środa, 31 grudnia 2014

Denko Listopad/Grudzień :)

Witajcie :)
Dziś ostatni dzień roku... :) Jak szybko minęło!
Trzeba więc rozprawić się z zalegającymi pustakami. Pora najwyższa :)

A oto one:


 Wszystko razem :)



CIAŁO:
-balsam pod prysznic- taki sobie -link do recenzji <klik>  BYĆ MOŻE KUPIĘ PONOWNIE
-dezodorant isana- bardzo fajny :)
-żel original source- coconut- KOCHAM! link do recenzji: <klik>
-dezodorant męski fa- dla mnie piękny zapach, chłopak bardzo zadowolony z działania :)
 - luksja żel pod prysznic- bardzo fajny :)- link do recenzji <klik>
-bingospa- słodkie migdały i biała glinka- żel pod prysznic. Słabizna. Ani zapach ani działanie, nic mnie nie powaliło. NIE KUPIĘ PONOWNIE!


DŁONIE I STOPY:
-krem do rąk Neutrogena- nic ciekawego. NIE KUPIĘ PONOWNIE.
- krem do stóp z Avonu- granat i czekolada- taki sobie. Zapach nie głupi :) RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE ( o ile nadal jest w ofercie )
-diamentowa odżywka z eveline:) Moja miłość od jakiegoś roku! Zużyte trzecie bądź czwarte opakowanie :)
-krem do rąk garnier- zużył mój chłopak, ja pomogłam tylko pod koniec, bo stwierdził że jemu już nie działa.. :) Dla mnie średni.
-ziaja- arganowy krem do rąk. Bardzo fajny :)

 WŁOSY:
-olejek do włosów pantene- taki sobie- recenzja <klik> RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE!
-suchy szampon isana- baaaardzo dobry! NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE!
TWARZ:
-dwa plastry na nos niezbyt skuteczne .... ani ani jeden por nie oczyszczony.. :)
- chusteczki do czyszczenia okularów- używam od dawna i jestem bardzo zadowolona :)
-tonik z avonu. Nie polubiłam ...
-nivea- dwufazowy demakijaż- bardzo fajny! Recenzja <klik>
-puder z rimmela. Match perfection. Bardzo się z nim polubiłam szczególnie ostatnio :) Post na pewno będzie :)
-masło do ciała z pat&rub- stosowałam do twarzy. Ogólnie dla mnie nigdzie się nie sprawdzaiło...
-korektor do brwi z eveline- bardzo fajna alternatywa do delikatnego makijażu i delikatnego podkreślenia brwi :)
-eyeliner z lovely- bardzo fajny :)
-tusz do rzęs z clinique- beznadzieja!! Szybko wysechł, kruszył się... Nie wiem, może był otwierany.. Nie polubiłam..
-tusz do rzęs od Maybelline- luuubie :) To moje drugie zużyte opakowanie :) Mój tusz za nastolatki :P

I wsio :))

Trochę tego nazbierałam. :)
W tym roku planuję dużo bardziej zadbać o twarz i włosy. Takie drobne postanowienie :)

Dziś jeszcze do pracy... :(

Sylwester będę spędzać w domu z Kochanym. Romantycznie :)
A jak wasze plany??

Szczęśliwego Nowego Roku Kochani! Udanej sylwestrowej zabawy !! :)

Buziaki :*

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Ratunek dla problemowej skóry głowy? Jednak istnieje! Maska- masaż od Natura Siberica! Mój absolutny hit!!

Witajcie :)

Jakiś czas temu, był dzień darmowej dostawy, o którym każda z was dobrze wiedziała  :P
Skusiłam się wtedy na zachwalaną prze Gosię maskę-masaż do włosów ze strony Grota bryza.



Gosia twierdziła, że pomaga jej na problemy ze skórą głowy, łuszczenie się naskórka itd.  
Link do jej recenzji :)
Stwierdziłam, że skoro za dostawę nie płacę co mi tam. Spróbuję.
Wierzcie mi, że miałam dosyć swojej skóry głowy, lada dzień gotowa byłam ogolić się na łyso, z ogromną nadzieją że to pomoże.
Nie wspominając jak wspaniale pracuje Grota bryza, sklep który serdecznie polecam!
Maskę dostałam w tempie ekspresowym! Od razu wzięłam się za testy :)

Zacznę od pierwszego wrażenia. Najpierw uderzył mnie słodki zapach .... Masy makowej! Dosłownie! Dla mnie maska ma taki zapach! Po części przypomina mi święta i pyszne makowce mojej Mamy :)

