poniedziałek, 25 listopada 2019

Denko września i października. #9 i #10.

Witajcie. Ja znowu na przymusowym 'urlopie'.. Poślizgnęłam się w pracy i wykręciłam kolano. Jest już ciut lepiej, bo swobodniej chodzę po domu, jednak czuję dziwny przeskok w kolanie kiedy chodzę.. Więc wybieram się na usg, aby upewnić się, że nic złego się w nim nie stało. Nie może być mocno źle, bo miałam kiedyś uraz kolana, co więcej, tego samego. Skręciłam je wtedy, uszkodziłam łękotkę, zerwałam dwa więzadła.. Wtedy to w gipsie chodziłam ponad miesiąc, później orteza a i tak ostatecznie dwa zabiegi, no nie było kolorowo. Jednak wtedy ja nie mogłam kroku zrobić, teraz z dnia na dzień chodzę lepiej. Mam wielką nadzieję, że to tylko kwestia czasu i to niedługiego i wszystko wróci do normy.
Póki co jednak staram się oszczędzać nogę ile mogę. Chodzę tylko tyle ile muszę. Jutro zapewne niestety będę już musiała poprowadzić auto, bo z kolei mąż wyjeżdża, no nic, jakoś to będzie :)

W tym miesiącu... miesiąc mi uciekł. No po prostu na nic nie było czasu.. Wszystko w biegu, jak wariatka. W pracy, w domu, koszmar. Temu tu mnie brak. Nie chcę całkiem rezygnować, więc staram się co jakiś czas coś napisać :)
Mam zaległe denko.. Właściwie już dwa. Postanowiłam, że sklecę jee w jednym poście. Obydwa nie są duże, więc myślę, że to będzie ok!
Zapraszam więc!



Najpierw te wrześniowe :)


WŁOSY: 


* O dziwo na prawdę dobra farba. I świetny kolor, co prawda średnio trwały, ale trwałej czerwieni jeszcze nie znalazłam. I tak musiałam malować raz w miesiącu, bo miałam spore odrosty. Tak więc na prawdę mogę ją polecić :)
* Seria od Long4Lashes. Fajny duet, fajne chłodzenie w trakcie używania, pisałam o nim więcej :)

<< Long4Lashes Krioterapia. 




* Peeling do skóry głowy z L'biotica. Dramat jaki to bubel. Nie wiem, albo to jest tak kiepski, nic nie robiący peeling, albo mam zbyt dobre wspomnienia po moim ulubieńcu od Planeta Organica...
* Yope- szampon świeża trawa. Do włosów przetłuszczających się. Fajny, ale nie radzi sobie samodzielnie. A myślałam, że przejście całkiem na naturalne produkty wystarczy i problem chociaż zmaleje, jeśli nie zniknie.
*Suchy szampon Batise. W porządku był. Robił co miał robić, nie zawiódł.



TWARZ: 


* Bardzo fajny bronzer nieznanej mi kompletnie firmy. Żałuję, że się skończył, bo świetnie się sprawdzał. A znalazłam go w jakimś boxxie kosmetycznym...
* Esencja tonizująca firmy Soraya z serii Plante. Była okey, ale nie urzekła mnie. Bardzo szybko się skończyła...


DŁONIE/STOPY: 


* No całkiem przyzwoite mydełko z Luksji. Nie spodziewałam się :) Kupiłam w mega promocji, zazwyczaj kupuję Isanę
* Aquaselin, Krem przeciw nadmiernej potliwości stóp.Na prawdę fajnie się spraawdzał, zwłaszcza latem mnie wspierał.

<<Aquaselin Krem do stóp.



CIAŁO: 


* Peeling z Soraya. Zapłaciłam za niego grosze... 5 zł jakoś. No ja go polubiłam. Całkiem nieźle zdzierał, ale i nie oblepiał.
* Żel pod prysznic z Isany. Malinowy. Kupiony na jakiejś mega promce 2+2 czy jakoś tak.  Całkiem spoko, ale nie urzekł mnie jakoś. Mniejsze warianty bardziej polubiłam.
* Żel z Rexony. Kolejny taki, Niby aloesowy, nie męski, no nie ma rozróżnienia. Ale pachnie męsko, mega się pieni, dobrze oczyszcza, nie wysusza i nie podrażnia. Polubiłam :)



* Żel męża ulubony :) Deo również :)
* Masło 4 szpaki. Cudownie pachniało, mega nawilżało... C U D O !



