niedziela, 31 maja 2015

Majowe nowości :)

Witajcie :) Dziś chcę wam pokazać to co nowego przybyło do mojego kuferka kosmetycznego (już nie mówię, że do kosmetyczki, bo kosmetyczka w ok 60 l kufrze? nienienie).
Nie jest tego dużo gdyż... Pisałam na początku miesiąca o tym, że w maju ZERO zakupów kosmetycznych.

Jak mi się udało?
No nie udało się, ale ... I tak jestem z siebie bardzo dumna. Kupiłam tylko DWIE rzeczy! No nie liczę w to pudełka, bo pudełko za 139 zł kupiłam na 3 miesiące :)

A więc tak zacznijmy od przesyłki niekosmetycznej... Dostałam się do testów i zostałam #ambasadorkaWiniary :)


W środku było 20 chłodników w trzech smakach:
- czosnkowo-ziołowy
-buraczkowy
-ogórkowy
Jako niespodzianka dołączona była doniczka i 3 rodzaje ziół. A właściwie dwa rodzaje ziół: mięta pieprzowa, koperek i szczypiorek. Jeszcze nie zasiałam ale we wtorek planuję zasiać :)

Każdego już próbowałam. Ogórkowy był smaczny, owszem zrobiony trochę po swojemu. A z kolei czosnkowo-ziołowy był pyszny!  Buraczkowy dla mnie smakował najbardziej, jeszcze jak się odadło ugotowane na twardo jajko.. Bomba :)

Oczywiście jak już wspominałam dotarł do mnie też ShinyBox :)

 Dla mnie zawartość super :) Czekam teraz na czerwcowe... Urodzinowe, więc myślę, że będzie fajne:)

W moim rodzinnym mieście, w Sokółce jest sklep gdzie można dostać kosmetyki Golden Rose. U siebie w Augustowie nie mogłam nigdzie znaleźć, być może gdzieś są, ale nie mam pojęcia gdzie. A więc po wymarzoną ... szminkę :D wysłałam młodszą siostrę.

No i w końcu bordowy mat jest mój <3




Jaka piękna ... :) Teraz wyglądam jak wamp jak jej używam :D jest mega napigmentowana, mega trwała, piękna, piękna!

No i mój ostatni grzeszek...

W Naturze jest teraz w promocji, chciałam go kupić na promocji -40% w Rossmannie, ale niestety ani przed ani po dostawie go nie było.. Ani w jednym ani w drugim Rossmannie... Trochę to niefajne, ale cóż. Zawsze tak jest jak w Rossmannie jest na coś dobra promocja to brak towaru.
No ale dostałam w Naturze... A chodzi o ...

Różany olejek od Evree do skóry mieszanej :) Straasznie byłam go ciekawa, musiałam go w końcu kupić :) I oto jest :) Już używam! :) Za jakieś 2-3 tyg recenzja :)

Jaka jestem z siebie dumna :) Tak mało zakupów, pozazdrościć :))

Wierzyłyście, że obejdę się praktycznie bez zakupów? :D
A to zdziwko :D

BUZIAKI,
KAŚKA :*


Kochani! Zapraszam was na mój konkurs! Nagroda czeka!

http://double-identity.blogspot.com/2015/05/pierwszy-konkurs-na-blogu-double.html


czwartek, 28 maja 2015

Moje odkrycie ostatnich tygodni - Mgiełka olejowa do włosów suchych i zniszczonych od Garnier Fructis.

Witajcie :) W te mało pogodne dni mam dla was bardzo pogodny kosmetyk o bardzo pogodnym zapachu! <3 Zapraszam :)





Oto ona! W całej okazałości! Nawet samym opakowaniem zachęca do kupna. Do kupna, do użycia!
Zgrabniutka buteleczka o żółtym kolorze z turkusową zakrętką. Pojemność to 150 ml. '

Dedykowana jest do włosów suchych, zniszczonych i łamliwych. Zawiera 3 oleje: z mango, moreli i z migdałów.


Zrobiłam zdjęcia aby w miarę było widać skład i zalecenia jak stosować kosmetyk.