Konsystencja bardzo przyjemna, gęsta, ale nie przesadnie gęsta. Drobinek- pestek granatu jest baaardzo dużo. Przy długich włosach na pewno jest to trochę kłopotliwe. Ciężko wypłukać drobinki, ale też i dokładnie na każdy centymetr skóry nałożyć maskę.
Na wypłukanie jest sposób. Maskę nanieść, po 15 minutach namoczyć i rozczesać włosy. Po rozczesaniu małe prawdopodobieństwo, że czegoś nie uda się spłukać. :)



Jeżeli chodzi o sumienne nałożenie maski, trzeba po prostu nakładać na końce palców i delikatnie wgłębiać się we włosy i wtedy rozsmarowywać maskę. Da się. Nie jest łatwo, ale się da :)

Po spłukaniu maski włosy są lejące się, mięciutki i taakie pachnące! Maska na włosy działa świetnie. Czuć nawilżenie. Moje włosy od razu zmieniły strukturę.

A jeżeli chodzi o skórę głowy? O niebo lepiej! Praktycznie wcale nie czuję swędzenia, przeszła mi ochota na drapanie się, a wierzcie mi, był czas że miałam z tym straszny problem. I sypało mi się z głowy jak śnieg, którego w tym roku tak skąpo ;-)
A na czarnych włosach... Wstydziłam się rozpuszczać włosy...
Maska wróciła mi życie włosów. Skóra na głowie nie łuszczy się, nie swędzi. Jak przeczesuję włosy tuż przy skalpie nie czuję żadnych 'strupków' ani nic takiego...
Ja na prawdę już straciłam nadzieję ...
Opakowanie się kończy, ale na pewno zamówię kolejne! I to nie jedno! Namówiłam też na tą maskę siostrę, więc zamówienie będzie hurtowe :)

 OD PRODUCENTA:
'Cudowne właściwości soli, solanek i błota z Morza Martwego znane są już z czasów starożytnych. Już wówczas zauważono, że kąpiele w tym morzu korzystnie wpływają na skórę. Królowa Saba i Kleopatra potrafiły docenić to dobroczynne działanie. Dziś już wiemy na czym polega ten cud.

Analizy składu wód, soli i błota Morza Martwego potwierdziły ich unikatowy skład. Bogata i niespotykana kompozycja makro i mikroelementów tłumaczy ich wpływ na skórę i organizm człowieka. Zachęcamy Was do sprawdzenia tego działania na sobie.

Morze Martwe posiada unikalne właściwości uzdrawiające. Zawarte w nim minerały mają wyjątkowy naturalny skład, dzięki czemu posiadają silne działanie wzmacniające i regenerujące na włosy i skórę głowy.
Maska– masaż na porost włosów stworzona na bazie uzdrawiającej mineralnej soli Morza Martwego poprawia procesy  przemiany materii w skórze głowy i cebulkach włosów, aktywizuje ich wzrost, regeneruje i poprawia elastyczność oraz przywraca zdrowy połysk.

Certyfikowane organiczne składniki maski intensywnie odżywiają włosy i skórę głowy, chronią przed negatywnym oddziaływaniem czynników zewnętrznych. Rozdrobnione pestki granatu delikatnie działają oczyszczająco na skórę głowy.
Organiczny olejek orzecha włoskiego i fito mleczko kakaowe aktywnie nawilżają i odżywiają skórę głowy, nasycając ją witaminami.

Sposób użycia: niewielką ilość maski nanieść na wilgotne, umyte włosy i skórę głowy, przeprowadzić delikatny masaż,  pozostawić na 10-15 minut, po czym zmyć ciepłą wodą.

Skład (INCI): Aqua, Cetearyl Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil, Cetyl Esters, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Powder (rozdrobnione pestki granata), Hydrolyzed Lupine Protein, Panthenol, Theobroma Cacao Butter/ Dicaprylate /Dicaprate /Xanthan Gum (kakaowe fitomleczko), Juglans Regia Oil (olejek z orzecha włoskiego), Cyclopentasiloxane, Maris Sal (sól morza martwego), Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum, Hydroxyethylcellulose, Citric Acid.  '


Znacie tą maskę dziewczyny? Któraś z was miała taki problem jak ja? Może wam pomogło coś innego. Chętnie się dowiem :)
Pozdrawiam!

niedziela, 28 grudnia 2014

Świąteczny prezent, czyli świąteczne kosmetyki :-)

Prezenty.... :))))

Dostałam dokładnie to, co chciałam. Właściwie nic nie potrzebuję. Wolałam dać jak dostać, a wiadomo, że sama sobie musiałam kupić. Jedynie brat podarował mi syrop do drinków, którego od dawna szukałam:



