środa, 13 czerwca 2018

4SZPAKI: Hydrolat lawendowy.

Witajcie! Pogoda trochę 'osłabła'. Upały zelżały, pokusiłabym się nawet o powiedzenie, że jest zimno :P bo przecież 18-20 stopni to mało jest! :D

Tak się czekało na lato, przyszły upały, zaczęło się narzekanie, przeszły upały, znowu jest narzekanie :D Nie dogodzisz no! Mam nadzieję, że na weekend dopisze pogoda, bo mamy ciekawe plany ;)

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o moich wrażeniach po około dwumiesięcznym używaniu hydrolatu lawendowego od 4 szpaki!


Hydrolat otrzymujemy w niewielkiej szklanej buteleczce z atomizerem. Podoba mi się to, że butelka jest szklana, no i w ładnym lawendowym kolorze!


Przepraszam was bardzo, że zdjęcia są tak słabe, szczególnie te ze składem, ale chyba mój aparat dokonuje żywota.. Chyba że coś poprzestawiałam, wtedy w weekend może siostra pomoże mi to naprawić- oby! W tym momencie nie stać mnie na nowy sprzęt. Telefon mi też szwankuje Ehh.


Uwielbiam to, że ma atomizer. O ile to ułatwia używanie! Ułatwia, ale i uprzyjemnia w upały ;)

Hydrolat miętowy, którego nie tak dawno używałam, zdecydowanie podbił moje serce. Ten hydrolat też polubiłam. Fajnie koi skórę, przyspiesza gojenie się syfków. No ale też widzę, że jakby wpływa na to, że pokazuje się ich mniej. Pomaga zmatowić cerę i jakby zmniejsza produkcję sebum, takie mam wrażenie.
Jednak mam ale. Jeżeli pryskałam go bezpośrednio na twarz robiłam to i z zamkniętymi oczami, ale i ze wstrzymanym oddechem. Następnie odchodziłam 2-3 kroki i wtedy brałam oddech. Dlaczego? Dlatego, że rozpylony hydrolat mnie dusił! I to na maksa! Co więcej nie zauważyłam tego na początku, a dopiero gdzieś po miesiącu, co jest na maksa dziwne... W tym momencie nawet spryskanie wacika powoduje u mnie duszności i kaszel. Fakt, w momencie kiedy substancja się ulatnia wszystko przechodzi jak ręką odjął. Ale też przecieranie tym wacikiem twarzy nie powoduje nic niepokojącego!

Dziwne prawda? Jednak tak właśnie jest. I dlatego, że działanie jest więcej niż satysfakcjonujące uważam by go nie wdychać i używam dalej, chociaż niewiele mi już go zostało.
Tak więc jest to dla mnie świetny produkt, jednak z minusem, który mocno uprzykrza jego używanie.


Czy ktoś z was tego doświadczył? Czy to ja mam takie dziwne doświadczenia z hydrolatem lawendowym?

BUZIAKI, KAŚKA :*

8 komentarzy

  1. Nie miałam lawendowego hydrolatu, ale kurcze szkoda, że jego zapach jest tak duszący :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie używałam produktów typu hydrolaty, ten wygląda ciekawie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też powinnam sobie kupić ze względu na antybakteryjne właściwości lawendy

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię hydrolat lawendowy, a z tej firmy jeszcze nie miałam okazji poznać

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat stosuję hydrolat lawendowy, ale od Fitomed :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie stosowała, nie znam, ale może być ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie lawendowy z KEJ jest idealny :).
    a co do telefonu... ja np swój własnie ukatrupiłam i jest masakra :D dobrze, że wcześniej zainwestowałam w aparat :D... teraz zbieram na telefon :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja Lawendy za bardzo nie lubię, mówisz o miętowym to ten chętnie bym spróbowała ;) Bo miętusek jest super ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Staram się odwiedzać blog każdego z komentujących :)
Jeżeli coś w moim blogu Cię zainteresowało- zaobserwuj.
Na pewno nie umknie to mojej uwadze i jeśli Twój spodoba się mi- zrobię to samo.
Proszę o nie spamowanie linkami- trafię do was :)
Pozdrawiam!