Ale skład wam powtórzę: Isobutane, Alcohol Denat., Dimethicone, Isopropyl Myristate, VP/VA Copolymer, Eurenol, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Mangifera Indica Seed Oil / Mango Seed Oil, Alpha-Isomethyl Ionone, Paraffinum Liquidum / Mineral Oil, Butylphenyl Methylpropional, Octyldodecanol, Citronellol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil / Sweet Almond Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil / Apricot Kernel Oil, Hexyl Cinnamal, Amyl Cinnamal, Parfum / Fragrance(FIL C163712/2)
(źródło: wizaż.pl)

Noo skład nie jest jakiś powalający. Oleje są daleeeko daleko pod końcem. Za to na drugim miejscu alkohol.. No cóż. Tu jest dowód na to, że nie każdy zły skład jest 'zły' :)

Aplikacja jest prosta. Mgiełka jest w opakowaniu typowym dla dezodorantów.  Wystarczy delikatnie rozpylić ją na włosy z odległości 15 cm. Należy jednak pamiętać aby nie przesadzić i nie obciążyć włosów. Aby efekt był taki jak trzeba wystarczy na prawdę niewielka jej ilość.

Dla lepszego efektu możemy rozczesać włosy grzebieniem, aby nadmiar kosmetyku usunąć a z kolei tam, gdzie dostało się jej za mało osiadło więcej. Myślę, że rozczesanie włosów szczotką nie dałoby takiego efektu, ze względu na to, że szczotka zgarnęłaby więcej produktu.

Zapach jest przecudny, owocowy ale zarazem nie przesłodzony. Moje włosy go pokochały tak samo jak ja. W końcu mam kosmetyk który na włosach pachnie dłużej niż chwila od użycia.
Mgięłkę czułam na włosach nawet kilka godzin po użyciu a i mój chłopak też. Nie jest on jakimś wielkim fanem kosmetyków, jak wie, że kupiłam coś nowego to w sumie zbywa to wzruszeniem ramion... no chyba, że przesadzam to wtedy wiadomo wkurza się że za dużo wydaję :P
Ale zapach mgiełki mu się spodobał, mówił że moje włosy pięknie pachną :)

Dla mnie jest to świetna alternatywa odżywki w sprayu. Myślę, że nawet obyłoby się bez odżywki po myciu- tej do spłukiwania. Olejek natłuszcza włosy na tyle, że ułatwia ich rozczesywanie.


Nawet moja mama się zainteresowała. W niedzielę jak szykowałyśmy się do komunii to też się upominała, żeby i jej włosy popryskać. Zapach i jej się spodobał :)

Bardzo fajna ta mgiełka :) Polecam wam Kochane zapoznać się z nią bliżej, bo warto!



BUZIAKI,
KAŚKA :*

Zapraszam was też na konkurs :) Wiem, że się powtarzam, ale chcę dotrzeć do jak największej liczby osób :)
Konkurs trwa do 11.06 :)



wtorek, 26 maja 2015

Płyn micelarny od Bandi. Czy polubiłam ?

Witajcie :) Ahh ta pogoda, kiepska, kiepska, kiepska... Coś strasznego co się dzieje...
Maj powinien być pięknym, ciepłym miesiącem, ale jest jakoś kiepsko..
W niedzielę byłam na komunii u bratanicy. Na szczęście chociaż na niedzielę pogoda dopisała! Chociaż zapowiadało się kiepsko... Ale już po mszy, na przyjęciu wyszło słoneczko.
Na początku było smutno i przykro, co wynikło z bardzo zagmatwanej sytuacji rodzinnej. Na szczęście później się rozpogodziło... A teorię, czemu wyszło te pięknie świecące, wręcz oślepiające słoneczko mam paranormalną, ale myślę że trafioną, bo wiem, że ktoś nad nami czuwa.. Jak sytuacja się poprawiła wyszło też słoneczko... <3
Ogólnie weekend uważam za udany :)
W pracy ciężko. Coraz ciężej jest mi dogadywać się z tymi ludźmi, chociaż staram się z dnia na dzień coraz bardziej. Pewnie się tam po prostu nie nadaje :)
Czas pokaże :)
Póki co nie mogę zrezygnować nie mając innej pracy. A więc musi być tak jak jest :)
 Reszta jest okey :) wszystko układa się raczej po mojej myśli :)

A dziś zapraszam was na recenzję płynu micelarnego, któremu dałam aż dwie szanse.
Jak się domyślacie pierwsze wrażenie było kiepskie... A drugie ? Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do dalszej części posta :)




'Usuwa makijaż i łagodzi skórę wrażliwą'.