No i od kochanej Basi Martini i własnoręcznie przez nią zrobioną bombkę :)





A w domu .....
Zestaw świąteczny 'Sweet Secret' o zapachu słodkiego piernika.. no i krem do rąk o zapachu wanilii i indyjskich daktyli.
I peeling którego od dawna byłam ciekawa... :)

Zestaw od Sweet Secret już testuję, bo nie mogłam się w pierwszy dzień Świąt powstrzymać... :)
Musiało być na maksa świątecznie, tym bardziej, że piekłam pierniki :))

PEELING:
Opakowanie typowe- słoik. Zabezpieczony w środku folią przed ciekawskimi paluchami :)
Ciemny czekoladowy kolor, czuć w strukturze drobinki.
Ale pierwsze co uderza to zapach... Dokładnie taki, o jakim marzyłam. Piernikowy. Nic dodać nic ująć.
Cuuudnie słodki zapach :)
Zdziera tak jak powinien, dla mnie w sam raz :)
Ma w składzie parafinę, ale nie zostaje po nim klejąca warstwa. Ciało jest przyjemnie miękkie i pięknie pachnące.

BALSAM:
Balsami w butelce. Otwarcie na klik, trochę się brudzi, przez co nieestetycznie wygląda, ale właściwie nie przeszkadza mi to.
Kolor jasno brązowy, wpadający w beż. Dokładnie jak kolor ciasta po wyrobieniu składników na pierniki :)
Zapach tak samo jak peeling cudnie słodki.
Szybko się wchłania, nie bieli. Niedużą ilością balsamu można nasmarować dużą partię ciała, więc oceniam że jest oszczędny :)
Co najważniejsze zapach utrzymywał się dobrych kilka godzin... Nawet rano po obudzeniu się czuć było nikły aromat świątecznych pierników... :)

Po trzech użyciach oceniam balsam jako dobrze nawilżający. Nie swędziała mnie skóra- jak to bywa zimą gdy skóra jest przesuszona.

Ogólnie parka bardzo dobra :)

KREM DO RĄK:
Krem... Hmm... Mam ich dużo, więc nie jest mi specjalnie potrzebny, ale jak doczytałam, że zapach wanilii i indyjskich daktyli to stwierdziłam, że chętnie zużyję :)
Jednak po otwarciu i pierwszym użyciu stwierdzam, że okropnie pachnie, a więc idzie do kosmetyczki na siłownię, aby służyć za balsam do ciała... :)

Święta były różne. Było troszkę kłótni, ale dużo w tym mojej winy. Jestem ostatnimi czasy bardzo nerwowa ... I to, że rzucam palenie.. i to, że zaczęłam znowu brać tabletki... Dużo tego :)
Ale jednak uważam, że to chyba moje najlepsze Święta od paru lat. Widziałam się z dawno nie widzianą rodziną... Z dzieciakami za którymi tak bardzo tęskniłam! Urosły jak nie wiem... Ale wiem, że nadrobię. Taki mam plan. To długa historia i wcale nie ciekawa. W każdym razie już wszystko idzie dobrym torem.. :)


A jak Święta u was?? Jak prezenty? Zadowoleni? :)
Buziaki !

środa, 24 grudnia 2014

Święta... :)

Miała być wczoraj notka. Ostatnia (przed)świąteczna recenzja.. :)
I  nie ma. Nie starczyło mi czasu. W ogóle od trzech dni doby mi mało.. :)
A dzisiaj? Byłam pewna że nie zdążę z niczym, ale na szczęście udało się!
Mój Kochany mi pomógł :) I już mam wszystko zrobione, posprzątane, ogarnięte, prezenty popakowane, choinka ubrana i mieszkanie 'przyozdobione' :)
Jestem gotowa! I już nie mogę się doczekać Wigilii. Ale najpierw wiadomo.. trzeba jakoś wyglądać! :P
A więc lecę się szykować :)

A wam Kochani, życzę wszystkiego co najlepsze!
Spełnienia największych i najskrytszych marzeń! Dojścia do wymarzonego celu. Powodzenie i w pracy i w życiu osobistym!
Dużo zdrowia, chyba każdy z nas już wie jak bardzo jest ważne i jak jest ciężko jak go nie ma.
Dużo miłości! Takiej prawdziwej, bez powodu!
Dużo szczęścia, uśmiechu. Aby więcej rzeczy cieszyło niż smuciło.
Aby każdy dzień był owocny i żeby każdy z nas kładąc się spać mógł powiedzieć 'To był dobry dzień'.
W prosty sposób życzę wam wszystkiego co sami sobie życzycie, sami przecież wiecie co jest dl was najważniejsze!
Świąteczne buziaki!