HIGIENA: 


*Wszystko sprawdziło się ok, chustki znacie, resztę wstawiam by pokazać czego używam najczęściej, co się u mnie sprawdza, bez rozpisywania się :)


No i październikowe :)



CIAŁO: 


* Masło shea 4 szpaki. Niestety nie samo czyste, a tak bym wolała, bo wtedy wykorzystałabym Bartkowi. Dla mnie zbyt ciężkie to było, po takich mazidłach mocno m isię poci skóra, zwłaszcza w pracy. 3/4 zużyłam, na jakieś mega przesuszone miejsca, na blizny.
* Deo z Nivea. Kupiłam bo był na promo, kup3 zapłac za 2. Skuteczny ;)
* Żel z Isany Orchid&Vanilla. Dla mnie zapach to nic ciekawego, dawno nie miałam tak słabej limitki :P
* Żel z biedry, MArocco, ale cudnie pachniał... chętnie bym go znów kupiła!
* O tym żelu z Rexony pisałam wyżej, nie będę się powtarzać :)


TWARZ/DŁONIE: 


* Aceton do zdejmowania hybryd. Dużo szybciej sie zdejmuje niż jakimkolwiek zmywaczem z acetonem. Pewnie kupię znowu, ale na razie muszę zużyć te zmywacze co mam.
* Maska z Bebeauty była na prawdę całkiem fajna. chetnie kupiłabym znowu :)
* Płatki Bebeauty, najlepsze, wiecie ;)
* Mydełko spoko, jak to mydełko, robi co ma robić. Kupiłam na jakiejś mega promce w Auchan.


KOLORÓWKA: 


* Najlepszy eyeliner na świecie! Polecam z cąłego serca!



WŁOSY: 


* Znowu ta wiśniowa farba :)
* Odżywka Elseve, kiedyś była mega, teraz... już nie aż tak. Mam wrażenie, że albo inne włosy miałam, albo ona tak się pogorszyła..
* Maska Vianek. Pół na pół się sprawdziła, próbowałam ją na różne sposoby użyć, nie zawsze się sprawdzała. Pisałam o niej.
* Vitapil. Całe g pomógł. Nie tym razem... Po ciąży Vitapil mama bardzo mi pomógł.


<<Vianek. Regenerująca maska do włosów. 

DZIECKO: 


*  Balsam Biodermy. Używamy dalej, ale już nie codziennie i tym bardziej nie kilka razy dziennie jak bywało. Świetny jest! Polecam dla dzieciaków (ale i dorosłych) z problemami skórnymi.
* Żel kolorek do kąpieli. Beznadzieja :P chcę czasem małemu kupić coś, co sprawi mu frajdę w kąpieli, skoro nie ma już problemów ze skórą, ale nie mogę na nic ciekawego trafić :P
* W opakowaniu po kremie Bandi dostałam odlewkę cudownego specyfiku, który nas niedawno uratował, niebawem będzie o tym post...
* Różne już szczoteczki małemu kupowałam, jednak te z Colgate jakoś najlepiej się sprawdzają.
* Próbki z Avene, dostaliśmy na prywatnej wizycie u dermatolog. Wizyta g dała. Jak dla mnie masakra. 100 za 5 minut i zero pomocy... no ale cóż. Balsam całkiem spoko, ale i tak wolimy Biodermę.
*Próbki. Na ciało spoko, ale próbowałam na problem z pupą, jednak na to nie pomogły.


<<Bioderma Atoderm Intensive Baume. 

To z dwóch miesięcy, wiec cąłkiem sporo tego wyszło, ale patrząc na jedno miesięczne, coś ostatnio dosyć skromnie mi idzie :P
Ale już widzę, że listopadowe jest większe, fajnie. Staram się zużyć większość żeli, bo chciałabym móc kupić sobie jakieś nowości ... :D

Znacie coś? Może coś sprawdziło się u was inaczej?


BUZIAKI,
KAŚKA :*

5 komentarzy

  1. Moim zdaniem dobrze Ci poszło :) Nie ma też co zużywać na siłę, żeby ilość lepiej wyglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo fajnych kosmetyków zużyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam maskę do twarzy z biedronki i też ją polubiłam. Miałam również tę maseczkę z Vianka do włosów i jest całkiem fajna, choć pełną moc pokazała na mega suchych włosach mojej siostry, które wyglądają dzięki niej genialnie 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka produktów kojarzę, ale nic nie miałam za wyjątkiem płatków kosmetycznych z BeBeauty, które lubię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety oprócz płatków kosmetycznych nic więcej nie znam :) Powrotu do zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Staram się odwiedzać blog każdego z komentujących :)
Jeżeli coś w moim blogu Cię zainteresowało- zaobserwuj.
Na pewno nie umknie to mojej uwadze i jeśli Twój spodoba się mi- zrobię to samo.
Proszę o nie spamowanie linkami- trafię do was :)
Pozdrawiam!