(SKŁAD)

Płyn znajduje się w standardowej jak dla miceli butelce- 200 ml- zamykanej na klik.
Dla mnie otwarcie go czasami sprawia problem,trzeba użyć trochę więcej siły do otwarcia, chociaż może nie jest to minusem, wiele zamknięć w takich butelkach szybko mi się łamały, te raczej szybko i łatwo się nie uszkodzi :)



Płyn jest konsystencji bardzo płynnej- również typowa dla miceli. Kolor błękitny. Zapach na szczęście bardzo przyjemny. Tak delikatnie mydlany. 



Moje pierwsze spotkanie z płynem nie było zbyt pozytywne. Twarz strasznie mi się kleiła. A jeszcze jak nałożyłam podkład- tragedia, od razu zaczynałam się świecić, twarz przetłuszczała mi się momentalnie, nie było to zbyt przyjemne. Odstawiłam płyn, stwierdziłam, że jest totalnym bublem.

Ale po jakimś tygodniu postanowiłam dać mu drugą szansę. Tak sobie pomyślałam, że może bedzie inaczej. Czy było ?

Taak, drugie podejście było dużo przyjemniejsze! Nie wiem, co się stało, ale na początku na prawdę dosłownie palce mi się kleiły do twarzy! W tej chwili używam płynu bez żadnego problemu. Dobrze oczyszcza, nie podrażnia i co (tak myślę) najważniejsze nie powoduje pieczenia oczu! Za to chyba go cenię najbardziej :)

Płyn dostałam na spotkaniu blogerskim, dziękuję bardzo firmie za możliwość przetestowania go :)

Znacie ten płyn?
Jak się sprawdził u was?

Miłego tygodnia :)


Zapraszam też na mój konkurs :)

http://double-identity.blogspot.com/2015/05/pierwszy-konkurs-na-blogu-double.html

piątek, 22 maja 2015

Mój pierwszy raz z ShinyBox. Czy warto ?

Witajcie :) Na początku miesiąca pisałam wam, że w maju nie planuje żadnych zakupów kosmetycznych, oprócz pudełka ShinyBox. Do tej pory twardo się trzymam ale chyba skorzystam odrobinkę z promocji -40 na produkty do pielęgnacji twarzy w Rossmannie. Od dawna kusi mnie olejek- czytam u was same dobre opinie, więc chyba z racji tej promocji zrobię jeden malutki wyjątek. Chodzi o różany olejek od Evree.

Wracając do pudełka. Chcę wam dziś pokazać zawartość pudełeczka :)

Zacznę od tego, że paczka zapakowana jest na prawdę uroczo :)


Ulotka informacyjna- z jednej strony wykaz tego co znalazło się w pudełkach dodatkowo, tzn z okazji subskrypcji lub kupna w pakiecie.







Z drugiej strony ulotki wykaz wszystkich kosmetyków które były w pudełku.


A oto zawartość:


Thalion nawilżający krem z Oceosomami- miniaturka 15 ml- 50 ml/160zł




Yasumi- gąbka naturalna Konjac 19,90/szt



Indigo czerwony lakier do paznokci- 16zł/ 10 ml


Mariza Selective pomadka do ust 16,6/szt


Beauty Naturalis- Aronia balsam do ciała wzmacniający naczynka 18zł/200ml



Barwa- peeling siarkowy drobnoziarnisty GRATIS 3,99/ op



Żel peelingujący z dove- jako gratis za to, że zamówiłam pakiet 3 pudełek- 11,45 zł/200 ml



No i lusterko Venezia, które jest na zdjęciu z lakierem. No skromniutkie te lustereczko, ale to nic. Mam już kilka takich kieszonkowych, więc dla mnie to nie ma znaczenia :)

Z zawartości jestem baardzo zadowolona! :) Chyba z gąbeczki najbardziej :)

Krem też mnie bardzo ciekawi, bo też brzmi świetnie. Szminke wypróbowałam, pachnie nieziemsko i ma super kolor- takiej jeszcze nie mam, więc dla mnie strzał w dziesiątkę :)

Lakier do paznokci też super- bo takiej czerwieni brak mi w kolekcji a indigo jeszcze nie poznałam żadnego :)

Peeling z BARWA też fajnie, dla mojej cery, więc jeśli się sprawdzi kupię pełnowymiarowy.