                                                         żródło

niedziela, 21 grudnia 2014

Wygrana w konkursie+Współpraca! Tyle dobroci :)) + Luksja- Revive 'Shower Power'- Pomegranate&Maracuya.

Witajcie :)
Znowu mało mnie w tym tygodniu, ale tydzień był ciężki. Znowu. A teraz zaczynają się przygotowania do Świąt. Sama wczoraj miałam masę roboty, nie wspominając o dokupieniu kilku brakujących prezentów...
Robiłam wczoraj rybę po grecku. Tak jakoś smak przyszedł. W środę zrobię znowu.
Spróbuję też ulepić swoje pierwsze pierogi :D
Wczoraj wyrobiłam ciasto na pierogi, dzisiaj jeszcze czeka mnie pieczenie :)

W tym tygodniu, na samym jego początku dowiedziałam się, że wygrałam konkurs na fanpage'u Zielonysklep.com
Nagrodą było wybranie produktów znajdujących się w ofercie sklepu na kwotę nie przekraczającą 80 zł.
Tyle wspaniałości! Co tu wybrać ??
Mimo wszystko wybrnęłam z tego dość szybko.

Paczka doszła do mnie w czwartek. Oto co w niej było:

1. Olej kokosowy
2. Odżywka intensywnie nawilżająca migdałowa
3.Maska do włosów z czarnuszką
4.Szampon do włosów z czarnuszką
5.Odżywka przeciw wypadaniu włosów

Z wszystkiego się strasznie cieszę. :) Mój kochany próbował już szamponu, stwierdził, że świetnie pachnie i że włosy na drugi dzień są nadal pachnące, świeże i miękkie w dotyku!
Reszta jeszcze nie użyta :)

W tym tygodniu też nawiązałam współpracę z firmą Joanna :) Strasznie się cieszę, bo znam tą firmę od swoich pierwszych testów kosmetycznych. Za małolaty, z tej właśnie firmy były moje pierwsze kosmetyki :)
Dostałam pełny zestaw do włosów.

1. Maska do włosów
2. Odżywka w sprayu, bez spłukiwania
3. Olejek
4. Odżywka, do spłukiwania
5. Szampon

Pierwsze użycia już za mną. Zapach nieziemski <3
Recenzje niebawem :)


Dzisiaj chcę wam wspomnieć o żelu pod prysznic, który mnie ostatnio relaksował. :)

Opakowanie: 500 ml. O pięknej, przyciągającej wzrok kolorystyce. Grafika jest ciekawa i zachęcająca.
Duża pojemność. W promocji żel można kupić za ok 6-7 zł, nie pamiętam dokładnie. Cena więc jest niewielka.

Kupiłam go właściwie ze względu na opakowanie. Nie zgłębiałam się ani w skład, ani w zapach. Nie sprawdzałam w każdym razie zapachu. Przeczytałam, że marakuja i granat, więc powinien pachnieć cudnie.
I tak jest! Pierwsze za co go pokochałam to zapach. Używałam go z wielką chęcią. Nie starałam się z trudem dobrnąć do końca.
Za każdym razem rozkoszowałam się spotkaniem z żelem.
Pienił się bardzo dobrze. Wg mnie byłby wydajny, gdyby nie był w moich rękach.. Jako, że pracuję w barze, wracam do domu przesiąknięta 'zapachami' frytek itd... (czego nie znoszę), a więc jak idę pod prysznic wierzcie mi pierwsze mycie nazwałabym raczej szorowaniem się ... Drugie podejście to przyjemność, relaksacja ...
Więc licząc, że zużywałam go 2 razy więcej niż bym używała nie pracując w barze wystarczył mi na ok3 tygodnie. :)

Nie wysuszył mi skóry, co jest bardzo ważne, bo często zdarza mi się mieć takie plamki suchej skóry na ciele. Dermatolog tłumaczyła mi, że to po pierwsze ciało dopomina się słońca, a o drugie kosmetyk myjący jest zbyt silny. Wiele razy zdarzały mi się sytuacje z tymi 'plamkami'. Przy tym żelu, tego nie było.  Tym bardziej jestem zadowolona :)

Dla ciekawskich skład, po kliknięciu zdjęcie się powiększy.

