współczuję! Udanej pracy;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Być może kiedyś przetestuję, ale najpierw sprawdzę zapach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie mija już czas na słodkie zapachy, teraz stawiam na odświeżenie i zapachy energetyzujące, a nie ciepłe i otulające jak w zimie. Zreszta... sama nie wiem czy lubię słodkie zapachy...
    Miałam kiedyś masło Planet Spa z Avonu Trufla, po wysmarowaniu się nim miałam mdłości z tej słodkości.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapach tego kremu jest idealny.:)
    Pozdrawiam i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Staram się odwiedzać blog każdego z komentujących :)
Jeżeli coś w moim blogu Cię zainteresowało- zaobserwuj.
Na pewno nie umknie to mojej uwadze i jeśli Twój spodoba się mi- zrobię to samo.
Proszę o nie spamowanie linkami- trafię do was :)
Pozdrawiam!