Co wy myślicie o pudełku? Warto kupować?

BUZIAKI,
KAŚKA :*

P.S.: Zapraszam was do udziału w konkursie :)))



FACEBOOK              INSTAGRAM



wtorek, 19 maja 2015

Kolagen rybi. Czy to da się łykać?

Witajcie! Wiem, że was zaniedbuję, rzadko jestem tu, u siebie a i u was sporadycznie..
Wybaczcie, po prostu mam ogromny zawrót głowy. Na nic nie mam czasu.
Przeszłam też na dietę, pół dnia pochłania mi gotowanie. Tym bardziej, że kiedy mam wolne muszę zrobić też na następny dzień, jeśli idę do pracy.
Wiadomo, coś w domu, korki no i praca i dzień, tydzień miesiąc... Szok. Tak szybko leci...

Muszę się wam czymś pochwalić :)
Zaręczyłam się :) Ci, którzy śledzą mojego facebooka wiedzą o tym :) Strasznie się cieszę i to jest powodem mego byciu na diecie. Tym razem na poważnie, Pięć posiłków co trzy godziny, dobrane gramowo, kalorycznie, wartościowo, tak, aby wszystkiego było po trochu. 1000 kcal dziennie.
Nie jest lekko, ale jakoś daję radę. Początek zawsze jest cięższy, wiadomo.
No nie jadłam dużo, ale było to bardziej kaloryczne i w tym był problem.
Ale twardo postanowiłam, więc dam radę. Skoro się już wzięłam, nie ma mowy o poddaniu się. Jeżeli schudnę, kupię na następne dwa lub trzy miesiące.

Jeżeli efekty będą dobre, powiem wam czego się trzymam, co jem, czego nie jem i ile jem. Zrobię o tym post, myślę, że mógłby was zaciekawić.. Tak w przerwie między kosmetykami.. Przecież nie samymi kosmetykami człowiek żyje ;)

A dzisiaj postanowiłam w końcu napisać wam o cudeńku i nie cudeńku jednocześnie.
Choćbym nie wiem jak się starała nie potrafię wydać jednorakiej opinii na temat tego specyfiku.




Skład i stosowanie dla ciekawskich:



Mam nadzieję, że zdjęcia są czytelne :)

Co obiecuje nam producent?

Poprawę stanu i wyglądu skóry, włosów, paznokci.  Ma przyspieszyć zdrowy wzrost włosów, zapobiegać rozdwajaniu się i ich wypadaniu.

Co się sprawdziło?

Na pewno wygląd i ogólna poprawa stanu włosów. Przestały się tak puszyć, czuć, że są zdrowsze ale i wyglądają na takie. Mają teraz więcej blasku, są bardziej miękkie.

Co z paznokciami?
Na paznokcie nigdy nie narzekałam- no, jak parę lat temu miałam akryle i je zdjęłam to owszem, paznokcie były w kiepskim stanie, ale to jedyna taka sytuacja. Więc tutaj ciężko mi się wypowiedzieć, no może tyle, że rzeczywiście jakby trochę szybciej rosną.

Skóra?
Niestety żadnej poprawy... Ale z tym to odwieczny mój problem, od jakiegoś czasu, absolutnie żadnych eksperymentów, bo sypie mnie okropnie..
Non stop zapycha, czy przed okresem czy nie, wcześniej tylko przed okresem był ten problem.

Mam nadzieję, że teraz też dzięki lepszej diecie co nieco się poprawi.

Okey, z mojej opinii wynika że jest wszystko super... Coś jednak jest z nimi nie tak.