Żałowałam, że sięgnął dna, ale cóż...
Być może do niego wrócę, w końcu jest tyle żeli, olejków do wypróbowania, że pewna nie jestem :)
Ale polecam :) Warty wypróbowania!
Tym bardziej patrząc na cenę :))



Lecę piec pierniki :) Muszę jeszcze dziś zawiesić lampki na oknie i ubrać moją mini choinkę :)
Na pewno odezwę się przed Świętami, więc jeszcze nie życzę Wesołych :*
Buziaki!!

wtorek, 16 grudnia 2014

Liebster Blog Award :)

Kasia zaprosiła mnie dobrych parę dni temu, miałam odpisać w niedzielę, ale w na zakupach czasu mi zabrakło i tak wyszło, że nie wyszło...
Teraz codziennie rano siłownia, później do 20:30 praca i tak w kółko .. W domu też zawsze coś :)
No  ale cóż. Mam chwilkę, więc odpowiadam na pytania :))
 
 
1. Pies czy kot? Uzasadnij.
 Mieszkając w bloku nie mam możliwości ani na kotka ani na pieska.. Niestety :( A jeśli miałabym wybrać..? Cóż.. Nie umiałabym wybrać :D Uwielbiam zwierzaki. Mój chłopak któregoś razu ze mnie zażartował. Dzwoni do mnie, że mamy 3 kotki w domu, tak jak chciałam. Ja zaczęłam się cieszyć dosłownie skakać pod sufit;-) Po pracy najszybciej jak mogłam wróciłam do domu. Wchodzę, a on stoi z rozłożonym meeega wielkim i pluszowym kocem i mówi 'Zobacz! Trzy kotki! Będziesz mogła je przytulać! ;-)' Ach jaka byłam zła :)
 
2. Czy masz kompleksy? Jeśli tak, to jakie?
Mam ... Od dawna nie jestem zbyt szczupła. Ale pracuję nad tym ostatnimi czasy bardzo ciężko :)
 
3. Jeśli mogłabyś zmienić w sobie jedną rzecz, co to by było?
 To zależy czy w charakterze czy w wyglądzie. Co do wyglądu- hoduję włosy! Już nigdy nigdy się nie ostrzygę tak krótko.
Jeżeli chodzi o charakter ? Jestem strasznie nerwowa... Wiele stresów, które funduję mojemu organizmowi jest spowodowanych przeze mnie samą.
 
4. Jakie jest Twoje największe życiowe osiągnięcie?
 Hmm... Myślę, że nad tym naj naj ważniejszym jeszcze pracuję :)
A do tej pory ... Hmm... Ciężko mi coś wymyślić :)
 
5. Jakie miałaś dzieciństwo?
 Baaaardzo udane! Multum zabawy i radości :) Nigdy nie było za bogato, mam aż sześcioro rodzeństwa :P Ale wyobraźnię to my z siostrami miałyśmy ... 
Chociaż wydaje mi się, że może było trochę za krótkie ? Nie wiem czemu, ale mam wrażenie że dorosłam zbyt szybko i czasem żałuję, że nie udało mi się zostać dzieckiem trochę dłużej ..
 
6. Jaki powinien być Twój idealny przyjaciel?
Oprócz mówienia powinien umieć słuchać.. Słuchanie jest najważniejsze :)

7. Czemu nie możesz się oprzeć ?
Chipsy mnie zabijają ... W tej chwili (ok 3,5 tyg bez) dla mnie to jak odwyk ...

8. Czy wierzysz w przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną? Uzasadnij.
 Nie wierzę :) Próbowałam i nic nie wyszło. :) W pewnym momencie któraś ze stron zaczyna angażować się bardziej niż powinna i jest klops... 

9. Jeśli musisz wybrać między chłopakiem a przyjaciółką to kogo wybierzesz?
 To nie jest takie proste. Są różne sytuacje.
 
10. Czy podążasz za modą czy może masz ją w nosie?
 Trochę podążam trochę nie .. Nie mam tak, że jeśli buty nie są już modne idą na śmietnik. Jeżeli nadal są ładne i mi się podobają- zostają :) Tak jest ze wszystkim. Lubię kupić coś nowego, modnego, ale nie jest to dla mnie najważniejsze :)
 
11. Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość?
Mąż, dwójka dzieci, ciekawa praca którą lubię... No i blog :) Mam nadzieję, że jeszcze długo go poprowadzę :)

No i pora na nominację... :P
 
Zapraszam do zabawy :) 

A oto moje pytania:
1. Oprócz blogowania, jak spędzasz wolny czas?
2. Czego lubisz słuchać najbardziej (nie chodzi o świąteczne piosenki)? Uzasadnij z czym Ci się ta piosenka kojarzy.
3. Jedna rzecz, bez której w tej chwili nie mogłabyś się obejść? Pierwsze co przychodzi na myśl ;) I dlaczego ?
4. Wymarzona podróż? Gdzie i dlaczego akurat tam?
5. Ulubiony kosmetyk? Jeden ze wszystkich.
6. Coś co chciałabyś mieć, ale jest to niemożliwe, bądź bardzo trudne do zdobycia ?
7. Co chciałabyś w życiu robić? Chyba, że już to robisz to podziel się co sprawia Ci radość :)
8. Twoja największa słabość?
9. Ulubione danie? Dlaczego akurat te :)
10. Coś czego bardzo w życiu żałujesz .. ?

Czekam niecierpliwie na wasze odpowiedzi! :)

sobota, 13 grudnia 2014

Balsamy ... pod prysznic? Coś fajnego, czy racze zUo w czystej postaci ... ?

Witajcie! ;-)
Wiem, aż tydzień nieobecności, baty się należą ... Ale i mnie zmogła grypa ...
Mój organizm w każdy możliwy sposób dawał mi odczuć, że ma dosyć, żeby przystopować ...
I grypa (ta najmniej fajna) .. I kolano znowu dało o sobie znać.. o plecach nie wspominając.'Kobiece Dni' też.. Armagedon, jak to mój chłopak opisał ten tydzień. :)
Ale już jest lepiej :) Mus nie mus siłownia  w tym tygodniu poszła na boczny tor. Byłam tylko w poniedziałek. Ale po niedzieli wracam do gry i to porządnie zmotywowana!  W tym tygodniu nie ma zmiłuj. Minimum 4, a planuję aż 5 treningów. Będzie dobrze :) Mało czasu do końca grudnia, a do celu odrobinę jeszcze brakuje..
Nie, nie nie puszczajcie jeszcze kciuków:P ciągle je trzymajcie Kochane :)

Zostałam nominowana przez Kasię z http://kasikowo89.blogspot.com do Liebster Blog Award, na co odpowiedź już jutro :)
Miło mi bardzo, dziękuję Kochana :*

Udało mi się też wygrać w '(Nie)konkursie u Oli http://www.kosmetykipanidomu.pl/ z czego też się bardzo cieszę :) Okazało się że całkiem niedaleko siebie mieszkamy :)
Chyba już dotarło, muszę odebrać od teściów. Jutro pokażę przesyłkę :)

No i chyba nawiązałam nową współpracę, z czego się baardzo cieszę i o czym już niedługo ... :)

Jutro planuję wyjazd do Suwałk no i obowiązkowo wstępuję do Hebe. Lista 'Must Have' dawno gotowa :D Oczywiście pierwsze miejsce to 2 najciekawsze maski Kallos. Myślę o mlecznej ... i nie jestem pewna jaką drugą wybrać. Jutro zobaczymy na co padnie :)
No i zakupy prezentowe ciąg dalszy.. Muszę kupić coś dla chrześniaczki.. Może wy mi podpowiecie, co można kupić dla 15-miesięcznej dziewczynki ??? Bardzo  liczę na podpowiedzi :D



Wracając do tytułu posta. Dawno dawno kupiłam na spróbowanie balsam pod prysznic z Eveline.
Udało mi się kiedyś wygrać na http://wizaz.pl balsam pod prysznic z Nivea, o którym pisałam tutaj. 
Był to mój pierwszy i jakże ubogi post :D

Balsam z Eveline wpadł do mojego koszyka z czystej ciekawości. Chciałam porównać te dwa produkty.
I mimo, że jedno i drugie jest balsamem pod prysznic różnią się ogromnie!

Wygodna butelka z pompką, dla mnie idealne opakowanie pod prysznic. Uwielbiam kosmetyki, które mają pompkę. Są dużo wygodniejsze w użyciu. Oczywiście, że ciężko jest wydobyć kosmetyk do końca, ale wierzcie mi, że akurat w tej butelce nie zostało go za wiele, bo oczywiście rozkręciłam ją, aby to sprawdzić no i zużyć kosmetyk do końca. :)

Konsystencja mleczna, jednak dość lejąca się.





Szczerze mówiąc zdarzało mi się, że balsam ściekał z ręki i lądował w brodziku, ale to były nieczęste sytuacje, kiedy z pośpiechu nalałam go za dużo na rękę, aby móc nasmarować więcej partii ciała na raz.
Tak, mimo że to szybsza forma  'balsamowania się' po kąpieli czasami i na to miałam mało czasu.. :P

Pachnie baaaardzo przyjemnie. Czuć go długo długo na skórze po wyjściu spod prysznica :) Bardzo lubiłam go używać.
Dla mnie jest to najprostsza forma balsamów, jaką kiedykolwiek wymyślono.