Tabletki są dość duże, jednak nie największe jakie miałam okazje łykać.
Mówi się, że jak chce się być pięknym to trzeba cierpieć.
Ok, ale bez przesady...
Ten smród, przepraszam, odrobina kultury.. Ten okropny 'zapach' jest nie do zniesienia..
Za każdym razem popijałam tabletki ogromną ilością wody a i tak miałam mega problem z przełknięciem. Nieraz miałam odruch zwrotny. Musiałam zawsze od razy czymś zagryźć, bo niestety czułam ten 'zapach'.
A ręce- piorunem do szorowania, nie mycia ...

Mimo, że pomógł mi z włosami, nawet bardzo była to dla mnie ciężka i pełna poświęceń kuracja.
Jestem ogromnie wrażliwa na zapachy, smaki.

Tabletki mają zapach rybiego pokarmu, jeszcze teraz już po tygodniu bez tabletek, mam mdłości na samą myśl.

Tabletki ogólnie są warte uwagi, na prawdę. Kosztują wg mnie nie tak dużo. Koszt opakowania to ok 60 zł, ale z tego co wiem, przy kupnie większej ilości jest promocja.

Ja na spotkaniu blogerskim dostałam dwa opakowania. Starczyło to na 50 dni kuracji.

Jeżeli ktoś nie jest tak wrażliwy w tym temacie, warto się zainteresować :)

BUZIAKI :*


Zapraszam was na mój konkurs :)


poniedziałek, 11 maja 2015

Pierwszy konkurs na blogu Double Identity! Zapraszam! :)

Witajcie :) Postanowiłam zorganizować rozdanie, w sumie bez większej okazji, można powiedzieć, że w ramach rekompensaty, za to że przegapiłam urodziny bloga, ale i PO PROSTU, chciałam wam podziękować za to, że jesteście :) Bardzo cieszy mnie każdy komentarz, każde miłe słowo od was. Miło że jesteście tu ze mną :)
Mam nadzieję, że nagroda wyda się wam ciekawa i weźmiecie udział :)
Liczę na was!

A oto nagrody w konkursie:

Jest to jednocześnie banner dla was do pobrania i wstawienia na blog.

Nie będę się rozpisywać co konkretnie jest do wygrania, bo są to kosmetyki, które widać na zdjęciu. Każdy jest nowy, nieotwierany i nieużywany. Olejek z Eveline- jest bez folii, ale kosmetyk nie został otwarty.

- Konkurs trwa od dzisiaj 11.05.2015 do 11.06.2015 do 23:59 Czyli okrąglutki miesiąc :)
- Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 7 dni od dnia zakończenia się konkursu.
- Wysyłka nastąpi w ciągu 7 dni od otrzymania danych adresowych. Wysyłam jedynie na terenie Polski.
- Osoba, która wygra zostanie powiadomiona @, oczywiście konkursowy post na blogu też będzie uzupełniony o wyniki.
- Organizatorem konkursu i sponsorem nagród jestem ja.
- Trzeba spełnić 3 warunki obowiązkowe: być publicznym obserwatorem, lubić profil bloga na fb i odpowiedzieć na pytanie.


Aby wziąć udział należy:
- być publicznym obserwatorem bloga Double Identity
- polubić profil Double Identity na fb
- udostępnić banner na blog- będzie mi bardzo miło, jeśli to zrobicie :)
- odpowiedzieć na proste pytanie konkursowe "Z czym kojarzy Ci się miesiąc maj?" Poruszcie swoją wyobraźnię :)


WZÓR ZGŁOSZENIA:
Obserwuję blog Double Identity jako:
Lubię Double Identity na facebooku jako:
Udostępniony banner: <link>
No i odpowiedź na pytanie konkursowe :)

Wszystkich zapraszam serdecznie do udziału :)



BUZIAKI :*

sobota, 9 maja 2015

Mokosh- YLANG YLANG jako AFRODYZJAK?