Ale czy najskuteczniejsza ?
No średnio. Nie przeszkadza mi aż tak, ta klejąca warstwa, którą zostawia- znaczy się parafinka, a zostawia ją mega klejącą ... Ale jak tylko się wchłonie skóra nie jest do końca tak nawilżona, jak miała być. Po prostu nie jest taka miękka jak powinna być w pełni nawilżona skóra.
Jest przyjemny, no i ten zapach, ale to jednak nie to ...

Raczej nie kupię ponownie, chociaż przygodę z nim będę wspominać bardzo miło.. ;-)

Znacie? Jak się sprawdził u was?
Pozdrawiam!!






niedziela, 7 grudnia 2014

Żel pod prysznic Original Source Coconut.


 Nie będę się dzisiaj rozdrabniać. Najlepszy, najpiękniej pachnący! Uwielbiam ten żel. Co jakiś czas do niego wracam ( zawsze mam jeden, albo dwa w zapasie), w międzyczasie próbuję innych, tak, żeby ten mi się nie znudził :)
Każdy, kto mnie czyta powinien już wiedzieć, że uwielbiam zapach kokosów. Dla niektórych jest za słodki, moja siostra wcale go nie znosi. A dla mnie to najpiękniejszy zapach pod słońcem. Mogłabym go czuć 24-godziny na dobę i nie sądzę, że istnieje możliwość, że mi się znudzi...




Od jakiegoś czasu można kupić większe 0.5 l opakowania. U mnie nadal jest 250, bo kończę zapasy. Teraz na pewno zaopatrzę się w ten 0,5 :)

Wygodne otwarcie, umożliwia dozowanie żelu. Żel o konsystencji dość gęstej, powiedziałabym nawet lekko galaretowatej. Bardzo tężeje w chłodniejszych temperaturach. Akurat tu jest dość płynny, bo postał w mojej upalnej łazience :)



Pieni się bardzo dobrze. Nie wiem, czy jest wydajny, bo ja nigdy nie umiem go oszczędzać. Zawsze nakładam dużo namydlam się długo i dokładnie rozkoszując się przepięknym zapachem.

Cena w promocji to ok 5,5-6 zł zdaje się. Więc jak na taką pojemność myślę, że względnie. Ja zawsze mam zapas, więc zawsze pilnuję promocji :)

Polecam wszystkim zakochanym w kokosach! Każda będzie zadowolona!
Daję mu 10/10 :)



U mnie wolna niedziela :) Jak właściwie każda. Jedziemy na wieś. Będę caaały dzień się lenić ;-)
Pozdrawiam i całuję! :)

piątek, 5 grudnia 2014

Arganowy olejek od Pantene Pro-V.

Dzisiaj chcę wspomnieć o olejku do włosów, którego używałam przez poprzednie pół roku i który dziś właśnie ląduje w denku, o którym pod koniec grudnia, lub na początku stycznia :)

Ładna, zachęcająco wyglądem butelka złoto-żółtego koloru z zielonym dozownikiem. Zielony co by kojarzyć z podtytułem olejku [NATURE- FUSION].
Że niby taki naturalny jestem? hoho, daleko idąca obietnica !

Owszem olej arganowy w składzie jest, dość wysoko. Ale nazwa 'Eliksir 'Z' olejkiem arganowym' mówi sama za siebie :)
Kupiłam, bo koleżanka poradziła, że taki świetny, że tak nawilża jej wysuszone włosy. No to dobrze myślę, pracowałam w  rossmannie wtedy, więc poczekałam na promocję i hop, ten i na dokładkę drugi z pantene wylądowały w koszyku.

Na pierwszy ogień poszła ta oto buteleczka ze zdjęcia, o pojemności 100 ml.
Ogromnym plusem jest to, że jest mega oszczędny. Używałam go jakieś pół roku, nawet teraz analizując dokładniej zdaję sobie sprawę, że jednak więcej, bo ok 8 miesięcy. Jak na olejek 100 ml wydajność na plus :)
Aplikacja jest prosta, wydobycie olejku z buteleczki nie stanowi żadnego problemu. Zużyłam go do ostatniej kropli.
Konsystencja nie za gęsta, taka średnia bym rzekła, czuć że olejek- nie odżywka, ale nie leje się na gęsto aż tak bardzo.

Kolor: bezbarwny.