Hej :) Jak wam mija maj?? Dla mnie od samego początku jest mega zapracowany, zalatany no i pogoda wcale jakoś strasznie nie dopisuje... No chyba że pracuję :P
Może u was jest jakoś lepiej :)

W miesiącu maj mam jedno bardzo ważne i niezwykle trudne postanowienie. Otóż ZERO zakupów kosmetycznych! :D Nieźle co? No ok, zamówiłam subskrypcję shinyboxa :) na 3 miesiące. Ale to jest mój JEDYNY w tym miesiącu zakup kosmetyczny. Mam w tym miesiącu inny wydatek, a konkretnie KORKI.
Nie zdałam tej matmy, zapewne nie. No i wcale się nie dziwię. Żebym zdała byłabym mega, mega szczęściarą. A więc co tu wymagać :)
Teraz pozostaje mi ... Maksymalnie zakuwać do poprawki w sierpniu. Będzie mnie tu na pewno mniej, będę miała na wszystko mniej czasu, ale muszę dać radę. Odpuściłam sobie 4 lata temu to teraz nie mam do tego prawa. Cel najwyższy- ZDAĆ MATURĘ.
Trzymajcie kciuki.

A teraz powrót do meritum ...

Na spotkaniu blogerskim otrzymałam wybraną wersję olejku od Mokosh.
Strasznie się ucieszyłam z tego olejku, bo byłam go od dawna ciekawa, słyszałam wiele o firmie, ale jakoś było mi zawsze nie po drodze..
Od jakiegoś czasu jestem w posiadaniu afrodyzjaku ukrytego w malutkiej buteleczce...

Ciekawe jesteście jak działa w realu..




(skład dla ciekawskich)


ZASTOSOWANIE

Olejek zapakowany jest w ciemną, malutką buteleczkę. Wygląda bardzo prosto, jednocześnie oprawa graficzna jest bardzo miła dla oka.

Bardzo proste i wygodne otwarcie, dozowanie jak przeważnie w wypadku olejków eterycznych, koreczek, który dozuje produkt po kropelce, Dobrze wymyślone. Gdyby była zwyczajnie odkręcana buteleczka ciężko byłoby dozować olejek. Wiadomo, że ich zapach jest bardzo intensywny, z takim otwarciem szybko i niepotrzebnie można by się do kosmetyku zrazić.


Konsystencja typowa dla olejku, gęsta, delikatnie lejąca się. Że tak powiem 'bogata'.


Chociaż powiem wam, że moje pierwsze zderzenie z Ylang Ylang nie było zbyt dobre.
Zapach jest niezwykle specyficzny i bardzo intensywny. 
Jak się okazuje z moim talentem i z tego typu otwarciem można sobie nie poradzić.. lub po prostu, zwyczajnie nie pomyśleć.
Mój pierwszy raz z olejkiem był kiepski.

Zaproponowałam kochanemu masaż. Tak jak zawsze- ja dla niego, a on dla mnie.
Zgodził się, zaproponowałam wypróbowanie olejku, no wiecie, afrodyzjak, romantyczny wieczór, itd itp. 
Tak, tak, tak.

Jak tylko uderzył mnie zapach olejku przestało być romantycznie. No co tu dużo gadać, po prostu śmierdział.
Ale szybko zrozumiałam swój błąd. Olejek nadaje się w stosunku 1-2 krople na wannę wody, a więc do masażu kropelka na kilka kropel innego olejku- jako bazy.

A więc masaż mi robiony, nie należał do udanych, jednak już ten który robiłam ja ... Cudo!
Wymieszałam olejek z olejem kokosowym! Zapach powstał cudny. Mój Kochany był zachwycony! 
I masażem i zapachem..

Szczerze mówiąc ciężko mi się wypowiedzieć, czy rozbudził w nas pożądanie... 
Może nadaje się parom, które- tak jak w opisie- potrzebują wspomagacza, aby opanować oziębłość..
No nam niczego nie brak :)

Ale w odniesieniu do tego co pisze producent, że zapach ten działa uspokajająco, rozluźniająco w 100% potwierdzam! W ciągu kilku minut jedynie wdychania zapachu potrafiłam się odprężyć i cały stres związany z pracą, no i nie tylko, szybko się rozpłynął.

Warto wypróbować, jest to na pewno bardzo ciekawy kosmetyk :)

Znacie ?

BUZIAKI :*

poniedziałek, 4 maja 2015

DENKO #4

Witajcie :) Dzisiaj wpadam do was z szybkim postem, bo mam duże zamieszanie a i matura jutro to trzeba coś powtórzyć. A propo's trzymajcie kciuki!

Dziś chcę wam pokazać moje kwietniowe zużycia :) Nawet nieźle to wyszło :)

Tu na zdjęciu wszystko razem: 


Próbki, maseczki, miniaturki. 
Próbki ciężko ocenić, wiadomo czemu. Jedyne co to mogę powiedzieć że whipped creme od Max factor bardzo fajny, szczególnie konsystencja.
maseczki: z ziaji bardzo fajna, to nie pierwsza moja taka. Jeżeli chodzi o perfectę jak każda z tej firmy uczuliła mnie ...
Odżywki dodawane do farb: nectra, dyoss- fajne, wygładzają i zmiękczają włosy.
Maska od bandi- ładnie pachniała, ale niefajnie podrażniła mi skórę.
Żel od ducray- wysypało mnie po nim... :( 
odlewka szamponu kokosowego, nie pamiętam nazwy :D super ten szampon, dowiem się nazwy :P
miniaturki z l'occitane- różana fajna, wanilia zapach kicha..




Ochrona przed potem :

-dwie sztuki to zużycie mego kochanego :)
- spray z isany- bardzo fajny :)
- suchy krem z garniera <recenzja>



Twarz, dłonie, stopy, paznokcie- podpięłam pod jedno :)
- płatki carea jak zawsze te same :)
- pianka z clean&clear- bardzo fajna, ale jakoś nie doczekała się recenzji...
- mydło linda- z biedronki o zapachu irysa- zapach super, nie wysuszało rąk, zapewne nie ostatnie moje op. o ile nie jest to edycja limitowana :)
- zmywacz z loreala- w postaci nasączonej zmywaczem gąbeczki zamkniętej w buteleczce.
- maseczka- kwiat lotosu- avon- poza cudnym zapachem nie zrobiła nic..
- krem cc z Eveline- super! <RECENZJA> 
- żel antybakteryjny, używam w pracy- nie wiem czy nie jestem obecnie uzależniona od używania go.
- bronzer z virtual- bardzo fajny, ale upadł mi i się pokruszył, ale z racji, że została końcówka wyrzucam resztki bez żalu :)
- plastry do depilacji twarzy- sensual, używam czasem jak depiluję brwi, zawsze super działały, ale ostatnio już któryś raz nic nie zrywają, więcej nie kupię. 
- o maseczkach pisałam wyżej
- krem bb od garniera- na szybkie wyjście do sklepu ok, na dłuższą metę przesusza- miałam kilka próbek.
-whipped creme od max factor- fajny
- astor podkład - odcień 200 a taki ciemny, że masakra, wyrzucam całą próbkę
- krem do stóp- ciężko coś powiedzieć na podstawie próbki, może i na dłuższą metę działa fajnie.
- krem do skórek z eveline- nie polubiłam..
- miniaturki l'occitane- pisałam wyżej
- lakier od pierre rene- już wysechł.




CIAŁO: 
- żel pod prysznic granat i pomarańcza od wellness&beuty- marka własna rossmanna.
Nie głupi żel:) fajnie pachniał
- peeling z hean- ekstra produkt! <RECENZJA>
- olejek bio oil- fajny :)
- masło czekoladowo- kokosowe od Perfecty SUPER :) <RECENZJA> 


HIGIENA INTYMNA
- podpaski naturella- najbardziej lubię
- pianka do higieny intymnej facelle- super- do tej pory dla mnie najlepsza :) <RECENZJA>


WŁOSY:
- farba nectra- fajnie pokryła odrosty, nie śmierdziała jak typowe farby, a to spory plus :)
-odżywka nectra, odżywka syoss- pisałam o nich wyżej
- maska- masaż, nie pierwsze i nie ostatnie puste opakowanie- pomaga mi w walce z problemami ze skórą głowy <RECENZJA> 
- kokosowy szampon o którym pisałam wyżej :)
- żel nie wiem czemu mi się tu zaplątał.. dopiero zobaczyłam :p




Trochę tego nazbierałam, ale bez szału :)
Tyle na dziś kochane :* Skromnie dziś z czasem u mnie.

BUZIAKI, Kaśka :*

CD: Krem do ciała o zapachu Lilii Wodnej.

Z kosmetykami CD, pierwszy raz miałam do czynienia, jakoś pół roku temu. Było to miłe spotkanie. Ładnie pachnące deodoranty, żele. Teraz prz...