(Zdjęcie można powiększyć)

Producent obiecuje, że olejek odżywki i ochroni włosy przed uszkodzeniami spowodowanymi stylizacją.
Nagłówek - 'Lekka 24-godzinna ochrona... ' No tak, lekka ..

Właściwie z tym olejkiem to było tak, że owszem włosy ładniej wyglądały, miały więcej połysku nie puszyły się tak. Wcale nie używam suszarki, pianek czy lakierów do włosów, więc o tym aspekcie ochronnym olejku nie mogę się wypowiedzieć.
Czasem prostuję włosy, ale jak zrobię to raz w miesiąc to samo z siebie wiadome że włosy się aż tak nie zniszczą.

Olejek dawał efekt! Ale sztuczny i oszukany. Efekt był, póki używałam go po każdym myciu. Jednorazowy brak aplikacji produktu powodował, że włosy wracały do poprzedniego stanu zniszczenia ...

Nie chcę takiego połowicznego działania. Szukam dalej... Olejek jest średni, trochę się zawiodłam.

Dokładnie nie pamiętam, ale w promocji kupiłam go za ok 15-20 zł.
Bez promocji jest to ok 25 zł. Zależy w jakim sklepie.

Jeżeli chodzi o punktację daję mu 6/10. No cóż, przecież jak używałam działał :)

Znacie? Co możecie o nim powiedzieć?
Buziaki!!!


P.S.: Dotarła do mnie już przesyłka z DDD od Grota Bryza :)

Takie małe zamówienie, bo tylko maska, a otrzymałam gratis w postaci mini mydełka marsylskiego. Wariant 'Czerwone owoce'. Pachnie nieziemsko, zresztą tak samo jak i maska.. :) Dziś idzie w użycie :)

Bardzo dziękuję pani, która do mnie dzwoniła w ramach potwierdzenia adresu, bo trochę zabrakło informacji z mojej strony.. Miło, że tak się interesują każdym zamówieniem. To na pewno nie ostatni mój zakup u nich :)

wtorek, 2 grudnia 2014

Arbuzowy zdzierak od Bielendy. Hit czy kit?

Daaawno temu kupiłam będąc na zakupach w biedronce. Zdaje się że za 2,99. No dodatkowo zapach mnie skusił, co jest oczywiste. Stwierdziłam, że arbuzowy peeling musi pachnieć obłędnie.
Dodatkowo Bielendę kojarzyłam z kosmetyków dość dobrze. ;-)
A za taką kwotę, czemu by nie spróbować.

Zrobiłam wiele zdjęć dla otwartego słoika, ale ni jak nie udało mi się uchwycić tego fajnego ślimaczka, w kształt którego 'nalano' peeling... No cóż. Z mego aparatu żaden profesjonalny sprzęt.

Peeling mieści się w niewielkim słoiczku, który mimo napisanej wagi na etykiecie- 100 g. zdaje się złudnie mówić, że produktu jest sporo.

Po otwarciu folii zabezpieczającej niestety widok zawodzi. Peeling wypełnia słoik do połowy. No ale cóż.
Na tym test się nie skończył. Nie poddałam się i zabrałam go ze sobą pod prysznic ;-)

Właściwie jego zapach przemówił do mnie! Jest mega arbuzowy, przepysznie słodki!
Wygodne pudełko, można wybrać produkt do dna, nic się nie zmarnuje, ale ...
Jest słabo wydajny! Na jeden masaż ciała zużyłam niemal pół opakowania ... Może nie umiem idealnie dozować produktu, nie wiem, ale starałam się go brać oszczędnie, żeby w razie czego po prostu dobrać, aby starannie wypeelingować ciało.

Zdzierak z niego dobry. Bardzo dobry :)

Ale to, co jest najważniejsze, to zapach!! Pod wpływem gorącej wody staje się jeszcze bardziej intensywny.
Po zmyciu nie pozostawia na skórze tłustego filmu.
Skóra pachnie długo długo po kąpieli.

Mój kochany też się zachwycał. Cały wieczór się przytulał i mówił że 'chętnie by mnie schrupał' :)

Ogólnie produkt oceniam na duży plus.

Daję mu 8/10.

Dwa punkty odejmuję za słabą wydajność.
Zapach mnie zabił ;-)
KUPIE PONOWNIE dla samego zapachu.. ;-)

Znacie? Lubicie?
Buziaki !!!

CD: Krem do ciała o zapachu Lilii Wodnej.

Z kosmetykami CD, pierwszy raz miałam do czynienia, jakoś pół roku temu. Było to miłe spotkanie. Ładnie pachnące deodoranty, żele. Teraz prz...